Jesteś młodym rodzicem? Musisz przeczytać te książki!

Jesteś młodym rodzicem? Musisz przeczytać te książki!
Fot. Pixabay

Myślę, że nic nie wywraca tak życia do góry nogami jak pojawienie się pierwszego dziecka. Mój synek był pierwszym dzieckiem, którego w ogóle kiedykolwiek trzymałam w rękach. Nigdy przed tym nie miałam styczności z maluszkami.

Kiedy urodził się synek, oczywiście, byłam najszczęśliwszą mamą na świecie, ale razem z tym stresowałam się i nie wiedziałam jak sobie poradzić z tym małym człowiekiem: jak go kąpać, usypiać, jak o niego dbać w taki sposób, żeby rósł zdrowiutki. Jak go w końcu nie popsuć! Te książki niezmiernie ułatwiły mi moje macierzyństwo. Zapraszam do mojej top listy książek dla młodego rodzica.

„Rodzić można łatwiej” Izabela Dembińska

Uważam, że ta książka jest obowiązkowym tytułem do przeczytania w ciąży. Dzięki niej nabrałam przekonania, że potrafię urodzić dziecko, że mam w sobie tę moc. Jeżeli zaufam swojej naturze i oddam się instynktowi, a nie strachowi i bólowi, to poród będzie dla mnie i dla dziecka łatwiejszy. Nauczyłam się, jak psychicznie poradzić sobie z bólem podczas porodu i się tego bólu nie bałam. Dowiedziałam się, że dla dziecka to jest dużo większy stres i wysiłek niż dla mnie, i to ja swoim oddechem i wewnętrznym spokojem mogę mu pomóc.

Ta książka odegrała dużą rolę w stworzeniu pozytywnego podejścia do porodu i zbudowania w sobie przekonania, że dam radę. Urodziłam naturalnie, szybko i bez problemów.

W trakcie całego swojego porodu chodziłam, a do szpitala dojechałam, kiedy już miałam pełne rozwarcie. Całą ciążę byłam w ruchu i ćwiczyłam. O tym, jakie to ważne i jak można ćwiczyć podczas ciąży, również dowiesz się z tej książki. Polecam z całego serca.

„Po trzech latach już za późno” Masaru Ibuka

Niestety nie znalazłam tej książki po polsku, tylko po angielsku.

Tę książkę też przeczytałam w ciąży i ona odegrała swoją rolę w moim podejściu do wychowania synka. Z książki się dowiedziałam, czym są okresy sensytywne (polecam filmiki Kasi Sawickiej oraz z kanału Mamy Łamy na ten temat). Dowiedziałam się, jak ważny jest wczesny rozwój dziecka i że tak naprawdę nie trzeba robić nadzwyczajnych rzeczy, aby ten rozwój zapewnić. Dowiedziałam się, jak ważne są ruch i aktywność fizyczna oraz dostarczenie różnych bodźców (muzycznych, sensorycznych, ruchowych). Dzięki tej książce od samego urodzenia śpiewałam i bawiłam się w różne zabawy muzyczne. Od 3 miesięcy chodzimy na basen. Dużo chodzę z synem na spacery i dużo podróżowaliśmy (ma 10 miesięcy, a byliśmy już 2 razy na Ukrainie, we Włoszech, w Warszawie, byliśmy razem na konferencji, zabieraliśmy go ze sobą na treningi crossfit). Nie ograniczam go, pozwalam dotykać i próbować różnych rzeczy, nawet jak nie są czyste. Dobromirek zaczął chodzić, kiedy miał 9 miesięcy, i myślę, że podejście, które mam dzięki tej książce, odegrało w tym swoją rolę.

„Język niemowląt” Tracy Hogg

Tę książkę zaczęłam czytać na sali porodowej. Dała mi dużo praktycznych wskazówek, jak karmić piersią, jak rozmawiać z maluszkiem, jak rozumieć jego płacz. Autorka dzieli dzieci na 4 grupy w zależności od wrażliwości i potrzeb dziecka. I chociaż wiadomo, że każde dziecko jest inne, i jestem przeciwna nawieszaniu etykiet, jednak ten podział pomógł mi łatwiej rozumieć synka od pierwszych dni i łatwiej się dostosować do jego potrzeb i komunikatów.

Jednak uważam, że nie wszystko z tej książki trzeba brać do siebie. Zaleceń, które autorka daje w temacie nauki samodzielnego zasypiania, totalnie nie udało mi się wprowadzić w praktyce. Nie mogłam odkładać synka do łóżeczka, przez dłuższy czas spał tylko na mnie. Miałam poczucie, że „zawaliłam”, póki nie przeczytałam kolejnej książki – o rodzicielstwie bliskości, gdzie właśnie mówi się, że spanie z dzieckiem jest bardzo dobre dla budowania z nim więzi i wzmacniania poczucia bezpieczeństwa. Pewnego dnia nastąpi moment, kiedy dziecko nasyci się bliskością i poczuciem bezpieczeństwa i wtedy nauczy się zasypiać samodzielnie.

„Przywiązanie” John Bowlby

Uważam tę książkę za najważniejszą, jaką przeczytałam jako młoda mama. Jest ona o teorii przywiązania. O tym, jaką rolę w psychologicznym rozwoju dziecka odgrywa ta więź, którą z nim budujemy. Opowiada o tym, jakie psychologiczne potrzeby na jakim etapie swojego rozwoju ma dziecko i jak te potrzeby możemy zaspokoić dobrze zbudowaną więzią.

Na przykład, w pierwszym roku życia dziecko najbardziej potrzebuje bliskości. Rodzice stają się dla niego pozytywnym lustrem, w które maluszek się wpatruje. W pierwszym roku życia dziecko nabiera przekonania, że ono jest i to jest pozytywne wydarzenie. Nabiera też przekonania, że świat jest bezpiecznym miejscem, że on jest mile widziany, a jego potrzeby są zaspokajane.

Jeżeli dziecko nie ma takiego „pozytywnego lustra” na pierwszym etapie swojego życia, to mogą się u niego rozwinąć zaburzenia narcystyczne, kiedy to w dorosłości będzie szukał potwierdzenia swojego istnienia w świecie zewnętrznym, na przykład przez dążenie do otrzymywania lajków lub innego typu uwagi.

Polecam również książki z wydawnictwa Natuli na temat rodzicielstwa bliskości.

Jaką książkę uważasz za wartą przeczytania przez młodą mamę?