Płaszcz podbity gronostajami
„ (…)Kiedyś miałam, wstyd mówić, płaszcz podbity gronostajami – na wierzchu czarny welur, a pod spodem białe gronostaje. We łbie się gwieździe przewróciło! Ale płaszcz był bardzo elegancki i ciepły. … Futra zawsze miałam od Apfelbauma. To był doskonały fachowiec. Miałam bardzo piękne futra od niego. Sprzedawał mi je za pól ceny, a może nawet taniej, bo mnie lubił.”¹
Luksusowy płaszcz, którym otulała się Mira Zimińska (później Mira Zimińska-Sygietyńska) – wedeta kabaretów przedwojennej Warszawy, ceniona gwiazda scen teatralnych i filmów dwudziestolecia międzywojennego – to pelisa, czyli płaszcz na futrze. Uważana jest ona za najbardziej wyrafinowany i najelegantszy rodzaj okrycia wierzchniego.
Futra
W przedwojennej Polsce futra, palta czy płaszcze z futrzanymi wykończeniem stanowiły niezbędny element garderoby zamożniejszej części społeczeństwa, tak kobiet, jak i mężczyzn. Świadczyły o: statusie materialnym, guście i aspiracjach. Sezon na nie zaczynał się od Wszystkich Świętych. Był to pierwszy dzień kiedy wypadało się w nich pokazać publicznie. Ba! Wprost należało w nich pójść na cmentarz. Kilka dni wcześniej wyjmowano je z płóciennych pokrowców z pawlaczy lub przywożono z przechowalni, które prowadziły wszystkie znane firmy kuśnierskie. Subiekci i posłańcy z pracowni dostarczali także nowe, zamówione kilka miesięcy wcześniej okrycia. Od powrotu z wakacji kuśnierze mieli pełne ręce roboty. Pracy nie brakowało także: modystkom, które szykowały modne nakrycia głowy, rękawicznikom, szewcom. Cmentarze zamieniały się w wybiegi mody.
Cena luksusu
Katalogi Domu Towarowego Bracia Jabłkowscy², jedynego wówczas w naszej części Europy nowoczesnego domu handlowego, pokazują przedział cenowy ciepłych okryć na zimę. W 1929 roku dla kobiet przygotowano szeroki wybór eleganckich okryć z myślą o różnej grubości portfeli. Oferta zaczynała się od „palt z zamszu lub sukna całych na watolinie” z kołnierzem i mankietami z imitacji lisiego futra w cenie od 250 zł, przez „eleganckie okrycie futrzane z kretów, całe na jedwabnej podszewce” w cenie 1500 zł, do futra „z wysokiego gatunku murmli całe na jedwabnej podszewce dostępne także w wersji z piżmowców brązowych” za „jedyne” 1950-2600 zł. Dla porównania w 1932 roku budżet czteroosobowej rodziny urzędniczej przeznaczony na ubrania wynosił 747 zł rocznie, a nauczycielskiej 685 zł.
Kuśnierzom warszawskim nie brakowało jednak chętnych na posiadanie tak luksusowego towaru. Dowodzi tego m.in. korespondencja prowadzona w styczniu 1938 roku przez Władysława i Jana, synów sławnego Arpada Chowańczaka, na temat zakupu surowca do pracowni.
„(…) więc kupić możesz 150 kg karakułów (tj. ok. 600 sztuk) za sumę złotych 60 000 ( tj. około 6 zł za sztukę). … Bagdadów musisz kupić 500 kg za sumę 75 000 zł”.³
Na początku lat 30 XX wieku do mody weszły kołnierze z całego lisa na podszewce jedwabnej – razem z pyszczkiem i szklanymi oczyma. Lis układany był tak, że w pyszczku trzymał ogon …
De gustibus non est disputandum
W „Składzie Futer A Chowańczak i Synowie” znajdował się szeroki wybór takich kołnierzy niemalże we wszystkich kolorach. Także zielonym i błękitnym. Te kupowały chętnie aktorki i artystki. Wśród klienteli „Składu” nie brakowało bowiem znanych pań. Brylowała zaś prawdziwa legenda kina – Pola Negrii (Apolonii Chałupiec). Piękna aktorka pierwsze w życiu prawdziwe futro – etolę z białych lisów – otrzymała od Władysława Chowańczaka. Prezent okazał się doskonałą inwestycją, nie tyle w miłość kapryśnej gwiazdy, ile w lojalność klientki. Pola Negri pozostała wierna kuśnierzowi i zostawiała u niego bajońskie sumy.
Kuśnierze Warszawy
Najzamożniejszymi kuśnierzami w Warszawie byli: Maksymilian Apfelbaum, który tak pięknie stroił ukochana wedetę oraz Arpad Chowańczak.
Ich gust, mistrzostwo w zawodzie oraz talent sprawiały, że byli znani nie tylko w Polsce czy Europie Środkowej. Firma Apfelbauma odnosiła sukcesy także w Stanach Zjednoczonych, gdzie rodzina ta znalazła schronienie jeszcze przed II Wojna Światową. Mira Zimińska-Sygietyńska, wówczas już dyrektor Zespołu Pieśni i tańca „Mazowsze”, wspomina w książce odwiedziny w butiku siostry „swojego” kuśnierza.
„Wjeżdżam wspaniała windą. Salony. Przede mną chodzą modelki. Zmiłuj się Panie, w jakich futrach! Ona mówi: „Pani Miro, to kosztuje czterdzieści tysięcy dolarów, ale ja pani oddam za dwadzieścia”.¹
Arpad Chowańczak, Słowak z Orawy, który przybył do Warszawy w 1884 roku, doczekał się w ukochanym mieście i zawodzie wielkiego uznania i szacunku. Z okazji 50-lecia pracy otrzymał z rąk prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego specjalną nagrodę za wybitne osiągnięcia w dziedzinie rzemiosła. Senior rodu Chowańczaków zmarł w sierpniu 1949 roku. Szczęśliwie dla niego nie zobaczył jak komuniści przejmują bezprawnie i niszczą jego pracę oraz mienie.
W Warszawie międzywojnia działały także inne zakłady kuśnierskie w tym: Rowińskich, który założony został w 1880 roku czy Karmazyn. Ten ostatni zasłynął z ubierania pań i panów na wielkie bale mody organizowane w pysznych wnętrzach Hotelu Europejskiego.
Na cześć futer
Zula Pogorzelska, zwana „Warszawską Miss”, ze sceny kabaretu „Perskie Oko” śpiewała na cześć futer:
„To Zula, to Zula
W futerko się otula
To Zula, to Zula
Znów na bankiecie hula”.
Tout Varsovie chodziła w futrze!
Tekst: Agnieszka L. Janas
Bibliografia
- Mira Zimińska-Sygietyńska, Nie żyłam samotnie, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1985
- Jeziorska&Łęczycka, Bielizna, futra i Bracia Jabłkowscy, Dom Towarowy Bracia Jabłkowscy, Warszawa 2015
- Tadeusz Władysław Świątek, Rody Warszawskie, Wydawnictwo Veda, Warszawa 2007
Zdjęcia za zbiorów Narodowego Archiwum Cyfrowego.
Zapraszamy do obejrzenia zdjęć w galerii:











