Więcej...

    Hanka Bielicka – dama w kapeluszu, która rozśmieszała całą Polskę

    9 listopada przypada rocznica urodzin jednej z najbardziej charakterystycznych postaci polskiej sceny teatralnej i kabaretowej – Hanki Bielickiej. Aktorka o donośnym, chropowatym głosie, niepowtarzalnym poczuciu humoru i nieodłącznym kapeluszu na głowie przez dziesięciolecia bawiła publiczność, stając się symbolem inteligentnej satyry i elegancji w stylu retro. Choć sama mawiała, że urodziła się „z poczuciem humoru zamiast posagu”, pozostawiła po sobie dorobek, którego nie da się przecenić.

    Z Łomży na wielką scenę

    Hanka Bielicka, a właściwie Anna Weronika Bielicka, przyszła na świat 9 listopada 1915 roku w Konowce (dziś tereny Ukrainy), lecz już w dzieciństwie wraz z rodziną przeniosła się do Łomży – miasta, które przez całe życie uważała za swoje rodzinne i do którego często wracała myślami. Tam rozpoczęła naukę i pierwsze przygody z występami scenicznymi.

    Zanim jednak trafiła na deski teatru, ukończyła filologię polską na Uniwersytecie Warszawskim, co – jak sama żartowała – pomogło jej „mówić dużo, ale z sensem”. W czasie studiów uczęszczała też do Państwowego Instytutu Sztuki Teatralnej, gdzie szlifowała warsztat aktorski pod okiem najlepszych mistrzów przedwojennej sceny.

    Głos, którego nie dało się pomylić

    Jej kariera zawodowa rozkwitła tuż po wojnie. Związana z Teatrem Współczesnym, Teatrem Syrena oraz Kabaretem Dudek, Bielicka dała się poznać jako aktorka o niezwykłym talencie komicznym. Jej głos – donośny, chropowaty, „trzeszczący jak stara płyta”, jak sama mówiła – stał się jej znakiem rozpoznawczym. Dzięki niemu nikt nie mógł jej pomylić z kimkolwiek innym.

    Publiczność pokochała ją przede wszystkim za rolę Dziuni Pietrusińskiej, czyli „starej, dobrej znajomej” z radiowej audycji „Podwieczorek przy mikrofonie”, emitowanej przez Polskie Radio od 1946 roku. Przez ponad pół wieku Bielicka bawiła słuchaczy błyskotliwymi monologami, w których z humorem komentowała rzeczywistość – z dystansem, kobiecą intuicją i szczyptą autoironii.

    Kobieta z klasą i kapeluszem

    Trudno wyobrazić sobie Hankę Bielicką bez kapelusza. Stał się jej nieodłącznym atrybutem i elementem osobistego stylu. Artystka posiadała ich podobno ponad czterysta, a każdy był wyjątkowy. Często sama projektowała swoje nakrycia głowy lub zamawiała je u najlepszych modystek w Warszawie.

    „Kobieta bez kapelusza jest jak herbata bez cytryny” – mawiała. Kapelusz był dla niej nie tylko ozdobą, lecz także metaforą – wyrazem dystansu do świata, zasłoną ironii i elementem scenicznej tożsamości. Wystarczyło, że pojawiła się na estradzie w jednym ze swoich barwnych nakryć głowy, a publiczność już wiedziała, że za chwilę będzie się śmiać do łez.

    Na ekranie i na scenie

    Choć teatr i kabaret były jej prawdziwym żywiołem, Bielicka zapisała się także w historii polskiego kina. Wystąpiła m.in. w filmach „Zakazane piosenki”, „Cafe pod Minogą”, „Pani minister tańczy”, „Pamiętnik pani Hanki”, „Pan Wołodyjowski” czy „Rozmowy kontrolowane”. Zawsze tworzyła wyraziste postacie – często kobiety z charakterem, wygadane, zaradne, obdarzone dużą dozą życiowego sprytu.

    W życiu prywatnym również cechowała ją niezależność i siła. Choć przez pewien czas była żoną aktora Jerzego Duszyńskiego, małżeństwo rozpadło się, a Bielicka – jak przystało na kobietę z klasą – nigdy nie przenosiła spraw osobistych na forum publiczne. Całą energię poświęcała pracy i kontaktowi z publicznością.

    Humor i dystans – jej recepta na życie

    Hanka Bielicka była mistrzynią anegdoty i ciętej riposty. Potrafiła rozśmieszyć każdego, ale zawsze z klasą – nigdy wulgarnie, nigdy kosztem innych. Jej humor był inteligentny, pełen ciepła i autoironii. „Najlepiej śmiać się z samej siebie – to nigdy nie wychodzi z mody” – mówiła w jednym z wywiadów.

    Do końca życia występowała na scenie. W wieku ponad 90 lat wciąż pojawiała się w telewizji, na estradach i w teatrach, zadziwiając energią i pogodą ducha. Odeszła 9 marca 2006 roku w Warszawie, pozostawiając po sobie nie tylko setki ról, ale przede wszystkim wspomnienie kobiety, która – jak nikt inny – potrafiła łączyć elegancję z dowcipem. 

    Dziedzictwo z uśmiechem

    Dziś Hanka Bielicka jest ikoną minionej epoki – symbolem przedwojennej ogłady, powojennej odwagi i powojennego humoru, który pozwalał przetrwać trudne czasy. Jej charakterystyczny głos, śmiech i barwne kapelusze na zawsze pozostaną częścią polskiej kultury.

    W Łomży, w której dorastała, co roku odbywają się wydarzenia upamiętniające jej twórczość. Na jednej z ulic miasta stoi też ławeczka Hanki Bielickiej – z brązu, z kapeluszem, w którym wciąż jakby czeka, by ktoś przysiadł się i posłuchał jej anegdot.

    Bo jak sama mówiła:

    „Trzeba mieć kapelusz na głowie, ale głowę też pod kapeluszem.”

     

    Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.

    Ławeczka Hanki Bielickiej w Łomży autorstwa Michała Selerowskiego, fot. Wikipedia
    Ławeczka Hanki Bielickiej w Łomży autorstwa Michała Selerowskiego, fot. Wikipedia

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ

    Proszę wpisać swój komentarz!

    Akceptuję Politykę prywatności / RODO i Regulamin serwisu

    Proszę podać swoje imię tutaj



    Inne w kategorii

    PARTNERZY