Więcej...

    Najsłynniejsze suknie Marilyn Monroe

    Styl Marilyn Monroe to fenomen sam w sobie. Twarz złotej ery Hollywood stała się kwintesencją glamouru, łącząc spektakularny blask z elegancją, a ekstrawagancję – z ponadczasowymi fasonami podkreślającymi kobiece kształty. Legendarne suknie Marilyn Monroe, której 100. rocznica urodzin wypadła 1 czerwca, to zarówno te znane kinomanom z wielkiego ekranu, jak i kreacje z prywatnych okoliczności.

    Biała suknia ze „Słomianego wdowca”

    Ponętna blondynka, szyb wentylacyjny i figlarnie unosząca się spódnica… król komedii romantycznych Billy Wilder odkrył sposób na scenę wszech czasów. „Słomiany wdowiec” („The Seven Year Itch”, 1955) był największym sukcesem komercyjnym w filmografii Marilyn Monroe i umocnił jej ikoniczny wizerunek, jednocześnie budując etykietę słodkiej, naiwnej dziewczyny, której nienawidziła sama aktorka.

    Kostiumograf William Travilla, tworzący kreacje dla Marilyn Monroe do ośmiu filmów gwiazdy, stworzył suknię, która stała się jedną z najsłynniejszych stylizacji w dziejach ekranu. Biała, plisowana suknia, którą w upalne popołudnie unosi powiew od przejeżdżającego metra, pozostaje kwintesencją stylu Marilyn Monroe łączącego figlarność i seksapil z ponadczasową elegancją.

    Koktajlowa suknia miała nowatorski jak na tamte lata fason wiązany na szyję, wyeksponowany dekolt oraz dodatkowy pas w talii uwydatniający figurę klepsydry legendy złotej ery Hollywood. Wiązanie w pasie i subtelne sandały na obcasie przy braku efektownych akcesoriów dodały zaś stylizacji lekkości, umacniając wizerunek MM jako „kolibra w locie”, jak tytułował aktorkę Truman Capote.

    Biała suknia ze Słomianeo wdowca, fot. Wikipedia
    Biała suknia ze „Słomianego wdowca”, fot. Wikipedia

    Naked dress i „Sto lat” dla prezydenta Kennedy’ego

    Sukienka-nic, dająca pozór nagości i prześwitu to jedna z najbardziej kontrowersyjnych stylizacji w dziejach ekranu oraz wielkich gal. Jedną z pierwszych naked dresses w historii zaprezentowała Marilyn Monroe (wcześniej zrobiła to Marlene Dietrich), która pojawiła się w zmysłowej kreacji podczas przyjęcia z okazji urodzin prezydenta USA Johna F. Kennedy’ego.

    Pamiętnego wieczoru 1962 roku największa gwiazda Fabryki Snów zaśpiewała kończącemu 45 lat prezydentowi „Happy Birthday” pod dachem nowojorskiego Madison Square Garden. Zmysłowe wykonanie zostało odebrane przez świat jednocześnie jako zachwycające i gorszące. Połyskująca suknia do ziemi powstała według szkicu Boba Mackie i ostatecznego projektu kostiumografa Jeana Louis.

    W kontekście tragicznych losów Marilyn Monroe, która odeszła trzy miesiące później, wydarzenie nabiera symbolicznego wymiaru, budując pozycję MM w branży jako ikony stylu przełamującej schematy.

    Suknia z urodzin Kennedy'ego, fot. Wikipedia
    Suknia z urodzin Kennedy’ego, fot. Wikipedia

    „Mężczyźni wolą blondynki”… w różu

    W filmach z Marilyn Monroe niejednokrotnie ukazywano jej talent wokalny. Świetnym przykładem pozostaje muzyczna komedia Howarda Hawksa, pozostająca przy tym ekranową rewią mody – „Mężczyźni wolą blondynki” („Gentlemen Prefer Blondes”, 1953). W najsłynniejszej scenie skąpana w różu MM schodzi ze schodów otoczona wianuszkiem adoratorów w kontrastujących, czarnych garniturach. Śpiewa przy tym kawałek „Diamonds Are a Girl’s Best Friend”, a o kultowości sekwencji świadczą późniejsze inspiracje. Odwołała się do niej m.in. Madonna w teledysku „Material Girl”.

    Kostiumy ponownie wykonał tu wspominany William Travilla, któremu udało się znaleźć złoty środek między luksusem a klasą. Suknia ze spektakularną kokardą z tyłu została utrzymana w równie efektownym odcieniu „shocking pink”, który w latach 30. jako pierwsza zaprezentowała światu awangardowa projektantka Elsa Schiaparelli.

    Wieczorowe rękawiczki i czółenka początkowo miały być czarne, ale koniec końców Travilla postawił na różowy total look. Całość – jak w tytule utworu – uzupełniły kosztowności: diamentowa kolia, bransolety i długie kolczyki. Dla umocnienia siły i erotycznego podtekstu sceny wybrano czerwone tło dla ubranej od stóp do głów w róż Marilyn Monroe.

    Różowa stylizacja z "Mężczyźni wolą blondynki", fot. Wikipedia
    Różowa stylizacja z „Mężczyźni wolą blondynki”, fot. Wikipedia

    Jedna syrenka, różne stylizacje

    Jedna wieczorowa suknia przez cały film? W brytyjskim filmie Laurence’a Oliviera „Książę i aktoreczka” („The Prince and the Showgirl”, 1957) Marilyn Monroe dowiodła, że stylizację tworzą przede wszystkim dodatki. Z wyjątkiem pierwszych scen, w których jej bohaterkę obserwujemy m.in. w scenicznym kostiumie czy bieliźnianej halce, gwiazda pojawia się przez resztę fabuły w jednej kreacji, ale za to jakiej! Projekt Beatrice Dawson to biała suknia typu „syrenka” o charakterystycznym kroju rozszerzającym się od kolan w dół i maksymalnie opinającym sylwetkę w pozostałych miejscach.

    Efekt takiego fasonu to niezawodny sposób na piorunujące wrażenie – połączenie elegancji ze zmysłowością. W przypadku MM podobnie stworzył wrażenie posągowości, co nabiera dodatkowego znaczenia w kontekście historii o aktorce, do której wzdycha książę regent. Suknię ozdobiono koralikami i połyskującymi perłami. Urozmaiceniem okazały się ponadto transparentne rękawy z organzy i podkreślający biust dekolt w kształcie serca.

    W zależności od sytuacji bohaterka Marilyn Monroe żongluje szeregiem dodatków, aby dostosować jedwabną „syrenkę” do okazji. I tak widzimy ją w scenie koronacji z diamentową kolią, białymi rękawiczkami oraz luksusową etolą, a podczas balu – w tiarze oraz lawendowej szarfie z honorowym orderem. Przy luźniejszej okazji imponująca suknia wieczorowa zostaje natomiast „ukryta” przy pomocy beżowego prochowca. Praktyki uwidoczniły moc akcesoriów, które potrafią zmienić całą stylizację przy jednej bazie.

    Biała kreacja z "Książę i aktoreczka", fot. Wikipedia
    Biała kreacja z „Książę i aktoreczka”, fot. Wikipedia

    Siła czerwieni

    Marilyn Monroe i jej ekranowe stylizacje tworzyły podwaliny hollywoodzkiego glamouru. Stylu, w którym mimo eleganckiej bazy królowała ekstrawagancja, efekt „wow” i blask. Tak jest w przypadku wieczorowej sukni z komedii Jeana Negulesco „Jak poślubić milionera” („How to Marry a Millionaire”, 1953).

    W scenie na przyjęciu poszukująca wpływowego kandydata do swojej ręki bohaterka MM wybiera olśniewającą suknię z trenem, w której wrażenie robi przede wszystkim górny fason. Pozbawiony ramiączek gorset oplata bowiem krzyżujący się pasek, który na przekór gładkiej tkaninie wysadzają błyskotki. To rozwiązanie stanowi przysłowiową wisienkę na torcie, a także podkreśla talię aktorki.

    Czerwona suknia z "Jak poślubić milionera", fot. Wikipedia
    Czerwona suknia z „Jak poślubić milionera”, fot. Wikipedia

    Seksapil Sugar Kane Kowalczyk

    Legendarny one-liner kończący dzieło Billy’ego Wildera „Pół żartem, pół serio” („Some Like It Hot”, 1959) brzmiał: „Nikt nie jest doskonały”. Chyba, że mówimy o Marilyn Monroe!

    Autor kostiumów do znakomicie wytrzymującej próbę czasu komedii igrającej z motywem zamiany ról oraz genderowej tożsamości Orry-Kelly zgarnął za swoją pracę Oscara. Do historii przeszły nie tylko stylizacje dla głównych aktorów udających kobiety Tony’ego Curtisa i Jacka Lemmona, ale przede wszystkim brylującej na ich tle MM.

    Wcielająca się w artystkę polskiego pochodzenia gwiazda zadała szyku zwłaszcza w cekinowej sukni z prześwitami, która rozpaliła wyobraźnię publiczności i umocniła uwodzicielski wizerunek. Kreacja była dość odważna jak na konserwatywne czasy. Choć ciężko zauważyć to w czarno-białym filmie, to zachowane kolorowe zdjęcia z planu ujawniają, że na wysokości pośladka pojawiał się prześwit w kształcie serca, co w połączeniu z czerwoną pomadką i złotymi koralikami dodało sukni pikanterii.

    MM na froncie

    Najsłynniejsze suknie Marilyn Monroe to nie tylko te z filmowego świata, ale też prywatnych okazji. Legendarne kreacje aktorki zmieniły historię mody również w trakcie wielkich gal, kinowych premier czy osobistych wydarzeń. Na tym tle niezwykła wydaje się suknia, w której ulubienica Amerykanów wystąpiła przed żołnierzami uwikłanymi w konflikt koreański.

    Monroe przybyła na front w lutym 1954 roku, a jej występy przed amerykańskimi żołnierzami miały przywrócić rodakom namiastkę domu oraz rozrywki. Na scenie śpiewała i żartowała w przygotowanym na szybko show „Anything Goes”. W ciągu czterech dni jej występ zgromadził ponad 100 tys. żołnierzy.

    Choć poza podium aktorka przechadzała się wśród wojskowych w mundurze, to podczas przedstawienia założyła ikoniczną już, obcisłą sukienkę z brokatem. Prosty krój, długość ¾ i cienkie ramiączka podkreślały z jednej strony jej umiłowanie dla glamu, a z drugiej – świadomość warunków, w jakich przyszło jej występować, o czym świadczy brak efektownych plis czy dodatków. Wydarzenie podkreślało patriotyczne zaangażowanie artystki.

    MM występująca przed żółnierzami w Korei, fot. Wikipedia
    MM występująca przed żółnierzami w Korei, fot. Wikipedia

    Kreacja ze ślubu z Arthurem Millerem

    Pozostając przy prywatnych okazjach z życia MM, nie sposób nie wspomnieć jej sukni z trzeciego ślubu z dramaturgiem Arthurem Millerem. Aktorka zdecydowała się na dość skromną jak na ekranowe standardy kreację. Wybór dobitnie pokazuje rozbrat między hollywoodzkim wizerunkiem a prywatną postawą gwiazdy, która poza planem zwykle stawiała na prostotę i klasyczną elegancję. Zdarzało się, że aby uniknąć rozpoznania w tłumie, wybierała „normalne” ubrania i zakładała czarną perukę.

    Podczas ceremonii ślubnej z 1956 roku postawiła na satynową sukienkę z krótkim rękawem. Co ciekawe, nie była biała, a beżowa i wyróżniała się paskiem tuż pod linią biustu oraz dekoltem w kształcie łódki. Stylizacja wzbogacona prostym welonem dała wrażenie skromnej  i skupionej na intymnym charakterze wydarzenia, zamiast spektakularnej otoczce.

    Suknia ze ślubu z Arthurem Millerem, fot. Wikipedia
    Suknia ze ślubu z Arthurem Millerem, fot. Wikipedia

    Femme fatale nad Niagarą

    Wiele sukni Marilyn Monroe zadziwiająco dobrze znosi upływ czasu. Tak jest w przypadku różowej „wiggle dress” z dreszczowca noir „Niagara” (1953), która podobnie do wielu innych stylizacji aktorki wzbudziła przed laty kontrowersje swą śmiałością w odkrywaniu ciała.

    Krótki rękaw, wiązanie w biuście i wycięty tuż pod jego linią trójkąt to fason sukienki, która powraca w letnich trendach co kilka lat. Długość midi dodatkowo umacnia ponadczasowość kroju. Co ciekawe, produkcja stanowiła nieoczywistą pozycję w dorobku aktorki utożsamianej z gatunkiem komedii. Gwiazda po raz pierwszy wcieliła się tu w kobietę fatalną, planującą wraz z kochankiem zabójstwo zakochanego w niej bez pamięci męża.

    Stylizacja z filmu "Niagara", fot. Wikipedia
    Stylizacja z filmu „Niagara”, fot. Wikipedia

    Róże na pożegnanie

    Wiosną 1962 roku Marilyn Monroe pracowała na planie swego ostatniego, nieukończonego filmu. Wokół projektu „Something’s Got to Give” narosły legendy i liczne kontrowersje. Pozostająca w coraz gorszej kondycji aktorka mierzyła się z uzależnieniem oraz problemami zdrowotnymi. To wszystko sprawiło, że zdjęcia się przedłużały, a gwiazda naraziła producentów na finansowe straty, gdyż zjawiła się na planie zaledwie kilka razy w ciągu miesiąca.

    Koniec końców, 20th Century Fox zerwało z MM kontrakt – kilka tygodni przed jej nagłą, tragiczną śmiercią. Do jej roli poszukiwano kolejnych blondynek. Angaż odrzuciły Kim Novak, Doris Day i Shirley MacLaine. Reżyserowi George’owi Cukorowi udało namówić się Lee Remick. Na wieść o zastąpieniu MM jej ekranowy partner, Dean Martin, odmówił kontynuowania zdjęć, a to przesądziło nad ostatecznym wstrzymaniem produkcji.

    Z ostatniego projektu, nad którym pracowała Marilyn Monroe, zachowały się poszczególne sceny oraz fotosy, które w kontekście dramatycznego obrotu wydarzeń w życiu aktorki nabierają symbolicznego znaczenia. Dla MM „Something’s Got to Give” było odważnym posunięciem ze względu na sekwencję rozegraną w basenie, gdy jej bohaterka pływa nago w basenie. Twórcy mogli sobie pozwolić na takie posunięcie, gdyż cenzura Kodeksu Haysa zabraniająca od połowy lat 30. XX wieku m.in. rozbieranych scen, odchodziła stopniowo w niepamięć.

    Najsłynniejsza stylizacja aktorki to jednak dopasowana suknia z jedwabnej krepy projektu Jeana Louis. Zdobią ją różane wzory. Kwiaty przybierają natomiast kontrastowe odcienie – od pomarańczowego do głębokiej wiśni. Suknię wyróżniało głębokie wycięcie na plecach zamiast charakterystycznego dekoltu z przodu. To w połączeniu z ołówkowym krojem spódnicy zwiastowało zmiany stylu najsłynniejszej blondynki Hollywood u progu rewolucji amerykańskiej kinematografii, której gwiazda zgasła wraz ze zmierzchem klasycznego systemu.

    Suknia z nieukończonego filmu "Something's Got To Give", fot. Wikiepdia
    Suknia z nieukończonego filmu „Something’s Got To Give”, fot. Wikiepdia

    Więcej o modzie znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY