Dziecięca gwiazda
Od najmłodszych lat była nauczona ciężkiej pracy, a także walki o swój talent i marzenia – nawet wtedy, gdy wydawały się nierealne. Anne Marie Blythe, która na potrzeby kariery zrezygnowała z czasem z liter „e” wieńczących jej imię i nazwisko, wychowywała się w rozbitej rodzinie. Przyszła na świat w miasteczku Mount Kisco w 1927 lub 1928 roku.
Determinacji i szacunku do uczciwej pracy nauczyła się od matki. Samotna kobieta, która miała pod swoją opieką dwie córki (Ann miała starszą siostrę Dorothy) wyjechała do Nowego Jorku. Tam dorabiała jako praczka, wynajmowała również pokoje. Szybko dostrzegła nieprzeciętny talent młodszej córki. Dziewczynka była uzdolniona muzycznie i miała wyrazisty sopran. Dzięki temu od piątego roku życia występowała w nowojorskich programach radiowych.
Kolejnym krokiem w nastoletnim życiu Ann okazał się Broadway. W 1941 roku zagrała Babette Mueller, córkę żydowskiego inżyniera Kurta, w którego wcielił się Paul Lukas, w antynazistowskiej sztuce Lillian Hellman „Straż nad Renem”. Spektakl reżyserowany przez Hermana Shumlina nie schodził z afisza przez dziesięć miesięcy, a liczba przedstawień opiewała na imponującą sumę 378.
Po zakończeniu nowojorskiego cyklu spektakli grupa wyruszyła w tournée. Trasa okazała się dla Ann przełomowa. Podczas wystąpień w Los Angeles zwrócili na nią uwagę producenci Universal Studios. Wszechstronne umiejętności i dostojna aparycja tworzyły z niej idealną kandydatkę na nową gwiazdę Hollywood. Z drugiej strony Ann miała w sobie pewną świeżość i nieszablonowość, które pozwoliły jej przyjmować dalekie od stereotypów role.
„Mildred Pierce”
Ann Blyth zadebiutowała na wielkim ekranie w 1944 roku muzyczną komedią „Chip Off the Old Block” u boku Donalda O’Connora. To jednak rok później otrzymała życiową szansę. Kreacja Vedy Pierce z dramatu noir Michaela Curtiza „Mildred Pierce” (1945) z główną rolą Joan Crawford przeszła do historii. To destrukcyjna historia matki i córki, nieustraszonej kobiety, która idzie po swoje: zmienia dotychczasowe życie po latach bycia gospodynią, bierze rozwód, otwiera własną sieć restauracji, jednak otoczenie żeruje na jej sukcesie i przyczynia się do stopniowego upadku. Obraz uznany za „istotny kulturowo i historycznie” doceniła Biblioteka Kongresu Stanów Zjednoczonych i był znamienny z kilku względów.
Po pierwsze stanowił wielki powrót głównej aktorki Joan Crawford, która po latach sukcesów w wytwórni MGM przeszła do Warner Brothers oraz zdobyła za swój występ Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej przyniesionego jej… do łóżka, gdyż nie zjawiła się na gali pod pretekstem choroby (najprawdopodobniej obawiała się przegranej, konkurując m.in. z Ingrid Bergman).
Po drugie, był jednym z największych sukcesów box office’u dla studia Warnera w tamtym okresie. Film zarobił blisko 3,5 mln dolarów, co dziś można przeliczyć na ponad 62 mln dolarów. Oparta na powieści Jamesa M. Caina „Mildred Pierce” umocniła ponadto pozycję pisarza kryminałów, którego proza przeżywała w latach 40. kinowy renesans również za sprawą dzieł „Podwójne ubezpieczenie” (1944) i „Listonosz zawsze dzwoni dwa razy” (1946).
Dla Ann Blyth „Mildred Pierce” otworzyło nie tylko drzwi do kariery, ale umożliwiło również wykreowanie roli, z którą do dziś nierozerwalnie kojarzony jest jej wnikliwy talent. Kilkunastoletnia aktorka obezwładniła publiczność intensywnością portretu krnąbrnej córki odbierającej filmowej matce godność, pieniądze i partnera. Za występ otrzymała nominację do Oscara w kategorii najlepszej aktorki drugoplanowej, co wówczas uczyniło z niej najmłodszą artystkę nominowaną do tego prestiżowego wyróżnienia.
Veda Pierce wciąż jest zaliczana do szeregu najcelniej skonstruowanych złoczyńców w dziejach ekranu. Nie miała jednak nic wspólnego z prywatnym portretem Ann Blyth, która na planie wykazała się dojrzałością, serdecznym usposobieniem i profesjonalizmem dorównującym ugruntowanej pozycji w środowisku samej Joan Crawford.
Pod prąd
Ann Blyth została ikoną kina noir. Jej mroczny portret egoistycznej córki gotowej do najgorszego kontrastował z wizerunkiem uroczej dziewczyny o piorunującej urodzie i hollywoodzkim uśmiechu. Moralna degradacja jej postaci zyskała tym samym na wyrazistości.
Aktorka nie dała jednak zaszufladkować swych zdolności w jednoznacznej ramie. W kolejnych latach odnosiła sukcesy w musicalach czy melodramatach. Do swych portretów wnosiła naturalność i elegancję. Za kulisami fanki zachwycały się jej klasycznym stylem tworzącym podwaliny hollywoodzkiego glamouru.
Blyth partnerowała największym amantom: Paulu Newmanowi w „Historii Heleny Morgan” (1957), Rogerowi Moore’owi przy okazji „Królewskiego złodzieja” (1955) czy Burtowi Lancasterowi w „Brutalnej sile” (1947). Nie przestawała zadziwiać aktorskimi wyborami. W 1955 roku spotkała się na planie z legendarnym Vincentem Minnellim, który wyreżyserował fantazyjne widowisko „Kismet” toczące się na tle starego Bagdadu.
Sprawdziła się ponadto w scenerii Dzikiego Zachodu, o czym świadczy western w Technicolorze „Red Canyon” (1949). W jej filmografii nie brakuje filmów przygodowych, muzycznych romansów, fantasy ani łamiącego konwenanse kina więziennego. Ann wciąż miała ponadto okazję do zaprezentowania talentu wokalnego, jak w „Wielkim Caruso” (1951), który stanowił jej triumfalne rozpoczęcie współpracy z MGM po odejściu ze studia Universal.
Nigdy nie zapomniała o pierwotnej pasji scenicznej. Od lat 50. do końca 70. występowała w muzycznych teatrach ze spektaklami „Król i ja” oraz „Dźwięki muzyki”. Wraz z rozwojem nowego medium – telewizji, sporadycznie występowała w produkcjach szklanego ekranu. Wśród najbardziej znanych gościnnych występów Blyth warto wspomnieć telewizyjną antologię CBS „Strefa mroku” („The Twilight Zone”). W 1985 roku gwiazda oficjalnie przeszła na emeryturę.
Nieoczywista ścieżka kariery Ann Blyth szła w parze z jej prywatnymi wyborami. Artystka wsławiła się skromnością i oddaniem bliskim. W 1953 roku poślubiła położnika Jamesa McNulty’ego, z którym doczekała się piątki dzieci, a później licznych wnuków. Para była bardzo szczęśliwa i głęboko wierząca, wychowywała swoich potomków w poszanowaniu tradycyjnych wartości.
Ann Blyth dowiodła, że talent i prawda nie potrzebują skandalicznej otoczki, aby zostać zapamiętanym w Fabryce Snów. Po jej śmierci X muza opłakuje nie tylko wszechstronną, ambitną aktorkę, ale przede wszystkim inspirującą kobietę, której klasa i autentyczność wciąż świecą równym blaskiem.
Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.



