Bardzo dziwny geniusz
Urodził się 12 października 1942 roku w Nowym Jorku, ale dzieciństwo i wczesną młodość spędził na Bronksie. Początkowo nic nie zapowiadało wielkiej kariery, bo pochodzący z żydowskiej rodziny Yurman włóczył się z kolegami, nie należał do pilnych uczniów, a ze szkoły przynosił złe stopnie i uwagi. Od rodziców i sąsiadów David Yurman słyszał, że sztuka nie zmieni świata, a on bardzo chciał wierzyć, że to nieprawda.
Wszystko zmieniło się, gdy poznał Ernesta Gonzaleza. Pochodzący z Kuby, hobbystycznie trudniący się rzeźbą spawacz pokazał Yurmanowi, co można zrobić z kawałkiem metalu. Gonzalez trafił na pojętnego ucznia. David Yurman zadawał dużo pytań, a gdy nauczył się od Ernesta Gonzaleza obsługi maszyn i poznał tajniki zawodu spawacza, trafił na Uniwersytet Nowojorski.
Nie spędził tam dużo czasu.
Rok po rozpoczęciu nauki, Yurman zrezygnował ze studiów, a zaskoczonym rodzicom oznajmił, że wybiera się w podróż. Przyszły jubiler i projektant biżuterii przez 5 lat kursował między nowojorskim Greenwich Village a Kalifornią, gdzie brał udział w ruchach odrzucających dobra materialne i zainteresował się renesansem San Francisco, stowarzyszeniem skupionym wokół amerykańskiej awangardy poetyckiej lat 50. XX wieku, ale wciąż szukał dla siebie miejsca na świecie.
Tym, co najbardziej go pociągało była rzeźba.
W latach 60. XX wieku David Yurman praktykował u modernistycznego rzeźbiarza Jacquesa Lipchitza, współpracował z wieloma twórcami, m.in. z urodzonym w Poznaniu Theodorem Roszakiem i Edwardem Meshekaffem, a dla Lincoln Center wymyślił istniejące do dziś balustrady. Na zamówienie Jamesa L. Watsona z Court of International Trade na Manhattanie wykonał rzeźbę orła. Końcówkę lat 60. XX wieku Yurman spędził u rzeźbiarza Hansa van de Bovenkampa, nadal jednak poszukiwał dla siebie idealnej formy wyrazu. Czegoś, co określiłoby go jako artystę.
Zacznij jeszcze raz
Wkrótce Yurman przekonał się, że rzeźba nie była jego ulubionym medium. Artysta poświęcił mnóstwo czasu na wymyślenie ikonicznego dzieła, ale w końcu zrozumiał, że lepiej wychodziły mu mniejsze prace. Zanim zajął się wykonywaniem biżuterii obejrzał setki wystaw, katalogów, rozmawiał z rzemieślnikami, poznawał stopy złota i srebra oraz zaczął wymyślać nowe wzory całkowicie różniące się od zalewających rynek ozdób vintage.
Szybko zrozumiał, że trafił na niszę: w okolicach Nowego Jorku, gdzie mieszkał, David Yurman nie widział zbyt wielu stoisk z artystyczną biżuterią, którą wytwarzał.
W 1980 roku David Yurman założył sygnowaną własnym nazwiskiem firmę oraz zaczął wystawiać na targach Retail Jewelers of America Show. Jedna z największych imprez na Manhattanie zagwarantowała projektantowi popularność i pozwoliła na otwarcie stacjonarnego sklepu, w którym Yurman wymyślał całkiem nowe projekty, na czele z pewną kultową bransoletką.
Sklep z marzeniami
Już dwa lata po otwarciu sklepu, w 1982 roku, Yurman zaprezentował klientkom nową linię Renaissance. W jej skład weszła inspirowana renesansowymi ozdobami bransoletka Cable. Poskręcane złoto z kamieniami szlachetnymi noszonymi na nadgarstku stało się obok pierścionka Albion, zawieszki Chatelaine i kolczyków z linii Starbust najczęściej kupowanymi wyrobami, które umocniły i tak silną pozycję Yurmana.
Kolejnym niezwykle dobrym posunięciem Yurmana stała się współpraca z Peterem Lidberghiem, który sfotografował zamyśloną Kate Moss i Amber Vallettę. Ruch ten pozwolił jubilerowi na zajęcie się nowymi kolekcjami biżuterii. Po limitowanej edycji klejnotów przyszła pora na ślubną linię, ale to nie one, a pewna publikacja zapewniła Davidowi Yurmanowi jeszcze większą sławę.
Walka na śmierć i życie
W 2017 roku David Yurman miał od dawna zapewnioną pozycję w świecie sztuki. Znany wśród kolekcjonerów i pasjonatów biżuterii jubiler marzył, by jego wyroby poznali klienci z całego świata.
Dlatego też Yurman zgodził się na publikację książki na łamach której opowiedział o najbardziej niesamowitych projektach. Zaprezentowane wówczas imitujące rzeźby bransolety, wykonane z różnokolorowych szafirów i diamentów imponujące pierścionki-kwiaty, kolczyki czy pokryte białą, zieloną lub czarną emalią nieśmiertelniki stanowiły niewielki zbiór pomysłów jubilera. Jako jeden z nielicznych projektantów biżuterii David Yurman sięgał po klasyczne wzory i materiały, a do jego ulubionych surowców należało żółte i białe złoto.
Odtąd po błyskotki sygnowane jego nazwiskiem coraz częściej sięgali klienci z różnych zakątków świata. David Yurman, właściciel trzyosobowej firmy, (oprócz niego w sklepie do tej pory pracuje jego żona Sybil i syn Evan) miał więc powody do zadowolenia.
Dwa lata później sytuacja jubilera znacznie się pogorszyła.
W marcu 2019 roku David Yurman zauważył, że po jego projekty sięgali jubilerzy, którzy nie zapłacili za możliwość korzystania z jego dorobku. Sytuacja była na tyle napięta, że amerykański sąd federalny pierwszej instancji dla Południowego Dystryktu stanu Nowy Jork wydał dla Yurmana korzystny wyrok i przyznał mu półtora milionowe odszkodowanie. Mimo pozytywnego rozstrzygnięcia sprawy David Yurman musiał walczyć o dobre imię firmy, na szczęście gwiazdy i stali klienci o nim nie zapomnieli.
David Yurman to prawdziwa ikona designerskiej biżuterii. Jego projekty albo się kocha, albo nienawidzi, jednak nawet krytycy zwracają uwagę na rzeźbiarskie traktowanie złota, sięganie po klasyczne techniki, tj. odlewanie lub polerowanie i kunsztownie oszlifowane kamienie. To właśnie te cechy sprawiły, że David Yurman stał się rozpoznawalnym na świecie jubilerem.
Źródła:
https://www.davidyurman.com/world-of-yurman/timeline.html
https://www.grayandsons.com/blog/a-complete-guide-to-david-yurman-designer-jewelry/?srsltid=AfmBOoruS059RTxj2WXLZSSOKynwgfV_jGHbZQOPhm7t-lieGKSdslKL
https://jackweirandsons.com/blogs/news/david-yurman-jewelry-history-facts?srsltid=AfmBOopeTTc8E6YVAoLXP3i2yhTd1LIWQG9n2eb9K1gM4ykuBqWrtuPr
Więcej o modzie znajdziecie tutaj.



