Torby w duchu zero waste

Torby w duchu zero waste
Fot. Aleksandra Nowak

Zabieg odnowienia zniszczonych skór jest bardzo pracochłonny i wymaga precyzji, w tej kwestii niezastąpiony jest mój tato. Ja dobieram kolory, łączę faktury oraz wzory. Tworzymy świetnie zgrany duet, często eksperymentujemy, a najbardziej cieszy nas kiedy możemy stworzyć dzieło sztuki z nawet najbardziej zaniedbanych materiałów. Dziś rozmawiamy z Dominiką Płuską, pomysłodawczynią dawania skórom drugiego życia.

Anna Krauss: Waszej firmie, Limitless, przyświecają szczytne cele. Przede wszystkim warto wspomnieć, że zatrudniacie osoby powyżej 50. roku życia, które straciły pracę w związku z cyfryzacją i automatyzacją. Skąd ten pomysł i jak to się zaczęło?

Dominika Płuska: Zawsze wiedziałam, że coś stworzę, czułam to od dziecka. Moi rodzice prowadzili dobrze prosperującą firmę obuwniczą, która w latach świetności zatrudniała ponad 70 szewców. Niestety tak samo, jak widziałam jej wielki triumf, tak samo widziałam jej wielki upadek. Firma nie przetrwała do moich dwudziestych drugich urodzin. Wyjechałam do Szwajcarii bez pieniędzy, jedyne, co wiedziałam to, że chcę skończyć studia, które pomogą mi w przyszłości uniknąć błędów, które częściowo przyczyniły się do zamknięcia firmy. Jako kierunek wybrałam Industrial Design Management (Zarządzanie Procesami Designu Industrialnego) w Lucernie.

Niestety wraz z firmą tata stracił także sens życia, wpadł w depresję. Chciałam mu pomóc, ale nie wiedziałam jak, aż do chwili, w której dostałam od niego ręcznie wykonany prezent za ukończone studia – torbę, ze skór, które zalegały w dawnych firmowych magazynach, ojciec wyciął ja nożem i zbił ćwiekami. Kiedy poszłam z nim na spacer po okolicy, zaczął wspominać: tu mieszka Jarek z żoną, pięknie szyli. Odwiedziliśmy ich. Żyją więcej niż skromnie, mimo że uczciwie pracowali przez całe życie, jak mój tato. Zupełnie, nie odnaleźli się w cyfrowej rzeczywistości nastawionej na masową konsumpcję. Wtedy poczułam wielką potrzebę powrotu do Polski i podziękowania ludziom, których pracę rąk mogłam obserwować jako dziecko. Poczułam, że mam obowiązek im pomóc - tak narodził się pomysł na LIMITLESS, projekt który poprzez swoje piękno miał zwrócić uwagę na problem i konsekwencje transformacji.

Ile osób zatrudniacie?

Zważywszy na fakt, że jesteśmy raczkującą firmą, na tę chwilę trudno mówić o stałym zatrudnieniu większego zespołu. W pełni zaangażowana jestem ja, mój tato, pan J. oraz jego żona. Oczywiście w miarę większej sprzedaży będziemy zatrudniać kolejne osoby.

Czym dokładnie te osoby się zajmują?

Ja zajmuję się głównie projektami, ogólnym rozwojem marki, marketingiem i bezpośrednim kontaktem z klientkami. Mój tato to źródło bezcennej wiedzy technicznej, zna tajniki odnawiania nawet najbardziej zniszczonych materiałów. Pan J. oraz jego żona są kaletnikami, kroją i szyją.

Trzeba podkreślić, że wszystkie Wasze torby i akcesoria są „wykonane ręcznie ze skóry lub ekoskóry zebranej z fabryk obuwia i odzieży”, czyli zgodnie ze zrównoważoną gospodarką. Skąd ta idea? I jak to wygląda w praktyce?

Temat zrównoważonego rozwoju rozwinęłam podczas studiów, ale tak naprawdę zmiany zachodzące w tym kierunku miałam okazję obserwować już 10 lat temu, kiedy po raz pierwszy wyjechałam do Szwajcarii – w Polsce mało się wtedy jeszcze o tym mówiło. Ponadto, biorąc pod uwagę moje doświadczenie w branży modowej, widziałam jej wiele dobrych, ale też negatywnych stron. Najbardziej dotykało mnie szybkie przemijanie tego, co określane było mianem modnego, a co za tym idzie marnotrawstwo surowców. Tak więc, zaczynając pracę nad LIMITLESS zadałam sobie pytanie, co tak naprawdę moja marka ma wnieść dobrego do tego świata? Pamiętałam ilość zalegających materiałów w magazynach produkcyjnych u ojca w firmie. Pozostałe po sezonie małe kawałki nie pozwalały na masową produkcję – jak się ma jeden płat skóry, nie zrobi się z niego serii, która jest zaplanowana. Naturalne skóry niszczeją, pleśnieją i rozkładają się w magazynach, a przecież nadal są towarem pełnowartościowym. Połączyłam kropki. Obecnie nasze skóry pochodzą z naszej dawnej fabryki obuwia oraz innych podobnych firm.

Wasze torby są piękne, każda jest indywidualna i wyjątkowa. Kto je projektuje?

Zabieg odnowienia zniszczonych skór jest bardzo pracochłonny i wymaga precyzji, w tej kwestii niezastąpiony jest mój tato. Ja dobieram kolory, łącze faktury oraz wzory. Tworzymy świetnie zgrany duet, często eksperymentujemy, a najbardziej cieszy nas kiedy możemy stworzyć dzieło sztuki z nawet najbardziej zaniedbanych materiałów.

Podkreślacie, że Limitless „charakteryzuje się prostym i ponadczasowym designem” – czy moglibyście rozwinąć tę myśl i powiedzieć coś więcej o stylu Waszych toreb.

Nasz flagowy model to listonoszka do zadań specjalnych. Można ją nosić klasycznie na skos, jako saszetkę przypiętą do pasa à la „nerka” albo jako wieczorową torebkę do ręki. To wszystko dzięki pojemności i przemyślanej konstrukcji, która umożliwia różnorakie przepięcia. Ideą przewodnią tego projektu jest uniwersalność, torebka ma się sprawdzać o każdej porze dnia, bez względu na porę roku i okazję. Dzięki temu minimalizujemy potrzebę konsumpcjonizmu, a co za tym idzie zanieczyszczenia środowiska.

Drugi model to duża torba à la „shopperka”, której pojemność i wielkość w żaden sposób nie wpływa na zgrabny wygląd. Torba jest nieodłączną przyjaciółką zarówno wysokiej kobiety o pełnych kształtach, jak i niższej, filigranowej budowy, nie sprawiając wrażenia „oversize”.

Najważniejsza jest jakość i precyzja. Wychodzę z założenia, że jeśli przychodzi do mnie klient i kupuje skórzaną torbę, ona ma być uszyta tak, żeby mogły ją nosić jeszcze jego dzieci i wnuki.

Gdzie można obejrzeć torby Limitless?

Na żywo, na targach projektantów niezależnych, takich jak np. „Jestem Slow” w Warszawie, to najlepsza okazja by dotknąć produktu i poznać się bliżej. Oczywiście działamy też w sieci, jako generacja „millenials”, moim zadaniem jest połączenie świata rzemieślników i konsumentów poprzez social media oraz stronę internetową. Jednakże dla mnie najważniejsze jest budowanie dobrych i szczerych relacji z klientkami, dlatego jeśli to tylko możliwe staram się zawsze nawiązywać kontakt osobiście.

Czy projektujecie i wykonujecie torby na zamówienie?

Tak, jak najbardziej. Nie zmieniamy jednak formy, można natomiast zamówić u nas dowolne zestawienie kolorów i faktury.

Jakie macie plany związane z Limitless?

Każda torba LIMITLESS jest unikatowa, tak samo jak każda z nas jest wyjątkowa, ma swoją niepowtarzalną historię. LIMITLESS to nie tylko produkt, to symbol kobiecej siły, wytrwałości i pokory. Dzięki LIMITLESS mogłam opowiedzieć swoją historię, pokazać innym kobietom, że nie ma rzeczy niemożliwych. Obecnie pracuję nad projektem #LimitlessWomen, chcę, by teraz to posiadaczki toreb LIMITLESS opowiedziały swoje historie, kobiety Limitless, czyli te bez granic, to przecież my, matki, siostry, córki, przyjaciółki. Moim celem jest nas połączyć, tak byśmy mogły dzielić się wiedzą, doświadczeniami, a co najważniejsze inspirować.

Jaka jest misja Waszej firmy?

Misją naszej firmy jest dawanie nowego życia materiałom oraz ludziom poprzez precyzyjne tworzenie produktów wysokiej jakości. Na ta misję składa się angażowanie ludzi po 50-tym roku życia, którzy utracili poprzednie stanowiska pracy przez automatyzację i cyfryzację oraz wykorzystywanie skór upcyklingowych, czyli takich, które nie spełniły jakości lub ilości do masowej produkcji.

Czy możecie coś opowiedzieć o sobie czytelnikom? Macie jakieś jeszcze pasje bądź hobby?

Mieszkałam w 16 miastach w 8 krajach. Jestem nomadem z wyboru, zostaję tam, gdzie na daną chwilę czuję, że jest mi dobrze. Moim hobby jest nurkowanie, lubię biegać, zbierać grzyby i sezonowe owoce, a czasem po prostu potańczyć. Uwielbiam eksperymentować w kuchni, pić dobre wino i celebrować wspólne chwile z przyjaciółmi.

Jestem wolnym duchem, wzrastam poprzez doświadczanie. Staram się wyciągać z życia jak najwięcej poprzez podróże, poznawanie obcych kultur, naukę języków, przyglądam się, nie oceniam. Idę pod prąd, bo wiem, że zawsze można wrócić do rutyny. Rozwijanie marki jest dla mnie bardzo mocno połączone z rozwojem osobistym. Czasem się zatrzymuję, ponieważ praca mi nie idzie i jak się temu przyjrzę, to okazuje się, że muszę popracować najpierw nad sobą, by móc iść dalej z LIMITLESS. W przyszłości chciałabym stworzyć program coachingowy oparty na mojej wiedzy i doświadczeniu – tak, by inspirować kobiety do realizowania siebie i swoich marzeń. Wierzę w to, że jesteśmy kobietami bez granic, a najważniejszą sztuką jest nauczyć się wyciągać z danej chwili jak najwięcej dobrego dla siebie.

Dziękuję za rozmowę.