Lato pod względem filmowym to czas blockbusterów, kina przygodowego czy slasherów, zimowe produkcje stawiają natomiast na świąteczną atmosferę, fantastyczne scenerie czy budujące produkcje familijne. Oczywiście, każdy ogląda, co lubi, bez względu na porę roku. Twórcy od dekad wyznaczają jednak pewne kierunki, które dominują w kinie w zależności od sezonu.
Jesień pozostaje równie szczególna dla X muzy. Okres Halloween zachęca maniaków grozy do maratonu horrorów – zwłaszcza w gotyckim klimacie albo z zamaskowanymi zbrodniarzami na pierwszym planie. Biorąc jednak pod uwagę cały sezon, widzowie najchętniej wracają do niosących pokrzepienie i często dobrze znanych historii z romantyczną nutą i ponadczasowym humorem.
„Otulająca” moc
Jaka siła drzemie w komediach romantycznych czy melodramatach, że potrzebujemy ich akurat w chłodnych miesiącach? Jesienią domagamy się nie tylko fizycznych źródeł ciepła (od miękkich swetrów do rozgrzewających termoforów), ale również wewnętrznego otulenia. Zmiana sezonu, osłabienie i rezygnacja z licznych aktywności, których podejmowaliśmy się latem, może prowadzić do obniżenia nastroju.
Z jesienną chandrą najlepiej walczyć na wielu płaszczyznach. Jednym ze sposobów jest oddanie się drobnym przyjemnościom, odpuszczenie i dostosowanie się do spokojnego rytmu natury, która w tym czasie zapada w sen zimowy. Pomocne mogą okazać się medytacje, domowe SPA, przygoda z rękodziełem albo odpoczynek przed ekranem. Słodko-gorzkie melodramaty czy miłosne komedie mają w tym czasie niezwykły urok.
Filmowe wzruszenia, budujące przesłania i pocieszająca moc historii z obowiązkowym happy endem to gotowy przepis na luźny, a zarazem kojący seans. „Gra” w nich wszystko: przytulna atmosfera, niezawodny humor, a przede wszystkim pełne ciepła, autentyczne postacie, które pozwalają utożsamiać się publiczności. W kwestii tzw. rewatchy działa zaś czynnik nostalgii – w ponure dni z radością powracamy do filmów, które oglądaliśmy wiele razy, gdyż stanowią znaną, a przez to bezpieczną przestrzeń. Takie produkcje często darzymy sentymentem i łączymy z pozytywnym obrazem przeszłości.
Filmy na jesienne wieczory
Jeśli zastanawiacie się, co obejrzeć jesienią, a zamiast ekranowego rozlewu krwi potrzebujecie wspomnianego wyżej otulenia ze słodko-gorzką nutą, przypominamy klasyki, które rok w rok podbijają ekrany. Oto kultowe komedie romantyczne idealne na jesienne powtórki w domowym zaciszu:
- „Notting Hill” (reż. Roger Michell, 1999)
Współczesna wariacja na temat klasycznej historii ukazanej w „Rzymskich wakacjach” Williama Wylera. Julia Roberts wciela się w gwiazdę filmową Annę Scott, która pewnego dnia odmienia życie właściciela podupadającej księgarni w Londynie (w jego roli Hugh Grant). Jedno spotkanie ze słynną aktorką wywraca do góry nogami codzienność rozwodnika. Iście angielski humor, blaski oraz cienie miłości, a w końcu pokrzepiająca narracja uczyniły produkcję jedną z najbardziej uwielbianych przez widzów komedii romantycznych w historii. Przypieczętowaniem tego statusu była nagroda BAFTA w kategorii przyznawanej przez samą publiczność dla swojego ulubionego filmu.
- „Słodki listopad” („Sweet November”, reż. Pat O’Connor, 2001)
Prosperujący przedstawiciel branży reklamowej Nelson Moss (Keanu Reeves) spotyka na swojej drodze Sarę (Charlize Theron) – dziewczynę, która zmienia co miesiąc partnera i pomaga każdemu z nich w uporaniu się z problemami emocjonalnymi. Jej chłopakiem „na listopad” zostaje Nelson, który robi na Sarze piorunujące wrażenie, przez co rutynowe zakończenie miesięcznej relacji nie będzie tym razem takie proste… Jest to z pewnością film proponujący nietuzinkową wizję miłości, któremu bardziej bliżej do melodramatu niż komedii. Choć cieszy się kultowym statusem, to po latach i powtórkach seansu mierzy się niekiedy z krytyką spowodowaną toksycznym obrazem związku.
- „Kiedy Harry poznał Sally” („When Harry Met Sally…”, reż. Rob Reiner, 1989)
Skąpany w barwnych liściach Central Park stworzył naturalny plan dla jesiennego spotkania bohaterów Meg Ryan i Billy’ego Crystala. Aktorzy wcielili się w starych znajomych, tytułowego Harry’ego i Sally, którzy znają się jeszcze ze studenckich czasów. Ich pierwotnie pozbawiona romantycznego kontekstu sympatia przeradza się po latach w głębokie uczucie. Film zdobył szereg wyróżnień, w tym pięć nominacji do Złotych Globów, a także nagrodę BAFTA w kategorii najlepszego scenariusza adaptowanego autorstwa Nory Ephron.
- „Masz wiadomość” („You’ve Got Mail”, reż. Nora Ephron, 1998)
Do tego, że Meg Ryan jest niekwestionowaną królową gatunku, nikogo nie trzeba przekonywać. W rozegranej na tle jesiennego piękna historii tworzy duet z Tomem Hanksem. Jej bohaterka Kathleen prowadzi skromną księgarnię na Manhattanie. Biznes podupada, gdy w sąsiedztwie otwiera się nowy punkt sprzedaży popularnej sieci wydawniczej. Kobieta rywalizuje z zarządzającym konkurencją Joem, jednocześnie nie zdając sobie sprawy, że to właśnie z nim nawiązała anonimową korespondencję w Internecie. Kto się lubi, ten się czubi.
- „Czarna magia na Manhattanie” („Bell Book and Candle”, reż. Richard Quine, 1958)
Wśród naszych propozycji nie może zabraknąć klasyki ze złotej ery Hollywood. W tej nominowanej do Oscara komedii romantycznej odnajdziecie coś więcej niż zwyczajne miłosne perypetie, w tym klimat magii i opowieść o współczesnych… czarownicach. Ekranowa Gil zakochuje się bez wzajemności w sąsiedzie. Poza brakiem zainteresowania z drugiej strony jest jeszcze jeden problem – Shepard Henderson jest zaręczony z inną kobietą. Zdesperowana Gil postanawia użyć swych magicznych mocy, aby zdobyć serce ukochanego. W rzuceniu uroku pomaga jej kot Pyewacket. W obsadzie plejada klasycznych gwiazd: James Stewart, Kim Novak i Jack Lemmon.
A dla fanów thrillerów i filmowego gotyku…
Niektórzy z nas wolą jesienny dreszczyk emocji. Mglista pogoda sprzyja seansom gotyckich horrorów i trzymających w napięciu dreszczowców. Dodatkowo polecamy filmy na jesień, które przypadną do gustu osobom z „nietolerancją” ckliwego melodramatu.
- „Jeździec bez głowy” („Sleepy Hollow”, reż. Tim Burton, 1999)
Mroczna wizja Tima Burtona to obowiązkowy element jesiennych seansów. Słynący z unikalnego stylu pełnego groteski, ponurej atmosfery, surrealizmu, a nawet elementów turpizmu filmowiec stworzył obraz skąpany we mgle i złowieszczych cieniach. Do niewielkiej osady Sleepy Hollow przybywa nowojorski policjant. Mężczyzna ma zbadać zagadkę morderstw, w których zbrodniarz pozbawia swe ofiary głów. Lokalsi próbują go przekonać, że za wszystkim kryje się mityczny Jeździec bez głowy. Film został wyróżniony Oscarem i zgromadził aktorską śmietankę: Johnny’ego Deppa, Christinę Ricci oraz Christophera Walkena.
- „W kręgu szaleństwa” („Madhouse”, reż. Jim Clark, 1974)
Brytyjskie giallo, w którym trup ściele się gęsto, a B-klasowe dekoracje tworzą przerysowany efekt. Warto go jednak obejrzeć dla stylowości, kilku ciekawych zabiegów wizualnych i przede wszystkim ikony gatunku – Vincenta Price’a. To historia aktora Paula Toombesa, który przed laty zasłynął serią filmów o doktorze Death. Naznaczony prywatną tragedią i załamaniem nerwowym po morderstwie jego narzeczonej mężczyzna mierzy się nie tylko z cierpieniem, ale też podejrzeniami co do jego niewinności. Gdy po latach rozpaczy powraca na plan filmowy, jego współpracownicy giną jeden po drugim…
- „Mary Reilly” (reż. Stephen Frears, 1996)
Wiktoriańska Anglia, chłodna kolorystyka oraz klimat klasycznej grozy, jednym słowem: ciarki w trakcie seansu gwarantowane. Film stanowi jedną z wielu adaptacji historii o doktorze Jekyllu i panie Hydzie. Tytułowa Mary otrzymuje pracę pod dachem szanowanego lekarza. W jego rezydencji odnalazła ostoję po ciężkich latach młodości, które wyryły piętno na psychice dziewczyny. Nagłe pojawienie się brutalnego pana Hyde’a burzy jej wypracowany latami spokój i budzi skrywane demony. W głównych rolach Julia Roberts, Glenn Close i John Malkovich.
Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.



