Definicji „it girl” jest wiele, ale najpopularniejsza z nich wskazuje na dziewczynę obdarzoną nieprzeciętną charyzmą i odnoszącą sukcesy w młodym wieku. Taka artystka – często związana z branżą rozrywkową czy mody – przewiduje trendy, wyznacza nowy kierunek w sztuce albo inspiruje niesztampowym stylem. Ma „to coś”, a poza talentem rozwijanym w spersonalizowanej dziedzinie, wyróżnia ją pasjonująca osobowość.
Charakterystyka pojęcia jest zatem złożona. Wbrew pozorom nie zakłada wyidealizowanego image’u – wiele „it girls” stawiało bowiem na naturalizm i nie dążyło do sztucznej doskonałości w każdej dziedzinie. Ich uroda podobnie potrafiła przełamywać typowy kanon. Mimo tego i tak porwały za sobą tłumy.
It girls przyciągają, sprawiają, że kobiety chcą czytać o kulisach ich sławy i naśladować wizerunek. Przyglądamy się 7 słynnym gwiazdom ze znamiennym tytułem i odpowiadamy na pytanie: jak to wszystko się zaczęło?
- Clara Bow
Pojęciem „it girl” zaczęto posługiwać się na przełomie XIX i XX wieku – wówczas w kontekście utalentowanych kobiet podbijających środowisko teatralne lub filmowe. Wraz z rozwojem hollywoodzkiego systemu gwiazd przybywało rozpoznawalnych aktorek, do których widzki pragnęły się upodobnić. W 1927 roku wytwórnia Paramount postanowiła skupić całą uwagę na swej wschodzącej gwieździe – Clarze Bow. Okrzyknięta „it girl” na cześć filmu „To” („It”) szybko zdobyła globalny rozgłos, a chwytliwe hasło okazało się doskonałym chwytem marketingowym.
Clara Bow łączyła seksapil z talentem pokazywanym w niemych filmach. Stała się symbolem burzliwych lat dwudziestych. Publiczność uwielbiała ją do tego stopnia, że namiętnie posyłała aktorce wyrazy uznania – w imponującej liczbie 30 tys. listów miesięcznie! Na ekranie prezentowała dryg komediowy i zasilała grupę tzw. flapperek – nowoczesnych dziewcząt przełamujących konwenanse wyzwolonym stylem życia oraz ubiorem stawiającym na komfort.
- Lana Turner
Clara Bow dość szybko porzuciła blichtr sławy, który nie przyniósł jej ukojenia w prywatnych problemach. Choć sama zeszła z ekranów na początku lat 30. XX wieku, to w kolejnych latach z ciekawością obserwowała przemiany zachodzące w kinie. I tak na przestrzeni dekad wskazała koleżankę po fachu, która jej zdaniem zasłużyła na miano spadkobierczyni tytułu it girl.
Mowa o Lanie Turner, jasnowłosej femme fatale, która obok Rity Hayworth czy Veroniki Lake stała się twarzą kina noir. Znana z filmu „Listonosz zawsze dzwoni dwa razy” (1946) aktorka magnetyzowała posągową urodą, doradzała na łamach popularnych magazynów, jak dbać o naturalne piękno i doprowadzała mężczyzn do obłędu. Kulisy jej sławy odsłaniały tragedię piękna i popularności, które to nie zapewniły Turner szczęścia w miłości. Skandale z czasem pogrzebały jej lukratywną karierę, ale wpływ przetrwał najcięższą próbę. Na cześć ikony lat 40. piosenkarka Lana Del Ray przyjęła swój pseudonim artystyczny.

- Marilyn Monroe
Siła oddziaływania it girls przekraczała czasy, w których dane było im tworzyć. Przykład stanowi wciąż żywy fenomen i nieprzemijająca legenda Marilyn Monroe. Od Andy’ego Warhola (dzieło pop-artu „Dyptyk Marilyn”) przez Madonnę (teledysk do „Material Girl”) do Anny Nicole Smith (wizerunek seksbomby) – kwintesencja glamouru i dorobek MM inspirował potomnych.
Marilyn Monroe spopularyzowała ponętne pin-up girls, sprawiła, że kobiety masowo zmieniały kolor swoich włosów i pokochały rozkloszowane suknie podkreślające kobiece kształty. Uwielbienie tłumów wymusiło na konkurencyjnych wytwórniach kreowanie gwiazd na wzór świadomej, kokieteryjnej, a przy tym zabawnej aktorki. W latach 50. XX wieku Kim Novak, Mamie Van Doren czy Jayne Mansfield zostały okrzyknięte rywalkami MM, a próba upodobnienia wizerunku do ich poprzedniczki ukazywała skalę wpływów bohaterki „Słomianego wdowca” (1955).

- Audrey Hepburn
W tym samym czasie równą popularnością i uwielbieniem tłumów mogła cieszyć się subtelna brunetka o sarnich oczach – Audrey Hepburn. Gwiazda „Śniadania u Tiffany’ego” (1961) do dziś pozostaje najlepiej rozpoznawalną twarzą złotej ery Hollywood obok Marilyn Monroe. Na ekranie prezentowała jednak kompletnie inny wizerunek. Emploi Audrey wypełniły przede wszystkim portrety wdzięcznych, niewinnych dziewcząt („Sabrina”, „Miłość po południu”), choć nie zabrakło w nim kreacji silnych, stawiających czoła przeciwnościom losu heroin („Doczekać zmroku”, „Niewiniątka”).
Audrey Hepburn była ikoną kina oraz stylu wypracowanego z pomocą przyjaciela Huberta de Givenchy. Duet wyniósł pojęcie elegancji na nowy poziom, urozmaicając klasyczne fasony nowoczesnymi dodatkami, w tym fantazyjnymi nakryciami głowy czy futurystycznymi okularami. Dla wielu fanów aktorka stała się wzorem do naśladowania za sprawą działalności humanitarnej z ramienia UNICEF-u. To wszystko sprawiło, że ponadczasowe klasyki z Hepburn wciąż cieszą się dobrą passą, a jej wizerunek można znaleźć na… współczesnych ozdobach domu: poduszkach czy obrazach.

- Brigitte Bardot
To jej zawdzięczamy popularyzację funkcjonalnego biustonosza „bardotka” sprawdzającego się w letnich stylizacjach z hiszpańskim dekoltem. Brigitte Bardot nauczyła kobiety emancypacji i wygody. Dowiodła, że piękno odsłania swą pełną krasę dzięki wolności. Podczas Festiwalu Filmowego w Cannes potrafiła przechadzać się boso po słonecznych uliczkach. W przeciwieństwie do wielu koleżanek po fachu porzucała też szpilki i suknie do ziemi na rzecz komfortowych, płaskich balerin oraz spodni rybaczek.
BB stała się symbolem francuskiej niezależności. Mimo prywatnych kontrowersji związanych m.in. z macierzyństwem, jej filmy wciąż uchodzą za arcydzieła europejskiej kinematografii. Brigitte Bardot pozostaje twarzą Nowej Fali wyzwolonej spod tradycji filmowej za sprawą obrazów „I Bóg stworzył kobietę” (1956) oraz „Pogarda” (1963). Nie bała się porzucić X muzę na rzecz walki o prawa zwierząt. Do końca pozostała niesforna i skandalizująca.

- Jane Birkin
Świat mody skojarzył jej nazwisko z legendarnym modelem torebki od Hermès albo swetrową naked dress, którą zszokowała reporterów podczas premiery filmu „Slogan” w 1969 roku. Jane Birkin skrywała liczne talenty. Stała się symbolem młodzieńczej potrzeby wolności na wzór dzieci kwiatów. Uwiodła Francuzów kultowym wykonaniem „Je t’aime… moi non plus” z Serge’em Gainsbourghiem czy występem w „Basenie” (1969) u boku Alaina Delona i Romy Schneider.
Kwintesencją stylu Jane Birkin była naturalność i prostota. Po latach blichtru klasycznych gwiazd w złotych sukniach i zjawiskowych makijażach artystka postawiła na lekkie fasony, minimum dodatków i funkcjonalność. Jej zamiłowanie do krótkich sukienek o kroju litery A, a także prostego duetu jeansów i białego T-shirtu wciąż znajduje zwolenniczki, dla których mniej znaczy więcej.

- Carolyn Bessette Kennedy
Lata 90. XX wieku zapisały się w historii mody jako kolejny przełomowy moment. Era supermodelek pokroju Naomi Campbell i Cindy Crawford charakteryzowała się wpływem zjawiskowych kobiet wykraczającym poza wybiegi. Ówczesne modelki podbijały reklamy, świat kina i całej popkultury. Dziś w dojrzałym wieku i bogatsze o życiowe doświadczenia wciąż inspirują dbaniem o zdrową sylwetkę i pokazują moc świadomej kobiecości.
Na tle znanych nazwisk wyróżniała się jednak ikona mody, która w kwestii stylu nie zamierzała słuchać nikogo i ufała własnej intuicji. Carolyn Bessette Kennedy wciąż fascynuje zwolenniczki „cichego luksusu”. Jej wyjątkowy zmysł pozwalał tworzyć wyrafinowane stylizacje z pozornie zwyczajnych elementów garderoby. Mimo wszelkich warunków nie została modelką, ale jej życie obracało się wokół modowego półświatka. W nowojorskim butiku Calvina Kleina obsługiwała klientów VIP, w tym przyszłego męża Johna F. Kennedy’ego Jr. Z czasem rozpoczęła karierę producentki kampanii reklamowych lansując początkującą Kate Moss.
Kluczem modowego wyczucia Carolyn stało się umiłowanie prostoty i prezentowanie sztandarowych fasonów w nonszalancki sposób. Klasyczna, biała koszula przykuwała nagle spojrzenia dzięki rozpiętym guzikom albo postawionemu kołnierzykowi. Nie bez znaczenia pozostawało ponadto jej umiłowanie do monochromatycznych kolorów i oszczędnego makijażu. W garderobie zmarłej w katastrofie samolotu Kennedy Bessette dominowała biel i czerń, nigdy nie zabrakło oversize’owej marynarki ani symbolu lat 90. – jeansów z prostą nogawką. Wpływ „nowojorskiej księżniczki” dostrzegamy we współczesnej interpretacji street style’u albo biznesowego looku.

Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.



