Więcej...

    Róż i już

    Prawie każda mała dziewczynka uwielbia różowy kolor. Kiedy dorasta, zwykle przestaje go lubić… chyba, że tą dziewczyną jest Olga, z Damosfery, której fascynacja tym kolorem nie minęła!

    Lubię różowy

    Moje dzieciństwo to szarobura końcówka lat siedemdziesiątych i lata osiemdziesiąte, kiedy w naszych sklepach królowała nijakość i tandetny plastyk. Takie też były nasze zabawki. Na prawdziwą lalkę Barbie czekałam długo, a jej kolorowe ubrania zapakowane w różowe pudełko były powiewem luksusu i czegoś lepszego. Różowy istnieje w świadomości, jako kolor bardzo kobiecy, a co za tym idzie, niestety w podtekście, nieco infantylny lub romantyczny. Mało kto wie, że róż to przede wszystkim ogromna siła i pewność siebie. Odwaga i codzienny optymizm oraz permanentne pobudzenie do działania, motywacja w czerpaniu radości z życia.

    Lubię różowy za jego pozytywne działanie na moje zmysły, za energię, którą mi daje oraz chwile, gdy kupując różowy kubek mogę na moment poczuć się małą dziewczynką, a także za przewrotność jego znaczenia.

    Artyści i projektanci też kochają różowy

    Nie jestem jedyną dorosłą, która lubi różowy. Kochają go też artyści i projektanci. W 2006 roku w Centrum Sztuki Współczesnej w Warszawie artysta Maurycy Gomulicki zaprezentował projekt „Pink Not Dead!”, z udziałem artystów z Polski i Meksyku. Motywem przewodnim był kolor różowy budzący odmienne konotacje w obu państwach. Gomulicki wciąż tworzy w oparach różu (np. jego słynny neon na Żoliborzu oraz najnowsza kontrowersyjna instalacja Fryga w Szczecinie –  zawierają elementy różowe).

    Wybitna projektantka mody Elsa Schiaparelli pokochała różowy już, jako dorosła kobieta. Nazywała go: shocking pink, czyli szokujący różowy. W tym kolorze projektowała sukienki dla gwiazd, bo uważała, że gwiazdę musi być widać. Różowy wydawał się do tego idealny, bo najintensywniejsze odcienie różowego emitują energię o sile i szybkości porównywalnej do energii fali światła. Wygrywają z innymi barwami wyścig o przyciągnięcie naszego wzroku. Dobrze wiedziała o tym Schiaparelli, której znakiem firmowym były świetnie sprzedające się różowe sukienki, płaszcze i buty.

    Coś szarego

    Na sto kobiet aż 80 nie ma śmiałości rzucać się w oczy, bo się boją, co ludzie powiedzą. W rezultacie kupują sobie coś szarego – uważała projektantka.

    Uwielbiam właśnie taki mocny róż. Dobrze się w nim czuję i czasem lubię założyć mocno różową sukienkę, by być bardziej zauważoną. Na co dzień jednak wybieram dodatki w tym kolorze dla podkreślenia moich stylizacji. Ostry róż świetnie współgra z granatem i bielą. Uwielbiam to połączenie! Różowe szpilki idealnie pasują zarówno do czarnej sukienki, jak i do jeansów. A apaszka z różowym wzorem fantastycznie uzupełni stylizację w odcieniach szarości! Torebkę w tym kolorze warto mieć zawsze! Paradoksalnie będzie pasować do wszystkiego! I dodatkowo poprawia nastrój!

    Jednak nosząc ubrania i dodatki w tym kolorze należy pamiętać, że przesada nie jest tu wskazana. Łatwo, bowiem przekroczyć granicę dobrego smaku i wyglądać mocno karykaturalnie.

    Olga SZARLIŃSKA

    Zdjęcie: Materiały promocyjne Damosfera

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY