Więcej...

    Sukienki komunijne w PRL-u

    Rękawiczki, falbanki i dużo tiulu, a może prosta sukienka z drobnym nadrukiem, woreczek na sznureczku i  koniecznie bukiecik z konwalii do rączki? Moda komunijna to od lat gorący temat. W czasach PRL-u można było zaszaleć z sukienkami bombkami i prześcigać się w ilości falban z kreacją koleżanki, niechcący spychając ją z tego powodu z ławki, na której się siadało, by zrobić grupowe zdjęcie uczestników tego wydarzenia. W latach 90. przyszła moda na proste alby, ale zanim to nastąpiło było naprawdę bombowo…

     

    Jak wyglądały kreacje w PRL-u w czasie pierwszej komunii?

    Julia, pamięta, że w latach 80. przygotowania do komunii to był istny cyrk. Sukienki nawiązywały do obowiązującej wtedy mody, czyli poduchy na ramionach, falbany – stylu rodem z serialu „Dynastia”. Mało było duchowych uniesień, a dominowały spory między matkami, które starały się, by ich córka miała kreacje jak kopciuszek wybierający się na bal.

    – Przypadkiem nadepnęłam na sukienkę jakieś koleżanki, a jej matka zobaczyła to z daleka, podbiegła do mnie i zrobiła mi straszną awanturę – opowiada Julia.

    Można przypuszczać, że w tym czasie z kamerą (nagrania na kasety wideo) krążył gdzieś ojciec komunistki i nagrał to nieszczęsne wydarzenie, co dodatkowo nie spodobało się rozemocjonowanej matce koleżanki Juli.

    Nie wszystkie dziewczynki marzyły o sukienkach bombkach, w których prawie nie było ich widać. Justyna Kmiecik miała na sobie w tym dniu: prostą sukienkę haftowaną haftem richelieu prawdopodobnie, były do niej też rękawiczki, ale pewnie zapomniałam ich założyć do zdjęć, bo się nigdzie nie utrwaliły.

    Rękawiczki

    Rękawiczki, torebeczka, bukiecik z konwalii i wianek… to był obowiązkowy zestaw w tym dniu.

    Przyszła modystka z rodziny modystek, Kasia Nowakowska pamięta, że rodzina zrobiła jej nie wianek, a kepi w 1979!

    – Potem model trafił do rodzinnej produkcji pod nazwą toczek Kasia – mówi Kasia Nowakowska i tłumaczy…

    – Kepi to mini toczek, był z kwiatów i tiulu na ażurowej konstrukcji, z przodu miał pałąk z drutu owinięty mertą w dniu komunii. Były na nim też drobne kwiatuszki.

    Merta/mirt to roślina doniczkowa używana do wianków komunijnych od zawsze. Od zawsze też dziewczynki na komunię miały przygotowane dwie sukienki. W czasach PRL-u były one białe. Bardziej elegancka zakładana była w czasie uroczystości kościelnych, a skromniejsza na przyjęcie.

    – Dziś mamy kupują nadal dwie kiecki, ale tę drugą – już nie białą, tylko taką elegancką, kolorową, by córka mogła ją założyć też na inne okazje – dodaje Katarzyna Nowakowska.

    Dawno, dawno temu…, czyli historia sukienek komunijnych w pigułce:

    Na początki XX wieku dziewczynki przystępujące do pierwszej komunii nosiły sukienki proste, za kolano. Jedynie kołnierzyk nadał im odrobiny fantazji. W latach kolejnych do kreacji komunijnej doczepiano… welon lub wielką kokardę. Wciąż na topie były też wianki ze świeżych kwiatów. W czasach biedy w sklepach, czyli w latach 50. zdarzało się, że sukienki komunijne szyto z sukien ślubnych matek. W latach 60. hitem były ręcznie robione na szydełku rękawiczki. Od końca lat 90. szaleństwa w modzie komunijnej zostały przystopowane przez obowiązkowe alby dla wszystkich uczestników tego wydarzenia.

    Foto: wikipedia CC, NAC, własność prywatna: Katarzyna Nowakowska, Justyna Kmiecik

    Txt: Damosfera

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY