Dziewczyna, która odziedziczyła fortunę i przegrała życie. Historia Barbary Hutton

Miała dziesięć lat, kiedy odziedziczyła dwadzieścia pięć milionów dolarów – dziś byłoby to niemal pół miliarda. Gdy umierała w wieku sześćdzięsięciu sześciu lat, na jej koncie było zaledwie trzy i pół tysiąca. Między tymi dwiema liczbami mieści się siedem małżeństw, dekady uzależnień, jedna spektakularna sukienka na balu debiutantek wydanym w szczycie Wielkiego Kryzysu i przydomek, którego nigdy nie chciała: „biedna bogata dziewczynka”. Barbara Hutton udowodniła, że fortuna wielkości imperium handlowego potrafi kupić absolutnie wszystko poza jedną, niby prostą rzeczą – szczęściem.

Nic zwyczajnego

Barbara Woolworth Hutton urodziła się 14 listopada 1912 roku w Nowym Jorku, jako jedyne dziecko Edny Woolworth i Franklyna Huttona. Jej dziadek, Frank Winfield Woolworth, zbudował istniejące do dziś imperium sklepów, które zrewolucjonizowało amerykański handel detaliczny. Z kolei Franklyn Hutton współtworzył razem z bratem dom maklerski E.F. Hutton & Company, jedną z poważniejszych firm inwestycyjnych Nowego Jorku. Barbara miała więc bogactwo z obu stron rodziny. Trudno było o zwyczajne dzieciństwo.

Jej ojciec był, jak określali go później biografowie, „biznesowym geniuszem i katastrofalnym ojcem rodziny” – notorycznym kobieciarzem, który rzadko bywał w domu. Matka, samotna i zraniona jego zdradami, szukała pocieszenia we własnym romansie. 2 maja 1917 roku, kiedy Barbara miała zaledwie cztery lata, Edna Woolworth została znaleziona martwa we własnej sypialni. Oficjalną przyczyną zgonu ogłoszono przewlekłe zapalenie ucha. Nigdy nie wykonano sekcji zwłok. Biograf C. David Heymann twierdził później, że wpływowa i majętna rodzina opłaciła urzędników miejskich, żeby uniknąć dochodzenia – bo wierzyli, że Edna popełniła samobójstwo. Podobno to Barbara znalazła ciało matki.

Po tej tragedii dziewczynkę oddano pod opiekę guwernantek i krewnych. Ojciec formalnie zarządzał jej powierniczym majątkiem aż do osiągnięcia przez nią pełnoletności, jednocześnie pozostając emocjonalnie nieobecnym. To był fundament, na którym Barbara Hutton miała budować resztę życia – samotność, pieniądze i brak jakiegokolwiek wzorca zdrowej bliskości.

Bal za milion dolarów

W 1930 roku, gdy Ameryka pogrążona była w Wielkim Kryzysie, Amerykanie masowo tracili pracę i coraz więcej rodzin zaczynało żyć na skraju ubóstwa, siedemnastoletnia Barbara Hutton szykowała się do balu debiutantek. Tradycja wyższych sfer nakazuje, by panna zaprezentowała się w towarzystwie, oczywiście w odpowiedniej scenerii. Bal miał być więc wystawny, a koszty były bez znaczenia. Wydarzenie opisywano w prasie z niesmakiem graniczącym z fascynacją. To wtedy właśnie dziennikarze ukuli przydomek, który miał do Barbary przylgnąć na resztę życia: „Poor Little Rich Girl” – biedna bogata dziewczynka. To nawiązanie do znanej piosenki Noëla Cowarda z 1925 roku, a także tytułu niemego filmu z Mary Pickford z 1917 roku. Rozpoznawalne hasło naklejono na Barbarę, bo pasowało do sytuacji idealnie – w dobie kryzysu wnuczka Woolwortha bawiła się na balu, którego koszt dorównywał rocznym pensjom setek ludzi. Słowo „biedna” miało złośliwie podkreślić dysonans. Ironia biograficzna ujawniła się znacznie później.

Gdy Barbara skończyła dwadzieścia jeden lat, sąd nie miał wyjścia – cała fortuna trafiła w jej ręce bez żadnych zabezpieczeń. Żadnej intercyzy na horyzoncie, brak czegokolwiek, co chroniłoby kapitał przed potencjalną (i jakże prawdopodobną) pazernością ewentualnego męża czy mężów. Frank Woolworth, budując imperium, nigdy nie przewidział, że jego wnuczka będzie potrzebowała ochrony przed samą sobą – i przed mężczyznami, którzy już czekali w kolejce.

Siedem sukien ślubnych, jeden mężczyzna, który niczego nie chciał

Latem 1933 roku Barbara wyszła za mąż za księcia Aleksisa Mdivaniego – gruzińskiego arystokratę z rodziny znanej w towarzystwie z polowań na bogate spadkobierczynie. Do małżeństwa Barbarę praktycznie zmuszono – siostra Aleksisa, Roussy, zagroziła zniszczeniem jej reputacji w prasie, jeśli odmówi.

Podczas nocy poślubnej Aleksis powiedział żonie, że była „za gruba”. Zdanie, rzucone mimochodem, wywołało u Barbary Hutton anoreksję, z którą zmagała się do końca życia. Małżeństwo, tak jak wszystkie kolejne, szybko się rozpadło.

Zaraz po rozstaniu z Mdivanim Barbara związała się z duńskim hrabią Kurtem von Haugwitz-Reventlow – i, jak twierdzą biografowie, był to „krok w dół po drabinie tytułów szlacheckich, ale w górę po drabinie przemocy”. To właśnie w tym małżeństwie, pełnym przemocy psychicznej i fizycznej, Barbara sięgnęła po środki uspokajające, od których uzależniła się na resztę życia. W lutym 1936 roku urodziła syna, Lance’a Reventlowa – jedyne dziecko, jakie miała. Nie zamierzała jednak walczyć o małżeństwo.

Po Reventlowie przyszły kolejni: rosyjski książę i sportowiec Igor Troubetzkoy, słynny międzynarodowy dyplomata i playboy Porfirio Rubirosa, grywający w tenisa baron Gottfried von Cramm i na koniec książę Pierre Raymond Doan Vinh z Champassak. W sumie siedem małżeństw, siedem rozwodów, żadnego szczęśliwego zakończenia. Jednak wśród wybranków Barbary jeden mąż, trzeci z kolei, zasługuje na honorowe wyróżnienie – Cary Grant, gwiazdor Hollywood, za którego wyszła w 1942 roku. Prasa złośliwie ochrzciła ich związek mianem „Cash and Cary” (jak rodzaj sklepu wielkopowierzchniowego) – gra słów z angielskiego „cash” (gotówka) i nazwiska aktora. Ironia polegała na tym, że to właśnie Grant, jako jedyny z siedmiu mężów, nigdy nie zażądał ani alimentów, ani udziału w majątku. Reszta – jak twierdzą biografowie – traktowała małżeństwo z Barbarą Hutton jako intratny interes, z którego wychodzili z pokaźną częścią jej fortuny.

Seria nieszczęść

Gdyby ktoś chciał napisać scenariusz o klątwie ciążącej nad jedną rodziną, nawet wszystkie dramaty klanu Kennedych nie okazałyby się tak przygnębiające jak prawdziwa historia Barbary Hutton. Trzej byli mężowie Barbary zginęli w wypadkach samochodowych. Jej jedyny syn, Lance Reventlow, zginął w katastrofie lotniczej w 1972 roku – po tej stracie Barbara, jak wspominali bliscy, już nigdy się nie podniosła. Jej matka odebrała sobie życie, podobnie jak jedna z kuzynek. Ojciec zmarł na marskość wątroby.

Ostatnie lata Barbara Hutton spędziła między Tangerem a Los Angeles, gdzie w końcu osiadła na stałe. Były to lata zamglone przez narkotyki, kolejne próby samobójcze i epizody psychotyczne. Fortuna, którą odziedziczyła jako dziesięciolatka, rozpłynęła się – roztrwoniona przez kolejnych mężów, własną rozrzutność, przesadną hojność wobec znajomych i, jak twierdzono, przez prawnika, który miał czerpać korzyści ze sprzedaży jej kolekcji sztuki i biżuterii.

Barbara Hutton zmarła 11 maja 1979 roku w Beverly Hills, w wieku sześćdziesięciu sześciu lat. Na jej pogrzebie zjawiło się zaledwie kilkanaście osób. Z niewyobrażalnej fortuny zostało trzy i pół tysiąca dolarów.

Barbara Hutton, dysponując majątkiem, urodą, inteligencją, teoretycznie mogła osiągnąć wszystko. Tymczasem jej historia od dekad powraca jako przestroga – zarówno w kontekście psychologii bogactwa, jak i w dyskusjach o tym, ile szkody potrafi wyrządzić dziecku brak jednej rzeczy, której nie da się kupić za żadne pieniądze: poczucia bezpieczeństwa. Badacze z Uniwersytetu Columbia, przywoływani przy okazji analizy jej biografii, wskazują, że dzieci wychowywane w takim dostatku mierzą się z unikalnym ryzykiem psychologicznym – takim, którego pieniądze nie tylko nie rozwiązują, ale często pogłębiają. Na przykład badania Suniyi Luthar z lat 2000. pokazały, że nastolatki z zamożnych rodzin miewają 2–3 razy wyższe ryzyko depresji i lęku oraz częściej sięgają po alkohol i narkotyki niż rówieśnicy z rodzin o niższych dochodach, a przyczyną jest między innymi presja osiągnięć i izolacja od rodziców – co brzmi bardzo znajomo w kontekście dzieciństwa Barbary Hutton.

Nazwisko słynnej amerykańskiej dziedziczki wciąż pojawia się w rozmowach o najbogatszych kobietach świata, które przegrały z własnym majątkiem. Ale w tle tej opowieści o luksusie, tytułach szlacheckich i rozrzutności stoi coś dużo prostszego i dużo smutniejszego: dziewczynka, która znalazła ciało matki, i która przez ponad sześćdziesiąt kolejnych lat próbowała wypełnić tę pustkę czymkolwiek, co akurat miała pod ręką. Bezskutecznie.

Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj


Inne w kategorii

PARTNERZY