Najstarszy kosmetyk świata
Starożytni Egipcjanie uwielbiali róż do policzków. Z pokruszonych owoców, kamieni, tłuszczu zwierzęcego i roślinnego zmieszanego z woskiem i żywicą powstawały różne odcienie różu, którymi malowano policzki i usta. Podobnie robiły Greczynki i Rzymianki.
Zupełnie inne podejście do różu do policzków miały Wenecjanki. Pokryte grubą warstwą barwnika policzki zakrywały podpuchnięte powieki i ślady nieprzespanych nocy kobiet i mężczyzn.
Zasada „im więcej, tym lepiej” sprawdziła się także w elżbietańskiej Anglii. Uzależniona od pobielonych, częściowo zaróżowionych policzków Elżbieta I – maskowała kosmetykami niedoskonałości urody i ślady po wietrznej ospie przebytej w młodości.
Pod koniec XVIII wieku we Francji zapanowała moda na podręczny róż do policzków. Rtęć i ołów zastąpiono sproszkowanymi roślinami i olejami mineralnymi. Dużą popularnością zaczął cieszyć się róż zwany hiszpańską wełną lub jego wersja kieszonkowa. Ufarbowana koszenilą tkanina nadawała się do muśnięcia policzków i nadania im odpowiedniego koloru. Róż sprzedawano w słoiczkach i butelkach, w zależności od potrzeb nakładano palcami pędzlem z włosiem wielbłąda lub zajęczą łapą.
Za czasów królowej Wiktorii róż zaczęto stosować z umiarem. Nie chcąc uchodzić za panny „lekkich obyczajów”, kobiety nanosiły na policzki cienką warstwę różu. Po jej śmierci na angielskim tronie zasiadł Edward VII, który związał się z aktorkami, tj. Lily Langtry i Sarah Bernhardt. Moda na wyrazisty makijaż i róż do policzków trwała w najlepsze.
W latach 50. XIX wieku stolicą kosmetyków do makijażu został Paryż. Pod koniec stulecia róże do policzków wytwarzano już w różnych odcieniach. Ich ogromną popularność przyspieszyły mieszczące się w torebkach sztyfty z pędzelkami.
W 1863 roku francuska firma kosmetyczna Bonjours opracowała nową metodę wytwarzania różu do policzków. Wymieszany z wodą i pigmentem puder wylewano do form i wypiekano w piekarniku. Uzyskany w ten sposób róż do policzków był wydajniejszy od prasowanej wersji kosmetyku. Sposób, w jaki dziś wytwarza się kosmetyk niewiele się zmienił.
Rzęsy w warstwie sadzy
Ciężko w to uwierzyć, ale zdecydowana większość kosmetyków do makijażu powstała wieki temu. Tak też było z tuszem do rzęs, który w przeszłości zastępował złożony z siarczanu ołowiu, malachitu, węgła drzewnego lub sadzy proszek antymonowy rozpuszczany w zawiesinie z oliwy i białka.
W starożytnym Egipcie tusz do rzęs podkreślał oczy kształtem zbliżone do migdału. Kreski wokół oczu sięgały do szyi, a wygolone brwi Egipcjanki malowały ołówkiem wykonanym z czarnego węgla. Rozjaśniona jasną ochrą twarz to kolejny trik, z którego korzystały zarówno Egipcjanki, Greczynki, jak i Rzymianki.
W średniowieczu kanon urody uległ zmianie. Zakazano kultu ciała. Dobrze urodzone panny posiadały gładką, alabastrową skórę i wysokie czoło podkreślone wyskubanymi, prawie niewidocznymi brwiami i rzęsami. Tusz do rzęs zastępowano naturalnymi substancjami: sadzą, węglem drzewnym, popiołem, tłuszczem i krwią zwierząt.
W kolejnych epokach zaczęto podkreślać walory ciała, co rzadko szło w parze z higieną. W XVIII wieku wróciła moda na długie rzęsy, makijaż z popiołu, czarnego bzu i oleju rycynowego nosiły kobiety z różnych grup społecznych.
Prawdziwa rewolucja nadeszła znacznie później.
W 1860 roku Eugène Rimmel opatentował prototyp maskary. Ze sproszkowanego węgla i wody powstała mieszanina nakładana akcesorium przypominające szczoteczkę do zębów. Nadal jednak tusz do rzęs był drogi, nie był trwały i brudził dłonie.
Kilkadziesiąt lat później, w 1913 roku, doprowadzony przez siostrę do szaleństwa Thomas L. Williams podarował łatwy do zaaplikowania złożony z wazeliny i pyłu węglowego tusz do rzęs. Na efekt nie musiał czekać długo. Nałożony na powieki kosmetyk uwiódł wybranka kobiety, a sam Thomas założył firmę kosmetyczną Maybelline. Od tego czasu tusz do rzęs uratował życie niejednej kobiecie.
Pomadka, która może zabić
Podkreślająca kontur ust, chroniąca przed niebezpiecznymi warunkami pogodowymi szminka z barwników owoców, henny, glinki i zmiażdżonych owadów powstała 5000 lat temu w Mezopotamii. Kolorowy barwnik na usta zaakceptowały także kobiety z okolic Indusu. Nie wiadomo, skąd pochodził czerwony barwnik.
W starożytnym Egipcie rzadko sięgano po szminkę. Zwyczaj malowania ust dotyczył wyłącznie rodziny królewskiej, w obawie przed torturami poddani nie łamali zakazu. Szminka Kleopatry, karminowy proszek ze zmiażdżonych mrówek i żuków, powstawała w ścisłej tajemnicy.
O tym, że szminka dodaje kobiecości. wiedziała też Elżbieta I. Królowa Anglii rozpropagowała modę na krwistoczerwone usta. Trudno dostępne kosmetyki oprócz władczyni stosowały damy dworu i widoczni ze sceny aktorzy. Elżbieta I wierzyła w uzdrawiającą moc szminki, pod koniec życia nakładała na usta pół cala kosmetyku.
Wiek XVII miał przynieść zmiany w angielskim prawie, z których najważniejsza związana była z unieważnieniem małżeństw mężom, których narzeczone stosowały szminki. Zwyczaj nie zyskał aprobaty w parlamencie. Zamiast niego na rynku pojawiły się pomadki w sztyftach z oleju rycynowego, pszczelego wosku i łoju jelenia.
W 1912 roku Elizabeth Arden rozsławiła szminkę do ust. Krwistoczerwony kolor pomadki oznaczał siłę, wolność i niezależność. Kobiety zaczęły decydować o swoich prawach. W ślad za nimi poszły mieszkanki Europy, Australii i Nowej Zelandii.
Szminką zainteresowały się też aktorki kina niemego, które malowały usta na czarno. Pożądaniem cieszyły się odcienie śliwki, wiśni i nasyconych brązów, jednak większość kobiet pozostawała otwarta na nowości. Te oferowała m.in. Helena Rubenstein, która świat urody zrewolucjonizowała pomadką w kształcie łuku Kupidyna. Pojawiły się szablony do odrysowywania upragnionego kształtu ust i szminki w różnych kolorach.
Wielkiej popularności szminki do ust nie przyćmił kryzys gospodarczy. W latach 30. Max Factor wprowadził do sprzedaży błyszczyki do ust. Wcześniej zarezerwowany dla gwiazd Hollywood kosmetyk sprawił, że zrobiło się o nim równie głośno co o szminkach do ust. Kobiety chętniej niż zazwyczaj sięgały po pomadki, zastępowały nimi dobra luksusowe.
O „efekcie szminki” słyszał także Winston Churchill, który uznał że szminka do ust będzie jedynym niereglamentowanym towarem w trakcie II wojny światowej. Metalowe sztywny zastąpiono pudełkami z papieru, a o konieczności posiadania szminki do ust przekonywały Marilyn Monroe, Audrey Hepburn i Elizabeth Taylor. Ta ostatnia gwiazda jest autorką powiedzenia: „Nalej sobie drinka, nałóż szminkę i weź się w garść”.
Dla wielu kobiet tusz do rzęs, róż do policzków i szminka stały się wyznacznikiem kobiecości. Zamknięte w poręcznych opakowaniach kosmetyki stały się synonimem luksusu i na zawsze zawojowały wyobraźnią kobiet.
Źródła:
https://weekend.gazeta.pl/weekend/7,177342,22716159,najstarszy-kosmetyk-swiata-powstawal-z-trujacych-substancji.html
https://tygodnik.interia.pl/news-smiertelnie-szkodliwy-skladnik-kosmetyku-krwotok-utrata-wzro,nId,7586476
Więcej o urodzie i zdrowiu znajdziecie tutaj.



