Powiew kobiecości
Obecne na rynku od ponad stu lat perfumy Chanel No. 5 wciąż pozostają jednym z najlepiej sprzedających się zapachów. Tworzą kwintesencję elegancji, namiętności i pasji, czyli składowych tradycyjnego wzorca kobiecości. Na przestrzeni dziesięcioleci ich ambasadorkami zostawały największe ikony – od Catherine Deneuve przez Nicole Kidman do Marion Cotillard.
Kultowa woń stała się pierwszą linią zapachów wypuszczoną przez dom mody Chanel. W latach 20. XX wieku zaprezentował je legendarnej Coco Ernest Beaux – francuski kreator zapachów rosyjskiego pochodzenia, który w najbardziej pożądanym flakonie świata zamknął kwiatowe akordy.
Ernest Beaux – tułaczka perfumiarza
Urodził się w 1881 roku w Moskwie w rodzinie francuskich emigrantów. Można rzec, że ponadprzeciętny zmysł węchu odziedziczył po przodkach. Krewni Ernesta pracowali bowiem w czołowym domu perfumeryjnym w imperium rosyjskim Alphonse Rallet & Co., dostarczającym pachnidła na carski dwór. Pod jego skrzydłam Beaux ukończył praktykę jako technik laboratoryjny w dziale mydlarskim. Z czasem markę sprzedano francuskiej firmie Chiris of La Bocca.
Jego prawdziwym powołaniem stały się perfumy. We flakony pragnął zamykać nostalgiczne zapachy młodości. Kwiatowe wonie czy orzeźwiający zapach tundry – te naturalne akcenty znajdą odzwierciedlenie w jego późniejszych wyrobach. Warsztat i tajniki czarujących zmysły woni szkolił pod okiem A. Lemerciera aż do 1907 roku, kiedy to został starszym perfumiarzem. Już wtedy samodzielnie tworzył autorskie zapachy, które jednak nie przetrwały próby czasu.
Przełom w karierze Ernesta Beaux nastąpił w 1912 roku. Mijała właśnie setna rocznica bitwy pod Borodino, która otworzyła Napoleonowi drogę do Moskwy. Ernest nigdy nie zapomniał o swoich korzeniach. Odznaczał się francuskim patriotyzmem. Postanowił wyrazić go językiem, który był mu najbliższy i pozwalał uwolnić emocje. Stworzył wodę kolońską „Bouquet de Napoleon” na cześć wodza – odniosła natychmiastowy sukces komercyjny.
Po wybuchu I wojny światowej dziedzictwo Ernesta Beaux skłoniło go do walki po stronie francuskiej. Ale nie tylko wielka historia zrodziła perturbacje w życiu perfumiarza. Od 1912 roku pozostawał w małżeństwie z Iraïde de Schoenaich, z którą miał syna Edouarda. Wraz z wybuchem wojny domowej w Rosji żona Beaux uciekła wraz z dzieckiem przez Finlandię do Francji. Aby przedostać się na bezpieczny grunt, odbyła dwumiesięczny, niebezpieczny rejs z maluchem.
Ernest nie cieszył się długo nadzieją o wznowieniu rodzinnego szczęścia. Na statku Iraïde zakochała się bez pamięci w obcym mężczyźnie i nie zamierzała wracać do męża. Długo walczył o synka, który ostatecznie trafił pod opiekę perfumiarza wraz z zakończeniem sprawy rozwodowej. Jego duma i serce cierpiały, ale z czasem odnalazł prawdziwe szczęście. Wsparcie oraz miłość otrzymał od drugiej żony Yvonne Girodon. Wspólnie wychowywali Edouarda i córeczkę Madeleine. Pozostali razem aż do śmierci Ernesta.
Gabrielle odmieniła jego życie, a on tchnął świeżego ducha w jej markę
W kraju miłości Ernest Beaux odnalazł nie tylko życiową partnerkę, ale również spełnienie. Prowadził własne laboratorium perfumiarskie w La Bocca i zyskiwał coraz większy rozgłos w społecznej śmietance Lazurowego Wybrzeża. Wśród niej był wielki książę Dymitr Romanow, którego Beaux poznał jeszcze w Rosji podczas zleceń dla Rallet. To on przedstawił Ernesta swojej ówczesnej kochance, legendarnej kreatorce Coco Chanel.
Poznali się pod koniec 1920 roku w Cannes i od pierwszych chwil temat ich rozmowy przeniknął do niesamowitego świata woni oraz kobiecości. Coco pragnęła zrewolucjonizować własną markę i wzbogacić ją przełomową linią perfum damskich „pachnących jak kobieta”. Beaux przedstawił jej kilka ponumerowanych fiolek kwiatowych kompozycji. Wybór padł na No.5 i tak zrodził się kultowy zapach.
Minimalistyczna i z pewnością nieoczywista nazwa zawdzięcza wiele zbiegom okoliczności, ale także przesądnej naturze projektantki. Chanel uznawała piątkę za swoją szczęśliwą cyfrę. Przy pewnej okazji wyznała w kontekście najsłynniejszych perfum świata: „Swoje kolekcje prezentuję zawsze piątego dnia piątego miesiąca. Piątka to mój szczęśliwy numer. Niech więc się nazywają po prostu No.5”. Prostota i klasyka została w końcu wyrażona w pozbawionej modnych wówczas florystycznych zdobień buteleczce w formie czystego kwadratu z geometrycznym korkiem.
Zapach luksusu
Chanel No.5 zadebiutowały na święta Bożego Narodzenia 1921 roku, kiedy to kreatorka podarowała 100 flakonów wybranym klientkom w prezencie. Już w kolejnym roku Piątka stała się ogólnodostępna. Tworzyła zapach nieskrępowanej, nowoczesnej, lecz pełnej pasji kobiecości, ale też rewolucji. Po raz pierwszy w historii perfumiarstwa połączono tu bowiem naturalne i syntetyczne składniki. Kwiatowo-aldehydowe nuty oddały luksusowy charakter perfum. W ich kompozycji zawiera się aż 80 składników, w tym akcenty jaśminu, róży, konwalii, bergamotki, wanilii, piżma, drzewa sandałowego czy ambry.
Kultowa Piątka od Chanel na przestrzeni dziesięcioleci odniosła niezrównany sukces na rynku perfum. Cieszyła się uznaniem już w chwili premiery, ale swoisty renesans wspólnego dzieła Beaux i Coco nastąpił u szczytu złotej ery Hollywood. To wtedy w jednym z wywiadów najsłynniejsza blondynka wielkiego ekranu – Marilyn Monroe – wyznała, że kładzie się do łóżka otulona wyłącznie Chanel No.5.
Dom mody regularnie przypomina o swoim wciąż pożądanym zapachu. W 2004 roku stworzono jeden z najbardziej spektakularnych spotów reklamowych w dziejach. Reżyserował sam Baz Luhrman, a twarzą zapachu stała się Nicole Kidman, która za udział w reklamie zgarnęła 3 miliony dolarów. Sama produkcja kosztowała zaś 33 miliony. Ambasadorami Chanel No.5 są również Audrey Tautou, która wcieliła się w Gabrielle w biograficznym obrazie „Coco Chanel” (2009), a także Brad Pitt zrywający z utożsamieniem wyrobów perfumiarskich z dedykowaną płcią.
Ulubieniec Coco
Ernest Beaux pozostaje zapamiętany jako kreator epokowej Piątki, ale we współpracy z Chanel stworzył jeszcze wiele innych zapachów. Choć żaden z nich nie prześcignął spektakularnego sukcesu No.5, to wiele akordów przeszło do historii. W 1922 roku światło dzienne ujrzały Chanel No.22 (nazwane na cześć roku swojego debiutu) o uwodzicielskiej kompozycji z tuberiozą. Trzy lata później duet zaprojektował zmysłowy zapach Gardenia.
Kilka lat później Beaux próbuje czegoś zupełnie nowego i tak powstają Cuir De Russie o orientalno-skórzanych nutach oraz Bois Des Iles pachnące egzotyką za sprawą orientalnych i drzewnych akcentów. Z Coco współpracowali do 1954 roku, kiedy to miejsce Ernesta jako kreatora zapachów domu mody Chanel zastąpił Henri Robert.
Ernest Beaux odszedł kilka lat później, 9 czerwca 1961 roku. Kościół, w którym odbywał się pogrzeb mistrza perfumiarstwa, był skąpany w różach, aby niezwykła woń kwiatów będąca jego inspiracją, towarzyszyła mu również w pożegnalnej drodze.
Dla Ernesta Beaux twórcza praca pod okiem słynnej Coco stanowiła spełnienie marzeń. To jej zawdzięcza ponadczasowość i upamiętnienie. Warto jednak podkreślić, że mimo istnego wtopienia się jego nazwiska w historię marki, Beaux tworzył również pod okiem innych kreatorów. W 1936 roku podarował światu zdecydowane, orientalne perfumy Kobako dla temperamentnych kobiet, sygnowane logo firmy kosmetycznej Bourjois.
Więcej o modzie znajdziecie tutaj.





