Czy samotne macierzyństwo może być piękne? Tak, mam na to 8 niepodważalnych dowodów

Czy samotne macierzyństwo może być piękne? Tak, mam na to 8 niepodważalnych dowodów

Swój pierwszy rok macierzyństwa kończę jako samotna mama. Odeszłam od swojego partnera. Zostałam sama z małym dzieckiem w mieście, do którego przeprowadziłam się 2 lata temu i gdzie nie mam rodziny ani zbyt wielu znajomych. Gdyby tego było mało, nie mogę wrócić do firmy, w której pracowałam przed ciążą, ponieważ już nie ma tam możliwości pracy zdalnej, a mieszkam obecnie w innym mieście niż biuro. Także sytuacja jest trudna. Jedna koleżanka zapytała mnie wprost, czy ja nie żałuję, że mam synka?

Nie ukrywajmy, będąc sama z małym dzieckiem, mam wiele ograniczeń. Nie mogę za bardzo wyjeżdżać, trudno jest mi podróżować. Żeby zarobić na siebie i na syna, móc trochę oszczędzić i jakoś zachować poziom życia, powinnam zarabiać około 6000–7000 zł netto, co jest wyzwaniem, w szczególności w mniejszym mieście, jakim jest Zielona Góra. Wszystkie wieczory spędzam z synkiem i raczej nie mogę gdzieś wyjść. Randkowanie wydaje się sprawą, która może się dziać wyłącznie w filmach. Często moje ubrania pozostają czyste dosłownie przez 5 minut. Robienie siku w samotności wydaje się luksusem. A własne piersi już przestały być moją częścią ciała, a są własnością mojego syna.

Mnie się wydaje, że coraz częściej właśnie taki obraz widzą dziewczyny, które jeszcze nie zdecydowały się na dzieci. Macierzyństwo zazwyczaj kojarzy się z tym, że nasze osobiste życie się kończy wtedy, kiedy na świecie pojawia się maluch.

I czy to naprawdę możliwe, że kiedy nie mam obok siebie kochanego mężczyzny, nie tworzymy rodziny, to macierzyństwo nadal jest dla mnie czymś pięknym?

Moja top lista tego, co macierzyństwo wniosło w moje życie i czyni je pięknym

1. Nigdy nie czułam się bardziej sobą
Czas ciąży był jednym z najlepszych okresów mojego życia. Było to dla mnie bardzo duchowe doświadczenie. Czułam, że pojawia się w moim życiu to, czego mi brakowało, a z czego nawet nie zdawałam sobie sprawy. Jak gdybym odnalazła brakujący element układanki, ale nawet nie wiedziałam, że go tam nie było. Czułam wtedy, że jestem wystarczająca tak po prostu. Nie dlatego, że coś osiągam, nie dlatego, że wykonuję jakąś pracę albo posiadam jakąś własność. Tylko dlatego, że jestem kobietą i właśnie we mnie tworzy się nowe życie. Czułam ogromną ulgę. To poczucie, że mam wartość sama w sobie, że jestem wystarczająca, że nie muszę czegoś osiągać, aby taką być, zostało ze mną. Tak, nie mam teraz pracy, mieszkania, partnera, ale dałam życie. I to jest coś nieporównywalnie ważniejsze niż to wszystko.

2. Poczucie pełni życia
Teraz nie jest mi łatwo. Dosyć często czuję samotność. Brakuje mi rodziny, związku, realizacji zawodowej. Ale nawet w te najgorsze chwile wiem, że jest człowiek, dla którego jestem najważniejszą osobą na świecie. Czasami myślę o tym, że chcę podróżować, wyjeżdżać, wychodzić wieczorem, nosić obcasy, chodzić w czystych ubraniach. Potem jednak myślę o tym, że nie byłoby w tym mojego synka, i czuję pustkę. Gdyby go miało nie być w moim życiu, po co mi te podróże? Żadne osiągnięcie, praca, żaden wyjazd nie sprawił nigdy, że moje życie było tak pełne, jak narodziny mojego syna.

3. Poczucie, kiedy jesteś dla kogoś całym światem
To poczucie jest niesamowite. Odkrywam świat przed moim synem i odkrywam go na nowo dla siebie. Nie mogę się doczekać, aż po raz pierwszy pójdziemy do planetarium lub do kina. Tyle rzeczy jest przed nami! I tyle jest ekscytacji, czystej radości w tym odkrywaniu świata. Nigdy nie myślałam, że nawet włączanie i wyłączanie światła może dać mnóstwo radości i śmiechu, a jednak się da!

4. Najlepsza terapia to własne dziecko
Zanim zaszłam w ciążę, myślałam o tym, że najpierw powinnam poukładać wiele rzeczy w głowie. Słyszałam taki argument też od innych kobiet. Prawda jest taka, że dopiero kiedy się pojawia dziecko, mamy dostęp do własnego, wewnętrznego dziecka, otwierają się przed nami kwestie związane z rodzicami i dopiero wtedy to wszystko widzimy i możemy przepracować.

5. Nigdy w życiu nie czułam tyle miłości
Myślę, że każda kobieta pamięta ten pierwszy moment, kiedy zobaczyła swoje dziecko. Nie da się tego opisać. Nic tego nie zastąpi.

6. Macierzyństwo dało mi supermoc
Kiedy urodziłam dziecko, poczułam, że to była najcięższa, a zarazem najważniejsza rzecz, której dotąd dokonałam. Teraz kiedy mam przed czymś obawę, wątpię w siebie, to sobie myślę, że jeżeli dałam radę urodzić dziecko, na pewno sobie poradzę też z tym, co mnie martwi. W ogóle mój syn daje mi ogromną motywację, wiarę w siebie i wewnętrzną siłę. Nigdy nie czułam w sobie takiej lwicy, jaką czuję teraz. Potrafię wszystko. Mam w sobie supermoc!

7. Dystans, mądrość, akceptacja
Dopiero po urodzeniu dziecka przyszedł do mnie taki wewnętrzny spokój. Przestałam próbować naginać rzeczywistość, zamiast tego zaakceptowałam ją. Nie mogę zmienić mojego dziecka, nie mam wpływu na jego humor, na to, kiedy zaśnie, ale mogę się dostosować i nadać naszej relacji właściwy kierunek. Tak jest z życiem. Nie zmienię prądu, ale mogę płynąć razem z nim we właściwym kierunku.

8. Już zawsze w moim życiu będzie sens
Wcześniej nadawałam duże znaczenie pracy, osiąganiu celów. Jeżeli nie udawało mi się ich realizować, czułam brak sensu, brak wartości. Teraz wiem, że życie składa się z wielu elementów, ale jest sensem samo w sobie. Moje dziecko nadaje mojemu życiu ogromny sens. Teraz cały dzień na placu zabaw może więcej znaczyć niż cały dzień pracy nad ważnym kontraktem. Co nie oznacza, że tylko ten sens teraz mam. Po prostu pozostałe rzeczy przestały być tak chorobliwie ważne. W tym momencie mam więcej dystansu, spokoju, zabawy. Robię to nie dlatego, że moje życie będzie puste, jeżeli nie będę realizować celów i ich nie osiągnę, a dlatego, że tego chcę i czuję taką potrzebę.

Macierzyństwo nie jest łatwe. Ale w życiu zawsze są trudniejsze chwile. Takie jest życie. Jak ciężko by nie było, mój syn, mając rok, już dał mi tak dużo, że aż się boję pomyśleć, co będzie dalej. Dziękuję, synku, że wybrałeś mnie na swoją mamę.

Wszystkiego najlepszego dla wszystkich mam.