Scena
Jedna z najsłynniejszych scen opisujących modę męską znajduje się w powieści „Wielki Gatsby” F. Scotta Fitzgeralda. W ekranizacji z 2013 roku niemalże dosłownie odtworzony został jej fragment. Koszule malowniczo rozrzucał Leonardo di Caprio.
„… otworzył przed nami dwie zwaliste szafy, które mieściły wszystkie jego ubrania, szlafroki, krawaty i koszule ułożone tuzinami w sterty. – Mam człowieka, który kupuje mi wszystko w Anglii. Przysyła całe komplety na początku każdego sezonu, wiosną i na jesieni. Wyjął stertę koszul i zaczął je rozrzucać przed nami, jedna po drugiej, koszule z czystego lnu, z mięsistego jedwabiu i delikatnej flaneli, koszule na których znikały załamki, w chwili gdy padały w wielobarwnym nieładzie, zakrywając stół.
Podziwialiśmy je, a on dalej przynosił i miękki stos rósł coraz wyżej – koszule w paski i w esy-floresy, i w kratkę, koralowe, seledynowe, lawendowe i bladopomarańczowe, każda z fioletowym monogramem. Nagle Daisy z nienaturalnym okrzykiem ukryła głowę w stosie koszul i wybuchła gwałtownym płaczem. – One są takie piękne – łkała tłumiąc głos w gęstych fałdach – zrobiło mi się smutno, bo nigdy nie widziałam takich … takich pięknych koszul”.
Wrażenie
Teraz można pokusić się o wywarcie wrażenia w stylu Wielkiego Gatsby’ego i jednocześnie wspomóc Omenaa Mensah i jej „Omenaa Foundation” w budowie szkoły dla dzieci ulicy w Ghanie.
Omenaa Mensah: „Każda koszula pomaga”
Do akcji zbierania brakującego pół miliona złotych przyłączyła się marka „James Button”. To młoda firma, która do czasu rozpoczęcia współpracy z Omeną szyła biznesowe koszule dla mężczyzn. Decyzja o wsparciu fundacji pociągnęła za sobą zaprojektowanie kolekcji damskiej. A także uruchomienie akcji „Każda koszula pomaga”. „James Button” zobowiązał się, że przekaże 5 proc. ceny każdej sprzedanej koszuli na rzecz fundacji.
Najbliższa ciału
Czym jest koszula w życiu człowieka? Odpowiedź daje popularne przysłowie „bliższa koszula ciału”.
Od wczesnego średniowiecza, w którym się pojawiła, pełniła rolę istotnego elementu garderoby, ich liczbę wymieniano w spisach majątku, a stan posiadania świadczył o zamożności. Była częścią bielizny, bez której nikt nie pokazywał się w domu nawet rodzinie – jednak różnorodność koszul i ich przeznaczenia, a także sposoby noszenia były omawiane na łamach pism modowych już w XIX wieku. „Tygodnik Mód i Powieści” w 1908 roku doradzał dbającym o siebie mężczyznom:
„Koszule do codziennego ubrania panowie noszą kolorowe z kołnierzem białym stale przyszytym lub przypinanym, kolor i deseń zależy od gustu. Lepiej dobrać odmienne kolory, aby nie nosić zawsze jednakowej. Gorsze są gładkie zapięte dwoma lub trzema guzikami, w lecie wygodniejsze miękkie nie krochmalone z zakładkami; bardzo ważne jest dobre dopasowanie długości gorsu, aby nie odstawał. Wełniane koszule z flanelki lub trykotu wyłącznie tylko służą dla cyklistów, lub zwolenników sportu, nigdy zaś nie są używane przy zwykłym ubraniu”.
Kreowanie stylu
W dwudziestoleciu międzywojennym koszula stała się elementem kreowania stylu. Pojawiły się popularne modele w kratkę, zaczęto pokazywać się w nieoficjalnych sytuacjach w pięknie skrojonych i szytych na miarę koszulach. Przykładem może być zdjęcie portretowe bożyszcza Eugeniusza Bodo.
Bez koszul trudno dziś wyobrazić sobie szafę szykownej kobiety i eleganckiego mężczyzny.
Tekst: Agnieszka L. Janas
Zdjęcie: Materiały promocyjne, NAC



