Więcej...

    Dominik Żyża – droga twórcza i inspiracje

    Modą i projektowaniem interesuje się już od najmłodszych lat. Uczył się na ASP w Łodzi – skończył specjalizację projektowania obuwia i akcesoriów. Stara się tworzyć rzeczy, które nie będą jedynie kolejnym produktem, ale staną się dziełem, które zaprasza odbiorcę do wykreowanego świata rzemiosła scalonego ze sztuką.

    Droga twórcza

    Katarzyna Krauss: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z modą i projektowaniem ubioru?        

    Dominik Żyża: Modą i projektowaniem interesuję się już od najmłodszych lat. Moja babcia była krawcową i myślę, że to podglądanie jej przy maszynie do szycia i to jak traktowała swoją pracę z szacunkiem do materiału i dbałością o każdy detal było początkiem kiełkujących myśli, aby pójść w stronę projektowania. Potem kupiłem sobie pierwszą maszynę i manekina, zacząłem się uczyć konstrukcji. Metodą prób i błędów zaczęły powstawać pierwsze projekty.

    Co sprawiło, że zdecydowałeś się studiować projektowanie mody w Akademii Sztuk Pięknych w Łodzi?

    Jest to jedyna uczelnia artystyczna w Polsce, na której projektowanie ubioru jest osobnym kierunkiem z bardzo długą historią, co gwarantuje wszechstronne wykształcenie, nie tylko projektowe, ale także rzemieślnicze i artystyczne – na czym mi bardzo zależało. Uczyłem się na ASP w Łodzi i skończyłem specjalizację Projektowanie obuwia i akcesoriów, która jest unikatowa na skalę Polski oraz projektowanie ubioru i malarstwo. Wszystko to widać w mojej kolekcji magisterskiej.

    Jak opisałbyś swój styl projektowania jednym zdaniem?

    Staram się tworzyć rzeczy, które nie będą jedynie kolejnym produktem, ale staną się dziełem, które zaprasza odbiorcę do wykreowanego przeze mnie świata rzemiosła scalonego ze sztuką.

    Inspiracje i proces twórczy

    W przypadku kolekcji „Ostatni zachód słońca” ważną rolę odegrał film „Ziemia obiecana” — czy literatura i kino często są dla Ciebie punktem wyjścia?

    Punktem wyjścia dla moich kolekcji często są motywy z pogranicza różnych sztuk lub są wręcz kombinacją motywów z różnych światów. Dopiero taka symfonia tworzy w mojej głowie obraz pełnej kolekcji. Np. w mojej kolekcji „Nigdy o tobie nie zapomnę” inspirowanej twórczością Władysława Hasiora połączyłem jego sztukę z motywami, które są charakterystyczne dla czasów PRL-u, w których artysta tworzył. Są to materiały żakardowe, i drukowane z lat 70. i 80. oraz motyw szkła kryształowego. W kolekcji „Ostatni zachód słońca” inspirowanej „Ziemią obiecaną” i Łodzią końca XIX wieku inspirowałem się kolorami miasta i filmu, postaciami, strojami z epoki, a także sztuką i architekturą, która nadal jest widoczna na każdym kroku w tym mieście. Dlatego przy projektowaniu bardzo ważna jest historia, która inspiruje mnie do tworzenia własnej opowieści.

    Łódź w Twojej kolekcji nie jest tylko tłem, ale niemal bohaterem — czy projektując, myślisz o mieście jako o żywym organizmie z własną historią i traumami?

    Zdecydowanie tak. Każda sylwetka to osobny motyw wyrwany z opowieści o Łodzi fabrycznej. Jest tam kurtka inspirowana maszynami włókienniczymi, gorset inspirowany motywem łódzkich bram i kowalstwa artystycznego, są też elementy malarstwa, które są odzwierciedleniem zniekształconego obrazu miasta, żeby pokazać, że Łódź jest nieoczywista i obok pięknych fasad kamienic i pałaców nadal toczy się życie ludzi pełne problemów i ciężkiej pracy – tak jak w czasach Łodzi włókienniczej.

    W kolekcji pojawiają się wyraźne odniesienia do architektury — bram, żyrandoli, maszyn. Jak wygląda moment, w którym detal architektoniczny staje się formą ubioru?

    Architektura jest jednym z najważniejszych odniesień w kolekcji, bo to właśnie ona była pierwszą rzeczą, która mnie zainspirowała. Do Łodzi przyjechałem dopiero na studia i wtedy pierwsze co mnie zachwyciło w tym mieście, to właśnie pamiątki architektoniczne z XIX wieku i wszystkie detale zdobnicze, które mijałem w codziennych spacerach. To było początkiem myślenia o kolekcji i zainteresowania historią miasta.

    W kolekcji pojawia się wątek ubioru jako zwierciadła miasta — prototypy z folii lustrzanej, fotografia w przestrzeni miejskiej, a potem malarstwo. Na ile był to dla Ciebie jeszcze projekt modowy, a na ile już stricte artystyczny?

    Motyw malarstwa był w tej kolekcji dla mnie niezwykle istotny. Wprowadzenie zniszczonego odbicia miasta na ubiór wynikało bezpośrednio z moich wcześniejszych doświadczeń malarskich i z poprzedniego cyklu, w którym pracowałem z własnym odbiciem zdeformowanym w plenerowych rzeźbach Oskara Zięty. Była to metafora mojego miejsca jako młodego człowieka, projektanta i malarza, funkcjonującego w przestrzeni cudzej sztuki. Przenosząc ten wątek do kolekcji o Łodzi, chciałem oddać jej zdegradowany, pęknięty obraz, miasto widziane poprzez odbicia, które są niepełne, zniekształcone, zniszczone. Najpierw powstały prototypy z folii lustrzanej, fotografowane w przestrzeni miejskiej, a następnie te obrazy zostały przeze mnie namalowane bezpośrednio na ubraniach wykonanych z płótna malarskiego. To połączenie mody i sztuki, dwóch dziedzin, które się u mnie wzajemnie uzupełniają, a nie wykluczają.

    Moda świadoma i zrównoważona

    Projektując w kontekście historii przemysłu i jego kryzysu, często dotykasz tematu nadprodukcji i systemów władzy. Czy w tym sensie świadoma moda jest dla Ciebie także komentarzem społecznym?

    Zdecydowanie tak. Przez długi czas albo nie byliśmy świadomi wpływu przemysłu modowego na środowisko i historię społeczną, albo po prostu nie chcieliśmy o tym myśleć. Dziś ta świadomość jest znacznie większa i dla mnie staje się naturalnym punktem wyjścia do projektowania. Bardzo często pracuję z materiałami z drugiego obiegu, ubraniami uszkodzonymi, niechcianymi, odrzuconymi przez rynek. Wykorzystuję też tkaniny deadstockowe, czyli końcówki serii, które nie trafiły do masowej produkcji. W ten sposób staram się projektować odpowiedzialnie i choć w niewielkim stopniu wpływać na to, by przemysł mody był bardziej zrównoważony.

    Jakie materiały najczęściej wybierasz i dlaczego?

    Zawsze zwracam szczególną uwagę na skład. Nawet jeśli tworzę modę artystyczną, zależy mi na komforcie noszenia i na tym, by ubrania były przyjazne dla ciała. Preferuję tkaniny naturalne, nie chcę, by człowiek nosił na sobie syntetyczny plastik. Nawet jeśli materiał pochodzi z drugiego obiegu, ważne jest dla mnie, by był jakościowy i bezpieczny w użytkowaniu.

    W jaki sposób upcycling wpływa na to, jak projektujesz ubrania i akcesoria?

    Projektowanie w duchu upcyclingu jest niezwykle wymagające. Jesteśmy ograniczeni formą już istniejącej odzieży, jej konstrukcją, szwami, ilością materiału. Wymaga to myślenia przestrzennego i ciągłej wizualizacji, trochę jak modelowania 3D w głowie. Nie interesuje mnie proste zszywanie elementów w patchwork. Jeśli już sięgam po takie rozwiązania, muszą być nieoczywiste, oparte na łukach, falach, symetrii, które są bardzo trudne do osiągnięcia tradycyjnymi technikami krawieckimi. Kluczowe jest dla mnie działanie konstrukcją i tworzenie zupełnie nowych form z już istniejących elementów.

    Kolekcje i nagrody

    Twoja kolekcja „Ostatni zachód słońca” zdobyła Nagrodę Rektora ASP — jak ją wspominasz i co było dla Ciebie najważniejsze przy jej tworzeniu?

    Była to moja kolekcja magisterska, a więc symboliczne zamknięcie etapu studiów. Jednocześnie stała się początkiem kolejnego rozdziału, decyzji o związaniu swojej drogi twórczej z Łodzią, w której studiowałem. Tytuł „Ostatni zachód słońca” odnosi się zarówno do końca XIX-wiecznej epoki przemysłowej miasta, jak i do mojego osobistego przejścia, zamknięcia etapu edukacji. To kolekcja, która na zawsze pozostanie dla mnie bardzo ważna i którą traktuję jako jeden z kluczowych momentów w mojej artystycznej drodze.

    Co oznacza dla Ciebie zdobycie takiego wyróżnienia na początku kariery?

    Nagroda rektora ASP była dla mnie ogromnie istotna, również w bardzo praktycznym wymiarze. Pozwoliła mi zainwestować w park maszynowy i kolejne projekty, a tym samym zacząć realnie myśleć o budowaniu własnej marki. Równocześnie było to potwierdzenie, że to, co robię, spotyka się z dobrym odbiorem i że moja praca ma sens. Dało mi to poczucie, że ktoś widzi w mojej twórczości potencjał i przyszłość w kontekście branży mody.

    Czy „Ostatni zachód słońca” był dla Ciebie również osobistą refleksją nad końcem pewnej epoki — nie tylko w historii miasta, ale też w myśleniu o modzie i przemyśle?

    Tak, zarówno w odniesieniu do historii miasta, jak i do mnie samego. Łódź jest miastem, które wciąż nostalgicznie spogląda na okres swojej największej świetności czasu dynamicznego rozwoju przemysłu, powstawania fabryk i bogacenia się miasta. Ten proces został brutalnie przerwany przez wojny i zmiany społeczne. Chciałem w tej kolekcji uchwycić właśnie tę epokę, za którą Łódź nieustannie tęskni, moment, kiedy wszystko było w rozkwicie, tuż przed nieuchronnym końcem.

    Współpraca i relacje

    Jak wyglądała współpraca z Natalią Jaroszewską w projekcie „Mistrz/Uczeń”?

    Projekt „Mistrz–Uczeń” wspominam bardzo dobrze. Współpracowałem z Natalią Jaroszewską, projektując do jej kolekcji akcesoria, kilka torebek oraz buty. Pracowałem na jej tkaninach i wzorach, i było to dla mnie niezwykle ciekawe doświadczenie. Natalia dała mi dużą swobodę twórczą, ale była to wolność świadomie ukierunkowana na jej estetykę. Skupiłem się na znalezieniu punktów wspólnych, wyczuciu koloru, pracy z wzorem i pewnej miękkości formy, która jest charakterystyczna dla jej projektów. Przeniosłem te wartości na mniejszą skalę, jaką są akcesoria. Efekt bardzo jej się spodobał, a ja do dziś wspominam tę współpracę jako ważne i rozwijające doświadczenie. Nadal mamy ze sobą kontakt, a takie relacje są w tej branży niezwykle cenne na całe życie.

    Jak oceniasz rolę mentorów i kontaktów w branży modowej dla młodych projektantów?

    To jest absolutnie kluczowe. Każdy młody projektant powinien o tym myśleć już na początku swojej drogi. Relacje i mentoring bardzo pomagają w kolejnych etapach, przy zakładaniu własnej marki, zdobywaniu klientów czy pojawianiu się w magazynach modowych. W praktyce to właśnie na tych kontaktach często opiera się początek kariery.

    Czy współpracujesz z kimś spoza świata mody (np. artystami, rzemieślnikami), kto wpłynął na Twoje projekty?

    Na ten moment nie mam wielu formalnych współprac. Największym doświadczeniem była właśnie praca z Natalią Jaroszewską. Zdecydowanie częściej inspiruję się twórczością innych artystów niż wchodzę w bezpośrednie interakcje. Jestem jednak na nie bardzo otwarty i myślę, że przyszłość przyniesie takie projekty, również interdyscyplinarne.

    Przyszłość i marzenia

    Jakie masz plany na kolejne lata — nowa kolekcja, własna marka, więcej pokazów?

    Chcę nadal tworzyć kolekcje o silnym, artystycznym charakterze i prezentować je na pokazach oraz konkursach, ponieważ jest to bardzo ważne wizerunkowo i pozwala utrwalić moją estetykę oraz sposób myślenia o modzie. Jednocześnie przy kolejnych projektach planuję wprowadzać mniejsze, sprzedażowe linie, pojedyncze elementy inspirowane daną kolekcją czy jej tematem. Chciałbym rozwijać się także w stronę bardziej komercyjną, ale na bardzo kameralną, świadomą skalę.

    Jak widzisz swoją rolę w polskiej modzie za 5–10 lat?

    Bardzo chciałbym prowadzić własną markę, odpowiedzialną, produkowaną w Polsce, we współpracy z lokalnymi rzemieślnikami. Widzę siebie również w roli wykładowcy. Coraz częściej myślę o powrocie na uczelnię, zrobieniu doktoratu i łączeniu praktyki zawodowej z przekazywaniem doświadczenia młodszym pokoleniom.

    Jakie marzenia jeszcze czekają na realizację?

    Jest ich bardzo dużo. Te najbardziej prozaiczne to zrobienie prawa jazdy, znacznie ułatwiłoby mi to funkcjonowanie przy licznych wyjazdach i pokazach. Najważniejszym marzeniem pozostaje jednak stworzenie własnej marki oraz realizacja projektów zagranicznych, chciałbym, aby moja moda była obecna także poza granicami Polski.

    Osobiste refleksje

    Jakie wartości są dla Ciebie najważniejsze w pracy twórczej?

    Przede wszystkim odpowiedzialność, szacunek do rzemiosła, wrażliwość na kolor i sztukę oraz uważna obserwacja otoczenia. To wartości, które łączą wszystkie moje działania, niezależnie od tego, czy pracuję z modą, malarstwem czy inną formą twórczości.

    Co daje Ci największą satysfakcję jako projektantowi?

    Największą satysfakcję daje mi moment, kiedy ktoś przymierza zaprojektowaną przeze mnie rzecz, szczególnie w przypadku projektów szytych na miarę, i widzę w jego oczach prawdziwą radość. Mam poczucie, że tworzę ubrania, które zostaną z ludźmi na długie lata. Dlatego tak ważna jest dla mnie jakość materiałów i wykonania. Świadomość, że te rzeczy będą służyć, a nie tylko chwilowo istnieć, daje mi ogromną satysfakcję.

    Czy projektowanie mody zmieniło Cię jako osobę? Jeśli tak — jak?

    Zdecydowanie tak. Projektowanie otworzyło mnie zarówno na samego siebie, jak i na ludzi. Kiedyś byłem dużo bardziej nieśmiały, dziś znacznie łatwiej nawiązuję kontakty, poznaję nowych ludzi i wychodzę ze strefy komfortu. Nauczyłem się nie tylko tworzyć, ale też pokazywać swoją pracę światu.

    Więcej o modzie znajdziecie tutaj.

    „Ostatni zachód słońca” to kolekcja inspirowana Łodzią przełomu XIX i XX wieku, miastem które przeżyło gwałtowną industrialną transformację i stworzyło kulturę fabrykanckiej potęgi. Tytuł staje się metaforą końca wieku i tym samym epoki wielkich majątków oraz prywatnych imperiów włókienniczych.

    Punktem wyjścia była Ziemia obiecana Reymonta i film Wajdy, ukazujące brutalne mechanizmy kapitalizmu i nieustanne napięcia kształtujące tożsamość miasta. Kolekcja łączy fascynację historią z nowoczesnym spojrzeniem na przemysłowy charakter Łodzi oraz jego nieustannie zmieniający się sens.

    Gdy słońce zachodzi nad epoką fabrykantów miasto wkracza w trudny czas powojennej rzeczywistości. Ten okres staje się metaforyczną nocą która odbiera dawnej Łodzi jej dynamikę i niepowtarzalny potencjał. Po przejęciu zakładów i narzuceniu jednolitej struktury produkcji miasto traci swoją wyjątkową siłę wynikającą z prywatnej przedsiębiorczości. Symboliczny mrok, w który wchodzi Łódź oznacza nieodwracalny kryzys przemysłu włókienniczego, którego miasto nigdy już nie odbudowało.

    Tworząc projekty czerpię z architektury dawnego bogactwa oraz industrialnej codzienności. Inspirują mnie pałace fabrykantów i monumentalne fabryki, a także ich detale w tym żyrandole i kute ozdoby bram. Przekładam je na formy ubioru zestawiając elegancję końca dziewiętnastego wieku z surowością przemysłowej przestrzeni oraz minimalistyczną współczesnością. W sylwetkach pojawiają się między innymi gorset inspirowany łódzkimi bramami oraz kurtka skórzana, której rękawy są inspirowane krojem rękawów z lat 90. XIX wieku, natomiast dół jest odniesieniem do maszyny.

    Kolorystyka przywołuje pejzaż miasta i obejmuje cegłę, stal, dym oraz szary błękit. Pojawia się także efekt odbicia uzyskany poprzez malarstwo. Ta część kolekcji była swego rodzajem projektem artystycznym, w którym pierwszym etapem było wykonanie prototypów ubrań z folii lustrzanej, która odbijała otoczenie. Następnie zostały one sfotografowane w przestrzeni miejskiej, tak aby odbijały na swojej powierzchni miasto. W ostatnim kroku na uszyte z zagruntowanego płótna ubrania zostają pomalowane według zdjęć. W taki sposób ubiór wchodzi w interakcje z miastem i staje się jego symbolicznym zwierciadłem.

    Kolekcja składa się z dziesięciu sylwetek, w których przeszłość i teraźniejszość tworzą wspólny dialog. To próba uchwycenia momentu gdy imponująca epoka fabrykanckiej świetności odchodzi niczym ostatni zachód słońca pozostawiając miasto w cieniu historii.

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY