3 sekretne składniki równowagi życiowej

3 sekretne składniki równowagi życiowej
Slajd z prezentacji Darii Dahl podczas warsztatu "Kobieta ma pieniądze"

Równowaga życiowa jest jednym z moich ulubionych tematów. Swoje pierwsze 5 lat życia w Polsce poświęciłam na poszukiwania równowagi. Właśnie z tego powodu zaczęłam ćwiczyć jogę. To właśnie w próbach odnalezienia życiowej równowagi zaczęłam wyznaczać cele, planować oraz robić koło życia. Doszłam do kilku wniosków.

Równowaga nie jest czymś statycznym. To jest ciągle dążenie i balansowanie. Między różnymi priorytetami i potrzebami. Przebywanie w równowadze to jest przebywanie w ciągłej zmianie i wsłuchiwanie się w siebie.

Równowaga opiera się na 3 filarach. Aby ją poczuć, trzeba zadbać o każdy z nich.

Filar 1. Wewnętrzna równowaga męskiej i kobiecej energii

Powiem, że zawsze byłam sceptyczna w takich tematach. Ale kiedy mój kolejny związek się rozpadł i przy tym moja historia bardzo przypominała historię mojej mamy, doszłam do wniosku, że jednak to, co bierzemy z rodziny – schematy, które dorastając, przyjmujemy od mamy i od taty – mają na nas ogromny wpływ.

Zaczęłam interesować się psychologią w nurcie systemowym i doszłam do ważnych wniosków dotyczących równowagi życiowej. Abym mogła lepiej je przekazać, muszę Ci najpierw krótko opowiedzieć historię mojego dorastania.

Moja mama urodziła mnie, mając 18 lat. Miałam roczek, gdy rozwiodła się z ojcem (tak jak ja rozstałam się z partnerem, gdy synek miał niecały rok). Kiedy miałam 9 lat, mama pojechała do Kijowa budować firmę, a ja zostałam w małym miasteczku z babcią i dziadkiem. Dopiero gdy miałam 15, mama zabrała mnie do siebie do Kijowa, gdzie poszłam do liceum. W Kijowie zamieszkałam z mamą i z ojczymem.

Niestety na początku nasze relacje nie układały się najlepiej. Czułam, że to ja muszę dołączyć do ich rodziny, a nie ojczym dołącza do rodziny, którą tworzyłam z mamą. Poczułam, że mama wybrała jego, a nie mnie. Wtedy postanowiłam, że ja sama sobie ze wszystkim poradzę i zamknęłam w sercu żal do mamy. Dodam tylko, że do tego wszystkiego doszłam dopiero teraz.

Po zakończeniu studiów przeprowadziłam się do Warszawy i zaczęłam budować swoją rzeczywistość w innym kraju. Byłam taką siłaczką. Ze wszystkim dzielnie dawałam sobie radę. Wewnętrznie nie pozwalałam sobie na to, aby być słabą. Wskutek tego przyciągałam do siebie słabszych mężczyzn. Byłam zmęczona i zestresowana, bo ciągle walczyłam z rzeczywistością. Brakowało mi lekkości, kobiecości, umiejętności odpuszczania, wyluzowania, odprężania się. Cały czas było mi ciężko. Miałam pod górkę.

Wtedy właśnie przechodziły przeze mnie burze emocji, z którymi nie potrafiłam sobie poradzić. Czasami po prostu iskrzyłam energią, radością, pozytywnym nastawieniem, a czasami wpadałam w smutek i mogłam się rozpłakać z byle powodu. Wtedy to rozpaczliwie szukałam równowagi i czułam, że brakuje mi jakiegoś wewnętrznego oparcia.

Dopiero teraz uświadomiłam sobie, że przyczyna tego tkwi właśnie w tym, że w sercu byłam zamknięta na mamę i za mocno poszłam w tę energię męską. Zdaję sobie sprawę, że to wszystko może brzmieć abstrakcyjnie, bo tak to brzmiało dla mnie jeszcze kilka miesięcy temu. Ale czym bardziej zgłębiam temat, tym więcej ma to dla mnie sensu.

Popatrz, co nam daje energia od mamy, a co daje energia od taty.

Mama to jest nasze „tak”, bo to ona jako pierwsza zgodziła się na życie. Energia od mamy to jest nasza kobiecość, odprężanie się, przyjmowanie. To umiejętność odpoczywania i czerpania zadowolenia z pracy.

Energia od taty to jest nasze „nie”, umiejętność stawiania granic, asertywność. Męska energia daje nam moc wychodzenia do świata ze swoimi pomysłami, pomaga realizować te pomysły, osiągać cele, zdobywać.

Ale jeżeli kobieta „utyka” przy tacie, czyli jest w niej za dużo męskiej energii, to właśnie powstaje taka siłaczka, jungowska amazonka, silna kobieta, która ze wszystkim sobie sama daje radę i nie umie pozwolić sobie na słabość i odpoczynek.

Po uświadomieniu sobie tego ukrytego w sercu żalu do mamy spotkałam się z nią i powiedziałam jej o tym otwarcie. Powiedziałam o tym, że zawsze ma rzeczy ważniejsze ode mnie i wybiera różne inne priorytety życiowe, tylko nie mnie. Pogodziłam się też z jej wyborami życiowymi, bo to jest jej życie i ja nie ponoszę za to odpowiedzialności.

Jest to bardzo głęboki temat, którego na pewno nie odtworzę w kilku akapitach. Chcę Ci natomiast przekazać, że jeżeli nie czujesz równowagi w życiu, to powód może być właśnie w balansie męskiej i kobiecej energii w Tobie. Jeżeli za mocno płyniesz po życiu, jesteś twórcza i kreatywna, masz dużo pomysłów, ale nie jesteś w stanie ich zrealizować, albo czujesz się jak mała dziewczynka, która pragnie, żeby ktoś się nią zaopiekował, to może brakuje Ci męskiej energii i warto się przyjrzeć Twojej wewnętrznej energii z tatą.

A może tak jak ja ciągle walczysz i musisz być silna. Wciąż tak się układa, że nie masz na kim się oprzeć. A wcale tak nie powinno być! Wystarczy przyjrzeć się swojej wewnętrznej relacji z mamą.

Filar 2. Równowaga w obszarach życiowych

Drugim filarem życiowej równowagi są dobrze ustawione życiowe priorytety. Możemy mieć w sobie balans kobiecej i męskiej energii, ale jeżeli 80% czasu poświęcamy pracy i finansom, a obszar rodziny i odpoczynku jest zaniedbany, ciężko czuć równowagę życiową.

Dlatego tak lubię ćwiczenie koło życia. To ćwiczenie polega na tym, że definiujesz sobie swoje obszary życia. Warto samodzielnie je określić, a nie sięgać po „gotowca”, ponieważ moje obszary mogą się różnic od Twoich. Na przykład ja mam obszar „jaskrawość życia”, do którego wchodzą podróże, aktywność, ciekawe wydarzenia, próbowanie nowych rzeczy. Jest to dla mnie bardzo ważne i odzwierciedla jedną z moich wartości życiowych, ale może absolutnie nie być aktualne dla Ciebie.

Po określeniu obszarów życia próbujesz intuicyjnie dać temu obszarowi ocenę od 1 do 10, zadając sobie pytania:

Jak się rozwijasz w tym obszarze?

Jak się czujesz w tym obszarze?

Co sprawia, że czujesz się w ten sposób?

Co jest dla Ciebie ważne w tym obszarze?

To ćwiczenie mówi nam o tym, że czujemy szczęście i ogólną satysfakcję z życia, kiedy nasze koło życia rzeczywiście przypomina koło – gdy każdy z obszarów jest rozwinięty mniej więcej na tym samym poziomie. Do tego dążymy.

Stosuję to ćwiczenie już ładnych parę lat. Myślałam o tym, czy rzeczywiście jest możliwe osiągnięcie tej równowagi. Czy da się zadbać o wszystkie obszary? Doszłam do wniosku, że liczy się dążenie i wyznaczenie świadomych priorytetów, dokonanie świadomej decyzji. Powiedzenie sobie, że teraz jest czas, aby się skupić na rodzinie lub własnym rozwoju lub na pracy.

Kiedy urodziłam dziecko, powiedziałam sobie, że pierwszy rok jego życia skupię się na nim. Taki ustaliłam mój główny priorytet. Tak, czasami brakowało mi rozwoju lub swobody czy spełnienia zawodowego, ale wiedziałam, dlaczego mam tak, a nie inaczej ustawione priorytety i czemu dokonałam tego wyboru. Nie czułam żalu lub rozczarowania, że nie dbam o swój rozwój zawodowy lub finansowy. Po prostu miałam czas na inne rzeczy.

Kiedy rozstałam się z partnerem, wiedziałam, że muszę zmienić swoje priorytety i zadbać o to, aby stanąć na nogi. Już mniej uwagi poświęcałam na rozwój siebie jako mamy, a skupiłam się na obszarze zawodowym. Odbyło się to kosztem sportu, rozwoju duchowego, hobby i dbania o swoje otoczenie. Ale dzięki temu, że dokonałam świadomego wyboru, nie czułam, że tracę równowagę w życiu.

Teraz – kiedy już mam pracę i twardo stoję na nogach – czuję, że jest czas, aby trochę odpuścić sobie cele i osiąganie, a skupić się na rozwoju duchowym, otworzeniu się na nowe relacje, na hobby i na przyjaciół. Mniej czasu poświęcam na rozwój bloga, ale wiem, że przyjdzie moment, kiedy znowu skupię się właśnie na nim.

Tak więc na mnie koło życia działa wspaniale. Dzięki niemu nauczyłam się dokonywać świadomych wyborów i rozumieć, w jakim miejscu się znajduje ten czy inny obszar mojego życia oraz co jest najważniejsze dla mnie w tym momencie.

Filar 3. Balans dawania i brania

Możemy dobrze zadbać o swoje obszary życiowe, ale jeżeli za dużo oddajemy, a za mało dostajemy w zamian, to nie będziemy mieli poczucia równowagi.

Pytam tu o to, co Ci daje energię. Bo jeżeli kochasz swoją pracę, to możesz pracować i 10 godzin dziennie, a czuć się pełną energii, gdyż będzie Cię nakręcać to, co robisz. Będziesz miała zwrot poprzez opinie klientów albo z procesu tworzenia produktów.

A może pracujesz na etacie i też kochasz swoją pracę, ale jakieś procesy decyzyjne lub współpraca z kimś zabiera Ci energię?

A może w swoim związku czujesz, że to Ty więcej dajesz, a w zamian nie dostajesz tego, co potrzebujesz?

Lub po prostu brakuje Ci czasu na odpoczynek i ładowanie baterii?

Nie chciałam zawężać tego tematu tylko do odpoczynku i pracy, bo możemy odpoczywać, oglądając seriale i wcale to nie doda nam energii. A możemy pójść na trening, który trudno przecież nazwać odpoczynkiem, a wyjść z pełną baterią i dobrym humorem.

Ważne jest uświadomić sobie, co dodaje Ci energii, a co tę energię zabiera, oraz jak możesz naładować własne baterie.

Bardzo Ci polecam wykonać takie ćwiczenie. Daj sobie tydzień na zrobienie listy rzeczy, które dodają Ci energii oraz w jakich sytuacjach? Czyli: jeżeli jesteś zestresowana w pracy, co najlepiej pomoże Ci się odstresować? A jeżeli u Twojego dziecka szły zęby i miałaś trudny tydzień? Co najlepiej pomoże naładować baterię? Może to się wydać oczywiste, ale nie zawsze mamy świadomość tych rzeczy, a w szczególności kiedy mamy dołek.

Co myślisz o tych 3 filarach? Czym według Ciebie jest równowaga życiowa?

Slajd z prezentacji Darii Dahl podczas warsztatu "Kobieta ma pieniądze"