Więcej...

    Faceci czują się wykastrowani przez kobiety

    Nie łatwo nam się porozumieć, bo żyjemy w czasach przemian ról męskich i żeńskich albo zastanawiamy się co jest kobiece, a co męskie.  Temat próbujemy ogarnąć ze specjalistą, socjologiem,  psychoedukatorem, trenerem rozwoju osobistego Marcinem Grudniem, z Fundacji Masculinum, badaczem męskich ruchów społecznych, aktywnym uczestnikiem różnego rodzaju męskich grup wsparcia.

    Upadek mitu

    DAMOSFERA: Dużo mówi się ostatnio w mediach o upadku mitu o bratniej duszy-czekającej gdzieś na nas 2 połówce. W zamian serwują nam ciężką pracę nad związkiem i poszukiwaniem partnera. To chyba nie dla nas? Pokolenia, które ma wszystko na wyciągnięcie ręki.

    MARCIN GRUDZIEŃ: Fascynacja partnerem, która towarzyszy nam od początku związku mija najczęściej po około dwóch latach relacji. Potem jeśli nadal traktujemy związek poważnie to powinniśmy być gotowi na ciężką pracę aż do końca wspólnych dni. Przekonanie, że spotkałem/spotkałam bratnią duszę, drugą połówkę jabłka jest piękne i powinniśmy o swojej miłości tak myśleć przez cały czas jej trwania, ale w gruncie rzeczy – jeśli tylko na tym przekonaniu będziemy opierać wiarę w powodzenie tej relacji to będziemy poddani iluzji.

    Ponadto nasza współczesność jest zdominowana przez myślenie kategoriami kultury korporacyjnej – także w sferze uczuć i to na różnych poziomach. Z jednej strony – często traktujemy związek w kategorii interesu, który musi się nam opłacać. Bycie z drugim człowiekiem ma nas także rozwijać, przynosić różne profity i korzyści. Z drugiej – stajemy przed wyborem typu: czy wyrwiemy z dnia pełnego zajęć kilka godzin tylko dla siebie czy zostaniemy w pracy, by zarobić większe pieniądze.

    Trudno w tym wszystkim o miejsce na dwie połówki jabłka, bratnie dusze itd. Choć gdzieś na końcu tli się potrzeba prawdziwej bliskości z tym jedynym/jedyną.

    Realnie

    DAMOSFERA: Patrząc realnie, czy umiemy być partnerami w związkach? Większość osób z naszego pokolenia 40+ wyniosła z domu wizję związku trochę kulawego, w którym nie było równouprawnienia. Może z tego wynika, że poszukujemy mamuś i tatusiów w relacjach?

    MARCIN GRUDZIEŃ: Nie ma się co oszukiwać – model podziału ról i relacji, który wynosimy z domu rodzinnego wpływa na nas jako ludzi dorosłych i nasze dorosłe relacje. Często słyszę od facetów, że czują się kastrowani przez kobiety, które nie mają do nich zaufania w kwestii spraw domowych czy opieki nad dziećmi. W tych opowiadaniach kobiety, kiedy wychodzą z domu zostawiają mężczyznom listę – co mają zrobić i jak mają wykonać różne rzeczy. To oczywiście konsekwencja modelu,  jaki kobiety widziały we własnym domu, kiedy ich matki czuły się jedynymi osobami stworzonymi do opieki nad innymi i zarządzania gospodarstwem domowym.

    To  powoli się zmienia. Coraz więcej jest związków, w których możemy mówić o partnerstwie, gdzie nie decyduje żaden algorytm postępowania według schematu czynności mężczyzn i czynności kobiety, ale następuje wzajemne uzupełnianie i wspieranie się według zasady – ja to potrafię lepiej zrobić od Ciebie, więc to ja zrobię, a Ty możesz się ode mnie ewentualnie nauczyć. Taki model zakłada, że mniej więcej obydwoje potrafimy to samo i potrafimy sobie poradzić nawet wtedy, gdy nasza relacja się rozpadnie.

    Wizerunek pana domu

    DAMOSFERA: Faceci wynieśli też z domu – wizerunek pana domu, wokół którego kręci się świat lub nauczyły ich mamy, że mężczyzna jest stworzony do wyższych rzeczy niż domowe sprawy. Hm… dużo znasz samodzielnych facetów?

    MARCIN GRUDZIEŃ: Wokół mnie coraz więcej jest takich, którzy potrafią zająć się domem czy dziećmi. Robią to z większą świadomością i zgodą na siebie także w tej roli. Owszem robią pewne rzeczy inaczej niż kobiety, ale to nie znaczy, że źle. Problem jest taki, że kobietom się wydaje, że wiedzą wszystko najlepiej, a ich życiową rolą jest wychowanie mężczyzny według jakiegoś własnego obrazu, a w takiej sytuacji facet nie ma nic do powiedzenia. Tymczasem faceci świetnie opiekują się dziećmi, a pewnie jest też wiele kobiet, które są w stanie wymienić kran albo wiedzą do kogo zadzwonić w tej sprawie. W partnerskiej relacji obydwoje nie powinni mieć z tego powodu focha w sobie, że to jest niemęskie czy niekobiece. W tę stronę podąża świat relacji.

    Otwartość

    DAMOSFERA: Zamiana ról?

    MARCIN GRUDZIEŃ: Raczej otwartość na wymienność ról. W końcu dla kobiety facet, który nie przynosi do domu pieniędzy – nadal nie jest atrakcyjny, bo trudno z nim wiązać bezpieczną przyszłość. Tym bardziej jeśli sama sobie świetnie radzę i w moim towarzystwie jest wielu takich, którzy na polu zawodowym świetnie sobie radzą. W wymienności ról i zadań chodzi o gotowość do podążania za zmianami zależnie od sytuacji. Mogę nie być atrakcyjny, jeśli nie zarabiam, ale jeśli zarabiam mało, ale w zamian biorę na siebie organizację życia domowego, a  w związku z tym moja partnerka może się rozwijać, to już zyskuję w jej oczach.

    DAMOSFERA: Może i kobiety wcale nie potrzebują dziś dżentelmenów?

    MARCIN GRUDZIEŃ: Kim jest dżentelmen dziś? Mężczyzną z pozycją, zasobnym portfelem, drogim autem? Taki, który otwiera drzwi, puszcza przodem, podaje płaszcz? A gdyby spojrzeć na figurę dżentelmena krytycznie – że to jedynie pewna gra, maska, poza, postawa pozwalająca się kobietom na chwilę poczuć w sposób wyjątkowy bez gwarancji tego, że tak będzie zawsze, w czasie wielu lat wspólnej relacji. Bo przecież doskonale wiemy, że w wielu przypadkach pod płaszczem bycia dżentelmenem w codziennym życiu nie jeden mężczyzna nie zdawał egzaminu. Warto też zapytać kim jest dżentelmen dziś, gdy mężczyzna dostaje sprzeczne sygnały od kobiety, czy ona potrzebuje tej dżentelmeńskiej opieki i uwagi. Czasem okazuje się, że wcale nie, bo to pachnie patriarchatem.

    Faceci

    DAMOSFERA: Myślisz, że faceci nie stracą w tych domowych pieleszach swojej męskiej energii?

    MARCIN GRUDZIEŃ: Jeśli facet nie traktuje swojego zaangażowania w domowe pielesze jako zła koniecznego to nie. Męska energia może być skierowana na różne obszary codziennej aktywności. Świadomy siebie i swojej energii mężczyzna poszukuje siebie w konfrontacji z różnymi obszarami życia. Szuka siebie, szuka swojej tożsamości.

    DAMOSFERA: I wtedy trafia do was. Kim są mężczyźni, którzy trafiają na warsztaty do Fundacji Masculinum?

    MARCIN GRUDZIEŃ: To mężczyźni, które mają dość rozmów przy piwie, w których dominuje element rywalizacji. W czasie warsztatów uczą się rozmawiać o swoich emocjach, kobietach, relacjach z dziećmi językiem emocji. Na innych warsztatach, które znam np. rąbią drewno, a za chwilę uczą się szydełkować. Na pierwszy rzut może się wydawać to śmieszne, ale chodzi o to, by potrafili przekonać samego siebie, że mogę prace uznane stereotypowo za kobiece robić, nie mając  poczucia obciachu.

    Wygląd

    DAMOSFERA: Jakich kobiet i związków szukają faceci? Nadal stawiają na wygląd zewnętrzny…

    MARCIN GRUDZIEŃ: Na początku zawsze kwestia wizualna jest ważna. Jesteśmy wzrokowcami, więc to jest naturalne. Śmiem twierdzić, że dla kobiet też to jest ważne. Liczy się też, żeby kobieta dała mężczyźnie poczucie wyjątkowości i podziwu, bo to jest dla niego ważne. Szukają kobiet inteligentnych, w tym sensie, że będą mogli się czegoś od nich nauczyć. Nie myślę o gotowaniu czy sprzątaniu, ale o sferze emocji. Faceci są gotowi na rozmowy, świat uczuć i przeżyć.  Chcąc budować związek w oparciu o szczere rozmowy o tym, co czują  i czego pragną. Ale ponieważ to jest świat, w który dopiero wkraczają potrzebują kobiecego wsparcia.

    DAMOSFERA: A gdzie tu tajemnica… magia…

    MARCIN GRUDZIEŃ: Przecież jedno drugiego nie wyklucza. Związek pełen tajemnicy nie wyklucza wpierania się w trudnych, życiowych sytuacjach, które prędzej czy później się mogą się przecież pojawić.

    Myślenie o związku musi być realne bez złudnych wyobrażeń, które narzuca świat mediów.

    pytania/zdjęcie: Kate Ka

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY