Relacje
Powieść została określona przez krytyków mianem hipnotyzującej. „The Guardian” napisał: „Wielka powieść o życiu wewnętrznym, którą Levy tworzy z jaskrawością przypominającą Virginię Woolf… Porażająca”.
– Żeby stać się pisarką, musiałam nauczyć się przerywać, zabierać głos, mówić trochę głośniej, a potem jeszcze głośniej, na tyle, by przemówić swoim własnym głosem, który w ogóle nie jest głośny – mówi Deborah Levy.
„Gorące mleko” to opowieści o wkraczaniu w dorosłość w coraz bardziej niepewnym świecie naznaczonym przez kryzys ekonomiczny. Główna bohaterka Sofia Papastergiadis (nietypowe nazwisko zawdzięcza ojcu Grekowi, z którym od kilkunastu lat nie ma kontaktu) w pierwszej scenie rozbija przypadkowo laptop, który „przechowywał całe jej życie i wiedział o niej więcej niż ktokolwiek inny”. Poza tym wiemy o niej, że skończyła antropologię, ale pracuje w hipsterskiej kawiarni („oferujemy wifi i odnowione ławki kościelne”) i śpi na jej zapleczu.
Matka
Jej matka cierpi na nieokreśloną do końca chorobę objawiającą się okresowym paraliżem nóg. Gdy je poznajemy, obie udają się do południowej Hiszpanii. Tam za kredyt uzyskany pod zastaw domu (25 tys. euro, Levy lubi detale) matka podejmuje leczenie w luksusowej klinice prowadzonej przez lekarza celebrytę.
Książka jest świetnie napisana, a tematyka jak widać jest bardzo aktualna. Nie pozostaje nic innego jak dopisać „Gorące mleko” do listy wakacyjnych lektur.



