Więcej...

    Życie jak huragan. Historia hollywoodzkiej buntowniczki, Avy Gardner

    Ava Gardner to jedna z najciekawszych osobowości Hollywood. Była wolnym duchem, gwiazdą odważnie buntującą się przeciwko hollywoodzkiej hipokryzji. Jako jedna z pierwszych nazwała Fabrykę Snów „szambem”. Jej życie prywatne było jak huragan – pełne gwałtownych zmian i silnych emocji.

    Dziewczyna z Karoliny

    Ava Gardner przyszła na świat 24 grudnia 1922 roku w Grabtown, w Karolinie Północnej. Wychowywała się pośród plantacji tytoniu. Gardnerowie nie żyli w dostatku, ale byli szczęśliwi. Ava zachowała wiele pięknych wspomnień z dzieciństwa. Jako najmłodsze dziecko stała się maskotką rodziny, rozpieszczaną przez rodziców i starsze rodzeństwo.

    Dorastała nieświadoma swojej urody. Jej szwagier, fotograf, zrobił jej zdjęcie, które umieścił na wystawie nowojorskiego atelier. Fotografia zwróciła uwagę pracownika MGM, który koniecznie chciał się z dziewczyną skontaktować i zaprosić na zdjęcia próbne.

    Ava nigdy nie marzyła o sławie. Po latach miała powiedzieć: „Sława dała mi wszystko, czego nigdy nie chciałam”. Zamierzała zostać sekretarką, potem żoną i matką, ale skusiła ją perspektywa poznania Clarka Gable’a i przyjęła ofertę wytwórni.

    To parszywe Hollywood

    Ava podpisała kontrakt z hollywoodzkim gigantem MGM w 1941 roku. Choć szef studia, słynny Louis B. Mayer, po zobaczeniu materiału ze zdjęć próbnych stwierdził, że „była niesamowita”, tak naprawdę nikt nie miał na nią pomysłu i Ava spędzała czas, ucząc się wszystkiego od podstaw. Ewentualnie powierzano jej nieistotne rólki w scenach, które w razie czego można było wyciąć bez szkody dla filmu. Przełomem była rola w filmie noir „Zabójcy” z 1946, gdzie Gardner wystąpiła u boku Burta Lancastera. Rok później partnerowała Clarkowi Gable’owi na planie „Handlarzy”. Od czasu „Dotknięcia Wenus” z 1948 uchodziła za jedną z najpiękniejszych kobiet w Fabryce Snów.

    W 1951 znalazła się na okładce magazynu „Time”. „Nazwali mnie najbardziej zniewalającą kobietą w Hollywood czy coś w tym stylu, jakieś bzdury” – wspominała. W latach 50. grała najwięcej, najlepiej i w filmach, które z czasem okazały się najważniejsze. Wystąpiła między innymi w „Śniegach Kilimandżaro” na podstawie prozy oczarowanego aktorką Hemingwaya.

    W latach 60. również miała na koncie parę niezłych ról. Jedną ze swoich najlepszych kreacji stworzyła w „Nocy Iguany” Johna Hustona z 1964 roku. Mogła też zagrać panią Robinson w kultowym „Absolwencie”.

    Odnosiła sukcesy, ale nigdy nie była przekonana o swoim aktorskim potencjale. Gdy mówiono jej, że była dobrą aktorką, odpowiadała: „Wiem, czym jestem, a czym nie”. Szczerze gardziła hollywoodzką hipokryzją, pozerstwem. „ Przejrzałam Hollywood, całe to gówno” – mówiła. Pod koniec lat 50. zdecydowała się osiąść w słonecznej Hiszpanii. Uciekała nie tylko przez zgnilizną Hollywood, ale też przed osobistymi zawirowaniami.

    Ach, ci faceci

    Mickey Rooney uparł się, że ją zdobędzie. Na randkę zgodziła się dopiero, gdy zabrakło jej wymówek. Mick nie grzeszył urodą, wydawał jej się za niski, ale był zabawny i czuła się dobrze w jego towarzystwie. Siostra sugerowała Avie, że ulubieniec Mayera to świetna partia. Aktor oświadczył się po paru randkach, a Ava oświadczyny przyjęła. Potem tego żałowała. Wieczorami, zamiast wracać do żony, Rooney wolał kursować pomiędzy barami. Z Avą łączył go seks i alkohol. Pili na potęgę, a pijani kłócili się i rzucali w siebie przedmiotami. „Wiesz co, Mickey? Strasznie mnie już męczy życie z karłem!” – wypaliła pani Rooney za którymś razem.

    Po rozwodzie Ava stała się najbardziej pożądaną singielką w Hollywood. Wpadł  jej w oko muzyk i intelektualista, niejaki Artie Shaw. Dość szybko zamieszkali razem, co doprowadziło Louisa B. Mayera do wściekłości – nie znosił, gdy gwiazdy pozwalały sobie na wywoływanie skandali. Producent odetchnął, gdy para zalegalizowała związek. Artie okazał się apodyktyczny i pasywno-agresywny. Uważał żonę za idiotkę. Zrobiła test na IQ i zawstydziła męża swoim imponującym wynikiem. Przeintelektualizowany snob rzucił Avę tydzień po pierwszej rocznicy ślubu – dla autorki tandetnych powieścideł.

    Za aktorką uganiał się Howard Hughes – jemu niezmiennie odmawiała, a raz nawet opuszczał jej dom, krwawiąc – tak ją zirytował.

    Miała wielkie powodzenie i uwielbiała towarzystwo mężczyzn. Kochała seks, jednak z kilkoma kolegami z Hollywood połączyła ją prawdziwa, pozbawiona jakichkolwiek seksualnych podtekstów przyjaźń. Przykładem był Gregory Peck. Mieli podobny, liberalny światopogląd i gardzili rasizmem. Zagrali razem w kilku filmach, a Greg namawiał Avę, by próbowała swoich sił w teatrze. Nie miała dość wiary w swój talent. Po śmierci Gardner to Peck zaopiekował się psem przyjaciółki i zatrudnił jej służącą.

    Frank

    Frank Sinatra obiecał sobie, że poślubi Avę Gardner. Wystarczyło mu jedno spojrzenie na jej zdjęcie. Mniejsza, że był już żonaty.

    Gdy 10 lutego 1949 roku Ava zmierzała swoim ciemnozielonym samochodem (prezent od Howarda Hughesa) na jubileusz wytwórni MGM, czarny cadillac najpierw ją wyprzedził, potem zajechał drogę i zwolnił, żeby musiała go wyminąć. Arogancki kierowca powtórzył manewr kilkakrotnie. Kiedy już na terenie studia zaparkował obok Avy, uśmiechnął się i uniósł kapelusz. „Ten Sinatra…” – pomyślała – „Nawet w samochodzie musi flirtować!”.

    Połączył ich szczególny rodzaj szaleństwa. Oboje bywali nieobliczalni, zaglądali do kieliszka, kochali jazz. Byli do siebie bardzo podobni. Zbyt podobni. Starsza siostra Avy, Beatrice,  mówiła, że „Ava to Frank w spódnicy”. I chyba miała rację, niestety. „Frank był dobry w łóżku. Nie zwraca się uwagi na to, co mówią inni, gdy facet jest dobry w łóżku” – podsumowała Ava po latach.

    Romans Franka Sinatry i Avy Gardner stał się ulubionym tematem amerykańskich tabloidów. Gardner była nie tylko ekranową femme fatale, ale wskutek skandalu stała się też „bezwzględną niszczycielką porządnych katolickich rodzin”. Mimo medialnej burzy, 7 listopada 1951 roku, kilka dni po sfinalizowaniu rozwodu z Nancy, Frank Sinatra i Ava Gardner wzięli ślub.

    Ich kłótnie stawały się widowiskami. Czasem wystarczyło, że Frank patrzył na jakąś dziewczynę o sekundę za długo albo Ava wspomniała o jakimkolwiek mężczyźnie. To były eksplozje, doskonale zapamiętane przez znajomych, obsługę hotelową, barmanów. W listopadzie 1952 roku Ava wyjechała do Afryki. Miała zagrać główną rolę w „Mogambo”, z Clarkiem Gable’em i Grace Kelly. Podczas pracy nad filmem zorientowała się, że była w ciąży. Zdecydowała się jednak na aborcję. Frank chciał mieć córeczkę, która byłaby do Avy podobna. Wiadomość o przerwanej ciąży go załamała.

    Gdy Ava złożyła pozew o rozwód, zrozpaczony Frank podciął sobie żyły. Liczył, że gdy obudzi się w szpitalu, żona będzie u jego boku. Nie było jej. W 1957 roku Sinatra zgodził się na rozwód.

    Życie jak huragan

    Frank włóczył się po barach i tęsknił za Avą. W 1968 roku Ava dostała od niego telegram o następującej treści: „Potrzebuję cię. Przyjedź natychmiast”. Gdy dotarła do szpitala, była wstrząśnięta. „Ty wcale nie umierasz! Znowu udajesz. No do diabła! Co ci naprawdę jest? Przeziębiłeś się? Co ja tu, do cholery, robię?”.

    W 1975, pracując na planie „Spirali śmierci”, Ava przeżyła chwile silnego wzruszenia, gdy ktoś puścił przebój „Sinatry Strangers In The Night”. Nie mogła powstrzymać łez. Ava nigdy nie przestała myśleć o Franku. Co roku przysyłał jej na urodziny kwiaty, które stawiała przy łóżku, obok zdjęcia z byłym mężem, i nie wyrzucała aż do przybycia następnego bukietu.

    Spotykali się czasami. Po jednym ze spotkań w Europie, Frank ze smutkiem zauważył, że miłość jego życia była „zataczającym się pijakiem”. Rzeczywiście, piła niemal bez opamiętania. Wchodziła też w toksyczne związki, między innymi z George’em C. Scottem, znanym damskim bokserem.

    Kiedy zapukali do niej ludzie z hiszpańskiej skarbówki, przeniosła się do Londynu. Zamieszkała kilka minut spacerem od słynnego Harrodsa, dokąd wpadała po luksusowe zakupy. Mówiono, że rachunki płacił hojny Sinatra, ale czy to prawda?

    W 1986 Gardner przeszła dwa udary, po których była częściowo sparaliżowana i miała kłopoty z mówieniem. Odbierała telefony tylko od Franka, który mówił do niej godzinami, cały czas zapewniając o swojej nieprzemijającej miłości i o tym, jak okrutna bywa starość. „Kocham cię. Starość jest do dupy”.

    Ava zmarła 25 stycznia 1990, w wieku 67 lat. Gdy Frank dowiedział się o jej śmierci, powiedział „Powinienem był przy niej być” i na dwadzieścia cztery godziny zamknął się w pokoju. Sprowadził Avę Gardner do Karoliny Północnej, gdzie chciała zostać pochowana, obok swoich rodziców.

    Ava nie była typową hollywoodzką gwiazdą. Była wolnym duchem, a oferowana przez Hollywood sława nie wydawała się warta poświęceń. Jeśli Ava Gardner nie mogła wieść prostego, szczęśliwego życia, gdzieś na amerykańskim Południu, chciała przynajmniej czerpać z życia pełnymi garściami. I w tym była mistrzynią.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY