Więcej...

    W drodze na szczyt

    Wspina się po pionowych skałach, w miejscach,  które przeciętny turysta nazwałby przepaścią.  Często słyszy komentarze „o rany, ale goście, nieźli są, mocni zawodnicy”. Ludzie z góry zakładają, że wspina się mężczyzna, a tu niespodzianka! To Małgorzata Grabowska, dama, która kocha przygody i mocne wyzwania!

    Wspinaczka

    Uprawiasz wspinaczkę górską – to dość niespotykane wśród kobiet.

    Wspinaczka górska to pokonywanie terenu górskiego tam, gdzie jest on zbliżony do pionu. Od zaawansowanej turystyki górskiej różni się tym, że poruszamy się w znacznym stopniu przy użyciu rąk, a do asekuracji wykorzystujemy specjalistyczny sprzęt wspinaczkowy (lina, uprząż, haki, itp.).

    Nie jest to też wspinanie się po skałkach…

    Z kolei od wspinaczki skałkowej różni się tym, że drogi pokonywane w ten sposób są długie (np. 200-500 m w pionie) i wymagają dostania się w teren górski, co wiąże się z 2-3 godzinnym marszem.  W skrócie jest to poruszanie się w terenie górskim, który przeciętny turysta nazwałby „przepaścią” ;).  Obecnie zajmuję się zimową odmianą wspinaczki górskiej, która o tej porze roku w Tatrach ma wiele wspólnego z alpinizmem.

    Zaskoczenie

    Mężczyźni  bywają zaskoczeni jak widzą kobietę na górskiej ścianie?

    Chyba trochę tak, bo kobiety wspinające się w górach to mniejszość, a już szczególnie zimą. Pamiętam jak kiedyś ktoś z oddali ze szlaku turystycznego w Tatrach komentował wspinaczkę moją i mojego kolegi „o rany, ale goście, nieźli są, mocni zawodnicy”. Zdaje się, że z góry założyli, że wspina się dwóch mężczyzn…

    Czy to jest niebezpieczne?

    We wspinaczce górskiej nasze bezpieczeństwo w dużej mierze zależy od nas samych. Choć istnieją obiektywne zagrożenia, jak spadające kamienie, to jeśli sumiennie przyłożymy się do tego, aby zachować wszystkie środki ostrożności, to ryzyko jest porównywalne z tym, które ponosimy na drodze, jadąc samochodem.

    Ryzyko

    Lubisz chyba ryzyko? Pamiętam jak kilka lat temu odbyłaś samotną podróż do Chin… tych nie dla turystów.

    No właśnie tu nie chodzi o ryzyko, tylko o przygodę! Przygoda to pójście w nieznane, podjęcie jakiegoś wyzwania, które stanowić będzie próbę charakteru. Tak jest ze wspinaczką górską i tak było z moim prawie pięciomiesięcznym pobytem w Chinach, gdzie pracowałam jako nauczycielka angielskiego. Lubię sprawdzać się w nowych sytuacjach, lubię zbierać nowe doświadczenia, uczyć się świata.

    Czego się tam nauczyłaś?

    Każda przygoda i każda podróż uczy mnie czegoś o sobie – np. tego jak zachowuję się w różnych sytuacjach. Dzięki nowym sytuacjom uczę się też zaradności i opanowania nawet w najgorszych momentach.

    Rodzina

    Rodzina nie krzyczy jak się wspinasz i wyjeżdżasz, że to niebezpieczne?

    No cóż… staram się nie opowiadać o wszystkich szczegółach rodzinie.  Wystarczy, że wracam z każdego wyjazdu cała i zadowolona.  Nie muszą wiedzieć, że czasami były też i trudne momenty.

    Czyli jakie?

    Najtrudniejszymi momentami są te, gdy na górskiej ścianie wchodzi się gdzieś przez pomyłkę, w wyniku zabłądzenia – tzw. „zapych” w żargonie wspinaczkowym. Często teren staje się bardzo trudny do wspinaczki, a możliwości asekuracji przy pomocy sprzętu również stają się niewystarczające. Wtedy trzeba zachować naprawdę zimną krew i wymyślić, jak wycofać się z takiego miejsca.

    Trening

    Jak wygląda trening przed wspinaczką?

    Najlepszym treningiem przygotowującym do wspinaczki jest oczywiście… wspinaczka! Niestety z Warszawy w Tatry jest dość daleko, dlatego muszę trenować też w inny sposób. Najczęściej jest to bieganie, chodzenie po schodach z dwunastokilowym plecakiem oraz treningi na sztucznych ścianach wspinaczkowych.

    Dlaczego lubisz się wspinać, co ci daje kiedy wracasz do rzeczywistości?

    Wspinanie to dla mnie sposób na mierzenie się z własnymi słabościami, na lepsze poznanie siebie oraz na spojrzenie z dystansu na codzienne sprawy. Gdy wracam z gór bardziej doceniam to co mam, mniej przejmuję się błahostkami oraz z większym przymrużeniem oka spoglądam na „wielkie” problemy „wielkiej” polityki.

    Szczyt

    Jaki szczyt udało się zdobyć, którym możesz się pochwalić?

    Właśnie we wspinaczce górskiej nie do końca chodzi o zdobywanie szczytów, ale o zdobywanie ich nie najprostszymi drogami. Na większość tatrzańskich szczytów prowadzą łatwe turystyczne szlaki. Jednak to, co najbardziej cenione jest wśród wspinaczy, to pokonywanie trudnych dróg, które umiejscowione są pionowych ścianach. Tej zimy bardzo zadowolona jestem z trzydniowej „łańcuchówki”, czyli swojego rodzaju wspinaczkowej wycieczki, podczas której wspinaliśmy się z kolegą na kolejne szczyty dzień po dniu, nie wracając do schroniska, tylko biwakując w dolinach lub na szczytach.  W ten sposób wspięliśmy się wschodnimi ścianami na trzy z czterech najwyższych szczytów Tatr słowackich – Łomnicę (2 634 m), Durny Szczyt (2 623 m) i Lodowy Szczyt (2 627 m).

    Na górze

    Jaka jest twoja pierwsza myśl po dotarciu na górę?

    Oczywiście na szczycie często dużą nagrodą są piękne widoki, jednak proza wspinaczkowa jest taka, że szczyt to często dopiero połowa sukcesu. Ze szczytu trzeba jeszcze zejść, co również jest niekiedy ryzykowne. Dlatego satysfakcją ze wspinaczki można cieszyć się dopiero w schronisku. Na szczycie trzeba pozostać skoncentrowanym, aby sprawnie zaplanować zejście.

    Jak często wspinasz się w Tatrach?

    Tej zimy w Tatrach byłam już 12 razy i spędziłam tam 34 dni. To naprawdę niezły wynik, zważywszy na to, że mieszkam w Warszawie i jak każdy muszę też pracować.

    Rozmawiała: Kasia Kamińska

    Zdjęcia: Ievgen Obraztsov, Ewa Cieślikiewicz.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY