Więcej...

    YES TO Bożena!

    Bożena Karska, zwana przez przyjaciół i znajomych Bożką lub Bozią. O modzie, ciuchach projektowaniu wie prawie wszystko, bo od 30 lat projektuje i współpracuje z branżą odzieżową. Od 7 lat pracuje wyłącznie dla siebie. Tworzy markę YES TO DRESS – ubrania dające poczucie indywidualności i tworzone z myślą o komforcie noszących je kobiet.

     

    Zmiany w modzie od lat 90.

    Projektantka działa bardzo intuicyjnie, bo ma ogromną wiedzę i doświadczenie. Lata współpracy z producentami odzieży (od małych rodzinnych firm do sieciówek) dały jej wewnętrzną dyscyplinę i umiejętność działania według  niepisanego planu. Niestety, bardzo trudno znaleźć coś o niej w sieci, ale trzeba pamiętać, że kiedy Bożena zaczynała swoją przygodę z modą, był to… inny świat.

    – Swój pierwszy pokaz miałam w 1991 roku i wtedy dostałam swoją pierwszą nagrodę. Były to czasy, kiedy nie było internetu i kiedy szuka się czegoś o mnie w sieci – nie ma tego specjalnie dużo. Nikt nie myślał wtedy, by coś archiwizować, a teraz poważnie myślę o blockchainie. – mówi.

    Bożena intuicyjnie reaguje też na zmiany  i obecnie na swoim fanpage na Facebooku regularnie organizuje wydarzenia, w trakcie których online spotyka się ze swoimi klientkami.

    – Nie lubię słowa „klientka” – zaczęłam więc zwracać się do nich per „Królewno” na Facebooku, a dziewczyny przyjęły to z radością i potraktowały jako początek pewnej wspólnoty – prostuje.

    Działania w internecie są dla niej czymś naturalnym. Od ponad dwóch lat rozwija też swojego bloga, ale robi to, jak podkreśla na własne potrzeby.

    – Nie muszę z tego robić od razu szyldu na firmie, jaka jestem nowoczesna – dodaje.

    Kobieta świadoma siebie, czyli jaka.

    Od ponad 30 lat ubiera kobiety. Czy się zmieniły? Jeśli tak, to czy są bardziej świadome siebie?

    – Alergicznie działa na mnie określenie w 80% marek odzieżowych:  „Tworzymy dla świadomej siebie kobiety.” Przepraszam! A która kobieta nie jest świadoma siebie. Co to w ogóle znaczy: według kogo ma być świadoma? 😀 – zastanawia się projektantka.

    Skoro kobieta powinna być świadoma siebie, a jak nie jest to dla takiej się już nie tworzy. Zdaniem Bożeny:  zadaniem projektanta jest pokazać kobiecie, że jej wartość to nie idealne wymiary,  i dlatego swoim Królewnom powtarza zawsze:

    – To są tylko ubrania. Są tylko dodatkiem do Ciebie.

    Jej samej uświadomił to przyjaciel, kiedy miała deficyt pomysłów w projektowaniu i oznajmiła, że niczego więcej nie wymyśli. Powiedział  jej  wtedy krótko, ale zapamiętała jego słowa na zawsze: Boziu, ale ludzie i tak mają się w co ubrać.

    Jak w takim razie zmieniła się kobieta przez te lata, gdy projektantka zaczynała swoją karierę?

    – Nie wiem czy się w ogóle zmieniła. Na pewno kiedyś  nie emanowała tak swoją karierą czy sukcesami zawodowymi. Nie była tak obciążona obowiązkami i poczuciem, że świat wymaga od niej bycia perfekcyjną w każdej dziedzinie. Uważam, że lepiej wiedziała jak chce wyglądać. A nie jak musi. Obecnie niektóre kobiety z braku czasu lub wiary w siebie oczekują, że powie im się jak powinny się ubierać. Tak jakby nie ufały we własne spojrzenie na siebie. – mówi.

    Dostrzega też, że obecnie kobiety są bardziej aktywne fizycznie, bardziej uważają na dietę (a nie na styl odżywiania). Dzieje się tak często, bo po prostu nie wypada inaczej.

    – Presja mediów jest potężna. Musisz chodzić na siłownię, pilates, praktykować jogę, medytować, wsłuchiwać się w siebie. Nie wypada położyć się na kanapie, nawet jak masz na to ochotę. I to nie jest śmieszne…

    YES TO DRESS czyli obecność marki na targach

    Od 2013 roku projektantka sprzedaje też na targach projektantów niezależnej mody i bardzo to lubi.

    – Cenię sobie kontakt face to face. Lubię rozmowy, mogę przekazać wiedzę o materiałach, które wykorzystuję w kolekcjach, ale też mogę pokazać każdej kobiecie, że de facto na niej moja sukienka wygląda 100 razy lepiej niż na wieszaku czy manekinie. A manekin w czasach pandemii to konieczność przy zdjęciach do sklepu online. Każdy z moich manekinów ma na imię Barbara. I każda jedna Barbara to dramat: jest wychudzona, cycki ma pod pachami, ma za długą szyję i brak pupy. Praca z nią to ostateczność, bo tak nikt nie wygląda – śmieje się.

    Kocha zwierzęta, turbany, kolczyki i adidasy

    Bożena stawia na bycie sobą. Przez 20 lat nosiła warkoczyki.

    – Jakieś 5 lat temu zapragnęłam zmiany. Na prostotę, minimalizm, więc poszłam do Jagi Hupało, którą jest moją krajanką i powiedziałam, że tylko Ona może mnie ostrzyc. Jak chce. Było super, ale po pól roku wróciłam do warkoczyków. Pokazałam się Jadze, a Ona na to, że mam rację, że warkoczyki to ja J

    Dopiero kiedy przeprowadziła się do Konstancina, a było to 2 lata temu uznała, że chce je obciąć.

    – Nie chciało mi się ich przez półtora dnia ich pleść, więc obcięłam sobie włosy na krótko na rekruta. Nie jestem człowiekiem do fryzurek – tłumaczy.

    Od lat nosi też na głowie turbany, które są jej znakiem rozpoznawczym. Powód dlaczego je nosi jest dość prozaiczny, jak się okazuje.

    – Jestem typem, który poci się tylko na głowie. Łatwo było też schować pod niego odrastające warkoczyki. Mam całą szafę chust, z których wiążę turbany. Kolczyków, szalików i adidasów tego jest u mnie w nadmiarze! – dodaje.

    Adidasy nosi, bo jest „bardzo” byłym sportowcem i ma problemy ze stawami.

    – To dobry trend, są wygodne i kapitalnie robią stylizację. Lubię nosić je – na przekór – z cekinowym płaszczem czy drukowanym kimonem – dodaje.

    Bożena ma też wielkie serce dla zwierząt. Jak mówi: adoptuje je z egoizmu. Dzięki nim życie ma sens, a ona walczy też o siebie.

    Opr: Damosfera

    Zdjęcia: Łukasz Halczak – zdjęcie Kasi Krauss i archiwum prywatne projektantki

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY