Trendy
Przede wszystkim świece. W dużych ilościach znajdowały się w pokoju, w którym przyjmowano gości. Tam też znajdowały się takie meble, jak lustra – w złoconych lub rzeżbionych deseniach, stół, sekretarzyk, zegar – to był niezbędny element dekoracji wnętrz 100 lat temu. Czasem fortepian (ustawiony przodem do towarzystwa, tak by wszyscy widzieli muzyka). Na początku XX wieku pojawił się gramofon. Przełom XIX i XX wieku należał do secesji, która zdominowała wnętrza.
Niezwykle ważnym pomieszczeniem w domu mieszczańskim była jadalnia. Oczywiście, nie mogło zabraknąć dużego stołu, szafy na zastawę i kredensu.
Jak wyglądały obicie mebli: koniecznie powinny być jasne, bo jak piszą kronikarze – dobrze odbijały wieczorem światło świec.
Nie było mowy o modnych obecnie wielkich kanapach – stawiano na małe kozetki. Przed nimi dobrze wyglądał stolik z dziennikami, książkami. Modnie było położyć na stoliczku szkło stereoskopowe, czyli urządzenie pozwalające na oglądanie ilustacji w trójwymiarze i oczywiście pudełko rycin obok, by było co oglądać.
Goście
Kiedy w domu pojawiali się goście do salonu wnoszono krzesła typu napoleonki, czyli po prostu taborety, na których siadali goście.
A co z dywanami? W dawnych czasach nadawał on świetności każdemu salonowi. Firanki w oknach były lekkie przezroczyste, a między oknami umieszczano w białych koszykach pnące rośliny, które zachowywały zielony kolor przez cały rok.
To jak wyglądały wnętrza 100 lat temu było bardzo ważne dla właścicieli, bo po ich urządzeniu poznawało się gust i pozycję gospodarzy.
autor: Redakcja Damosfery
zdjęcia: Narodowe Archiwum Cyfrowe



