Christmas season to coś więcej niż święta

Christmas season to coś więcej niż święta

„Holiday season” to coś więcej niż prezenty, ciastka, eggnog, „ugly sweater” czy mikołajowa czapka. To bycie razem, wspólne celebrowanie świątecznego czasu.

Christmas season, czyli świąteczny czas, trwa w USA około miesiąca. Oficjalnie otwiera go Święty Mikołaj podczas parady w Nowym Jorku w Dniu Dziękczynienia. To święto zawsze jest w ostatni czwartek listopada. I od tego momentu można zacząć celebrować świąteczny czas.

W Polsce, zgodnie z tradycją, choinkę ubieramy w Wigilię, wielu potraw świątecznych nie jemy w grudniu, odkładamy przyjemność celebrowania na świąteczne dni.

Amerykanie zaczynają zatem świętowanie jeszcze w listopadzie. Tuż po Święcie Dziękczynienia kupują choinkę i stroją ją. Dekorują całe domy zawieszając lampki, ustawiając bałwany, Mikołaje czy Myszki Miki w ogrodach. Na drzwiach wejściowych obowiązkowy jest świąteczny wieniec. Często stroją też samochody, zawieszając wieniec na przodzie maski czy rogi renifera na dachu.

Sami zakładają czapki Mikołaja i „ugly sweater”, czyli tzw. okropne swetry. Chyba każdy w Stanach ma taki sweter w swojej szafie. W biurach są organizowane specjalne poczęstunki, na które koniecznie należy przyjść w tym brzydkim swetrze. Im brzydszy, bardziej tandetny, tym lepiej.

W sklepach, w kawiarniach, w radio słychać piosenki w świątecznym nastroju. Kawiarnie prześcigają się  w wymyślaniu smaku kawy czy czekolady, koniecznie świątecznej. Będą więc smaki piernikowe, cynamonowe, candy cane (popularne miętowe cukierki w  kształcie laski używane do dekoracji choinki), mashmallows (delikatne pianki). Popularne słodycze będą dostępne w kolorach czerwonym czy zielonym, albo będą w wersji limitowanej o świątecznym smaku. Wszystko ma w tym czasie „holiday taste”, czyli świąteczny smak.

W świątecznym sezonie są też „obowiązkowe” wyjścia do teatru. Koniecznie należy zobaczyć „Opowieść wigilijną” i „Dziadka do orzechów”.

W miastach i miasteczkach są organizowane świąteczne parady. Mikołaje, elfy, bałwany biegają między saniami. Wszystko z dużym poczuciem humoru.

24 grudnia należy zostawić wieczorem ciasteczka i mleko dla Mikołaja, który wpadnie przez komin z prezentami. Rankiem 25 grudnia dzieci znajdują prezenty pod choinką. To jest dzień świąt. Amerykanie spędzą go z rodziną lub przyjaciółmi, wspólnie oglądając świąteczne filmy, jedząc indyka (tak, tego dnia również często pieczony jest indyk na świąteczny obiad), popijając egg nog, czyli świąteczny likier jajeczny.

Następnego dnia będzie po świętach. Z domów znikną choinki i dekoracje.

Ja lubię ten amerykański sposób celebrowania świątecznego czasu. „Holiday season” to coś więcej niż prezenty, ciastka, eggnog, mikołajowa czapka. To bycie razem, wspólne radowanie się, dzielenie się, korzystanie z każdego dnia.

Dlatego upieczone świąteczne pierniki zajadam cały grudzień, nie odkładam ich „na święta”, choinkę dekoruję wcześniej niż w Wigilię,  a pierogi lepię z przyjaciółmi, bawiąc się przy tym. Taki jest dla mnie świąteczny czas.

Wesołego „holiday season” Państwu życzę.

Aleksandra Karkowska – autorka międzypokoleniowych książek "Banany z cukru Pudru", "Na Giewont się patrzy", „Marsz, marsz BATORY", „FOTO z misiem”. Od 2015 roku prowadzi Oficynę Wydawniczą Oryginały. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie. Kocha fotografie i podróże.