"Zabić Ałłę Pugaczową". Seryjny morderca miał obsesję na punkcie słynnej piosenkarki

"Zabić Ałłę Pugaczową". Seryjny morderca miał obsesję na punkcie słynnej piosenkarki

Pierwszy raz usłyszał jej głos w więzieniu. Ałła Pugaczowa, "Arlekino" – oznajmił lektor. Zaczął snuć plany o tym, że po wyjściu na wolność pojedzie do Moskwy, klęknie u jej stóp i zapyta, czy nie chciałaby z nim być. Gdyby odmówiła, miała zginąć. Kim był Anatolij Nagijew, seryjny morderca, który pod koniec lat 70. chciał zamordować słynną rosyjską piosenkarkę?

Anatolij Nagijew urodził się 26 stycznia 1958 r. w mieście Angarsk na Syberii. Chłopak zawsze wiedział, czego chce i miał w zwyczaju osiągać swoje cele. W wieku 12 lat postanowił zostać cyrkowcem i zachwycać publiczność swoją siłą fizyczną. Już jako dziecko bowiem przekonał się, że to jego największy atut. Mimo niskiego wzrostu – mierzył 165 cm – zawsze był górą we wszystkich osiedlowych bójkach, które zresztą chętnie wszczynał. Często "ćwiczył" też na rodzeństwie – młodszej siostrze i bracie, a rany, które im zadawał, wcale nie były powierzchowne. Rodzice machnęli ręką na syna i wysłali go do szkoły sportowej z internatem. Wtedy też Anatolij zaczął uciekać ze szkoły i jeździć pociągami po kraju. Miał sympatyczną twarz, jasne włosy i czarujący uśmiech, więc często udawało mu się uprosić konduktorki, by pozwoliły mu przejechać kilka stacji bez biletu. Po powrocie do szkoły opowiadał kolegom o swoich przygodach, licząc na wzbudzenie podziwu. Zawsze był czuły na swoim punkcie.

I tylko jedna sprawa mu nie wychodziła. Nie potrafił nawiązać relacji z płcią przeciwną. Dziewczyny, do których próbował się zbliżyć, chętnie z nim rozmawiały do czasu, aż wychodził na jaw jego porywczy charakter i próba natychmiastowego osaczenia koleżanki, zawłaszczenia jej. Wtedy zrywały kontakt, a każda kolejna nieudana próba „podrywu” wzbudzała w nim furię. W wieku 17 lat był posiadaczem dyplomu ukończenia szkoły średniej, pięknie rozwiniętego kompleksu na punkcie własnej wartości i mizoginii, czyli nienawiści do kobiet. Wtedy też postanowił użyć siły, by zmusić dziewczynę do uległości. Pierwszą jego ofiarą padła laborantka z miejscowego technikum, która nie chciała umówić się z Nagijewem na randkę. W maju 1975 r. brutalnie zgwałcił ją w pobliżu szkoły i zapowiedział przerażonej dziewczynie, że zabije, jeśli zgłosi się na milicję. Miesiąc później zgwałcił ponownie – tym razem ekspedientkę ze sklepu odzieżowego. Miała nieostrożność uśmiechnąć się do niego, a później odmówić pójścia do kina. Ona również nie złożyła na niego doniesienia. Zrobiła to dopiero trzecia ofiara Anatolija, koleżanka z klasy. Anatolij został skazany na sześć lat kolonii karnej.

Wściekły

Pierwszej nocy po przybyciu do więzienia sąsiedzi z celi postanowili „przywitać” Anatolija, robiąc mu to samo, za co został skazany, chłopak jednak spuścił im takie manto, że postanowili nigdy go nie ruszać. W osobliwy sposób, ale jednak osiągnął to, o czym marzył – wzbudzał podziw swoją siłą fizyczną. Skazańcy zaczęli nazywać go Bieszenyj – czyli Wściekły. Wysoka pozycja w hierarchii więziennej sprawiła, że zaproponowano mu prowadzenie radiowęzła, dzięki czemu miał dostęp do płyt i mógł słuchać radia częściej niż inni skazańcy. Wtedy po raz pierwszy usłyszał piosenki Ałły Pugaczowej – młodej piosenkarki, której kariera dopiero nabierała rozpędu. Nagrała już kilka hitów – utworem "Arlekino" wygrała Międzynarodowy Festiwal Piosenki "Złoty Orfeusz" w Złotym Brzegu, a w 1978 r. zdobyła Grand Prix festiwalu Interwizji w Sopocie, brawurowo wykonując "Wsio mogut koroli". Zagrała też w filmie "Kobieta, która śpiewa", udzielała wywiadów radiowych i często pojawiała się w telewizji. Barwna osobowość, żywiołowość i uśmiech gwiazdy sprawiły, że Nagijew zaczął obsesyjnie marzyć o spotkaniu z nią. Zbierał wycinki z gazet, każdą wzmiankę o Pugaczowej w radiu czy telewizji zapisywał w specjalnym notesie. Marzył, że po wyjściu na wolność pojedzie do Moskwy i odnajdzie Pugaczową, opowie o sobie i skłoni ją do zamieszkania z nim. A jeśli będzie się opierać – zabije.

W styczniu 1979 r. Anatolij Nagijew za dobre sprawowanie został przeniesiony do kolonii karnej otwartego typu – mieszkał w miejscowości Czikszyno i pracował przy wyrębie lasu, tam przydała się jego nadzwyczajna siła.

Pierwsza ofiara

30 stycznia Nagijew wybrał się do miejscowości Pieczora – skazani mogli raz w miesiącu pojechać do miasta po prowiant i do kina. Starym zwyczajem postanowił pojechać pociągiem na gapę. Na placu obok dworca zobaczył młodą blondynkę, która z wyglądu przypominała Ałłę Pugaczową. Nagijew podszedł do niej, zamienili kilka słów, po czym udali się do domu nowej znajomej Anatolija. Do dziś nie wiadomo, co skłoniło ją do zaproszenia Nagijewa do siebie – według niektórych źródeł obiecał jej pomóc szukać syna, który zniknął z placu zabaw.

Gdy tylko Nagijew wszedł do mieszkania kobiety, złapał nóż kuchenny i zadał jej 30 ciosów. Anatolij upewnił się, że jego ofiara nie oddycha, zgwałcił ją i uciekł. Jak się później okazało, kobieta zginęła na miejscu. O dziwo, poszukiwania zabójcy wszczęto dopiero po kilku dniach, a milicja nie kwapiła się do prowadzenia czynności śledczych.

W maju 1979 r. Nagijew zamordował kolejną kobietę – tym razem księgową, z którą podróżował w tym samym przedziale pociągu (jechał bez biletu, wcześniej dał pieniądze do ręki konduktorowi). Na swoje nieszczęście młoda dziewczyna również przypominała Ałłę Pugaczową. Gdy Nagijew po krótkiej rozmowie zaproponował jej seks, z oburzeniem odmówiła i wyśmiała mężczyznę. Wtedy Nagijew wpadł w szał – zadał ofierze dwa ciosy nożem i udusił jedwabną apaszką. Ciało schował do pojemnika na bagaże pod siedzeniami. Odkryto je dopiero po kilku godzinach, gdy nie sposób już było zidentyfikować pasażerów pociągu. Konduktor, przekupiony przez Nagijewa, ani słowem nie wspomniał o pasażerze na gapę, który jechał w tym samym przedziale, co ofiara – obawiał się nagany za przyjmowanie łapówek.


Nikt nie skojarzył faktu, że ofiary ginęły w czasie przepustek Nagijewa. On tymczasem wyszedł na wolność w listopadzie 1979 r. i wrócił do rodzinnej miejscowości. Zatrudnił się w kinie, zmieniał taśmę filmową. Wciąż jednak obsesyjnie marzył o spotkaniu z Ałłą Pugaczową. Już nie w marzeniach, a w rzeczywistości planował wyjazd do Moskwy, śledził trasy koncertowe artystki i szukał broni, której mógłby użyć do jej zamordowania. W międzyczasie zaczął jeździć po okolicy – wyświetlał filmy w domach kultury. Podczas podróży znowu zaczął gwałcić kobiety – dokonał ponad 30 gwałtów, zastraszał ofiary tym, że jeśli zgłoszą się na milicję, wróci i je zabije.

Makabra w pociągu

W lipcu 1980 r., gdy cały ZSRR żył igrzyskami olimpijskimi, a wszystkie siły zostały rzucone za zabezpieczenie sportowców, Nagijew postanowił w końcu zrealizować swój plan zamordowania piosenkarki. Po wizycie w Charkowie wsiadł do pociągu do Moskwy. Nie kupował biletu – udawał, że musi się dostać do stolicy, bo jego matka umiera w szpitalu. Dał pieniądze konduktorce, która chętnie wskazała pasażerowi jeden z pustych przedziałów. Gotówką otrzymaną od gapowicza zawsze dzieliła się z kierownikiem pociągu i maszynistą, wskazała im również, w którym przedziale jedzie dodatkowy pasażer, by nie było wątpliwości, kogo nie nękać kontrolą biletów. Nagijew o tym nie wiedział. Jego obsesja zaczynała przybierać na sile – uznał, że konduktorka bardzo przypomina piosenkarkę i postanowił przetestować na niej przygotowaną wcześniej mowę zapoznawczą, po czym zapytał, czy nie chciałaby pójść z nim do łóżka. Oburzona konduktorka wyprosiła mężczyznę z przedziału. Wtedy Nagijew rzucił się na nią i zadał jej kilkadziesiąt ciosów nożem myśliwskim, a po chwili zamordował też drugą konduktorkę, która przybiegła zobaczyć, co się dzieje w wagonie koleżanki. Ciała obu kobiet wyrzucił z pędzącego pociągu. Na tym jednak nie zakończył swojego makabrycznego przedstawienia. Bestialsko zamordował dwie młode pasażerki, po czym je zgwałcił. One również zostały wyrzucone z pociągu. Wcześniej jednak zdjął z każdej ofiary biżuterię.

Jedyny świadek zdarzenia, elektryk obsługujący skład, słyszał krzyki, jednak wydawało mu się, że to świst wiatru. Gdy do jego przedziału zajrzał zakrwawiony mężczyzna, oniemiał. „Kobiety rżnę jak kury, ale facetów nie ruszam” – powiedział do elektryka i zamknął drzwi. Wyszedł na najbliższej stacji.

Elektryk stał się głównym podejrzanym i gdyby nie to, że kierownik pociągu przyznał się do przewożenia pasażera na gapę, zapewne by został skazany na karę śmierci.

Gwiazda

Tymczasem Nagijew dotarł do Moskwy i zaczął szukać Ałły Pugaczowej. Wiedział, w jakich salach koncertowych występuje, udało mu się zdobyć bilet na jeden z nich. Poznał fanki artystki, które chętnie podzieliły się z młodym, sympatycznym mężczyzną adresem idolki. Wkrótce rozpoczął obserwowanie domu przy ul. Gorkiego. Kilka razy widział, jak Pugaczowa wysiada z samochodu i wchodzi do klatki, kiedy jednak spróbował wejść za nią, został zawołany przez czujną konsjerżkę, która dbała o to, by nikt z fanów nie przesiadywał pod drzwiami artystki. Wściekły Nagijew musiał zniknąć z Moskwy, zwłaszcza że obawiał się, iż milicja intensywnie poszukuje mordercy z pociągu. Plan zamordowania gwiazdy został przeniesiony na inne czasy.

Po powrocie do rodzinnego miasta Nagijew zaczął upłynniać skradzioną biżuterię. Jeden z pierścionków dał koledze, by ten zaniósł go do lombardu. Mężczyzna założył pierścionek na palec, ale nie mógł go zdjąć, poszedł więc do jubilera, który rozpoznał charakterystyczną biżuterię i zawiadomił milicję. Dzięki temu wpadł Nagijew– okazało się bowiem, że zdjęcia wszystkich skradzionych precjozów zostały rozesłane do lombardów i jubilerów w całym kraju. Kolega wskazał, od kogo dostał pierścionek. We wrześniu 1980 r. Anatolij Nagijew został zatrzymany. Przyznał się do gwałtów i zamordowania czterech kobiet w pociągu relacji Charków-Moskwa, a także do dwóch wcześniejszych, których sprawcy nigdy nie zostali znalezieni.

Podczas rewizji w jego mieszkaniu znaleziono notatnik z adresami ponad 300 osób, w tym Ałły Pugaczowej i Sofii Rotaru, również znanej piosenkarki. Na jednej ze ścian, niczym w filmach o psychopatach, znajdował się swoisty ołtarzyk ze zdjęciami Pugaczowej i wycinkami z prasy oraz trasami koncertowymi artystki.

Kara

We wrześniu 1981 r. Anatolij Nagijew został skazany na śmierć przez rozstrzelanie. Nie miał jednak zamiaru umierać. Podczas transportu do więzienia, w którym miał został wykonany na nim wyrok, uciekł i przed ponad 40 dni ukrywał się w stogu siana, kradnąc miejscowym mieszkańcom jedzenie i suszące się ubrania. Milicjanci wciąż przeczesywali teren, a Ałła Pugaczowa została ostrzeżona, by nie podchodziła do okien w swoim mieszkaniu, ponieważ polujący na nią psychopata może chcieć dokończyć dzieła. Przerażona artystka po kilku tygodniach życia w strachu wyjechała z ZSRR w trasę koncertową po Bułgarii.

Tymczasem milicjanci natrafili na ślad Nagijewa. Podczas zatrzymania musieli wystrzelić w niego kilkukrotnie, ponieważ zaciekle się bronił. Ranny Nagijew trafił na OIOM, gdzie lekarze przez kilkanaście godzin walczyli o jego życie. Anatolij przeżył, ale nawet osłabiony i ranny zaczął planować ucieczkę. Chciał przekonać młodą pielęgniarkę, by mu pomogła. Nic nie wskórał. Podczas transportu do więzienia rzucał się na konwojentów, odgryzł jednemu z nich kawałek palca. Zaczął też domagać się ponownego procesu. Wyrok jednak zapadł i został wykonany. 23-letni Anatolij Nagijew, seryjny gwałciciel i zabójca, został stracony 28 października 1981 r.