Luz, elegancja i awangarda

Luz, elegancja i awangarda
Fot. Agnieszka Nowak

Ech, co za torby! Jeansowy luz i skórzana elegancja. Do tego drukowana, kolażowa awangarda. Shopperki wykonane przez „Agraffkę” to istne dzieła sztuki. Trochę country, trochę patchworkowe, trochę miejskie… Rozmawiam dziś z twórczynią tych zjawiskowych toreb, Agnieszką Nowak. „Agraffka” to przede wszystkim malarstwo tradycyjne i cyfrowe. Ale my podpytamy…  od kiedy, dlaczego i dla kogo szyje torby.

Jesteś przede wszystkim malarką, jak sama siebie określasz. Masz wykształcenie plastyczne czy może jesteś samoukiem?


Jestem... biologiem. Biorąc pod uwagę moje wykształcenie w kontekście tego, czym zajmuję się aktualnie – tak, zdecydowanie jestem samoukiem. Jestem dosyć elastyczna i szybko przyswajam wiedzę wszelaką, spryt i kreatywność to moje mocne strony.:) Natomiast dosyć późno sobie to niestety uświadomiłam. Nie skończyłam żadnej  uczelni artystycznej, ale stale się doszkalam.

Masz wykształcenie krawieckie?

To zabawna historia. Nie licząc skracania zasłon i spodni na kończącej żywota, przedpotopowej maszynie mojej teściowej – z szyciem nie miałam wcześniej nic wspólnego.  To nie oznacza, że idę na żywioł, bo mam jakąś tam chwilową fanaberię. Zanim podejmę się jakiegokolwiek przedsięwzięcia, dobrze się do tego przygotowuję. Uważam, że w dzisiejszych czasach nie trzeba się specjalnie wysilać, by zdobyć wiedzę z jakiejkolwiek dziedziny i nabyć umiejętności, by robić to, o czym się marzy. Jestem wystarczająco stara, by pamiętać czasy, kiedy to nie było takie proste. Teraz to wszystko jest na wyciągnięcie ręki – trzeba tylko chcieć i mieć otwarty umysł.:)

Sama opowiadasz na Facebooku, że nie mogłaś znaleźć nikogo, kto by Ci uszył torbę upcyklingową i „postanowiłaś wziąć sprawy we własne ręce”. Od dawna szyjesz?

Szyję od kilku miesięcy.:) Zaczęło się zupełnie niewinnie – wymyśliłam sobie torbę upcyklingową z moich własnych ubrań (jeansów i kurtki skórzanej). Ponieważ znam wielu szyjących rękodzielników, postanowiłam udać się do nich z pytaniem, czy może ktoś zechce zrealizować mój pomysł. Okazało się jednak, że... niekoniecznie (niektórzy nawet wyśmiali moją ideę). Na początku byłam szczerze zaskoczona i zawiedziona. Kiedy kupiłam maszynę i zaczęłam szyć, zrozumiałam jednak dlaczego spotkałam się z odmową.  Szycie torby to bardzo żmudny proces – projekt, krojenie, łączenie tkanin, szycie, wykończenie, kaletnictwo... jeśli ma się gotowy wykrój i szyje się wiele takich samych modeli, to robota idzie sprawniej. Co innego, kiedy ktoś zleca Ci wykonanie czegoś, czego wcześniej nie robiłaś i to jeszcze na zamówienie. Sprawy się komplikują. Rośnie też koszt wykonania takiej torebki. A kiedy ktoś jeszcze wymyśli, że ma być wykonana z dostarczonych przez klienta materiałów? Jak to wycenić?

Swoje shopperki sama projektujesz, a potem sama szyjesz. Podkreślasz, że każda torba jest unikatowa. Prawdziwe dzieła sztuki!:) Jak tworzysz?

Każda torba jest unikatowa, bo nie szyję z gotowych wykrojów. Uprawiam totalny, krawiecki freestyle. Do ich wykonania używam głównie jeansu (od kiedy rodzina i znajomi dowiedzieli się, że szyję, dostarczają mi jeans tonami:)) – cieszę się, że nie wylądują one na wysypisku i nie powiększą góry ciuchowych trupów), worków jutowych po kawie, tkanin obiciowych, itp. Poszukuję ciekawych tekstyliów, które nie nastręczą problemów mojej maszynie (nie mam przemysłówki, tylko zwykłego singera). Ostatnio dostałam od teściowej... wełniane kilimy! Takie perełki są tylko na strychach starych domów.:) Albo udało mi się kupić wojskowe troki skórzane z lat 50-tych – używam ich jako uchwytów do moich toreb.

Najpierw rysuję sobie projekt, potem robię wykrój. Dobieram materiały, tworząc jakąś sensowną i miłą dla oka kompozycję. Jak słusznie zauważyłaś, torby są patchworkowe – sporo czasu zajmuje mi właśnie kombinowanie, tak by wszystko współgrało ze sobą i to nie tylko kolorystycznie. Jako że korzystam z materiałów z odzysku jest to dosyć trudne – ale nie niemożliwe! Potem wycinam poszczególne elementy i podklejam specjalnym sztywnikiem (w zależności od fasonu, kształtu i przeznaczenia torby tego usztywnienia jest więcej lub mniej, czasem wspomagam się wigofilem lub filcem technicznym, np. na dno torby). Często zamawiam materiał na podszewkę z własnymi rysunkami, grafikami lub kolażami ze starych gazet lub książek – myślę, że dodają tym shopperkom takiego mocno indywidualnego, vintage sznytu.


Na koniec montuję uchwyty (zwykle na metalowe nity) i gotowe! Najfajniejszym dla mnie momentem w tym całym procesie jest łączenie podszewki z całym korpusem torby (wiem, że zbliżam się do finału i to jest bardzo ekscytujące).

Co lub kto Cię inspiruje?

Inspirują mnie ludzie, którzy w tym, co robią (bez względu na dziedzinę) mają odwagę wyjść poza ogólnie przyjęty schemat. Ludzie, którzy stawiają znak zapytania tam, gdzie inni już tylko kropkę, poklepując się wzajemnie po plecach bez cienia wątpliwości. Śmiałkowie, którzy podejmują ryzyko zmiany, dostrzegają potencjał tam, gdzie większość nawet nie spojrzy.

Jestem twórcą i zajmuję się głównie rysunkiem (to jest clou mojej działalności, a torby są czymś pobocznym i dodatkowym póki co). Jednak do wszelkiej  kreatywnej działalności inspirują mnie malarze, graficy i ilustratorzy. Jeśli masz na myśli coś konkretnego (lub kogoś) – bardzo szanuję i podziwiam twórczość Olgi Boznańskiej i Stanisława Wyspiańskiego, kocham szkice Ernesta Sheparda, uwielbiam starą polską szkołę ilustracji – głównie rysunki Mirosława Pokory, Janusza Grabiańskiego i Adama Kiliana. Wbrew temu, co widzisz na moim profilu (chodzi mi o styl rysowania – pracuję na zamówienie, więc rysuję to, co się najlepiej sprzedaje), jestem bardzo melancholijna i lubię wspominać dzieciństwo, a nawet grzebać w zamierzchłej przeszłości (i sądzę, że  to widać w moich torbach – tu mogę dać upust swojemu sentymentalizmowi).

Od lat obserwuję też wielu współczesnych polskich artystów – moje serce najszybciej bije na widok twórczości Łukasza Biela – jest doskonały w tym, co robi.

Szyciowych guru nie mam.:)

Dla kogo tworzysz swoje shopperki?

Kiedy pierwszy raz pokazałam publice moje Tote Bagsy, byłam w szoku, jak ogromne zainteresowanie wzbudziły. Pomyślałam sobie: Acha! Czyli to nie tylko ja marzę o czymś takim.


Wszystko, co uszyłam, sprzedało się w ciągu kilku dni. To był impuls by szyć dalej.:) Tym bardziej, że sprawia mi to ogromną frajdę, moje oczy odpoczywają od ciągłego gapienia się w ekran – rysuję głównie na tablecie graficznym.

Moje torby są dla kobiet, które... czują się współodpowiedzialne za stan środowiska przyrodniczego.


Wiedzą, że nie ma czegoś takiego jak w 100% ekologiczna torba – ale mają świadomość, że w zrównoważonej modzie chodzi o to, by zminimalizować negatywny wpływ na środowisko, ślad węglowy i zmniejszyć ilość powstających odpadów. Moje torby powstają z ubrań, które nie wylądują na śmietniku, daję im nowe, piękne i ciekawe życie. A dodatkowo – kupując taką torbę – wspierasz lokalnego przedsiębiorcę, a nie wielki koncern i masz coś, czego nikt inny mieć nie będzie, ponieważ każda torba jest inna. Jeśli lubisz wyróżniać się na ulicy, to taka shopperka będzie przykuwać uwagę – gwarantuję, sprawdziłam na sobie! :)

Gdzie można kupić Twoje shopperki?

Na razie wystawiam swoje unikaty na sprzedaż na moim profilu na Facebooku i Instagramie.

Czy szyjesz na zamówienie?

Uszyłam kilka toreb na zamówienie, ale wolę tego jednak nie praktykować. Tworzenie czegoś na zamówienie to wykonywanie pod określone wytyczne. Chciałabym jednak zachować swój freestyle. Wystarczy, że rysuję na zamówienie.:)

Plastyczne zdolności masz wyjątkowe. Czy masz jeszcze jakieś pasje?

Mam mnóstwo różnych zainteresowań, niestety nie wszystkie mam czas rozwijać. Interesuję się ornitologią, kocham czytać książki (głównie biografie), piszę wiersze, od jakiegoś czasu praktykuję jogę i też mnie to fascynuje... jednak największą moją pasją był, jest i na zawsze pozostanie rysunek.:)

Opowiedz coś o sobie od siebie czytelnikom… :)


Coś o sobie, powiadasz? Hmm... Mam na imię Agnieszka i jestem uzależniona. Biorę codziennie od kilku lat. Próbowałam nie brać… mówiłam sobie: „A! już ostatnia kreska!”. Niestety. Rano biorę miękkie ołówki, wieczorem kredki, a na noc rysik. Najlepsze jest to, że ludzie mnie do tego namawiają. Mówią: „Aga, no weź!” I jeszcze mi za to płacą. No to biorę coraz więcej. Przykładając wieczorem głowę do poduszki mam w niej bezdenną i czarną jak grafit 8B dziurę niekończących się pomysłów, niemających czasu się zrealizować.:))

A już tak na poważnie... Od kilku lat zajmuję się malarstwem tradycyjnym i cyfrowym. Rysuję głównie portrety, ale nie tylko… nieobce jest mi tworzenie ilustracji i innych projektów graficznych. W rysunkach na zamówienie dostrzec można semirealizm, rysunek stylizowany, cartoon art. Moje prace mają bawić, zaskakiwać i zadziwiać. Ale… kocham też eteryczność i transparentność akwareli – to moja druga, romantyczna natura. Zatem w moim portfolio znajdziesz też obrazy realistyczne wykonane tą techniką. Lubię eksperymentować z technikami malarskimi, narzędziami i podłożami, na jakich tworzę. Kocham rękodzieło i czuję się rękodzielniczką.:)

Jakie masz plany związane z „Agraffką”?

Marzę, by zilustrować książkę dla dzieci.:)

Dziękuję za rozmowę.