Zbyszek Cybulski
Jego znak rozpoznawczy to charakterystyczne ciemne okulary w mocnej, rogowej oprawie, w których pojawiał się w każdym swoim filmie i nie pokazywał się bez nich publicznie. Zapoczątkował modę na wojskowe i skórzane kurtki, w których pojawiał się w życiu codziennym i na ekranie. Całość jego stylizacji dopełniała charakterystyczna fryzura, bujne włosy zaczesane do tyłu oraz dżinsy, których w tamtym okresie wszyscy pożądali. Jego sposób ubierania się był obiektem podziwu ówczesnej młodzieży i był przez nią naśladowany.
Jednak jak na gwiazdę Zbigniew Cybulski miał bardzo niską samoocenę, wiele kompleksów i natręctw. Uważał na przykład, że ma za dużą głowę i zbyt krótkie nogi. Miał kiepską dykcję i pamięć. Nie radził sobie z popularnością… Prowadził życie na krawędzi i łamał wszelkie konwenanse. W wywiadzie dla Kina mówił, że nie uznaje gwiazdorstwa, czyli traktowania aktora jak istoty z nieba, które jest przy okazji „handlem żywym towarem”. Mówił, że jest „aktorem popularnym, którego można spotkać w barze mlecznym, który nie unika dyskusji i bierze udział w życiu społecznym”. Cybulski to też wielki społecznik: był harcerzem, szefem amatorskiego teatru, pisywał felietony do Na przełaj, a ze swoimi kabaretami (m.in. Bim-Bom i Wagabundą) podróżował po całej Polsce.
Sława
Sławny stał się dzięki roli w filmie „Popiół i diament”. Reżyser Andrzej Wajda mówił o nim, że twarz Cybulskiego pokazywała światu, „uśmiech, który zdumiał wszystkich swoją szczerością”. On nie grał, on po prostu był na ekranie. „Zbyszek nic nie umiał. Był absolutnie bezradny w sferze techniki aktorskiej” mówił o nim Jan Kreczmar, rektor Warszawskiej Szkoły Teatralnej. I porównywał go do dziecka, autentycznego w swoich zachowaniach, ale też niezdolnego do ich powtórzenia. To wiele kosztowało Cybulskiego, bo technika dla aktora jest sposobem na pokazanie przeżyć bez odwoływania się za każdym razem do silnych emocji.
Wiele młodych kobiet tamtego pokolenia kochało się w nim, a obiektem westchnień pozostał do dziś. Pod urokiem gwiazdora były światowe gwiazdy Marlena Dietrich czy Edith Piaf. Dietrich chciała nawet zagrać z nim w filmie, ale przeszkodziła w tym przedwczesna śmierć aktora. Platoniczną miłością Cybulskiego była wspomniana Edith Piaf, która nie tylko fascynowała się jego rolami, ale zaprosiła go nawet do swojego domu.
Gwiazdor
Wszystko to nie dziwi, bo był On największym gwiazdorem swojej epoki. Był kimś zupełnie nowym i świeżym na mapie polskiego kina. Wyrazistość kreowanych przez niego postaci, charakterystyczny ubiór i gra, a także śmierć przyczyniły się do powstania wokół osoby Cybulskiego pewnej legendy, mitu, nadając mu rangę postaci kultowej w polskim kinie powojennym.
Zbyszek Cybulski narzucał modę, sposób mówienia, słownictwo. Do dziś nazywany jest „polskim Jamesem Deanem”, którego zresztą jak i Marlona Brando uwielbiał. Mówił, że Dean grał ludzi zwichniętych, a on ludzi, którzy nie potrafili dorównać kroku przemianom.
Cybulski miał chyba to, co Agnieszka Osiecka nazywała nerwicą życia. Ciągle pędził, pozostawał w ciągłym napięciu, a jego bohaterowie nie tylko czuli niepokój, ale odczuwali go całym ciałem (w jednej sekwencji cały w napięciu, w drugiej chwili wybucha nerwowym śmiechem) i niefrasobliwie dodawali z rozczarowaniem „Nie na takie rzeczy czekałem”…
Edyta Gawarska



