Więcej...

    Sztuczne piękno z instagrama

    Ma 19 lat, z pochodzenia jest pół Brazylijką pół hiszpanką, mieszka w Los Angeles,  a jej konto na instagramie obserwuje ponad milion osób. Współpracuje z wieloma markami, świetnie wygląd, no jest prawie idealna i jest jedno ALE…. ona nie istnieje. Jest to osobowość wirtualna.

    Presja

    Presja ze strony social mediów i nierealnych obrazków, jakie sprzedają jest ogromna i proszę szczerze się przyznać, że choć raz patrząc, na przykład na boskie ciało Ani Lewandowskiej zaraz po urodzeniu dziecka, nie poczułaś lekkiego uczucia wstydu? Zazdrości? Kurcze, ona wygląda, jakby w ogóle poród nie był jej udziałem, a ja? Nie mam dzieci lub mam, a wyglądam czasem, jak stara ciotka. Wszyscy wiemy, że w większości przypadków to ściema i photoshop, a każde zdjęcie, jeśli nie pracuje nad nim sztab ludzi od wizerunku, przepuszczane jest przez tysiące upiększających filtrów.

    Niby nie wierzymy celebrytkom o płaskich brzuchach i jędrnych pośladkach, które pieczołowicie kreują swoje wizerunki kobiet idealnych: matek i spełnionych zawodowo dam, a jednak obserwują ich miliony. I można sobie właściwie zadać pytanie, po co to robią? Bo przecież jesteśmy niczym łowczy podążający za nimi, by poznać ich całkowicie,  stać się po części nimi i uwierzyć w to, jak bardzo beznadziejne jest nasze życie. Bez światowego życia, najnowszych kosmetyków  i tropikalnych wycieczek raz w tygodniu.

    W sieci

    Najmocniejsi w sieci i celebry ci, których obserwujemy są czymś na kształt dawnych herosów i bogów z opowieści mitologicznych. Są nam potrzebni, bo dzięki nim możemy łatwej odczytać swoje pragnienia i potrzeby. Dzięki nimi niektórzy znajdują ujście swoich frustracji i lęków, kiedy atakują ich za np. zbyt intymne zdjęcia lub przemyślenia. Bo w sumie, po co to robią? Generalnie osoby, z którymi nie jesteśmy specjalnie związani powinny być nam obojętne, a nie są…

    Naukowcy wzięli ten problem pod lupę i okazało się, że podczas czytania wiadomości np. o rozwodach znanych osób, w mózgach badanych zwiększało się wydzielanie dopaminy – związku odpowiedzialnego m.in. za odczuwanie satysfakcji, radości. Podobnie dzieje się, gdy np. jemy coś smacznego lub trafiliśmy dobry los na loterii. Czyli czytamy i oglądamy plotkarskie newsy, bo to sprawia nam przyjemność.

    Konta VIP-ów

    Jak widać śledzenie kont VIP-ów nie jest złe, gorzej, gdy sami aspirujemy do bycia śledzonym przez innych i chcemy na tym zarabiać. Problem jest poważny, gdyż według danych ponad 2,5 miliarda osób posiada aktywne konto w mediach społecznościowych, z  czego 24 proc. przyznaje się do bycia online „niemal bez przerwy”, a to  źle działa na naszą psychikę. Coraz więcej osób pojawia się u psychologa z powodu uzależnienia od social mediów, a co za tym idzie obniżenia ogólnej kondycji psychicznej, gorszego samopoczucia, a nawet myśli samobójczych. W doła wpadają często z powodu braku lajków nawet osoby, których profile śledzą tysiące ludzi, bo za brakiem zainteresowania widzów, pojawia się koniec zainteresowania nimi sponsorów i kończą się dochody.

    Jak sobie radzi z presją lajków w social mediach Kasia Krauss z Damosfery:

    – Uwielbiam presję, dużo lepiej mi się wtedy pracuje, jestem szybsza, bardziej kreatywna, zmobilizowana. Presja w ogóle mi nie przeszkadza. Posiadaniem lajków i osób obserwujących  w social mediach nie podniecam się, ale lubię je, bo pozwala mi to zobaczyć, czy to co pokazuję ludziom znajduje odbiorców.

    Tekst: redakcja Damosfery

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY