Susan Sarandon – aktorka, która nigdy nie bała się ról wymykających się schematom

4 października Susan Sarandon obchodzi urodziny. Jedna z najbardziej charakterystycznych amerykańskich aktorek od ponad pięciu dekad pozostaje obecna w kinie, konsekwentnie wybierając role, które pozwalają jej pokazywać kobiety niejednoznaczne, silne, pełne sprzeczności i dalekie od stereotypowych wyobrażeń. Jej filmografia obejmuje zarówno kino artystyczne, jak i wielkie hollywoodzkie produkcje, komedie, dramaty, thrillery oraz filmy familijne. Za rolę w „Przed egzekucją” otrzymała Oscara, a wcześniej wielokrotnie była nominowana do tej nagrody.

Od niewielkich ról do kina, które zapamiętuje się na długo

Susan Abigail Tomalin urodziła się 4 października 1946 roku w Nowym Jorku. Zanim stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych aktorek amerykańskiego kina, musiała przejść drogę typową dla wielu artystów – od mniejszych występów po role, które zaczęły definiować jej ekranowy wizerunek.

Przed kamerą zadebiutowała w 1970 roku w filmie „Joe”. Kilka lat później pojawiła się u boku Roberta Redforda w „Wielkim Waldo Pepperze”. Jednak prawdziwym przełomem okazał się rok 1975 i kultowy dziś „Rocky Horror Picture Show” w reżyserii Jima Sharmana. Sarandon wcieliła się w Janet Weiss – postać, która początkowo wydaje się uosobieniem konwencjonalnej niewinności, ale zostaje wciągnięta w niezwykły, pełen prowokacji świat.

„Rocky Horror Picture Show” nie był typowym sukcesem hollywoodzkiego kina. Z czasem stał się jednak fenomenem kulturowym, a udział w nim dał młodej aktorce rozpoznawalność i pozwolił jej wejść do świata bardziej odważnych produkcji.

Aktorka, która nie unikała kontrowersji

W pierwszych dekadach kariery Susan Sarandon wybierała role, które często wymagały od niej przekraczania obowiązujących wówczas granic.

W „Ślicznotce” z 1978 roku zagrała kobietę pracującą w domu publicznym, a film wzbudzał kontrowersje ze względu na tematykę oraz sposób przedstawienia dorastania. Kilka lat później aktorka pojawiła się w „Zagadce nieśmiertelności” – stylowym horrorze Tony’ego Scotta z Catherine Deneuve i Davidem Bowiem. Film łączył atmosferę kina grozy z wyrafinowaną estetyką i tematyką przemijania.

Sarandon nie budowała jednak swojej kariery wyłącznie poprzez szokowanie. Jej kolejne role pokazywały przede wszystkim ogromną różnorodność aktorską. W 1980 roku wystąpiła w „Atlantic City”, za który otrzymała pierwszą nominację do Oscara. Film Louisa Malle’a opowiadał o spotkaniu dwóch osób znajdujących się na różnych etapach życia, a Sarandon stworzyła w nim jedną z najważniejszych kreacji swojej wczesnej kariery.

Lata 80. – od kina artystycznego do Hollywood

Lata 80. przyniosły Sarandon role, które ugruntowały jej pozycję. W „Burzy”, swobodnie inspirowanej „Burzą” Williama Szekspira, połączyła klasyczny materiał literacki z nowoczesną formą. Pojawiła się również w „Zagadce nieśmiertelności”, „Kumpelskim układzie” czy „Mussolinim i Ja”.

W 1987 roku nastąpił kolejny ważny moment. Sarandon zagrała Jane Spofford w „Czarownicach z Eastwick” u boku Jacka Nicholsona, Cher i Michelle Pfeiffer. Film George’a Millera stał się jednym z najbardziej charakterystycznych hollywoodzkich obrazów dekady. Trzy kobiety z niewielkiego amerykańskiego miasteczka odkrywają, że ich życie może zmienić pojawienie się tajemniczego mężczyzny.

Sarandon potrafiła w tej produkcji połączyć komediowy talent z wyrazistą obecnością ekranową. To ważna cecha jej aktorstwa: nawet w produkcjach rozrywkowych jej bohaterki nie są jedynie dodatkiem do głównej historii.

Rok później aktorka wystąpiła w „Bykach z Durham”. Sportowa opowieść o baseballu była jednocześnie historią relacji między ludźmi o różnych temperamentach i ambicjach. Sarandon jako Annie Savoy stworzyła postać niezależną, inteligentną i świadomą własnych wyborów.

„Thelma i Louise” – jedna z najważniejszych ról w karierze

Początek lat 90. przyniósł film, który na trwałe zapisał się w historii kina. „Thelma i Louise” Ridleya Scotta z 1991 roku stał się jednym z najważniejszych filmów opowiadających o kobiecej przyjaźni, niezależności i potrzebie decydowania o własnym życiu.

Susan Sarandon zagrała Louise Sawyer, natomiast Geena Davis wcieliła się w Thelmę. Ich bohaterki wyruszają w podróż, która stopniowo wymyka się spod kontroli. Film był jednocześnie kinem drogi, dramatem i opowieścią o społecznym położeniu kobiet.

Za rolę Louise Sarandon otrzymała nominację do Oscara.

„Thelma i Louise” pozostaje jednym z tych filmów, które wykraczają poza swoją epokę. Dla Sarandon był natomiast dowodem, że potrafi stworzyć bohaterkę zdecydowaną, niejednoznaczną i emocjonalnie bardzo złożoną.

„Klient”, „Małe kobietki” i kino lat 90.

W kolejnych latach Sarandon z powodzeniem poruszała się pomiędzy różnymi gatunkami. W „Oleju Lorenza” zagrała Michaela Odone, matkę walczącą o życie swojego dziecka. Film oparty był na prawdziwej historii i wymagał od aktorki ogromnego emocjonalnego zaangażowania.

W „Kliencie” z 1994 roku wcieliła się w prawniczkę Reggie Love, która podejmuje się obrony młodego chłopca uwikłanego w niebezpieczną sprawę. Thriller oparty na powieści Johna Grishama pozwolił Sarandon stworzyć postać profesjonalistki, która nie jest pozbawiona emocji, ale potrafi działać pod presją.

W tym samym roku pojawiła się w „Małych kobietkach”, ekranizacji powieści Louisy May Alcott. Jako Marmee March stworzyła ciepłą, ale jednocześnie silną postać matki i przewodniczki dla swoich córek.

Oscar za „Przed egzekucją”

Jednym z najważniejszych punktów kariery Susan Sarandon pozostaje „Przed egzekucją” z 1995 roku. Aktorka wcieliła się w siostrę Helen Prejean, zakonnicę, która nawiązuje relację z więźniem oczekującym na wykonanie wyroku śmierci.

Rola wymagała od niej powściągliwości, ale również ogromnej siły emocjonalnej. Sarandon nie grała bohaterki jednoznacznej – jej postać musiała konfrontować własne przekonania z dramatem człowieka, którego poznaje.

Za tę kreację otrzymała Oscara dla najlepszej aktorki pierwszoplanowej. Było to zwieńczenie wieloletniej pracy i jednocześnie potwierdzenie jej pozycji jako jednej z najważniejszych aktorek swojego pokolenia.

„Mamuśka” i role kobiet z krwi i kości

W drugiej połowie lat 90. Sarandon nadal udowadniała, że nie zamierza zamykać się w jednym typie ról.

W „Mamuśce” z 1998 roku zagrała Jackie Harrison – kobietę, która musi zmierzyć się z trudną sytuacją rodzinną i pojawieniem się w jej życiu osoby, która zmienia dotychczasowy układ. Film pozwolił aktorce wykorzystać zarówno dramatyczne, jak i bardziej subtelne środki aktorskie.

W 1999 roku pojawiła się między innymi w „Wszędzie, byle nie tu”, a w 2000 roku w „Tajemniczym Joe”. Jej filmografia z tego okresu pokazuje, że Sarandon coraz częściej interesowały bohaterki dojrzałe, posiadające własną historię i własny świat wewnętrzny.

Nie tylko dramaty

Choć Susan Sarandon kojarzona jest przede wszystkim z kinem dramatycznym, jej dorobek obejmuje także wiele produkcji komediowych i familijnych.

W „Zaczarowanej” z 2007 roku zagrała Królową Narissę – efektowną antagonistkę, która pozwoliła aktorce wykorzystać również komediowy i przerysowany styl gry. Film połączył klasyczną baśniową konwencję z nowoczesnym kinem familijnym.

Pojawiała się również w takich produkcjach jak „Elizabethtown”, „Alfie”, „Zatańcz ze mną”, „Wall Street: Pieniądz nie śpi” czy „Atlas chmur”. W tym ostatnim filmie z 2012 roku jej obecność była częścią wielowątkowej, rozpisanej na różne epoki historii.

Kobiety, które mają własny głos

Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów filmografii Susan Sarandon jest sposób, w jaki wybiera bohaterki. Są wśród nich kobiety silne, ale nie zawsze bezbłędne. Często podejmują decyzje, których konsekwencje są trudne do przewidzenia. Nie zawsze są sympatyczne i nie zawsze postępują zgodnie z oczekiwaniami otoczenia.

To właśnie dzięki temu wiele jej postaci pozostaje interesujących także po zakończeniu filmu.

Sarandon potrafi zagrać zarówno kobietę stojącą na pierwszym planie wydarzeń, jak i bohaterkę, która pozornie znajduje się na marginesie historii. W obu przypadkach tworzy postacie posiadające własną tożsamość.

Dojrzałość jako kolejny etap kariery

W XXI wieku Susan Sarandon nie zwolniła tempa. Pojawiała się zarówno w dużych produkcjach, jak i mniejszych filmach. Zagrała między innymi w „Bernardzie i Doris”, „W Dolinie Elah”, „Nostalgii anioła”, „Człowieku sukcesu”, „Jacku, jakiego nie znacie”, „Arbitrażu”, „Robocie i Franku” oraz „Regule milczenia”.

W ostatnich latach jej filmografia nadal się powiększała. Wystąpiła między innymi w „Blue Beetle”, „Czym jest miłość?”, „Batalionie 6888”, „Druhnach na medal” oraz „Babciach”. Według aktualnej filmografii aktorki na 2026 rok wśród jej nowszych projektów znajdują się również „The Echo Chamber” i „The Accompanist”.

Susan Sarandon – aktorstwo bez jednej definicji

Kariera Susan Sarandon jest interesująca również dlatego, że trudno zamknąć ją w jednej kategorii. Nie jest wyłącznie gwiazdą Hollywood, aktorką kina artystycznego ani specjalistką od dramatów. Przez dekady z powodzeniem funkcjonowała pomiędzy tymi światami.

Jej filmografia obejmuje ponad pięć dekad pracy i setki pozycji ekranowych, w tym filmy, seriale oraz występy gościnne.

Jeśli spojrzeć na jej najważniejsze role, można zauważyć pewien wspólny mianownik: Sarandon wybierała bohaterki, które miały coś do powiedzenia. Louise z „Thelmy i Louise”, Reggie Love z „Klienta”, siostra Helen Prejean z „Przed egzekucją”, Annie Savoy z „Byków z Durham” czy Jackie z „Mamuśki” różnią się od siebie niemal wszystkim. Łączy je jednak wyrazistość.

I właśnie ta wyrazistość stała się znakiem rozpoznawczym Susan Sarandon – aktorki, która przez lata nie próbowała dopasować się do jednej definicji kobiecości ani jednego modelu hollywoodzkiej kariery. Zamiast tego konsekwentnie budowała własną filmową drogę, pozostając jedną z najbardziej charakterystycznych aktorek swojego pokolenia.

Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj


Inne w kategorii

PARTNERZY