Fenomen rudowłosej marzycielki
Lucy Maud Montgomery zajmuje szczególne miejsce w pamięci wielu miłośników literatury. W moim przypadku rozpaliła miłość do książek w dzieciństwie i potrzebę przelewania na papier własnych myśli czy lęków. Znam wiele osób, u których seria „Ania z Zielonego Wzgórza” stworzyła podobnie podwaliny nieprzeciętnej wrażliwości i wciągnęła je do nieskończonego świata wyobraźni. „Ania z Zielonego Wzgórza” i jej dalsze części to bowiem nie tylko obyczajowa opowieść o wyzwaniach codzienności, ale też historia o przetrwaniu i wewnętrznej sile jednostki dzielnie stawiającej czoła problemom, przy niezachwianym optymizmie.
Prywatnie Lucy Maud Montgomery była wyjątkowo nieszczęśliwą osobą, mierzącą się z niejedną życiową trudnością. Patriarchalne czasy umniejszające kobiecym talentom, wychowanie przez despotycznych dziadków, choroba psychiczna jej męża i samotność odcisnęły piętno na artystce. W jej książkach odnajdziemy autobiograficzne wątki i emocjonalny ton. Postać Ani spoglądającej na świat z perspektywy niepoprawnej romantyczki staje się metodą przetrwania w okrutnym świecie. Ucieczka do świata wyobraźni potrafi zaś okiełznać największe demony. Doświadczona przez los dziewczynka to poniekąd intymne odbicie pisarki.
Megan Follows, czyli niepodrabialna panna Shirley
Filmowcy biorący na warsztat klasykę literatury nie zawsze kończą swe przedsięwzięcie powodzeniem. Inaczej jest jednak w przypadku kanadyjskiej trylogii o Ani Shirley, która zdobyła serca widzów mimo dość skromnego, telewizyjnego formatu.
Ogromna w tym zasługa odtwórczyni rudowłosej bohaterki, Megan Follows, która powołała marzycielkę spod pióra Lucy Maud do życia. Jej naturalizm, skromność i szczera wrażliwość korespondowały z wyobrażeniem czytelników o dzielnej idealistce trafiającej pod opiekę rodzeństwa Cuthbertów.
W tym punkcie ponownie warto zatrzymać się na chwilę przy obsadzie. Skryta pod oschłą i zachowawczą maską Maryla łagodnieje wraz z narastającym uczuciem względem popadającej w tarapaty Ani, natomiast poczciwy, milczący Mateusz od pierwszych chwil otacza ją iście ojcowską opieką. Colleen Dewhurst i Richard Farnsworth portretujący wspomniane role podobnie zapisali się w pamięci kinomanów, zdobywając zasłużoną sympatię swym realizmem i niezwykle plastycznym ujęciem kreacji.
„Ania z Zielonego Wzgórza” na ekranie
Pierwsza, telewizyjna interpretacja „Ani z Zielonego Wzgórza” ujrzała światło dzienne w 1985 roku. Produkcja od pierwszych chwil cieszyła się uznaniem. Nagroda Emmy oraz 10 statuetek Gemini przyznawanych przez Kanadyjską Akademię Filmową i Telewizyjną mówią same za siebie. W 1987 roku powstała kontynuacja „Ania z Zielonego Wzgórza: Dalsze dzieje”, a w 2000 – „Ania z Zielonego Wzgórza: Dalsze losy”. Trylogia zdobyła większą popularność w najróżniejszych zakątkach ziemi od samej powieści.
Reżyser Kevin Sullivan stworzył niepodrabialny klimat. Słodko-gorzkiej tonacji daleko jednak od ckliwości. Tak, jak u Lucy Maud Montgomery, w centrum stoją tu zwyczajni ludzie oraz ich (nie)zwyczajne problemy, umacniane przez autentyczne, wyraziste portrety.
„Anię z Zielonego Wzgórza” ogląda się szczególnie dobrze w jesiennym okresie. Piękne scenerie i rola natury w życiu tytułowej bohaterki pełniąca charakter niemal odrębnej postaci pozostają niezapomniane. Większość zdjęć powstawała na Wyspie Księcia Edwarda, na której toczy się akcja książek. Miejsce ujmuje mozaiką zielonych lasów, farm, malowniczych wiosek rybackich i nadmorskich klifów, dzięki czemu doskonale spełniło swoją rolę. Warto bowiem przypomnieć, że uwielbienie dla przyrody konstytuowało Anię i wyznaczało rytm życia bohaterów.
Kanadyjka, która podbiła serca widzów na całym świecie
Dla Megan Follows „Ania z Zielonego Wzgórza” okazała się przepustką do sławy i aktorskiej kariery po latach epizodów. Niewiele jednak brakowało, aby straciła angaż. Powiedzieć, że rola panny Shirley była oblegana, to jakby nic nie powiedzieć. W ścisłym gronie kandydatek znalazło się 3000 ambitnych dziewcząt.
Wśród nich była początkująca aktorka Schuyler Grant, której babką cioteczną pozostawała legenda Hollywood i królowa Oscarów Katharine Hepburn. Gwiazda znana z „Filadelfijskiej opowieści” czy „Lwa w zimie” zabiegała o angaż swojej krewnej. Mogłoby się zdawać, że z tak wpływowym poleceniem sprawa jest przesądzona. Kierownictwo produkcji nie zgodziło się jednak na obsadzenie Amerykanki w roli kanadyjskiej ulubienicy. I tak Megan Follows miała szansę przekonać do siebie producentów, a Schuyler otrzymała na pocieszenie istotną rolę najlepszej przyjaciółki Ani, Diany Barry.
Wiele lat od sukcesu „Ani z Zielonego Wzgórza” Megan Follows wciąż pozostaje twarzą trylogii. Wielu aktorów uznałoby to za ograniczającą etykietę zamykającą ich talent w sztywnych ramach, jednak Megan nie odcina się od swego największego sukcesu. Jej ostatnie działania pokazują, że nie straciła serca do twórczości Lucy Maud Montgomery i zagłębia się w nią od nowa. Dwa lata temu Follows wyreżyserowała audiobook na podstawie kultowej powieści o mieszkańcach Avonlea.
Historia kołem się toczy
W życiu Megan Follows zaszły kluczowe zmiany pod kątem filmowym. Dziś częściej staje po drugiej stronie kamery. Aktualnie promuje swój trzynasty film „Stealing The Sky”. Ale fani przygód niesfornej panny Shirley w napięciu wyczekują serialu „Lucy. Maud”, w którym Megan nie tylko wyreżyserowała większość odcinków, ale też wcieliła się w autorkę powieści. O fascynującej pisarsce i swojej mistrzyni mówi: „Była niezwykle inteligentna, dowcipna, miała zmysł obserwacji. Żyła w czasach przemian społecznych. Wydaje się dziś bardzo współczesna. Wyprzedzała swoje czasy”.
1 grudnia minie dokładnie 40 lat od premiery „Ani z Zielonego Wzgórza”. Niedawno Megan Follows podzieliła się swoją opinią na temat najważniejszej roli własnego życia: „Uważam, że była niezwykła i przerażała ludzi, zwłaszcza w czasach, gdy systemem rządzili mężczyźni”.
Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.





