Przed Coco Chanel była ona
Urodzona w 1874 roku Emilie Flöge to niesłusznie pomijana w historii mody projektantka. Zwykle łączy się wspomnienie o niej z postacią Gustava Klimta, ale Emilie była kimś znacznie więcej niż muzą legendarnego malarza. Jej autorska wizja stylu i konsekwencja twórcza wyprzedzały patriarchalne czasy, dając kobietom swobodę oraz wolność wyrazu.
Emilie niejednokrotnie oburzała konserwatywne otoczenie. Spoglądając na jej losy przez pryzmat tła historycznego, warto odnotować, że nawet w środowisku artystycznej bohemy kobiety bywały marginalizowane. Ich przełamujące schematy decyzje niejednokrotnie spotykały się z ogólną krytyką czy wzbudzały atmosferę skandalu.
Nie inaczej było w przypadku panny Flöge – kobiety zastępującej krępujące gorsety zwiewnymi sukniami, które swobodnie okalały jej sylwetkę. Nie były to bynajmniej minimalistyczne kreacje… Emilie tworzyła fantazyjne, wijące się pod stopami suknie, które często zdobiły falbany, bufki i ekstrawaganckie printy. Efekt był iście piorunujący – łączył bowiem eklektyczny krój z wygodą i potraktowaniem tkaniny niczym malarskiego płótna, na którym nie brakowało geometrycznych wzorów znamiennych dla secesji.
Projektantka wyrażała poprzez język mody własną fascynację światem sztuki. Z drugiej strony nie rezygnowała z praktycznego wizerunku, który miał zapewnić jej codzienny komfort. Połączenie artystycznego wymiaru odzieży ze swobodą oraz nutą awangardy okazało się przepisem na… rozgłos. Emilie nie tylko inspirowała jednego z najlepiej rozpoznawalnych malarzy w dziejach sztuki, ale też wzbudzała kontrowersje. Jej własna matka uznawała kreacje córki za obsceniczne, gdyż uwalniały jej krągłości na przekór ówczesnym konwenansom.
Miłość w barwach secesji
W życiu Emilie był jednak człowiek, dla którego jej niezależny duch stał się niewyczerpanym źródłem inspiracji. Gustav Klimt poznał młodszą o kilkanaście lat projektantkę, gdy ta miała 17 lub 18 lat. O ich spotkaniu zadecydowało zrządzenie losu. Starsza siostra Emilie, Helene, wyszła bowiem za mąż za nikogo innego jak młodszego brata Gustava, Ernsta.
Młodzi pobrali się na przekór krzywym spojrzeniom pana Flöge, który pragnął statecznego męża dla córki. Ernst Klimt, podobnie jak jego starszy brat, podążał zaś artystyczną ścieżką. Gdy w końcu udało im się przekonać rodziców do łączącego ich uczucia, szczęście nie trwało długo. Ernst zmarł niespodziewanie zaledwie rok po ślubie. Miał 28 lat. Helene została nie tylko wdową, ale też samotną matką ich maleńkiej pociechy.
Gustav Klimt czuł się odpowiedzialny za wsparcie Helene. Regularnie odwiedzał siostry Flöge, a pomoc bratowej łączył z coraz silniejszym zacieśnianiem więzi z Emilie. To on wprowadził nastoletnią dziewczynę do świata sztuki, a ta dała się porwać bez reszty.
Odwiedzali teatry i wystawy. Klimt zapoznawał Emilie z najważniejszymi przedstawicielami wiedeńskiej bohemy. Dziewczyna towarzyszyła mu również podczas zakładania wraz z innymi artystami stowarzyszenia Secesja, które zrywało z dotychczasowymi konwencjami i opowiadało się za swobodą twórczą. Emilie obserwując buntowniczą naturę przyjaciela, zapragnęła pójść w jego ślady. To Klimt pierwotnie stanowił inspiracje dla projektantki – role odwróciły się z czasem.
Siostrzeństwo w praktyce
Emilie skupiła się na modzie. Wraz z siostrami (poza Helene była jeszcze Pauline) założyła salon mody, w którym przejęła kluczowe zasady secesji. Jej projekty odrzucały tradycyjne, niekomfortowe kroje ściskające kobiety w pasie do utraty tchu. Workowate, maksymalistyczne fasony współgrały jednak z geometrycznym czy nawiązującym do świata natury wzornictwem, przybliżając ubrania do małych dzieł sztuki.
Podział ról w butiku był sprawiedliwy i pozwalał spełniać się każdej z sióstr. Pauline opanowała technikę krawiectwa i sprawy rachunkowe. Helene specjalizowała się w doradzaniu klientkom, natomiast Emilie przy swojej nowatorskiej wyobraźni skupiła się na projektowaniu. Regularnie odwiedzała Paryż i Londyn w poszukiwaniu trendów. Na jej prace wpływ wywarł też orientalny styl na wzór stroju gejszy.
Siostry Flöge od początku mogły liczyć na wsparcie Gustava Klimta w biznesie. Malarz sprowadzał w ich progi prestiżową klientelę, zaprojektował również wizytówki i wykonał sesję reklamową Emilie. Z czasem to ona – już jako przedsiębiorcza kobieta – stanie się jego muzą.
W 1902 roku Klimt wykonał jej portret. Emilie pozowała w niebieskiej, obcisłej sukience z kontrastującymi zdobieniami w odcieniach żółci i zieleni. Na obrazie stoi pewnie i dość nonszalancko, z ręką wspartą na biodrze. Taka poza oburzyła wówczas jej krewnych wciąż opowiadających się za tradycyjnym wzorem „skromnej” damy maskującej własną kobiecość.
Nie ma chyba osoby, która nie kojarzyłaby legendarnego „Pocałunku” spod pędzla Klimta. Skąpani w złocie kochankowie dziś zdobią torby, filiżanki czy portmonetki. Choć autor nigdy nie potwierdził tych podejrzeń, to wielu historyków sugeruje, że pozostająca w romantycznym uścisku para z obrazu to sam malarz oraz Emilie Flöge.
Ciemna strona miłości geniusza
Przyglądając się wspólnym zdjęciom oraz współpracy Emilie i Gustava można ocenić ich relację jako zażyłą. Ta na przestrzeni lat stała się jednak bolączką biografów. Niektórzy sugerowali, że uczucie było czysto platoniczne ze strony Emilie, inni mówili o ich kontaktach ograniczających się do przyjaźni. W większości uznaje się jednak ich związek – ponownie łamiący dawne konwenanse, bo niesformalizowany.
Pewne jest, że Emilie Flöge skrywała wielkie uczucie i toksyczne przywiązanie względem Klimta. Jego życie prywatne owiewa jednak niesława. Emilie cierpiała z powodu głośnych plotek o kolejnych ciążach modelek Gustava. Gdy w desperacji udała się na kozetkę do Sigmunda Freuda, ojciec psychoanalizy przestudiował akty Klimta i… kazał jej zakończyć relację. Ona – jak to bywa w przypadku zakochanych bez pamięci kobiet – nie zamierzała jednak słuchać się rady, która mogła uchronić ją od tragedii.
Największy kryzys w ich sekretnym związku wiązał się z romansem Gustava Klimta z kompozytorką, za której urodą drżała połowa Wiednia, Almą Schindler. Emilie stawała się cieniem człowieka, a Alma, odwzajemniająca fascynację Klimta, wręcz uzależniała artystę od siebie. W desperacji Flöge próbowała popełnić samobójstwo. Odnalazła względny spokój dopiero po rozstaniu Gustava i Schindler. Względny, ponieważ ich relacja ukierunkowała się na toksyczne tory.
Pamięć
Gorzkie punkty nie spowodowały ich rozdzielenia. Gustav Klimt posłał po Emilie nawet na łożu śmierci. Odszedł w 1918 roku, Emilie przeżyła go o 32 lata. Nigdy nie wyszła za mąż ani nie doczekała się dzieci, co było jej świadomym wyborem. Choć niektórzy sugerują, że jej losy są romantyzowane, to ciężko nie odnieść wrażenia, że powodem mogło być nieskończone uczucie do malarza.
Panna Flöge przez długie lata sukcesywnie rozwijała rodzinny salon mody. Z czasem wraz z siostrami rozpoczęły również produkcję przedmiotów codziennego użytku. Ich biznes wytrzymał inflację po I wojnie światowej i cieszył się wieloletnim zaufaniem wiedeńskich dam – wcześniej pozujących przed płótnem Klimta.
Wszystko szło dobrze, aż do przyłączenia Austrii do III Rzeszy w marcu 1938 roku. Anschluss i obawa przed obsesją Hitlera sprawiły, że z kraju uciekła większość klientów żydowskiego pochodzenia, która stanowiła fundament dochodu sióstr Flöge. Salon został zamknięty. Emilie tworzyła z domu, ale pod koniec II wojny światowej jej dobytek łącznie z projektami, archiwalnymi kreacjami i pamiątkami po Gustavie spłonął w pożarze. Projektantka zmarła kilka lat później, do końca wspominając swojego mistrza…
Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.




