Subiektywny spacer po Dolnym Sopocie

Subiektywny spacer po Dolnym Sopocie

Wyjątkowe wille, witraże, wieżyczki, drewniane werandy z detalami, piękne ogrody – polecam odwiedzić wybrane miejsca, gdzie możemy docenić kunszt dawnych architektów Sopotu. Zmrużmy oczy i cofnijmy się w czasie…

Sopot jest wyjątkowy, wszystkich zachwyca ten piękny kurort nad Bałtykiem. Piękna architektura, zieleń parków i ogródków, bliskość morza. Miasto zaczęto rozbudowywać w XIX wieku. Po klęsce Napoleona w Rosji i odwrocie wojsk, w Gdańsku zamieszkał major Jan Jerzy Haffner. W 1823 roku wydzierżawił on kawałek plaży w Sopocie i wybudował pierwszy zakład kąpielowy (łazienki). Rok później, dzięki niemu, powstał Dom Zdrojowy, założono park i zbudowano pierwsze molo. Sopot został uznany za kąpielisko, zaczęli tu przyjeżdżać kuracjusze z różnych stron.

W 1901 roku Sopot otrzymał prawa miejskie. Był bardzo modnym miejscem w Europie.  Na mocy Traktatu Wersalskiego został włączony do Wolnego Miasta Gdańska. W latach 20. XX wieku powstało kasyno oraz Kasino Hotel (dzisiejszy Grand Hotel), rozbudowano molo. Po II wojnie światowej Sopot włączono do Polski, ludność niemiecką wysiedlono, na jej miejsce przyjechali Polacy z Kresów Wschodnich oraz zburzonej w Powstaniu Warszawy.

Muzeum Sopotu od kilkunastu lat prowadzi projekt „Sopocianie”, zbierając fotografie i wspomnienia osób, które mieszkały tu przed wojną oraz tych, którzy przyjechali tuż po. Na podstawie tych wspomnień powstała książka „Mewa na patyku”, którą napisałam razem z Barbarą Caillot.

Podczas pracy nad książką Sopot znów stał się mi bliski. Ożyły wspomnienia z dzieciństwa, bo tu właśnie przyjeżdżałam z mamą na zakupy czy niedzielny spacer z Elbląga, gdzie mieszkałyśmy. Moja mama studiowała w Sopocie i też ma do tego miasta wielki sentyment.

Odnalazłam „stare” miejsca, ale też poznałam nowe.

Monciak – słynny deptak, molo – najdłuższe w Polsce drewniane molo o długości ponad 500 m, czy Grand Hotel, znamy wszyscy. Spacerując po tym wyjątkowym kurorcie polecam skręcić w uliczki z Monciaka i pospacerować obserwując wyjątkowe wille, domy i ich ogrody, zachwycić się detalami architektury. Charakterystyczne są pięknie zdobione drewniane werandy, wieżyczki, witraże w oknach…

Z Monte Cassino skręćcie w ul. Czyżewskiego, przy której znajduje się Dworek Sierakowskich z XVIII wieku. W jego wnętrzu zachowały się zabytkowe piece kaflowe, okucia, zdobienia na sufitach. Obecnie w dworku mieści się siedziba Towarzystwa Przyjaciół Sopotu, które organizuje wystawy, spotkania literackie, wieczory muzyczne.

Idąc dalej skręcamy w prawo w ulicę Obrońców Westerplatte, przechodzimy przez mostek nad Wąwozem Profesora Hermana. W tej części ulicy możemy podziwiać przepiękne domy. Pod numerem 24 znajduje się Willa Bergera, dla mnie jedna z najpiękniejszych w Sopocie, zbudowana około 1880 roku.  W latach 1945-1954 miała tu swoją siedzibę Państwowa Wyższa Szkoła Sztuk Pięknych w Gdańsku. Obecnie willa jest własnością miasta, jest częściowo zamieszkała, wymaga gruntownych prac remontowych.

Idąc dalej dochodzimy do ulicy Goyki, po jej drugiej stronie znajduje się nowe miejsce na kulturalnej mapie Sopotu - Goyki 3 Art Inkubator. To tzw. Dom z Wieżą, czyli Willa Friedricha Wilhelma Junckego, kupca i właściciela składów wina w Gdańsku. Willa i park z oranżerią, winiarnią, oczkiem wodnym powstały w latach 1877-1903. Od 1945 roku budynek należał do miasta, było tam m.in. przedszkole, a od 1957 roku wydzielono kilka mieszkań komunalnych. W latach 2018-2021 przeprowadzono gruntowny remont willi i parku, z wielką dbałością o wszystkie detale, zachowując oryginalne elementy dekoracji i architektury. Obecnie budynek jest siedzibą instytucji Goyki 3 Art Inkubator, organizatora wielu wydarzeń kulturalnych, m.in. festiwalu Literacki Sopot. Budynek można zwiedzać.

Ulicą Goyki można dojść do ulicy Haffnera, przy której napotkamy na domy z charakterystycznymi drewnianymi werandami, pięknie zdobionymi. I te ogrody przy nich!

Dochodząc do Monte Cassino polecam skręcić w prawo, pod górę. Po lewej stronie znajduje się kościół św. Jerzego, zbudowany w 1901 roku w stylu neogotyckim jako ewangelicki Kościół Zbawiciela. Sam Cesarz Wilhelm II nakazał, by wieża kościoła była na tyle wysoka, by była zauważalna dla statków płynących po Zatoce Gdańskiej. Ja polecam wejść do kościoła, by obejrzeć pracę Antoniego Kenara – Matkę Mórz i Oceanów. Ta rzeźba przez 33 lata pływała na legendarnym transatlantyku M/S Batory.

Po wyjściu z kościoła proponuję skręcić w lewo w ulicę Tadeusza Kościuszki lub Dworcową i dojść do ulicy Chopina. Przy Dworcowej 4 jest zlokalizowana informacja turystyczna, w małym ślicznym domku, gdyby ktoś miał ochotę na więcej informacji o odwiedzanych miejscach w Sopocie lub poznać ich więcej.

Ulicą Chopina schodzimy w dół, w stronę morza. Polecam skręcić w prawo, przejść ulicą Parkową do Poniatowskiego, gdzie pod numerem 8, znajdziemy kolejną wyjątkową willę, w której znajduje się Muzeum Sopotu. To stosunkowo młode muzeum, powstało w 2001 roku. Budynek, w którym się mieści, to Willa Claaszena zbudowana w 1904 roku. Na parterze budynku, jako wystawa stała, udostępnione są reprezentacyjne pokoje, które zostały odtworzone według fotografii z początku XX wieku. Na piętrze orgaznizowane są bardzo ciekawe wystawy czasowe związane z historią Sopotu i jego mieszkańców.

Kilka minut spaceru od muzeum, idąc wzdłuż plaży w prawo, tuż niedaleko portu, znajduje się Plac Rybaków. To osiedle małych domków zbudowanych na początku XX wieku dla rybaków wysiedlonych z centrum miasta. Wyjątkowo malownicze miejsce.

Do centrum proponuję wrócić alejką wzdłuż plaży. Tuż przed molo znajduje się Zakład Balneologiczny. To budynek zbudowany w 1903 roku, pięknie zdobiony witrażami i rzeźbami. Przyjeżdżając do Sopotu pierwsze kroki kieruję i jeśli tylko jest możliwość zapisuję się na kąpiel solankową. Uwielbiam wnętrze tego budynku, w gabinetach zabiegowych są nadal oryginalne kafelki na ścianach!

Najwyższa wieża budynku to latarnia morska. Znajduje się ona w kominie po dawnej kotłowni. Warto wejść, by móc podziwiać piękny widok na molo i Zatokę.

Przedstawione tu propozycje to mój subiektywny wybór. Polecam wybrać się „swoją” ścieżką, iść tam, gdzie nas oczy poniosą. Sopot ma wiele pięknych niespodzianek.

Aleksandra Karkowska – autorka międzypokoleniowych książek „Banany z cukru Pudru", „Na Giewont się patrzy", „Marsz, marsz BATORY", „Mewa na patyku”, „Foto z misiem”. Od 2015 roku prowadzi Oficynę Wydawniczą Oryginały. Działa społecznie na warszawskiej Sadybie. Kocha fotografie i podróże.