Więcej...

    Awanturnica, mistrzyni suspensu. Nieznana twarz Daphne du Maurier

    Jej pióro inspirowało największych filmowców, a prywatne losy osnuwa tajemnica. Autorka kultowej „Rebeki” była mistrzynią suspensu i… prywatności. Sporadycznie udzielała wywiadów i to po długich namowach wydawcy, jeszcze rzadziej pozowała przed aparatem. Była niezwykle pogodną osobą na przekór mrocznym historiom, które rodziła jej wyobraźnia. Najlepiej czuła się w spodniach i na otwartym morzu – za sterem. Oto Daphne du Maurier, jakiej nie znacie.

    Artystyczna tradycja

    Od najmłodszych lat obserwowała artystyczne środowisko i była otoczona sztuką. Daphne du Maurier przyszła na świat 13 maja 1907 roku w Londynie jako córka rozchwytywanego aktora sir Geralda du Mauriera i jego żony, podobnie związanej ze sceną, Muriel Beaumont. Jej dziadkiem był George du Maurier – artysta komiksowy współpracujący z brytyjskim tygodnikiem „Punch”. Z kolei stryj Guy du Maurier trudnił się dramatopisarstwem. Daphne miała dwie siostry, które dzieliły jej artystyczne zainteresowania: pisarkę Angelę oraz malarkę Jeanne.

    Sława ojca sprawiła, że Daphne nie tylko żyła na dostatnim poziomie, ale też w młodym wieku poznała wiele osobistości obecnych w kuluarach. Wśród nich znalazła się aktorka Tallulah Bankhead, o której Daphne miała powiedzieć, że jest najpiękniejszą istotą na świecie.

    Panna du Maurier bez problemu mogła podróżować, poznawać nowe kultury i chłonąć atmosferę ukochanego Paryża. Egzotyczne wycieczki wywarły wpływ na jej historie. Daphne działała pod silną inspiracją pięknymi miejscami, historycznymi zamczyskami, ale też wybrzeżami rodzinnej Anglii. Pierwszą powieść – „Niespokojny duch” – wydała w 1931 roku. Żadna z publikacji nie przebiła jednak globalnego sukcesu opublikowanej siedem lat później „Rebeki” – poematu obsesji, kobiecej rywalizacji i traum przeszłości.

    Morskie opowieści

    Wiele powieści Daphne du Maurier wyraża jej prywatną fascynację morskim żywiołem, starym opowieściami o przygodach załogi czy piratach. W wolnych chwilach pisarka żeglowała zarówno samotnie, jak i z najbliższymi, samodzielnie konserwowała łodzie i dbała o nie niemal tak samo, jak o ukochane psy. Poszczególne łajby miały swoje imiona.

    Na otwartej wodzie uzależniona wyłącznie od kaprysów nieboskłonu czuła się wolna i oddychała pełną piersią. Nie nakładała makijażu, wybierała wygodne spodnie i ciepłe kamizelki.

    Już w swym debiucie „Niespokojny duch” zaprezentowała wielopokoleniową sagę powiązanej z morzem rodziny Coombe. Niespokojne wody budowały nastrojowość jej dzieł i symbolizowały namiętności bohaterów. W „Rebece” nękany mrocznymi myślami Maxim de Winter balansuje nad stromymi klifami, spienione fale skrywają ponadto tajemnicę śmierci jego pierwszej żony.

    Morscy rozbójnicy dopełniają ponadto awanturniczy romans „Zatoka Francuza” czy niepokojącą „Oberżę na pustkowiu”. Ta ostatnia rozgrywała się u wybrzeży Kornwalii i stawiała w centrum dziarską Mary Yellan, która rzuca wyzwanie męskiemu światu: jego brutalności i wyrachowaniu. W 1939 roku Alfred Hitchcock nakręcił na podstawie książki swój ostatni brytyjski film przed wyjazdem do Hollywood – „Oberżę Jamajkę”, a główna rola powędrowała w ręce dumnej Irlandki Maureen O’Hary.

    Pisarka nieoczywista

    Choć do Daphne du Maurier przylgnęła łatka mistrzyni suspensu, to autorka niejednokrotnie przekraczała własny styl i próbowała swych sił w różnorodnych formach. Miała na koncie sztuki teatralne, biografie, teksty w katalogach kulturalnych czy opowiadania (w tym najsłynniejsze „Ptaki”, które ponownie zainspirowało Hitchcocka do jego arcydzieła grozy).

    Literatura faktu spod jej pióra zdobyła uznanie dzięki rzetelnemu researchowi i zaglądaniu jak najgłębiej, aby odkryć nieznane smaczki z życia sławnych nazwisk. Zresztą nawet w fabularyzowanych utworach Daphne przeplatała fikcję z faktami historycznymi, co podnosiło wartość jej twórczości i oddawało klimat dawnych epok.

    Po drugiej stronie kartki

    Zdaniem biografów Daphne bywała zdystansowana i chłodna wobec rodziny w chwilach, gdy pracowała nad nowym utworem. Pisanie pochłaniało ją bez reszty, dzieci spędzały wówczas z matką czas wyłącznie podczas przerwy na spacer po ukochanej posiadłości pisarki Menabilly (wynajmowanej przez dekady od rodziny Rashleighów w Kornwalii).

    Gdy Maurier wpadała na nowy pomysł, utrzymywała rutynę, która pozwalała jej w pełni skupić się na pracy. Pisała szybko, bez czekania na przypływ weny. Zaczynała tuż po śniadaniu i nie odchodziła od biurka do godziny 13:00. Poza maszyną do pisania nie mogło na nim zabraknąć miętówek – ulubionego smakołyka Daphne. Później następowała przerwa na lunch i spacer, gdyż świeże powietrze pozwalało artystce rozplanować w głowie dalsze wątki. Do wieczora dzieliła czas między obowiązki pani domu z ewentualnymi notatkami.

    Miejsce pracy Daphne du Maurier, fot. Wikipedia
    Miejsce pracy Daphne du Maurier, fot. Wikipedia

    Zdecydowanie nie była jednak zimną samotnicą. Jej grono znajomych było co prawda ograniczone, ale Daphne skupiała się na autentycznych relacjach. Nawet gdy każda z jej sióstr poszła swoją drogą, Maurierówny w dalszym ciągu łączyły silne więzy. Spotykały się m.in. w czasie podróży po urokliwych zakątkach Europy. Mimo wsparcia niań Daphne każdego wieczoru znajdowała ponadto czas na sam na sam ze swymi pociechami: Tessą, Flavią i Christianem. Uchodziła za osobę pogodną i skłonną do żartów.

    Daphne nie znosiła jednak rozgłosu wokół własnej osoby i pod względem unikania gwiazdorskiego blichtru uchodziła za odludka. Miała żal względem krytyków, którzy uznawali jej dzieła za komercyjną rozrywkę i nieustannie nazywali pisarką „romantyczną” – z tą szufladką walczyła przez całe życie. Nawet wtedy nie toczyła medialnego boju.

    Wyjątek stanowiło niepochlebne przedstawienie jej męża w filmie „O jeden most za daleko”. Daphne była oburzona do tego stopnia, że wzięła sprawy we własne miejsce. Pisała do twórców i prasy, aby wyrazić poczucie niesprawiedliwości i zaznaczyć odpowiedzialną postawę w rzeczywistości walecznego męża. Czuła ulgę, że jej „Boy” – major Frederick Browning – nie dożył skandalizującego portretu.

    Jeden mąż, wiele miłości

    Małżeństwo Daphne du Maurier zrodziło się z silnego uczucia, ale miało swe wzloty i upadki. Z czasem mierzyło się ponadto z problemem niewierności – z dwóch stron. Daphne i Frederick pokonali jednak najcięższe próby i nigdy nie zniszczyli swej niezwykle silnej, emocjonalnej więzi. Nawet wtedy, gdy namiętność w ich sypialni zgasła. Śmierć męża w 1965 roku wstrząsnęła pisarką. W ostatnich latach życia „Boya” zmorzonych chorobami i zaburzeniami psychicznymi Daphne opiekowała się mężem i zdawało się, że nigdy nie byli ze sobą tak blisko, żałując popełnionych w młodości błędów.

    W przypadku Daphne romanse wiązały się z jej orientacją biseksualną. Pierwsze intymne kontakty nawiązała jako młoda dziewczyna właśnie z kobietami. Tatiana de Rosnay w napisanej z rozmachem biografii „Na zawsze Manderley. Życie Daphne du Maurier” podkreślała, że autorka od wczesnych lat przejawiała wszelkie cechy typowej „chłopczycy”. Podczas zabaw z siostrami odtwarzała męskie role, wzdychała do pięknych kobiet, później wczuwała się w męskich protagonistów, prowadząc pierwszoosobową narrację właśnie z ich punktu widzenia.

    Niejednokrotnie rozliczała się z własnymi zawodami miłosnymi. „Moja kuzynka Rachela” – jedna z jej najbardziej wciągających, a przy tym tajemniczych powieści – powstała właśnie w takim akcie zemsty na kobiecie, która odrzuciła amory Daphne, jednocześnie uwzględniając rachunek sumienia samej autorki skrywającej się za maską popadającego w paranoję chłopca. Ta „męska” energia miała być przez nią starannie tuszowana. Daphne łączyła swe dwie twarze doskonale – jednocześnie pozostała kobietą wyzwoloną i niezależną, ale wciąż wpisującą się w patriarchalnego ducha czasów jako oddana matka i żona, która zmuszała się do wystawnych przyjęć dla państwowej elity ze względu na wojskową profesję męża.

    Muza filmowców

    Proza Daphne du Maurier nigdy nie była zwyczajnie „romantyczna”. Autorka, próbując uciec od tej etykietki, wplatała do swych opowieści motywy perwersji (jak w opowiadaniu „Prowincjonalny fotograf”), paranormalnych zjawisk, mroczną psychologię i zaskakujące zwroty akcji. Nie bała się też reakcji na własną słabość względem otwartych zakończeń. To wszystko inspirowało wybitnych reżyserów, którzy przenosili na ekran dzieła Daphne.

    Najpopularniejszym z nich był wspomniany już Alfred Hitchcock. Poza „Oberżą Jamajka” zaadaptował „Rebekę” (1940), która okazała się jego hollywoodzkim debiutem oraz jedynym filmem w jego dorobku uhonorowanym Oscarem. W rolę Maxima wcielił się tu wszechstronny Laurence Olivier, a drugą panią de Winter – stłamszoną szarą myszkę walczącą o siebie w gotyckich murach strzeżonych przez gosposię nazwiskiem Danvers – eteryczna Joan Fontaine. W 1963 roku opowiadanie du Maurier obok relacji o faktycznych, niepokojących zachowaniach ptaków nieopodal Santa Cruz posłużyło natomiast Hitchcockowi za podstawę scenariusza „Ptaków”.

    Innym sławnym twórcą, którego zafascynował przenikliwy klimat grozy spod ręki Daphne, był brytyjski reżyser i operator filmowy Nicolas Roeg. W 1973 roku zrealizował dreszczowiec „Nie oglądaj się teraz” na podstawie jej noweli, a główne role małżonków w stanie kryzysu i żałoby po stracie dziecka powędrowały do Donalda Sutherlanda i Julie Christie. Dziś produkcja uchodzi za kultową i przełomową dla brytyjskiego horroru pod względem impresjonistycznej estetyki.

    Daphne du Maurier odeszła w 1989 roku, ale nie przestaje inspirować. Jej wpływ odnajdziemy w literaturze i w filmach z dreszczykiem. Barwne, lecz ukrywane przed resztą świata losy angielskiej pisarki sprawiają, że jej postać tym bardziej fascynuje i aż chce się wnikać do wyjątkowego świata jej twórczości.

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY