Wielka ambicja i uroda
Dla urodzonej 19 października 1839 roku w Oksfordzie Jane Morris sztuka stanowiła przepustkę do lepszego życia. Naprawdę nazywała się Jane Burden, pochodziła z biednej rodziny i miała co najmniej dwie młodsze siostry.
Gdy dziewczyna miała 18 lat zwrócili na nią uwagę Gabriel Rossetti i Edward Burne-Jones. Płomiennorude włosy, ciemna oprawa oczu, wysoka linia czoła i szczupła sylwetka spodobały się prerafaelitom, malarzom zafascynowanym renesansem, sprzeciwiającym się sztywnym regułom narzuconym przez akademicki styl. Odtąd nie było obrazu, do którego nie pozowałaby Jane.
Wielu artystów się w niej podkochiwało i William Morris nie był wyjątkiem. Kobieta nie odwzajemniała uczuć malarza, ale zgodziła się na ślub. Miała w tym ukryty cel.
W XIX wieku dostęp do edukacji posiadały wyłącznie kobiety z wyższych sfer. Aby uzyskać ten przywilej, Jane musiała wyjść za mąż za bogatego mężczyznę. William Morris był cenionym artystą, miał pieniądze i pozycję. Jak przystało na twórcę z dużym dorobkiem posiadał własną pracownię, gdzie tworzył meble, tkaniny i witraże. Ze względu na nadmiar pracy doglądanie studia zlecił Jane.
Młoda żona pokochała sztukę. Była ambitna, nauczyła się grać na pianinie, mówiła płynnie po francusku i włosku, w wolnym czasie haftowała i rysowała.
W 1865 roku Jane Morris wdała się w romans z Gabrielem Rossettim, przyjacielem Williama Morrisa. Dzięki kobiecie Rossetti stał się cenionym twórcą, zaś uwieczniona na dziesiątkach płócien Morris została ikoną swych czasów.
„Ciężko powiedzieć, czy jest wielką syntezą wszystkich obrazów prerafaelitów, czy to te obrazy są wnikliwą analizą jej samej… W każdym razie jest cudowna” – podsumował Henry Jones, autor książki „Portret damy” i podróżnik.
Para rozstała się w 1894 roku, kilka lat przed śmiercią kobiety. Jane Morris zmarła 26 stycznia 1914 roku w wieku 74 lat.
Dziełem jej życia była istniejąca do dziś fundacja Williama Morrisa, która zajmuje się promowaniem lokalnego rzemiosła.
Bardzo obiecująca skandalistka
W XIX wieku pozowaniem do obrazów zajmowały się głównie biedne, pochodzące z niższych sfer dziewczyny. Było to jedno z zajęć, które nie wymagało wyższego wykształcenia. Modelki musiały tylko ładnie wyglądać i wykonywać polecenia artystów.
Te słowa zabolały Victorine Meurent, kobietę, która talentowi dorównywała Édouardowi Manetowi.
Urodziła się 18 lutego 1844 roku w Paryżu w rodzinie drobnych rzemieślników. Nauczona ciężkiej pracy szybko zaczęła zarabiać. Jako nastolatka, w wieku 16 lat, trafiła do atelier Thomasa Couture, gdzie uczyła się podstaw malarstwa i poznała Maneta.
Zauroczony grającą na gitarze dziewczyną Manet szybko „obsadził” ją w kilku najsłynniejszych obrazach, w tym w „Ulicznej śpiewaczce”, „Śniadaniu na trawie” i kontrowersyjnej „Olimpii”. Praca była ciężka, źle płatna, ale Manet obiecał, że jeśli sprzeda obrazy, podzieli się z kobietą zyskami.
Malarz nigdy nie dotrzymał słowa.
Victorine Meurent nie mogła liczyć na inne zlecenia. Po tym, jak w 1865 roku, „Olimpia” została po raz pierwszy zaprezentowana na paryskim Salonie, modelkę zaczęto nazywać ladacznicą. Nagi kobiecy akt, zuchwała poza modelki i czarnoskóra służąca sprawiły, że na Meurent krytycy patrzyli z góry. Nazywana przez dziennikarzy „kobiecym rodzajem goryla”, sprowadzona do roli obiektu – Victorine postanowiła udowodnić, że nie mają racji.
Dziesięć lat po pamiętnej wystawie, w 1875 roku, Victorine trafiła do Académie Julian, jedynej szkoły artystycznej dla kobiet w Paryżu. Mimo opinii skandalistki, której dorobiła się podczas pracy nad „Olimpią”, była jedną z najlepszych studentek. Tworzyła autoportrety, portrety dzieci i kobiet. Chętnie słuchała doświadczonych artystów, w tym Maneta, była jego kochanką.
Rok po dostaniu się na uczelnię, Victorine zaprezentowała swoje obrazy na Salonie. Kolejne pokazy w 1879, 1885 i 1904 roku sprawiły, że zwrócono uwagę na jej talent i osobowość. Jednak ze względu na kłopoty finansowe dalej pozowała malarzom do portretów. Uwielbiał ją Norbert Goeneuttem, a Henri Toulouse-Lautrec nazwał swoją muzą.
W 1903 roku Victorine Meurent jako jedna z niewielu kobiet została przyjęta do Société des Artistes Français, co nie przełożyło się na poprawę jej sytuacji finansowej.
Mała ilość zamówień i kłopoty z utrzymaniem się wymusiły na niej wyprowadzkę z Paryża i zamieszkanie w gminie Colombes. Razem z przyjaciółką, Marie Dufour, Victorine Meurent wynajęła mieszkanie. Ta decyzja okazała się dla niej niefortunna. W całej Francji plotkowano o kobiecie sypiającej z kochanką.
Mimo umiejętności, jakie posiadała, do Victorine Meurent przylgnęła łatka kurtyzany, muzy Maneta – żyjącej w cieniu malarza.
Pod koniec kwietnia 1883 roku zmarł Édouard Manet. Pozostająca w trudnej sytuacji Victorine Meurent poprosiła o wsparcie wdowę po malarzu, jednak Suzanne Manet zlekceważyła jej prośbę. Nie zamierzała pomagać kobiecie, która – według niej – nadszarpnęła reputację malarza.
Victorine Meurent zmarła 17 marca 1927 roku w Colombes. Do naszych czasów zachowało się niewiele dzieł artystki, praktycznie cały dorobek spłonął w pożarze domu. Po latach, ukochaną muzę Maneta upamiętniono w inny sposób: stała się bohaterką dwóch książek historycznych i kilku powieści.
Muza z komediowym zacięciem
Naprawdę nazywała się Léontine Pauline Jeanne Samary, ale w historii sztuki zapisała się jako ulubiona modelka Pierre’a Augusta Renoira. Urodziła się 4 marca 1857 roku we francuskiej miejscowości Neuilly-sur-Seine. Już w dzieciństwie przejawiała talent komediowy. Mając 14 lat Jeanne Samary trafiła do Conservatoire national supérieur d’art dramatique, aktorskiej kuźni talentów.
Cztery lata później, w 1875 roku, dostała angaż w teatrze Comédie-Française, najsłynniejszym teatrze komediowym Paryża. W tym samym czasie Jeanne zagrała w „Świętoszku” Moliera, gdzie wcieliła się w postać Doryny. Najczęściej obsadzano ją w roli pokojówki lub służącej, ale największe uznanie przyniosły jej role komediowe. Krytycy zachwycali się naturalnością i świetną grą aktorską.
W 1877 roku przez wspólną znajomą poznała obiecującego malarza Pierre’a Augusta Renoira. Po tym jak artysta uwiecznił ją w „Balu w Moulin de la Galette”, „Huśtawce” i „Śniadaniu wioślarzy” plotkowano o pozbawionej zmarszczek twarzy modelki, która z wyglądu przypominała dziecko.
Portrety Jeanne Samary znacznie odbiegały od granych przez nią postaci. Pierre Auguste Renoir nie znosił teatru, portretował modelkę z dala od sceny.
Cztery lata po stworzeniu pierwszego portretu, w 1881 roku, Jeanne Samary przestała pozować Renoirowi do obrazów. Aktorka poznała wtedy Paula Legarde, z którym miała troje dzieci. Grająca kurtyzany i panny lekkich obyczajów Samary nagle uznała, że powinna się ustatkować.
Ukochana modelka Renoira zmarła na dur brzuszny 18 września 1890 roku w Paryżu w wieku 33 lat. Dziś możemy podziwiać ją w prawie 12 obrazach, do których pozowała impresjoniście.
Ulubienica Francuzów
Urodziła się 30 marca 1872 w Carskim Siole w Rosji.
W życiu pochodzącej z artystycznej rodziny Misi Godebskiej pełno było sztuki, strachu i poczucia winy związanej z niespodziewaną śmiercią matki. Nawet gdy została muzą mieszkających w Paryżu artystów – nie umiała poradzić sobie z przeszłością i nie potrafiła wybaczyć ojcu przygodnych romansów. Wysłana przez niego do Belgii, a następnie Paryża i Londynu usiłowała ułożyć sobie życie na nowo.
Miała 15 lat gdy wyszła za Tadeusza Natansona, starszego od niej wydawcy „La Revue Blanche”, pisma propagującego impresjonizm. Okładki eleganckiego czasopisma tworzył Henri Toulouse-Lautrec, do obrazów pozowała mu Misia. Podobno malarz zakochał się w dziewczynie, lecz zanim zdążył wyznać jej miłość trafił do szpitala psychiatrycznego.
Misia Godebska podobała się mężczyznom. W nieśmiertelnym, nieco niedbałym koku, odziana od stóp do głów w biel lub czerń sprawiała wrażenie młodszej niż była w rzeczywistości. Przez dom kolekcjonerki przewinęły się tłumy artystów. Gościli u niej Artur i Helena Rubinstein, Marcel Proust, pisarka Colette, Erik Satie, Siergiej Prokofiew czy Igor Strawiński. Na jej wsparcie mogła liczyć Coco Chanel. O dobrą opinię na temat dzieł zabiegał też Maurice Ravel, napisał dla kobiety dwa utwory. Marcel Proust uwiecznił ją w swojej najsłynniejszej powieści, „W poszukiwaniu straconego czasu”. Hołubił ją Pablo Picasso, który w 1921 roku poprosił, by Misia została matką chrzestną Paula, syna malarza. Jedynie Auguste Renoir miał do Misi ambiwalentny stosunek. Kolekcjonerka nie wierzyła artyście, który powtarzał, że na każdym kolejnym portrecie Godebska będzie ładniej wyglądać.
Życie z dala od intryg i problemów miało wady.
Godebska jako ostatnia dowiedziała się o kłopotach finansowych męża, który nie umiał zadbać o magazyn. Chcąc ratować majątek Tadeusz Natanson poprosił o pomoc milionera Alfreda Edwardsa. Nie przewidział, że milioner zakocha się w Misi, a kobieta rozwiedzie się z pierwszym mężem.
Zimą 1905 roku Misia Godebska ponownie wyszła za mąż. Była szczęśliwa, kupowała od przyjaciół obrazy, które znacznie zyskiwały na wartości i wspierała finansowo przyjaciół. Niestety nie miała szczęścia w miłości.
W głowie Edwardsowi zamieszkała aktorka zwana „uśmiechem Paryża” Geneviève Lantelm. Misia była zdruzgotana, kochała Alfreda, a jeszcze bardziej pieniądze. Nie znosiła jednak pustki i gdy poznała katalońskiego malarza José María Sert wyszła za niego za mąż. Był to pierwszy mężczyzna, którego naprawdę kochała.
Jak przystało na ulubioną muzę Paryża, Misia Godebska większość życia spędziła we Francji. Nieustannie wspierała artystów, kupowała ich prace i podróżowała po świecie.
Misia Godebska zmarła 15 października 1950 roku w Paryżu.
Modelki ze słynnych obrazów były kobietami wyzwolonymi, kochały sztukę, znajdowały w niej ratunek i pocieszenie. Zachwycały urodą i magnetycznym spojrzeniem, były ikonami mody. Niejednokrotnie ich wizerunki były bardziej znane od nich samych.




