Dwa świetne filmy science fiction. „Project Hail Mary” i „Pasażerowie”

Obejrzałam ostatnio dwa filmy science fiction i obydwa są zdecydowanie godne polecenia. To dobre kino: świetne historie, bardzo dobrzy aktorzy i przepiękne efekty specjalne, dzięki którym możemy przenieść się do fascynujących, wymyślonych światów, galaktyk i spotkać niezwykłe istoty. Co jednak najważniejsze, oba filmy opowiadają nie tylko o kosmosie. Mówią przede wszystkim o człowieku – jego odwadze, samotności, przyjaźni, poświęceniu i miłości.

„Project Hail Mary” – samotność w kosmosie i niezwykła przyjaźń

„Project Hail Mary” to opowieść o tym, jak przyjaźń i odwaga kształtują nasze człowieczeństwo. Główny bohater budzi się na statku kosmicznym po śpiączce farmakologicznej. Szybko okazuje się, że jest jedynym człowiekiem, który przeżył.

W kosmosie znalazł się właściwie przypadkiem. Nie jest astronautą ani wyszkolonym wojskowym specjalistą. Jest nauczycielem – człowiekiem, który wcześniej uczył dzieci. Teraz jednak musi zmierzyć się z zadaniem, od którego zależy przyszłość całej ludzkości.

Życiu na Ziemi zagraża poważne niebezpieczeństwo. Bohater, wykorzystując swoją wiedzę, inteligencję i determinację, zaczyna szukać sposobu na uratowanie planety. Ryan Gosling bardzo dobrze odnajduje się w tej roli – potrafi pokazać zarówno zagubienie i samotność bohatera, jak i jego poczucie odpowiedzialności oraz ogromną determinację.

I wtedy pojawia się jeden z najciekawszych elementów całej historii. Okazuje się bowiem, że człowiek nie jest w kosmosie sam.

Kosmos, którego trudno sobie wyobrazić

„Project Hail Mary” zachwyca pomysłami związanymi z biologią, fizyką i astronomią. Twórcy zabierają widza w miejsca, których trudno byłoby sobie nawet wyobrazić.

Są niezwykłe planety, zjawiska i istoty. Jest ogrom kosmosu, ale jednocześnie bardzo osobista historia człowieka, który musi poradzić sobie z samotnością i odpowiedzialnością większą, niż mógłby sobie wcześniej wyobrazić.

To właśnie połączenie wielkiej skali i bardzo ludzkiej opowieści sprawia, że film ogląda się z dużym zainteresowaniem. To nie jest wyłącznie historia o ratowaniu świata. To także opowieść o tym, co robimy, kiedy zostajemy postawieni w sytuacji, w której nie możemy się poddać.

„Pasażerowie” – 90 lat samotności

„Pasażerowie” to z kolei film o zupełnie innym punkcie wyjścia, choć również zaczyna się od wybudzenia człowieka z hibernacji.

Statek kosmiczny zmierza w kierunku nowej planety. Na pokładzie znajduje się około 5000 pasażerów, którzy mają dotrzeć do celu dopiero za wiele dziesięcioleci. Wszyscy znajdują się w stanie hibernacji.

Problem polega na tym, że jeden z pasażerów zostaje wybudzony zbyt wcześnie.

Do celu podróży pozostało jeszcze około 90 lat.

Bohater szybko uświadamia sobie, że został wybudzony jako jedyny. Przed nim jest więc perspektywa życia na ogromnym statku kosmicznym, bez możliwości powrotu na Ziemię i bez kontaktu z ludźmi, których znał.

Przez dużą część filmu oglądamy właściwie tylko dwóch bohaterów. Dzięki temu historia staje się bardzo kameralna, mimo że rozgrywa się w ogromnej przestrzeni kosmosu.

Kiedy człowiek zostaje sam

„Pasażerowie” bardzo ciekawie pokazują psychikę człowieka postawionego w ekstremalnej sytuacji. Co dzieje się z nami, kiedy zostajemy całkowicie sami? Jak długo można funkcjonować bez kontaktu z drugim człowiekiem? Jak bardzo potrzebujemy bliskości, rozmowy i obecności drugiej osoby?

Początkowo film jest przede wszystkim historią samotności. Później jednak akcja nabiera tempa, a sytuacja bohaterów zaczyna się komplikować.

I ponownie okazuje się, że główny bohater nie będzie już sam na statku.

Dwa filmy, podobne pytania

„Project Hail Mary” i „Pasażerowie” są różne, ale łączy je coś więcej niż tylko kosmiczna sceneria.

Obydwa filmy stawiają pytania o człowieka. O jego psychikę, potrzeby i granice. O samotność, przyjaźń, miłość, poświęcenie i odwagę. Pokazują, że nawet w najbardziej niezwykłych, futurystycznych światach najważniejsze pozostają emocje i relacje między ludźmi.

W obu przypadkach kosmos jest fascynującym tłem, ale nie jest najważniejszym bohaterem historii.

Wyobraźnia ludzka nie ma granic

Obydwa filmy zrobiły na mnie wrażenie również pod względem wizualnym. Fascynujące planety, statki kosmiczne, galaktyki, stworzone przez twórców światy i niezwykłe istoty pokazują, jak ogromna jest ludzka wyobraźnia.

To właśnie lubię w dobrym science fiction. Nie chodzi wyłącznie o efekty specjalne i widowiskowe sceny. Najciekawsze jest to, że twórcy mogą zadać pytanie: „A co, gdyby…?” – a następnie zbudować wokół niego cały świat.

„Project Hail Mary” i „Pasażerowie” pokazują, że science fiction może być jednocześnie widowiskowe, inteligentne i bardzo ludzkie.

Obydwa filmy zdecydowanie polecam. Jeśli lubicie science fiction, ale przede wszystkim dobre historie, ciekawych bohaterów i kino, które oprócz efektów specjalnych ma coś ważnego do powiedzenia – warto je obejrzeć.

Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać swój komentarz!
Proszę podać swoje imię tutaj


Inne w kategorii

PARTNERZY