Spotkania ze Szczawińskim, podczas których powstawał wywiad, trwały prawie rok. Dymna wyjaśniła, że zgodziła się na tak obszerną rozmowę „bo Szczawiński nie należał do jej fanklubu”. – Powiedział, że nie wierzy w moje pomysły i działalność. Powiedział, że chce, żebym mu o sobie opowiedziała, bo może trochę go wtedy do siebie przekonam – mówi aktorka.
Efekt tych spotkań jest bardzo wciągający, bo książkę czyta się jednym tchem. Może dlatego, że gwiazda nie boi się używać ostrego języka, a jej opinie są szalenie ciekawe (unika tych, którzy budzą nienawiść, bo szkoda jej na nią czasu). No, i uczy, jak o siebie walczyć.
Dla osób z niepełnosprawnością intelektualną jest „naszą Anią”, dla wielu – wielką artystką i autorytetem życiowym. Sama o sobie mówi: „zwyczajny człowiek: jestem, jem, śpię, oddycham, zmywam podłogi…”. Co jeszcze można o aktorce powiedzieć po lekturze? Ciepła i pogodna. Niczego nie ocenia, nie wartościuje. Nie narzeka. Przyjmuje życie z całym jego bogactwem. Bliska każdemu. Niemal na wyciągnięcie ręki. Przyjaciółka domu. Jednocześnie twarda i odważna.
Zdecydowana. Nie boi się wyzwań. Nie boi się trudów. Cały wolny czas poświęca powołanej przez siebie fundacji. Dlatego Anna Dymna może nam powiedzieć kilka ważnych i prostych prawd. Na przykład m.in. o tym, że zna wielu zdrowych i pełnosprawnych ludzi, których nic nie boli, a są załamani i nie chcą żyć. A zna też ludzi, którzy niewyobrażalnie cierpią fizycznie, a mają w sobie taką radość życia, że można im tylko pozazdrościć…
Dzięki tej książce czytelnik poznaje rozmaite oblicza Dymnej – artystki, inicjatorki słynnych Salonów Poezji w Krakowie, ale też kobiety, która kochała szalonego artystę Wiesława Dymnego.
Ten wywiad z panią Anną trzeba po prostu przeczytać!
Red.



