Najbardziej leniwa księżniczka świata
Maria Antonina urodziła się 2 listopada 1755 roku w Wiedniu jako piętnaste z szesnaściorga dzieci Marii Teresy i cesarza Franciszka I Lotaryńskiego. Niezbyt dobrze wykształcona, słabo władająca niemieckim, nie wspominając o innych językach obcych miała wyjść za mąż i urodzić następców tronu. Rodzice nie wymagali od niej niczego więcej, a ona sama zbyt leniwa i ekscentryczna wolała bawić się z ulubioną siostrą Marią Karoliną niż przykładać do nauki. Obdarzona niezłym głosem umiała za to grać na paru instrumentach, co nie uszło uwadze Wolfganga Amadeusza Mozarta, który podobno jej się oświadczył.
Śmierć starszych sióstr zaskoczyła Marię i położyła kres spokojnemu życiu. W wieku 13 lat księżniczka zaczęła nadrabiać braki w edukacji. W 1768 roku Wiedeń odwiedził opłacony przez Ludwika XV nauczyciel Mathieu-Jacques de Vermond, który raportował królowi:
„Jest bardziej inteligentna, niż się powszechnie uważa, ale ponieważ jest raczej leniwa i wyjątkowo niepoważna, trudno ją czegokolwiek nauczyć”.
Poza nauką, która Marii Antoninie nie sprawiała przyjemności, rodzice musieli pomyśleć o jej przyszłości. Młoda dziewczyna nie mogła wyruszyć do Paryża jako narzeczona Ludwika XVI, ale jako jego żona. O ile więc zawarty w Wiedniu ślub mógł uchodzić za rodzinną uroczystość, o tyle przekroczenie granicy z Francją w lasku Compiègne stało się starannie zaaranżowanym ceremoniałem. Maria musiała pozbyć się wszystkiego co austriackie – w tym bielizny i ulubionego pieska – i zastąpiła je francuskimi odpowiednikami.
16 maja 1770 roku odbył się właściwy ślub pary.
Panna młoda miała na sobie suknię obszytą diamentami, które w opinii niewykształconych Francuzów uchodziły za sztuczne kryształy, które udawały błyskotki.
Pojawił się jeden problem.
Suknia Marii Antoniny była za ciasna i źle uszyta. Gorsety nie mogły jej ścisnąć, co w połączeniu z rozlanym na stole atramentem i niewyraźnym podpisem księżniczki stanowiło zły omen.
Wersal show
Noc poślubna była dla Marii Antoniny koszmarem. Nie przewidziała, że wszystko od ubierania, posiłków po toaletę i rodzenie dzieci odbywa się publicznie i na oczach dworu. Przyzwyczajony do życia w otoczeniu ludzi Ludwik XVI wiedział, że zajęty zakładaniem bielizny dwór nie będzie myślał o intrygach, ale zapomniał wspomnieć o tym żonie. Dla Marii Antoniny etykieta wymyślona przez Ludwika XIV była sztuczna i nielogiczna.
„Nakładam róż i myję ręce na oczach świata” – skarżyła się w liście do matki.
Przyjemność znajdowała w rzeczach, które przypominały jej Austrię. Na śniadanie delfina zjadała rogalik wyglądem zbliżony do croissanta i piła filiżankę gorącej czekolady. Ceniąca zabawy do białego rana księżniczka rzadko piła alkohol, miała za to szafę pełną sukien w oryginalnych kolorach i fasonach.
Kiedy w 1774 roku, cztery lata po przyjeździe do Wersalu, Maria Antonina została królową śmiało przeciwstawiła się narzuconym zasadom. Stworzyła własny styl, na który wydawała krocie. Zatrudniona przez nią minister mody Rose Bertin, pierwsza stylistyka świata, i fryzjer Léonard Autié wymyślili wizerunek królowej i rozsławili go w całej Europie. Ceniącej nadmiar Marii spodobały się pomady z chleba nakładane na włosy i udekorowane sztucznymi kwiatami, owocami, biżuterią i piórami uczesanie zwane le pouf – sięgające metra konstrukcje nad głową. Im zamożniejsza osoba, tym były one większe. Oczywiście najbardziej ekstrawaganckie uczesanie nosiła królowa. Aby wsiąść do karety musiała kucać i wystawiać głowę za okno.
Nadal nie przewidywała konsekwencji swoich czynów.
Pewnego razu Maria Antonina założyła na głowę statek będący rodzajem manifestu związanego z pomocą Amerykanom w uzyskaniu przez nich niepodległości. Ta decyzja dużo kosztowała Francuzów i nadszarpnięty budżet państwa, lecz Ludwik XVI – równie lekkomyślny co Maria Antonina – nie zaprzątał sobie głowy podobnymi sprawami. Mimo dalekiej od ideału sytuacji ekonomicznej królowa szastała pieniędzmi i kupowała na kredyt dobra luksusowe.
Kaczka z diamentami
Czteroletni kredyt na kolczyki z diamentami, jaki Ludwik XVI zaciągnął dla żony był niczym w porównaniu z kupionym przez niego zamkiem Petit Trainon. O ile Wersal mógł zwiedzić każdy, o tyle dostęp Petit Trianon, dawnej rezydencji hrabiny du Barry, metresy Ludwika XV, był utrudniony. Przy wejściu należało okazać podpisane przez królową zaproszenie i wygenerowaną monetę. Ci, którzy weszli do środka mogli porozmawiać z Marią Antoniną, zagrać w karty i obejrzeć jedną z napisanych dla niej sztuk teatralnych. W pałacu znajdował się ciągnący od podłogi system zasłaniający ściany i okna, tak aby nikt nie mógł podejrzeć królowej podczas kąpieli. Spowodowało to masę plotek. Marię Antoninę podejrzewano o biseksualizm, co okazało się bezpodstawną mrzonką. Mimo relacji łączącej ją z Axelem von Fersanem nigdy nie zdradziła męża.
Opinia publiczna wiedziała jednak swoje.
Oliwy do ognia dolały plakaty ukazujące Marię Antoninę jako kaczkę obwieszoną klejnotami głoszącą sprośne hasła i tzw. afera naszyjnikowa, która przekształciła się w międzynarodowy skandal. Kochająca luksus i wygodę królowa nie doczytała umowy, która zobligowała ją do opłacenia rzekomo zamówionego naszyjnika, a fakt, iż go nigdy nie dostała, tylko spotęgował rozgoryczenie tłumu.
Najgorsze miało dopiero nadejść.
W drodze na szafot
Po narodzinach syna i zapewnieniu ciągłości rodu Maria Antonina zaczęła sobie dogadzać. W pobliżu Petit Trianon powstała wioska Hameau de la Reine, gdzie królowa nareszcie mogła być sobą. Sztywne od krochmalu i gorsetów suknie zamieniała na suknie z lejących się materiałów, które nadawały się do ogrywania przez nią pasterki pasowały do wiejskiego „naturalnego” życia. Wyposażona w sztuczny system nawadniania rezydencja posiadała dostęp do ciepłej wody i wannę, gdzie Maria Antonina jadała posiłki. Za astronomiczne sumy stworzyła iluzję swobodnego życia. W całej Francji plotkowano, że Ludwik XVI był pantoflarzem, a władzę w kraju przejęła królowa. Osobną kwestię stanowiły nowe podatki, które ominęły arystokrację, w efekcie za fanaberie rodziny królewskiej płacili najubożsi.
Maria Antonina nie przewidziała, że takie postępowanie nie zjedna jej ludzi, a jedynie zaprowadzi na szafot. Do końca pozostała dumną, pewną siebie kobietą, uważaną za rozpustnicę. Zmarła 16 października 1793 roku w Paryżu.
Na temat Marii Antoniny powstały liczne legendy, i choć nigdy nie namawiała do jedzenia ciastek w najtrudniejszych czasach, wielu Francuzów jest przekonanych, że mogła to być prawda. W końcu tak frywolnej i niecierpliwej królowej Francja jeszcze nie miała.
W 2006 roku miała miejsce premiera filmu Sophii Coppoli o życiu ekscentrycznej królowej, lecz film – podobnie co historia Marii Antoniny – nie spotkał się z zainteresowaniem widzów.
Źródła:
https://en.chateauversailles.fr/discover/history/great-characters/marie-antoinette
https://www.vogue.pl/a/maria-antonina-krolowa-mody-iluzji-i-skandalu
https://www.national-geographic.pl/historia/maria-antonina-ciekawostki-i-zaskakujace-fakty-o-zyciu-krolowej-francji/
https://historia.dorzeczy.pl/nowozytnosc/449715/maria-antonina-krolowa-tragiczna-czy-zasluzyla-na-swoj-los-zycie.html
Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.




