Zwierzęta nocy
17 października wypada 176. rocznica śmierci Fryderyka Chopina. Kulisy kariery pianisty skrywają liczne tragedie i sekrety. Przedwczesna śmierć, tajemnicza choroba i romanse wybitnego kompozytora do dziś poruszają fanów mistrza i składają się na nieprzenikniony portret tragicznego geniusza. Jednym z najbardziej emocjonujących rozdziałów życia poety fortepianu pozostaje jego skomplikowany związek z George Sand.
Pisarka wtargnęła do życia Chopina niczym burza, a gwałtowność relacji nie osłabła przez wspólne lata. Para oburzała ówczesne społeczeństwo doby salonowych konwenansów, spoglądające krzywo na ich brak ślubu. Ale nie tylko świat był przeciwko ich miłości. Związek – od początku forsowany przez Sand i wyjątkowo długo odsuwany w czasie przez samego kompozytora – wywarł z czasem tragiczne piętno na jego psychice.
Wzajemne frustracje i upokorzenie ukochanego na łamach kontrowersyjnej powieści Sand położyły kres niezwykłej fascynacji. Po rozstaniu stan zdrowia chorującego od maleńkości Chopina uległ znacznemu pogorszeniu, a on sam spętany cierpieniem złamanego serca stworzył swe najbardziej poruszające nokturny.
Gorszycielka i mistrz
Do pierwszego spotkania George Sand i Fryderyka Chopina doszło najprawdopodobniej w grudniu 1836 roku w trakcie przyjęcia u wspólnego znajomego kompozytora Franciszka Liszta. Cieszący się już wtedy niezrównanym uznaniem Chopin od pierwszych chwil zachwycił francuską romantyczkę. Jej uczucie pozostawało jednak platoniczne – geniusz z Żelazowej Woli podtrzymywał bowiem tradycyjne oczekiwania wobec kobiet, a wyłamująca się ze wszelkich schematów Sand nie odpowiadała jego upodobaniom.
Autorka o prawdziwym nazwisku Amantine Dupin pisała pod męskim pseudonimem, aby dać szansę swej wszechstronnej twórczości w męskim świecie literatów. W swojej prozie podejmowała wątki namiętności, kobiecej niezależności czy miłości pozamałżeńskiej, co w konserwatywnych czasach przyniosło jej miano skandalistki. Wiele z jej tytułów umieszczono nawet w indeksie ksiąg zakazanych.
Prywatnie George Sand również żyła według własnych zasad. Po kilku latach małżeństwa z Casimirem Dudevantem, odeszła, wybierając samotne macierzyństwo. Powiedzieć, że taka postawa oburzała przed dwoma wiekami, to jakby nic nie powiedzieć. George Sand uchodziła za naczelną „grzesznicę” epoki romantyzmu, której największym przewinieniem okazało się… porzucenie gorsetu – tak w garderobie, jak symbolicznym wymiarze skrępowania kobiet przebrzmiałą obyczajowością.
Jednym z paradoksalnych przykładów łamania reguł przez Sand było… noszenie spodni. Warto przy tym dodać, że lata temu we Francji obowiązywał oficjalny przepis zakazujący tego elementu stroju kobietom z wyjątkiem jazdy konnej i uprawiania sportów. Za jego złamanie w innych okolicznościach groziło nawet pozbawienie wolności. George Sand zasłużyła się jednak francuskiej literaturze w tak imponującym wymiarze, że władze postanowiły łaskawie zaakceptować jej preferencje. Kobieta podróżowała ze specjalnym dokumentem zezwalającym jej na wygodę dwóch nogawek.

Miłość od kolejnego wejrzenia
Umiejętności i sława George Sand nie imponowała jednak młodszemu o sześć lat Fryderykowi Chopinowi. Kompozytor pozostawał jednym z nielicznych przedstawicieli paryskiej śmietanki przerastającym artystkę skalą uznania. Z drugiej strony ewidentnie miał problem z silnymi kobietami. W jego typie pozostawały raczej niewyróżniające się, ciche i potulne damy, przy których mógł poczuć się stroną dominującą. Sand nigdy mu na to nie pozwoliła – jej energia i władczość niejednokrotnie tłamsiły muzycznego geniusza.
Nie będzie przesadą stwierdzenie, że to George Sand uwiodła Chopina. Jej miłosna praktyka wymagała od kobiety wytrwałości i kreatywności, a niekiedy – przebiegłości. Zanim się poznali, pisarka od dłuższego czasu nalegała w listach do Franciszka Liszta na zaaranżowanie ich spotkania. Trudno się temu dziwić – nie było człowieka, który nie słyszałby o talencie pianisty, a rozmiłowana w świecie sztuki i tętniąca romantyzmem Sand zauroczyła się już samymi opowieściami o przyszłym kochanku. Fryderyk nie podzielał tych zachwytów. W liście do bliskich pisał o George Sand: „twarz jej niesympatyczna, nie podobała mi się. Jest w niej coś odpychającego”.
„Ktoś Pana uwielbia”
George Sand nie składała broni. Kobieta na wszelkie możliwe sposoby próbowała zbliżyć się do Chopina, inicjując wspólne przyjęcia i poruszając siatką wspólnych kontaktów, niestety, przez długie miesiące bezskutecznie. Zignorowane zostały nawet jej biało-czerwone stylizacje, które kompletowała na cześć barw narodowych legendarnego Polaka.
Chopin pozostawał wówczas zaręczony z Marią Wodzińską. Choć wierzył, że ułoży sobie u jej boku życie, latem 1937 roku doszło do zerwania narzeczeństwa. Sand może i zacierała radośnie dłonie, ale kompozytor nie miał w zwyczaju szybko zapominać o utraconych miłościach. Zwłaszcza, że związek przerwali rodzice partnerki obawiający się słabego zdrowia Chopina… Przez wiele miesięcy nie mógł przeboleć utraty Marii. Okresy prywatnych niepowodzeń i smutków napędzały jego artystyczny wyraz, przynosząc ukojenie dla trudnych emocji.
W kwietniu 1838 roku George Sand ponownie przypomniała o sobie Chopinowi. Choć jej wcześniejsze zaproszenia na wspólne wakacje pozostawały bez odpowiedzi, to autorka nie unosiła się honorem i regularnie przyglądała się z widowni miłości swojego życia. Po jednym z występów zostawiła Fryderykowi liścik z notką: „Ktoś Pana uwielbia”, a to zmieniło wszystko. Bardzo prawdopodobne, że złamane serce geniusza potrzebowało kogoś, kto otoczyłby je opieką. Siła George Sand, która wcześniej go odpychała, w końcu wydała się Chopinowi atutem. Czuł, że przy tej kobiecie ponownie odnajdzie szczęście i wsparcie. Sand faktycznie była kimś więcej niż kochanką. Sama mówiła o sobie jako „drugiej matce Chopina”.
Była jego przyjaciółką i strażniczką. Ceniła jego dorobek i opiekowała się kompozytorem w pogarszających się okresach zdrowotnych. A te nieustannie nękały Fryderyka – od ciągłego kaszlu przez krwioplucie i zapalenia górnych dróg oddechowych do problemów żołądkowo-jelitowych utrudniających codzienne funkcjonowanie. Dochodziło do tego, że para bywała wypraszana z kurortów, gdyż obawiano się rzekomej gruźlicy, na którą mógł cierpieć Chopin.
Do tego wszystkiego dochodził społeczny ostracyzm, który głośno potępiał ich wspólne życie bez ślubu. U boku Fryderyka George wychowywała ponadto dwójkę dzieci z dawnego małżeństwa: syna Maurice’a i córkę Solange. Troska kobiety pozwoliła Fryderykowi na pełne poświęcenie się komponowaniu w jej domu w Nohant, bez konieczności dorabiania na udzielanych lekcjach.

Furia
Miłość i sztuka w dalszym ciągu wypełniały ich codzienność, ale rola opiekunki zaczęła z czasem frustrować George Sand. Ich ostatnie chwile miała porównywać z „klasztornym celibatem”. Czara goryczy przelała się, gdy Sand wydała książkę „Lucrezia Floriani”, której historię nieszczęśliwej kobiety w związku z niedojrzałym emocjonalnie mężczyzną odczytano w kategoriach autobiograficznych. Rodzina Chopina uznała publikację za czystą zniewagę wrażliwości pianisty.
Od tamtej pory między kochankami rozgorzały nieustanne kłótnie. Mimo to ostatecznym powodem rozstania Chopina z Sand miała być… jej córka. Dziewczyna zawiązała bliską więź z pianistą, która sprawiała, że podczas rodzicielskich potyczek z matką, Fryderyk wstawiał się za córką Sand. To miało doprowadzać ją do białej gorączki, a w końcu zrodziło podejrzenie co do ewentualnego romansu kochanka i córki. Oboje zaprzeczali tego typu insynuacjom i wciąż nie ma żadnych dowodów na to, aby łączyły ich erotyczne kontakty, jednak dla George Sand zazdrość była pretekstem do rozstania.
Żal do grobowej deski
Jej odejście po raz kolejny złamało Chopina. Gdy później trafili na siebie przypadkowo w Paryżu, George Sand miała chwycić dłonie mężczyzny i podjąć próbę kontaktu. On jednak uciekł bez słowa, w duchu wciąż jednak tęskniąc za jej obecnością i pomocną dłonią. Gdy umierał niedługo później w 1949 roku w wieku zaledwie 39 lat, miał szeptać z żalem obietnicę Sand: „Mówiła, że umrę na jej rękach”.
George Sand nie towarzyszyła Fryderykowi Chopinowi na łożu śmierci, nie zjawiła się też na jego pogrzebie, choć przeżyła polskiego wirtuoza o 27 lat. Nie była jedyną miłością w życiu kompozytora, jednak pozostała kobietą, która odcisnęła na nim najtrwalszy ślad. Dzięki jej wsparciu i opiece Chopin stworzył swe najlepsze dzieła przy jednoczesnej walce z tajemniczą, wówczas niezdiagnozowaną chorobą. Gdy drogi pary się rozeszły, kompozytor pogrążył się w smutku i nostalgii, który od tej pory zdominował jego muzyczne dzieło.
Więcej o kulturze i sztuce znajdziecie tutaj.



