A życie miało być… zwyczajne
Katherine Patricia Routledge urodziła się w Birkenhead 17 lutego 1929 roku. Jej ojciec był właścicielem pasmanterii, a ona sama później wspominała, jak podczas wojny chroniła się przed niemieckimi bombami w piwnicy jego sklepu. Ale z dzieciństwa zachowała też inne wspomnienia: „To nie było zamożne życie, ale pracowite. Codziennie dziękuję za wychowanie, jakie otrzymałam, oraz za wartości, które moi rodzice wnieśli do swojego związku i do wychowania dzieci. Chcieli, żebyśmy – mój brat i ja – odkryli, w czym jesteśmy najlepsi i w pełni to wykorzystali” – wspominała.
Młodziutka panna Routledge śpiewała w chórze. Uczęszczała do szkółki niedzielnej i nie marzyła ani o sławie, ani o życiu w wielkim mieście. Po liceum wybrała anglistykę na pobliskim University of Liverpool i zamierzała zostać nauczycielką. Studia ukończyła z wyróżnieniem. Jednak studencka przygoda z dramatem sprawiła, że Patricia zakochała się w aktorstwie. Dołączyła do zespołu Liverpool Playhouse, a następnie doskonaliła warsztat w Bristol Old Vic.
Może nie była piękna w konwencjonalny sposób, ale nadzwyczaj charyzmatyczna i utalentowana panna Routledge trafiła na West End, a ostatecznie na Broadway, gdzie w 1976 roku Leonard Bernstein powierzył jej główną rolę w swoim musicalu „1600 Pennsylvania Avenue”. Aktorka zdobyła już wcześniej nagrodę Tony za występ w musicalu „Darling of the Day”. Była znakomitą wokalistką. Jako mezzosopranistka mogła stać się gwiazdą musicali (lub nawet śpiewaczką operową), ale o wiele bardziej interesowało ją aktorstwo.
Była aktorką wszechstronną. Potrafiła bez wysiłku przechodzić od komedii do klasyki. Występowała w Stratford-upon-Avon z Royal Shakespeare Company, a następnie w londyńskim National Theatre. Tam, w musicalu „Carousel”, zagrała główną rolę i śpiewała podnoszącą na duchu pieśń „You’ll Never Walk Alone”.
Sporadycznie pojawiała się na wielkim ekranie. Wystąpiła między innymi w filmie „Nauczyciel z przedmieścia” z 1967 roku, u boku Sidneya Poitier oraz w komedii Jerry’ego Parisa „Nie podnoście mostów, opuśćcie rzekę”.
Jej praca na scenie i w radiu potwierdziła jej wszechstronność i przyniosła aktorce liczne nagrody, jednak to telewizja miała przynieść Routledge rozpoznawalność i światową sławę.
Królowa ekranu
Telewizyjna przygoda Patricii Routledge rozpoczęła się od występów w „Z Cars” i „Steptoe and Son”. Później jeden z najbardziej cenionych brytyjskich dramatopisarzy, Alan Bennett, napisał specjalnie dla niej serię znakomitych monologów telewizyjnych „Talking Heads”. Routledge początkowo podchodziła do tego projektu z pewną niechęcią, ale ostatecznie dała się przekonać i stworzyła wspaniałe kreacje w „A Woman of No Importance” oraz „A Lady of Letters”.
Jej komediowa rola pełnej temperamentu Kitty w „Victoria Wood: As Seen on TV” doprowadziła do stworzenia postaci Hiacynty Bucket – czy, jak bohaterka by sobie tego życzyła, „Bouquet”.
Routledge otrzymała scenariusz „Co ludzie powiedzą?”od Roya Clarke’a – autora „Last of the Summer Wine” oraz „Open All Hours”. Wspominała: „Otworzyłam scenariusz na chwilę o pierwszej w nocy. Przeczytałam go jednym tchem i Hiacynta wyskoczyła z kart. Znałam tę kobietę. Znałam kilka takich kobiet”. Później o swojej bohaterce mówiła tak: „Podstawą postaci Hiacynty jest pretensjonalność – i to właśnie z niej wypływa tak wiele komizmu. Próbując wspinać się po szczeblach drabiny społecznej, musiała jednocześnie radzić sobie z członkami drugiej strony rodziny, takimi jak Powolniak, który siedział w podkoszulku i pił piwo. W pewnym sensie serial był mikrokosmosem społeczeństwa”.
Serial komediowy „Co ludzie powiedzą?” (w oryginale „Keeping Up Appearances”) zaistniał w ramówce BBC One 29 października 1990 roku. Powstało pięć sezonów i cztery specjalne odcinki świąteczne. W jednym z wywiadów Routledge zdradziła, że wśród fanów serialu byli między innymi królowa Elżbieta II, Królowa Matka oraz papież Benedykt XVI.
Serial stał się najbardziej eksportowanym programem w historii BBC Worldwide, dzięki czemu Routledge zyskała popularność nawet w odległych zakątkach świata, ot choćby w Botswanie.
Dzięki roli Hiacynty w 1991 roku została nazwana Najlepszą Aktorką Komediową Telewizji, a w roku 1996 uznano ją za „najbardziej uwielbianą aktorkę wszech czasów” w Wielkiej Brytanii.
Mimo olbrzymiego sukcesu, po pięciu latach uznała, że czas pożegnać się z Hiacyntą. „To ja zakończyłam ten rozdział” – wyznała – „co oczywiście nie spodobało się BBC”. Miała wrażenie, że Roy Clarke zaczynał powielać pomysły. Przypomniała sobie radę komika Ronniego Barkera: „Zawsze odchodził w momencie, gdy ludzie mówili: ‘Och, nie robicie już więcej?’, zamiast: ‘To jeszcze leci?’” – tłumaczyła. Była krytyczna wobec decyzji BBC z 2016 roku o przywróceniu „Co ludzie powiedzą?”, tym razem osadzonego w latach 50., z młodszą wersją Hiacynty i pod innym tytułem. Kwestionując politykę stacji polegającą na wskrzeszaniu starych seriali, powiedziała: „Po co oni robią takie rzeczy? Muszą być zdesperowani”.
To, że w 1995 roku zakończono emisję uwielbianego sitcomu, nie oznaczało, że Patricia Routledge miała zniknąć. Jej rola sympatycznej i dociekliwej pani detektyw w serialu „Śledztwa Hetty Wainthropp” została świetnie przyjęta, a sama produkcja przyciągała przed ekrany rzesze widzów.
Ostatni akt?
Jednak to teatr był największą miłością Patricii. Gdy nie pracowała dla telewizji, odbywała teatralne tournée po Wielkiej Brytanii i za granicą. Na przestrzeni dekad otrzymała szereg nagród za swoje kreacje sceniczne. Jedną z najważniejszych była Laurence Olivier Award dla najlepszej aktorki musicalowej za rolę w „Candide” w 1988 roku. Kiedy dziennikarze pytali o emeryturę, prosiła ich, by przeliterowali to słowo, ponieważ – jak tłumaczyła – „nie istniało w jej słowniku”.
Nigdy nie wyszła za mąż ani nie miała dzieci, ale wspominała o dwóch wielkich romansach z czasów młodości, w tym jednym z żonatym mężczyzną. Nie wyrzekła się tego, co bywa nazywane „normalnym życiem” – małżeństwa, macierzyństwa. Mówiła: „Po prostu tak się ułożyło, bo byłam pochłonięta pracą”. Poświęciła się w pełni swojemu rzemiosłu. Jej talent, dyscyplina i zaangażowanie zawsze budziły podziw kolegów.
Patricia Routledge otrzymała Officer Orderu Imperium Brytyjskiego w 1993 roku, Commander Orderu Imperium Brytyjskiego w 2004 roku, Dame Commander Orderu Imperium Brytyjskiego w 2017 roku – wyróżnienia związane z jej zasługami dla teatru i brytyjskiej kultury.
Stworzyła także film dokumentalny o pisarce Beatrix Potter (Routledge była patronką Beatrix Potter Society). Pierwotnie zwróciła się do BBC, ale stacja odmówiła współprodukowania dokumentu. Patricii pozostał po tym wielki niesmak. Film ostatecznie wyemitował Channel 4.
Po ukończeniu 90. roku życia aktorka prowadziła spokojne życie w Chichester, gdzie angażowała się między innymi w zbiórki pieniędzy na remont dachu katedry. Nigdy, nawet w latach największej popularności, nie żyła jak gwiazda. Pozostała twardo stąpającą po ziemi kobietą, która owszem, uwielbiała swoją pracę, ale nie wybrała tego zawodu dla sławy. Przyznała jednak, że jeśli wpadłyby jej w ręce dodatkowe pieniądze, na pewno wydałaby je na „skrzynkę szampana”.
A jakie miała podejście do wieku i upływającego czasu? „Starzenie się nie jest aktem ostatnim – może być najpiękniejszym rozdziałem życia, jeśli pozwolisz sobie ponownie rozkwitnąć. Niech nadchodzące lata staną się twoimi latami skarbów. Nie musisz być doskonały, sławny ani uwielbiany. Wystarczy, że będziesz w pełni obecny – w swoim własnym życiu”.
Zdawało się, że śmierć jej nie przerażała. „Kiedy zbliżę się do bram nieba, chciałabym usłyszeć strzelający korek od szampana, orkiestrę strojącą instrumenty i śmiech mojej matki” – mówiła półżartem. Zmarła 3 października 2025 roku.
Po śmierci Patricii Routledge „Co ludzie powiedzą?” stało się jednym z najczęściej wyszukiwanych w Internecie tytułów. Pojawiły się niezliczone, pełne serdeczności i wyrażające tęsknotę memy, anegdoty, osobiste wspomnienia, ilustracje czy pisane przez fanów scenki – o Patricii, o Hiacyncie, o spotkaniu „pani Bukietowej” z mężem Ryszardem, siostrą Różą, szwagrem Powolniakiem, przyjaciółką Elżbietą. A może na Hiacyntę czekała sama królowa?
Wydaje się, że pożegnanie z Patricią Routledge jest szczególnie trudne. Aktorka była uwielbiana na całym świecie – nie tylko za talent, komiczne wyczucie, charyzmę i niezapomniane kreacje ekranowe. Odtwórczyni roli Hiacynty była przede wszystkim całkowicie bezpretensjonalnym, skromnym człowiekiem, stawiającym profesjonalizm i autentyczność ponad zyski czy status gwiazdy. Za to świat ją pokochał i tego będzie światu brakować.
Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.



