Więcej...

    „She’s So Unusual” – to o Cyndi Lauper mówi wszystko

    Była jedną z najbarwniejszych postaci w świecie muzyki popularnej lat 80. Cyndi Lauper to znacznie więcej niż piosenkarka, która wyśpiewała radiowe hity. To wielki talent, niebywała kreatywność i niezwykła osobowość. A jako że głos zawsze miała donośny, zabiera go również w innych sprawach – dla wielu znacznie ważniejszych niż show-biznes.

    Wolny duch

    Cynthia Ann Stephanie Lauper urodziła się 22 czerwca 1953 roku w Brooklynie, dorastała w Ozone Park w Queens. Ojciec odszedł, gdy miała pięć lat. Matka wyszła ponownie za mąż, ale ojczym okazał się człowiekiem trudnym – na tyle trudnym, że Cyndi w wieku siedemnastu lat po prostu wyszła z domu i nie wróciła.

    Zaczęła się tułaczka: najpierw Kanada, potem Vermont, gdzie Lauper brała lekcje sztuki i pracowała gdziekolwiek, byle zarobić parę centów. W swoich wspomnieniach wylicza chałtury: oprowadzacz koni wyścigowych na torze, kelnerka w IHOP, asystentka biurowa, śpiewaczka w japońskiej restauracji.

    Równolegle – śpiewała. W cover bandach, na małych scenach, za niewielkie pieniądze. Zaczęła pisać własne piosenki i grać na gitarze akustycznej już w wieku dwunastu lat, słuchając Beatlesów, Elli Fitzgerald, Judy Garland i Billie Holiday. Muzyka była od początku jedynym, co naprawdę czuła i do czego nie musiała się zmuszać.

    Cover bandy, Blue Angel i cisza

    W 1977 roku, śpiewając regularnie z kolejnym cover bandem, Cyndi uszkodziła struny głosowe. Lekarze powiedzieli, że być może już nigdy nie zaśpiewa. Ale ona nie zamierzała przyjmować tego do wiadomości. Zaczęła pracę z nauczycielem śpiewu. Głos odzyskała – był odtąd inny, mocniejszy, choć charakterystycznej chropowatości nie stracił nigdy.

    Już w 1978 roku wraz z saksofonistą i klawiszowcem Johnem Turim założyła zespół Blue Angel. Zdobyli wierną publiczność w Nowym Jorku, dostali kontrakt płytowy, wydali album w 1980 roku. Trudno było uznać to za spektakularny sukces. W obliczu rozczarowania sprzedażą zespół się rozpadł. Cyndi zbankrutowała.

    Tuż po trzydziestce, bez grosza, bez zespołu – zaczęła wszystko od nowa.

    „She’s So Unusual”

    W 1983 roku Cyndi Lauper podpisała kontrakt z wytwórnią Portrait Records i wydała debiutancki album solowy „She’s So Unusual”. Branża patrzyła z umiarkowanym zainteresowaniem. Widownia odpowiedziała entuzjastycznie.

    Album przyniósł cztery single, z których każdy dotarł do pierwszej piątki notowania Billboardu – „Girls Just Want to Have Fun”, „Time After Time”, „She Bop” i „All Through the Night”. Lauper stała się pierwszą kobietą w historii, której debiutancki album wydał cztery single z top pięć. Nikt wcześniej tego nie osiągnął.

    Na gali Grammy w 1985 roku odebrała statuetkę dla „najlepszego nowego artysty”. Siedziała obok Madonny, która tamtego wieczoru przegrała. Obydwie weszły do historii muzyki lat 80. jako ikoniczne postaci – ale inaczej. Madonna była zimna i strategiczna. Cyndi była otwarta i chaotyczna.

    Teledysk do hitu „Girls Just Want to Have Fun” Cyndi wymyśliła i zrealizowała niemal samodzielnie – budżet był minimalny, więc sama kupiła meble i pomalowała dekoracje, sama zebrała kolekcję okularów przeciwsłonecznych dla koleżanek na planie. Obraz, który z tego wyszedł – kolorowy, spontaniczny, pełen energii – stał się ikoną dekady.

    Dziewczyny i kolory

    Przebój „Girls Just Want to Have Fun” z 1983 roku nie była piosenką stworzoną przez Lauper ani dla Lauper. Napisał ją Robert Hazard w 1979 roku jako utwór z perspektywy mężczyzny. Cyndi spojrzała na tekst i zrobiła z niego hymn dziewczyński, który od czterech dekad grany jest na każdej imprezie, w każdym kraju i przy którym bawią się kolejne pokolenia.

    „Time After Time” z 1984 roku to zupełnie inna historia: piosenka dla zakochanych, napisana przez Lauper i Roba Hymana. Prosta melodia, prosta historia, ponadczasowość potwierdzona przez niezliczone covery oraz setki synchronizacji filmowych i serialowych – ostatnio w „Stranger Things”.

    W 1986 roku ukazał się album „True Colors” z tytułowym singlem – nastrojową piosenką o akceptacji siebie takiego, jakim się jest. Lauper sama długo nie wiedziała, co z tym nagraniem zrobić – czuła, że to zbyt osobiste. A jednak wydała. „True Colors” stało się z czasem hymnem wszystkich będących w drodze do samoakceptacji, a także jedną z ulubionych piosenek społeczności LGBTQ+ na całym świecie.

    Powrót z klasą

    Lata 90. były dla Lauper zawodowo nierówne. Kolejne albumy – „A Night to Remember” z 1989, „Hat Full of Stars” z 1993, „Sisters of Avalon” z 1996 – nie powtarzały komercyjnych sukcesów debiutu. Wytwórnie traciły zainteresowanie. Lauper traciła wytwórnie.

    W 1991 roku wyszła za mąż za aktora Davida Thorntona. 19 listopada 1997 roku urodził się ich syn Declyn Wallace Thornton Lauper.

    Mniej śpiewała, ale pracowała w telewizji – w 1995 roku dostała Emmy za występ w serialu „Szaleję za tobą”.

    Ciągnęło ją jednak do muzyki. W 2003 roku wydała album jazzowy „At Last”, w 2010 – „Memphis Blues”, nagrany w Memphis z muzykami bluesowymi. Krytycy pisali o dojrzałości i klasie. Fani kupowali, choć nie w milionach egzemplarzy. Czy był to sukces? To zależy od definicji sukcesu.

    W każdym razie, gdy świat podziwiał ten artystyczny powrót, Cyndi Lauper tworzyła już coś innego.

    „Kinky Boots” i Tony

    W 2013 roku na Broadwayu zadebiutował musical „Kinky Boots” – historia fabryki butów w angielskim Northampton, która zostaje uratowana dzięki współpracy ze światem drag queens. Muzykę skomponowała Cyndi Lauper.

    Na ceremonii rozdania Tony Awards w czerwcu 2013 roku odebrała statuetkę za najlepszą oryginalną muzykę dla teatru. Stała się pierwszą kobietą (działającą solo), która otrzymała tę konkretną nagrodę w tej konkretnej kategorii. Dołączyła tym samym do grona artystów mogących się poszczycić Grammy, Emmy i Tony – trzema z czterech najważniejszych nagród w amerykańskim show-biznesie.

    W 2015 roku Cyndi trafiła do Songwriters Hall of Fame. W 2025 roku – do Rock and Roll Hall of Fame.

    Aktywistka z wielkim głosem

    Cyndi Lauper od początku kariery zabierała głos w sprawach, które inni omijali. Śpiewała na rzecz ofiar AIDS w czasach, gdy wielu artystów bało się nawet wymawiać to słowo. Angażowała się w prawa kobiet i środowiska LGBTQ+, kiedy nie było to ani oczywiste, ani bezpieczne wizerunkowo.

    W 2008 roku założyła True Colors United – organizację non-profit walczącą z bezdomnością wśród młodzieży LGBTQ+. To ona zwróciła uwagę na fakt, że osoby LGBTQ+ stanowią do czterdziestu procent bezdomnej młodzieży w Stanach Zjednoczonych – przy wielokrotnie mniejszym odsetku w populacji ogólnej. True Colors United tworzy programy pomocowe, edukuje i lobbuje za zmianami prawnymi. Sama Lauper (choć z innych powodów) była kiedyś bezdomna – tuż po ucieczce z domu w wieku siedemnastu lat.

    W 2022 roku, po tym jak Sąd Najwyższy Stanów Zjednoczonych uchylił konstytucyjne prawo do aborcji, Lauper założyła Girls Just Want to Have Fundamental Rights Fund – fundusz wspierający kobiety w dostępie do opieki zdrowotnej, w tym reprodukcyjnej.

    Czas na pożegnanie?

    W 2023 roku na Tribeca Film Festival miał premierę „Let the Canary Sing” – film dokumentalny o życiu i karierze Lauper, w reżyserii Alison Ellwood. W 2024 roku trafił na Paramount+.

    W latach 2024–2025 Lauper ruszyła w trasę pożegnalną „Girls Just Wanna Have Fun Farewell Tour” – przemierzając Stany Zjednoczone, Europę i Wielką Brytanię. Na pytanie, „dlaczego akurat teraz”, odpowiedziała: „Jeśli w moim wieku mam jeździć w trasy, to teraz jestem najsilniejsza. Za trzy lata nie będę przecież silniejsza”.

    Jednak już w październiku 2025 roku ogłosiła, że pozostanie na dłużej w Las Vegas. Wiosną 2026 roku wystąpiła tam w słynnym The Colosseum at Caesars Palace. Kto nie miał okazji być dotychczas na jej koncercie, wciąż ma szansę usłyszeć Cyndi na żywo właśnie w Vegas.

    Recenzenci odnotowali, że głos jest wciąż mocny, wysokie nuty wychodzą, a energia sceniczna nie ustępuje tej sprzed czterdziestu lat.

    Cyndi Lauper jest po siedemdziesiątce. Pracuje, śpiewa, działa. Co mówili lekarze w 1977 roku? Że powinna zapomnieć o śpiewaniu. Nie zapomniała. Wyśpiewała ponadczasowe hity i ma swój – jakże inspirujący i barwny – rozdział w historii popkultury.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY