Zioła
Skąd ta pasja i wiedza?
Jolanta Semeniuk: Wychowałam się w przepięknej, małej wsi otoczonej lasami i kwietnymi łąkami. Już jako mała dziewczynka zbierałam zioła z moją mamą, która zajmowała się zielarstwem. Potem wyjechałam do miasta i dalej w świat. Brakowało mi natury mieszkając w dużych, miejskich aglomeracjach. Los chciał, że zamieszkałam na południu Francji, gdzie bogactwo ziół czuć i widać wszędzie wokół. Lawendowe pola, rozmarynowe żywopłoty i falujące od olejków eterycznych tymiankowe łąki.
Nagle doznałam olśnienia, zbierając tam zioła, czemu nie wrócić do kraju, do miejsc z mojego dzieciństwa? Szczęście, a może przeznaczenie, nie umiem na to odpowiedzieć, ale po powrocie do Polski dostałam się na studia na kierunek „Zielarstwo i Terapie Roślinne”. Potem zajęłam się uprawą ekologicznych ziół i praktyką w dziedzinie fitoterapii.
Można nazwać to biznesem?
Jolanta Semeniuk: Raczej nie. (Śmiech.) Bardziej pasją i sposobem na życie. Nie mam z tego ogromnych pieniędzy, za to jest dużo pracy, bo o uprawiane zioła trzeba dbać. Zbieranie dziko-rosnących ziół w upalne dni po łąkach też jest bardzo wyczerpujące. Czasem po to, by zebrać to, czego poszukuję, jadę po kilkadziesiąt kilometrów. Niestety coraz mniej jest naturalnych łąk i leśnych, zielnych stanowisk.
Leczenie
A jak to wszystko ma się do leczenia ludzi?
Jolanta Semeniuk: Ja nie leczę, nie jestem lekarzem, choć posiadam tytuł naukowy w swojej zielarskiej dziedzinie i mój zawód wliczony jest do zawodów medycznych. Fitoterapia czyli ziołolecznictwo to wciąż młoda dziedzina nauki, choć z wiekowymi tradycjami. Pamiętajmy, że to, co dała nam natura nas leczy i potęga naszego umysłu, czyli chęć życia. Mówiąc o ziołach, to w nich znajdują się lecznicze substancje działające na nasz organizm ozdrowieńczo. To nie są czary-mary, jak sądzą niektórzy, to potężna nauka poparta wieloma publikacjami naukowymi i badaniami klinicznymi. My wciąż widzimy herbatkę ziołową mniej lub bardziej smaczną, a w niej jest ogromna moc składników biologicznie czynnych.
Zioła są dla wszystkich, każdy może je pić?
Jolanta Semeniuk: I tak, i nie. Nie ma osób, które są w 100 % zdrowe i nie mają żadnych schorzeń. Kwestia doboru ziół powinna być starannie przemyślana w zależności od dolegliwości oraz przyjmowanych leków. Na naszych zielarskich studiach na szczęście mieliśmy przedmioty typowo medyczne, między innymi interakcje leków roślinnych z farmaceutykami. Moim marzeniem jest by połączyć naszą zielarską wiedzę z wiedzą lekarzy i wzajemnie współpracować dla dobra pacjentów.
Kiedy chudniemy
Są zioła, które powodują, że chudniemy?
Jolanta Semeniuk: Odpowiednia terapia pod okiem dietetyka czy zielarza może przynieść pozytywne skutki. Są takie składniki w ziołach jak kapsaicyna, która jest np. w papryce ostrej, czyli pieprzowcu. Są też zioła moczopędne, które zwiększają nam retencję wody w organizmie. Sprawdzą się w tym temacie zioła wspomagające czynności wątroby i trzustki. Zioła wpływają na wydzielanie żółci i wydalanie toksyn z organizmu, więc to wszystko razem będzie działało na nasz organizm odchudzająco. Przede wszystkim trzeba się jednak zastanowić nad sobą, co się dzieje w naszym życiu nie tak, że tyjemy: czy to jakaś choroba, brak ruchu czy po prostu złe odżywanie?
Możemy więc zrezygnować z chemicznych leków i pić zioła?
Jolanta Semeniuk: W żadnym przypadku, nie można od razu, radykalnie przerwać leczenia farmaceutykami i przejść tylko na terapię ziołami. Kuracja ziołowa ma za zadanie wspierać leczenie farmakologiczne, dopiero stopniowo w miarę polepszania się wyników badań można zmniejszać podawane dawki leku. Wszystko powinno odbywać się pod kontrolą lekarza i wykwalifikowanego zielarza – fitoterapeuty.
Zielarz-fitoterapeuta
Kim jest więc zielarz, a kim fitoterapeuta?
Jolanta Semeniuk: Dla wyjaśnienia, zielarz zbiera tylko zioła albo je uprawia, a nie udziela porad zielarskich i nie leczy ziołami. Fitoterapeuta natomiast nie zbiera ziół, a jedynie leczy już gotowymi ziołami lub preparatami. Zielarz-fitoterapeuta więc, jest to osoba zbierająca samodzielnie zioła, jak również przygotowująca preparaty bądź wprowadzająca do terapii zioła.
Jakieś ulubione ziółko?
Jolanta Semeniuk: Szczerze? Naprawdę nie mam ulubionego, czasami jak znajdę jakieś nowe to się bardzo ekscytuję i stosuję przez jakiś czas. Wciąż poszukuję, natura jest tak nieodkryta, że nawet idąc na spacer można natrafić na skarb (uśmiech), mówię tu o ziołach oczywiście. Ostatnio pracowałam nad rosiczką uprawiając ją w laboratorium in vitro. Mogę powiedzieć, że obecnie to moje ulubione lecznicze zioło.
Humor
Zioła na dobry humor? To o nie chyba pytają klienci najczęściej…
Jolanta Semeniuk: Tak, najczęściej kupują zioła na uspokojenie, czyli herbatkę „antydepresant”. W składzie oczywiście nie ma tego wszystkim znanego zioła (śmiech), ale i bez niego działa relaksująco. Rekordowcy przychodzą po nią, co tydzień. Pamiętajmy, podczas kuracji pijemy zioła kilka razy dziennie, ale należy też robić przerwy w ich stosowaniu. Czasami kuracja może trwać nawet 3 i więcej miesięcy, po czym jednak należy zrobić przerwę, pamiętając o tym, iż organizm musi też funkcjonować samodzielnie.
Mgr inż. Jolanta Semeniuk zielarz-fitoterapeuta
Rozmawiała Katarzyna Krauss



