Więcej...

    Winona Ryder – hollywoodzka outsiderka

    Winona Ryder nigdy nie była typową gwiazdą Hollywood. W świecie blichtru, sztuczności i konformizmu, ona podążała swoimi ścieżkami. Wybierała role dziwaczek i indywidualistek wychodzących poza schematy. Za ekranowe kreacje otrzymywała nagrody, natomiast za swoje życiowe wybory – etykietę „wariatki”. Dziś, po latach wzlotów i upadków, jest ikoną pokolenia X i dowodem na to, że nie podążanie za trendami, a wyjątkowość i autentyczność pozwalają zapisać się w historii popkultury i pamięci kinomanów.

    Córka nonkonformistów

    Winona Laura Horowitz przyszła na świat 29 października 1971 roku w Winona, w Minnesocie. Jej imię to hołd dla miejsca narodzin, a późniejsze nazwisko sceniczne pożyczyła od słynnego piosenkarza, Mitcha Rydera.

    Dzieciństwo aktorki było dalekie od standardów amerykańskiej normalności. Rodzice, Michael i Cindy Horowitzowie, byli związanymi z kontrkulturą lat 60. intelektualistami – redaktorami, pisarzami i wydawcami literatury psychodelicznej. Mieszkali w komunie w Kalifornii, a sąsiadami małej Winony byli między innymi poeta Allen Ginsberg i pisarz Timothy Leary, guru ruchu psychodelicznego.

    Dom bez telewizora, za to pełen książek i nonkonformistycznych rozmów, ukształtował wrażliwość przyszłej aktorki. Winona dorastała w kulcie wolności, zachęcana do wyrażania siebie i poszukiwanie swojej drogi. Ale gdy trafiała do środowisk, w których dominowały tradycyjne wartości, społeczne schematy i gdzie oczekiwano „normalności”, dziewczyna poznawała gorzki smak wyobcowania – była nękana przez rówieśników za swój androgyniczny wygląd i nietypowe zainteresowania. I właśnie wtedy kino stało się jej antidotum na samotność czy poczucie niedopasowania. Już w wieku 12 lat rozpoczęła naukę w American Conservatory Theater w San Francisco, a wkrótce zadebiutowała na ekranie w filmie „Lucas”.

    Przełom przyszedł szybko. W 1988 roku, mając zaledwie 16 lat (rocznikowo 17), Ryder zagrała w dwóch kultowych produkcjach: gotyckiej komedii „Sok z żuka” Tima Burtona i czarnej satyrze „Śmiertelne zauroczenie” Michaela Lehmanna. W obu wcieliła się w dziewczynę niezrozumianą przez otoczenie – takie bohaterki stały się jej specjalnością. Krytycy zachwycali się naturalnym talentem i hipnotyzującym spojrzeniem ciemnych oczu Winony Ryder.

    Ta „inna”

    Tim Burton dostrzegł w Winonie swoją muzę. Po sukcesie „Soku z żuka” powierzył jej główną rolę w kultowym „Edwardzie Nożycorękim” z 1990 roku. Młoda aktorka wystąpiła u boku Johnny’ego Deppa. Historia chłopaka z nożycami zamiast dłoni stała się jednym z najbardziej wzruszających filmów o odmieńcach i nieakceptacji społecznej. Ryder jako Kim, dziewczyna zakochana w tytułowym outsiderze, była czuła i melancholijna. Burton stworzył dla niej świat gotyckiego piękna, w którym dziwność jest atutem, nie przeszkodą.

    Lata 90. okazały dla Winony najbardziej pracowitą dekadą. Wybierała role, które fascynowały ją intelektualnie i emocjonalnie – często były to portrety kobiet silnych, niekonwencjonalnych, buntowniczych. W „Syrenach” z 1990 roku zagrała nastolatkę dorastającą w cieniu ekscentrycznej matki (Cher). W „Drakuli” z roku 1992, w reżyserii Francisa Forda Coppoli, wcieliła się w Minę Harker, uwikłaną w gotycką historię miłości i grozy. Rok później, w „Wieku niewinności” Martina Scorsese zagrała May Welland – to subtelny portret kobiety uwięzionej w konwenansach nowojorskiej elity XIX wieku. Ta rola przyniosła Winonie pierwszą nominację do Oscara.

    Ryder wybierała wprawdzie bohaterki o konkretnych rysach osobowości, ale nie ograniczała się do jednego gatunku. W 1994 roku wcieliła się w Jo March w ekranizacji „Małych kobietek” w reżyserii Gillian Armstrong. Adaptacja powieści Louisy May Alcott stała się jednym z największych sukcesów komercyjnych w karierze aktorki. Ryder nie tylko była producentką wykonawczą, ale i dostała drugą nominację do Oscara. Jej Jo to niezależna marzycielka, pragnąca zostać pisarką, a nie – jak inne dziewczęta – szukająca męża. Jednak złożoność Jo March to nie jedyny powód, dla którego Winona była tak zainteresowana rolą w „Małych kobietkach”. W 1993 roku, w mieście Petuluma w Kalifornii, dwunastoletnia Polly Klaas została porwana z własnego domu i zamordowana. Winona Ryder, która dorastała w tym samym mieście i chodziła do tej samej szkoły co Polly, natychmiast zaangażowała się w poszukiwania, oferując nagrodę 200 000 dolarów za informacje. Po odnalezieniu ciała dziewczynki i schwytaniu mordercy, Ryder dowiedziała się, że „Małe kobietki” były ulubioną książką Polly. Tragedia zmotywowała Winonę, by walczyć o ekranizację powieści – wykorzystała swoją pozycję w Hollywood, by studio Columbia Pictures zgodziło się na realizację projektu. Film został zadedykowany pamięci Polly Klaas.

    Świat szedł do przodu, kariera Winony również. Ważnym punktem w jej filmografii był dramat „Czarownice z Salem” z 1996, w reżyserii Nicholasa Hythnera, na podstawie dramatu Arthura Millera. Ryder zagrała Abigail Williams – młodą dziewczynę, której oskarżenia wywołują histerię i procesy o czary w purytańskiej kolonii. Rola była wymagająca – Abigail to postać manipulująca, ale też ofiara patriarchalnego porządku. Krytycy docenili ukazanie wewnętrznej walki bohaterki, jednak film nie powtórzył sukcesu „Małych kobietek”.

    Znakomicie przyjęto rolę Winony w „Przerwanej lekcji muzyki” z 1999, gdzie zagrała pacjentkę szpitala psychiatrycznego. Po tym filmie „złota dekada” dobiegała końca. Kolejne lata przyniosły mniej propozycji, niektóre projekty przeszły bez echa. Pojawiły się za to inne wyzwania.

    Wariatka?

    Media od samego początku kariery Winony Ryder interesowały się życiem prywatnym aktorki. Kiedy młodziutka Winona związała się z poznanym na planie „Edwarda Nożycorękiego” Johnnym Deppem, para stała się jedną z najbardziej uwielbianych w Hollywood – oto dwie oryginalne osobowości, dwoje indywidualistów, którzy cudem odnaleźli się w świecie hollywoodzkiej sztuczności. Gdy w 1993 roku rozstali się, Ryder okupiła to załamaniem nerwowym. I już wtedy zaczęto stawiać pytania dotyczące jej emocji i zdrowia psychicznego. Później aktorka otwarcie mówiła o atakach paniki (zaczęły się, gdy była nastolatką), niepokoju, stanach depresyjnych.

    W 2001 roku została przyłapana na kradzieży ubrań o wartości ponad 5 tysięcy dolarów w domu towarowym Saks Fifth Avenue w Beverly Hills. Sprawa wywołała medialną burzę. Ryder, która przez lata była ulubienicą prasy, nagle stała się obiektem drwin i potępienia. Proces trwał ponad rok, zakończył się wyrokiem skazującym na trzy lata w zawieszeniu, prace społeczne i terapię psychologiczną.

    Dla wielu incydent był dowodem na to, że Ryder zawsze była „dziwaczką” – kimś nie z tego świata. Media podchwytywały teorie o jej uzależnieniu od leków, problemach psychicznych, kryzysie emocjonalnym. Łatka „wariatki” przylgnęła do niej na lata. Ale czy nie była to raczej projekcja oczekiwań wobec aktorki, która nigdy nie pasowała do hollywoodzkich czy jakichkolwiek schematów?

    Winona Ryder zawsze grała outsiderki – kobiety nieakceptowane, niezrozumiane, żyjące na marginesie. Jej ekranowe role stały się dla wielu ludzi zwierciadłem własnych doświadczeń. Ale to samo, co czyniło ją autentyczną na ekranie, w oczach opinii publicznej stawało się powodem do osądzania. Jej wrażliwość, melancholia, niezgoda na hipokryzję – cechy, które kochano w jej postaciach – w rzeczywistości zaczęto odbierać jako oznaki niezrównoważenia.

    Po skandalu z 2001 roku Ryder wycofała się z życia publicznego. Przez kilka lat rzadko pojawiała się na ekranie. W wywiadach mówiła, że ten czas pozwolił jej się odnaleźć, odetchnąć, przemyśleć parę spraw. Nie zamierzała jednak zniknąć na zawsze. Powrót na ekran był stopniowy. Powróciła w pięknym stylu dzięki serialowi „Stranger Things”, w którym zagrała Joyce Byers – matkę desperacko poszukującą zaginionego syna. Rola przyniosła jej nominacje do Złotego Globu i Emmy, a nowe pokolenie widzów odkryło jej talent. W 2024, ku radości swoich wiernych fanów, pojawiła się w drugiej części „Soku z żuka”.

    Dziś Winona Ryder mówi o swoim życiu, osobistych zmaganiach i jak trudno było znieść presję sławy, osądy i stereotypy. Ale nie uważa się za ofiarę. Jest artystką (rysowniczką), aktorką, outsiderką dumną ze swojej wyjątkowości. Jest też ikoną, która słowu „wariatka” nadaje jak najpiękniejsze znaczenie.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY