Więcej...

    Moje rysunki staram się robić tak, żeby każdy mógł je zrozumieć. Rozmowa z Katarzyną Pniewską-Znojek

    Ma wykształcenie budowlane i dzięki temu jest lepszą projektantką wnętrz. Jej projekty są pełne kolorów i kształtów. W sumie najbardziej ceni sobie różne odcienie zieleni, a kształty ceni wszystkie – byleby spełniały swoją funkcję praktyczną czy ozdobną. Klientów słucha uważnie i dzięki temu później są zadowoleni z efektów. Marzy o domku pod lasem z wielkim ogrodem.

    Anna Krauss: Z wykształcenia jest Pani konstruktorem budowlanym — jak ta wiedza techniczna wpływa na Pani pracę projektantki wnętrz?

    Katarzyna Pniewska-Znojek: Myślę, że moje wykształcenie budowlane dało mi bardzo dużo. To, że na studiach przerobiłam elektrykę, instalacje sanitarne, rysowanie itp. – stało się ogromnym ułatwieniem. Staram się bardzo dokładnie podchodzić do takich kwestii jak praktyka i szczegóły – a to właśnie jest możliwe dzięki mojemu wykształceniu. W projektowaniu łatwo odlecieć w krainę wyobraźni, ale jednak musimy wziąć pod uwagę, co jaka ściana udźwignie lub nie. Jeżeli nie jestem sama czegoś pewna, dopytuję zawsze specjalistów. Bo to, co zaprojektuję – musi być możliwe do zrealizowania. Dlatego moje rysunki staram się robić tak, żeby każdy mógł je zrozumieć.

    Czym dla Pani jest dobrze zaprojektowane wnętrze — czy bardziej chodzi o estetykę, funkcję, czy może o emocje, jakie wywołuje przestrzeń?

    Naprawdę dobre wnętrze (prywatne) to takie, w którym czuje się świetnie jego właściciel i domownicy. Oczywiście na to mają ogromny wpływ i dobre rozplanowanie przestrzeni, i kolory. Tylko musimy wziąć pod uwagę, że to co dla jednej osoby jest świetne, dla innej może okazać się kompletnie nietrafione. Dlatego kiedy pracuję z klientami – najważniejsze jest dla mnie wysłuchanie ich potrzeb. Pytam o wszystko. Od zawsze mam dobrą intuicję i myślę, że całkiem dobrze czytam ich potrzeby. Myślę, że dlatego tworzę z moimi klientami ich wyjątkowe wnętrza z dość dużą łatwością. Klient musi się dobrze czuć w danym wnętrzu – to jest obowiązkowe. 🙂

    Jak wygląda Pani proces pracy z klientem?

    Ta droga rozpoczyna się od ankiety wstępnej, gdzie dowiaduję się mniej więcej, co lubią i czego chcą klienci. Potem przechodzimy do najważniejszego dla mnie punktu – czyli rozmowy z klientem, na której dowiaduję się wszystkich szczegółów. Pracujemy na tym spotkaniu już na gotowym, pustym modelu jego wnętrza. Dlatego już na tym etapie mogę pokazać, czy dany pomysł się tutaj sprawdzi, czy może jednak musimy sobie coś odpuścić. Jak klient widzi to w 3D – to łatwiej mu to zrozumieć. Tak jak wcześniej wspomniałam, na tym spotkaniu słucham ze zrozumieniem, co klient mówi i wyłapuję szczegóły. Analizujemy również przesłane inspiracje i pytam, co się podoba na każdej z nich. Potem to już moja praca samodzielna z modelem 3D. Dla mnie to najfajniejszy moment – kreatywność w 100%. Czasami nie jest to łatwe zadanie i mam jakieś zagwozdki, ale najważniejsze, że finalnie wychodzi to, co trzeba. Praca z kolorem nie jest taka prosta. Łatwo przesadzić, dobrać złe odcienie itd.

    Jakie błędy najczęściej popełniają osoby urządzające wnętrza samodzielnie?

    Myślę, że najczęściej są to błędy typu: złe oświetlenie lub za mało oświetlenia – na przykład lampy, które są tylko dekoracyjne, ale nie dają światła, zbyt mała ilość gniazdek prądowych lub ich brak w ważnych miejscach, zbyt duże lub za małe meble – na przykład w małym pomieszczeniu duże masywne meble do ziemi – efekt: ciężka, malutka przestrzeń, brak proporcji, niezbyt dobrze dobrane kolory, źle rozplanowane pomieszczenia – na przykład układ kuchni.

    Jakie trendy wnętrzarskie uważa Pani obecnie za najbardziej interesujące — i które z nich rzeczywiście mają szansę przetrwać próbę czasu?

    Hmm, ciężkie pytanie. Myślę, że żyjemy w takich czasach, gdzie mamy tak szeroki dostęp do różnych pięknych mebli, że trudno mi mówić o tym czy coś przeminie, czy nie. Teraz na pewno jest duży boom na zaoblenia, ale myślę, że one też będą ponadczasowe. To nie meble z lat 90. – gdzie mieliśmy parę sztuk tych samych meblościanek, które po pewnym czasie wyglądały jak wyglądały. Ja też często w projektach (jak tylko mogę) umieszczam stare meble (np. po czyjejś babci). Dajemy im nowe życie, wymieniając np. gałki. Lubię też meble indyjskie. Akurat ja projektuję często wnętrza w stylu eklektycznym, vintage (chociaż przyznam, że nie lubię konkretnego ustalania stylu – po prostu płynę… – najczęściej robię kolorowe wnętrza).

    Jaki kolor lubi Pani najbardziej?

    Myślę, że zielenie to bardzo przyjemny kolor do projektowania. Bardzo dużo klientów do niego wraca. Ale tak naprawdę jest tyle fajnych kolorów. Robiłam mieszkania zielono- pomarańczowe, różowo-żółte, niebiesko-fioletowe itp. Jednak zielony przewijał się chyba najczęściej.

    A jaki jest Pani ulubiony kształt?

    Jeżeli chodzi o formę – to myślę, że chodzi taki kształt, jakiego klient zapragnie. Aktualnie robię projekt, w którym klientka powiedziała, że nie podobają jej się zaoblenia – także forma bardziej prosta, ale oczywiście kolorowa. Także myślę, że nie mogę powiedzieć, że coś wolę. Zaoblenia lubię stosować, np. w przejściach w wąskich korytarzach – po prostu mniejsza kolizja przy przechodzeniu.

    Prowadzi Pani bloga – lubi Pani opowiadać o swojej pracy?

    Prowadzę – to myślę, za dużo powiedziane – szczerze, to najbardziej lubię projektować, mogłabym dużo opowiadać o tym, co robię, ale pisanie mi nie leży – zawsze byłam bardziej umysłem ścisłym. Głównie komunikuję się z moimi klientami poprzez rolki na IG oraz relacje – to tam pokazuję moją pracę od kuchni i to, co aktualnie robię. Nie lubię też trendu, w którym każdy projektant mówi Ci, co dla Ciebie najlepsze i jest najmądrzejszy. Ja zawsze powtarzam, że jestem tylko człowiekiem, zawsze się uczę i nie uważam, że jestem najmądrzejsza, ale wierzę w to, co robię i jak robię.

    Jaką radę dałaby Pani osobom, które marzą o pracy projektanta wnętrz?

    Przede wszystkim zaczęłabym wcześniej. 🙂 Tak na serio to myślę, że najlepszą radą jest to, żeby się nie poddawać. Pierwsze dwa lata mogą być ciężkie, ale jeżeli kochasz to, co robisz, to to się obroni. Na pewno radziłabym też dobrze przygotować się od strony biznesowej, tak aby skrócić sobie jak najbardziej czas projektu. Należy pamiętać, że w tym zawodzie trzeba umieć czytać klienta i przede wszystkim go słuchać. Nie można zrealizować swojej wizji tylko dlatego, że uważamy, że mamy rację 🙂

    Jakie było Pani najbardziej wymagające lub najbardziej satysfakcjonujące zrealizowane wnętrze — i dlaczego właśnie to?

    Bardzo ciężkie pytanie… Wszystkie projekty, które do tej pory zrealizowałam, były ekstra. Naprawdę nie mogę narzekać na klientów. Do głowy mi przychodzi w sumie ostatni projekt z grudnia. Rozpoczęłam go w listopadzie, a jednak końcówka roku jest ciężka dla wszystkich – jak zwykle model 3D mieszkania o pow. do 50 m2 robię w max 8 dni – tu mi zeszło 2 razy tyle. Blokada twórcza. 🙂 Ale wyszedł piękny projekt i zaakceptowany po pierwszych wizualizacjach. Układ tego mieszkania też nie był łatwy – szczególnie kuchni. Dlatego typuję ten projekt w tym pytaniu – powstanie na wiosnę w Krakowie.

    Jakie ma Pani plany na przyszłość?

    Kocham to, co robię. Do tej pory głównie projektowałam mieszkania, ale zauważyłam, że coraz częściej są zapytania o domy. Właśnie jestem w trakcie projektowania jednego. Na pewno dalej chcę, aby klienci czuli swoje wnętrza. Wiem, że niektórzy twierdzą, że im obojętne jak mieszkają. Dla mnie natomiast mieszkać w miejscu, którego nie czuję, to byłby istny dramat. Jestem osobą wrażliwą i zwracam uwagę na to, gdzie i jak się czuję. Uważam, że kolor daje bardzo dużo radości. Dlatego mam nadzieję, że dalej będę przyciągać super klientów na kolorowe projekty. Czy te bardziej szalone, czy mniej.

    A jakie ma Pani marzenia?

    Myślę, że najbardziej marzę o domku z dużym ogrodem pod miastem. Najlepiej w otoczeniu lasu i pól. To jest takie moje marzenie do spełnienia. Uwielbiam robić w ogródku – to jest dla mnie forma odpoczynku. Już widzę, piękne rośliny w dużej ilości, pachnące róże, piękne trawy i inne kolorowe kwiaty. Myślę, że nie byłoby widać płotu, a tylko zieleń. 🙂

    Więcej o domu znajdziecie tutaj.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY