Początki drogi do wielkiego kina
Robert Anthony De Niro Jr. urodził się 17 sierpnia 1943 roku w Nowym Jorku. Aktorstwa uczył się m.in. w Stella Adler Conservatory, gdzie zetknął się z tradycją aktorstwa opartego na metodzie Stanisławskiego. To właśnie zainteresowanie psychologią postaci, emocjonalną prawdą i całkowitym wejściem w rolę stało się jednym z najbardziej charakterystycznych elementów jego warsztatu.
Na ekranie pojawił się jeszcze w latach 60., jednak początkowo jego kariera rozwijała się bez spektakularnego rozgłosu. Przełomem okazała się współpraca z Martinem Scorsesem. Film „Ulice nędzy” z 1973 roku był jednym z pierwszych dowodów na to, że De Niro potrafi stworzyć bohatera dalekiego od hollywoodzkich schematów. Jako Johnny Boy był chaotyczny, nieprzewidywalny i pełen energii, a jednocześnie niepokojąco wiarygodny.
Spotkanie ze Scorsesem rozpoczęło jedną z najważniejszych współprac reżysersko-aktorskich w historii kina. Ich kolejne wspólne projekty przyniosły filmy, które na trwałe zapisały się w historii światowej kinematografii.
Młody Vito Corleone i pierwszy Oscar
W 1974 roku De Niro otrzymał rolę, która wyniosła go do absolutnej aktorskiej pierwszej ligi. W „Ojcu chrzestnym II” Francisa Forda Coppoli zagrał młodego Vito Corleone – bohatera, którego w pierwszej części sagi stworzył Marlon Brando.
Było to zadanie wyjątkowo trudne. De Niro musiał stworzyć własną wersję postaci, a jednocześnie zachować ciągłość z kreacją Brando. Nie próbował jednak jej kopiować. Zbudował młodego Vito poprzez gesty, sposób poruszania się, spojrzenia i przede wszystkim język. W filmie wykorzystano również jego znajomość języka sycylijskiego.
Rola przyniosła mu Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego. Była to pierwsza statuetka w jego karierze i jednocześnie moment, który potwierdził, że na ekranie pojawił się aktor o wyjątkowych możliwościach.
Travis Bickle – narodziny ikony
Dwa lata później De Niro ponownie spotkał się z Martinem Scorsesem. Rezultatem był „Taksówkarz”, jeden z najważniejszych filmów amerykańskiego kina lat 70.
Travis Bickle to bohater samotny, wyobcowany i coraz bardziej pogrążający się w obsesjach. De Niro nie zagrał go jako jednoznacznego czarnego charakteru. Przeciwnie – stworzył postać, której zachowanie budzi jednocześnie niepokój, fascynację i pewnego rodzaju współczucie.
„Taksówkarz” stał się jednym z filmów definiujących pokolenie amerykańskiego kina lat 70. De Niro otrzymał za tę rolę nominację do Oscara dla najlepszego aktora. Film zapoczątkował też kolejny etap jego współpracy ze Scorsesem.
Warto zauważyć, że De Niro już wtedy wyróżniał się sposobem przygotowywania do ról. Nie interesowało go jedynie nauczenie się tekstu. Chciał zrozumieć bohatera, jego sposób myślenia, rytm życia i fizyczność. Dlatego jego postaci często sprawiają wrażenie ludzi istniejących także poza kadrem.
„Łowca jeleni” i „Wściekły Byk”
Kolejnym wielkim filmem w dorobku aktora był „Łowca jeleni” Michaela Cimino z 1978 roku. Obraz opowiadający o grupie przyjaciół, których życie zostaje na zawsze zmienione przez doświadczenie wojny w Wietnamie, wymagał od aktorów stworzenia niezwykle wiarygodnych, wielowymiarowych bohaterów.
De Niro wcielił się w Michaela Vronsky’ego. Za tę rolę otrzymał kolejną nominację do Oscara. Film zdobył pięć statuetek Akademii, w tym nagrodę dla najlepszego filmu.
Jeszcze większym aktorskim wyzwaniem okazał się „Wściekły Byk” z 1980 roku. De Niro zagrał Jake’a La Mottę, boksera o ogromnym talencie, ale również człowieka targanego gniewem, zazdrością i autodestrukcją.
Rola wymagała od aktora ogromnej transformacji fizycznej. Aby zagrać La Mottę w różnych okresach jego życia, De Niro znacząco zmienił sylwetkę – przybrał ponad 30 kilogramów. Nie była to jednak jedynie fizyczna metamorfoza. Aktor stworzył bohatera, którego agresja i bezradność pozostają w nieustannym konflikcie.
Za „Wściekłego Byka” otrzymał Oscara dla najlepszego aktora pierwszoplanowego. Druga statuetka potwierdziła jego pozycję jako jednego z najwybitniejszych aktorów swojego pokolenia.
De Niro i Martin Scorsese – wyjątkowy duet
Współpraca De Niro i Scorsesego należy do najbardziej rozpoznawalnych duetów w historii kina. Po „Ulicach nędzy”, „Taksówkarzu” i „Wściekłym Byku” artyści spotkali się przy kolejnych projektach, między innymi przy „Królu komedii”, „Chłopcach z ferajny”, „Przylądku strachu” i „Kasynie”.
Każdy z tych filmów pokazywał aktora z nieco innej strony.
W „Królu komedii” De Niro stworzył przejmujący portret człowieka obsesyjnie marzącego o karierze komika. Rupert Pupkin jest jednocześnie śmieszny i niepokojący, a granica między ambicją a obsesją stopniowo przestaje istnieć.
W „Chłopcach z ferajny” aktor wcielił się w Jimmy’ego Conwaya – człowieka, który potrafi zachować spokój nawet w najbardziej brutalnych sytuacjach. Z kolei w „Przylądku strachu” stworzył przerysowaną, fizycznie ekspansywną kreację Maxa Cady’ego.
„Kasyno” przyniosło mu natomiast rolę Sama „Ace’a” Rothsteina – człowieka funkcjonującego w świecie hazardu, pieniędzy i przestępczości. W każdym z tych filmów De Niro wykorzystywał inne środki, pokazując, że jego aktorstwo nie opiera się na jednym charakterystycznym typie bohatera.
Dawno temu w Ameryce – spotkanie z kinem Sergia Leone
Jednym z najważniejszych filmów w karierze De Niro pozostaje także „Dawno temu w Ameryce” Sergia Leone z 1984 roku. Reżyser, kojarzony przede wszystkim z westernami, stworzył monumentalną opowieść o przyjaźni, przemijaniu, pamięci i amerykańskim micie.
De Niro zagrał Davida „Noodlesa” Aaronsona, gangstera, którego życie poznajemy na różnych etapach. Aktor musiał stworzyć postać zmieniającą się wraz z upływem czasu, a jednocześnie zachować jej wewnętrzną tożsamość.
Film stał się jednym z najważniejszych dzieł kina gangsterskiego, a kreacja De Niro po raz kolejny pokazała jego umiejętność budowania bohaterów, których nie można łatwo ocenić.
Nie tylko gangsterzy
Choć nazwisko De Niro bardzo często kojarzone jest z kinem gangsterskim, ograniczanie jego dorobku wyłącznie do tego gatunku byłoby dużym uproszczeniem.
Aktor z powodzeniem pojawiał się w filmach historycznych, psychologicznych, thrillerach, dramatach i komediach. W „Misji” zagrał Rodrigo Mendozę, w „Nietykalnych” wcielił się w Ala Capone, a w „Zdążyć przed północą” pokazał znacznie bardziej komediową stronę swojego talentu. Jego filmografia obejmuje także „Brazil”, „Harry’ego Angela”, „Gorączkę”, „Jackie Brown”, „Ronina”, „Przebudzenia” czy „Przylądek strachu”.
Szczególnie ważne miejsce zajmuje „Przebudzenia”, w którym De Niro stworzył rolę Leonarda Lowe’a. Za tę kreację otrzymał kolejną nominację do Oscara. Jego występ udowodnił, że potrafi zbudować emocjonalną siłę filmu nie poprzez fizyczną dominację czy ekspresję, ale poprzez delikatność, bezradność i subtelne zmiany zachowania.
Aktor, który potrafił być także zabawny
Jedną z ciekawszych cech kariery De Niro jest jego umiejętność świadomego wykorzystywania własnego ekranowego wizerunku.
W późniejszych latach coraz częściej pojawiał się w komediach. „Poznaj mojego tatę”, „Poznaj moich rodziców”, „Depresja gangstera” czy „Nawrót depresji gangstera” pozwoliły mu bawić się stereotypem groźnego, poważnego De Niro.
To szczególny rodzaj komizmu. Aktor nie musi rezygnować ze swojego charakterystycznego ekranowego wizerunku – przeciwnie, wykorzystuje go jako źródło humoru. Publiczność zna jego role gangsterów, twardych policjantów i bezwzględnych bohaterów, dlatego zestawienie tego obrazu z sytuacjami komediowymi przynosi dodatkowy efekt.
Późniejsza kariera – od „Poradnika pozytywnego myślenia” do „Jokera”
De Niro nie przestał podejmować wymagających ról także w XXI wieku. W „Poradniku pozytywnego myślenia” Davida O. Russella stworzył postać Patricka „Pat” Solitano seniora. Za tę rolę otrzymał nominację do Oscara dla najlepszego aktora drugoplanowego. Była to jego pierwsza nominacja do tej nagrody od ponad dwóch dekad.
W 2019 roku pojawił się w „Irlandczyku” Martina Scorsesego, monumentalnym filmie gangsterskim zrealizowanym dla Netfliksa. Ponownie stanął przed zadaniem przedstawienia bohatera na przestrzeni wielu dekad. Frank Sheeran to człowiek, którego życie zostało zdeterminowane przez przemoc, lojalność i funkcjonowanie w świecie przestępczym.
W tym samym okresie De Niro pojawił się również w „Jokerze” Todda Phillipsa, gdzie zagrał prezentera telewizyjnego Murraya Franklina. Rola miała dodatkowe znaczenie dla historii jego kariery, ponieważ film świadomie nawiązywał do tradycji kina o samotnych, zagubionych bohaterach, tak silnie obecnej w „Taksówkarzu” i „Królu komedii”.
W 2023 roku ponownie spotkał się ze Scorsesem przy „Czasie krwawego księżyca”, wcielając się w Williama Hale’a. Za tę rolę otrzymał kolejną nominację do Oscara, tym razem w kategorii najlepszego aktora drugoplanowego.
Dziedzictwo Roberta De Niro
Robert De Niro stworzył przez lata filmografię, która wymyka się prostym klasyfikacjom. Jest aktorem kina gangsterskiego, ale także dramatycznego i psychologicznego. Potrafi grać bohaterów przerażających, bezbronnych, groteskowych, zabawnych i tragicznych.
Jego największą siłą pozostaje zdolność do całkowitego podporządkowania się postaci. De Niro nie próbuje być zawsze „Robertem De Niro”. W najlepszych rolach znika za bohaterem. Zmienia sposób mówienia, ruch, sylwetkę, spojrzenie i rytm zachowania. Dlatego Travis Bickle, Jake La Motta, młody Vito Corleone, Jimmy Conway, Rupert Pupkin czy Leonard Lowe wydają się postaciami pochodzącymi z zupełnie różnych światów.
Ma na koncie dwa Oscary – za „Ojca chrzestnego II” i „Wściekłego Byka” – oraz kolejne nominacje za „Taksówkarza”, „Łowcę jeleni”, „Przebudzenia”, „Przylądek strachu”, „Poradnik pozytywnego myślenia” i „Czas krwawego księżyca”.
Jego kariera pokazuje również, że wielkość aktora nie zależy wyłącznie od liczby nagród. Najważniejsze pozostają role, które na stałe weszły do języka kina. Travis Bickle z „Taksówkarza”, Jake La Motta z „Wściekłego Byka” czy Vito Corleone z „Ojca chrzestnego II” są dziś czymś więcej niż filmowymi bohaterami – stali się punktami odniesienia dla kolejnych pokoleń aktorów.
Robert De Niro od ponad pół wieku udowadnia, że aktorstwo może być jednocześnie rzemiosłem, psychologicznym eksperymentem i sztuką transformacji. Jego dorobek należy do tych, które nie zamykają się w jednej epoce. Kolejne pokolenia widzów wciąż odkrywają jego filmy, a młodzi aktorzy nadal analizują sposób, w jaki budował swoje najbardziej pamiętne postaci.
17 sierpnia, w dniu jego urodzin, warto więc spojrzeć na De Niro nie tylko jak na hollywoodzką gwiazdę, ale przede wszystkim jak na artystę, który przez dziesięciolecia konsekwentnie poszerzał granice tego, co można osiągnąć przed kamerą.
Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.



