Antyk
Antyk. Na topie są kobiety szczupłe, drobne, o jasnej cerze. Spokojne, pełne harmonii i równowagi, doskonale w swej proporcji. Przykład – Wenus z Milo. Podobnie sytuacja wygląda w średniowieczu, gdzie trendy była szczupłość. Według naukowców ideał tamtych czasów ważył około 40 kilogramów, czyżby to początki anoreksji? Ideałem była kobieta chuda, o jasnej cerze i blond lub jasnorudych włosach. Fajnie? Hm… przeskoczmy szybko do następnych czasów, bo chyba są bliższe współczesności. W renesansie ideałem były okrągłe kształty, jednak nie tak bardzo jak u kobiety baroku, u renesansowej damy są one zaokrąglone, dają wrażenie pełni. Dzięki temu postrzegamy ją jako istotę spokojną i delikatną.
Ciekawie wyglądała sytuacja w baroku. Widać to na przykładzie barokowego obrazu „Trzy gracje” Rubensa, na którym malarz wręcz fascynuje się kobiecymi kształtami: maluje każdą fałdkę. Nadwaga, duże pośladki i grube ramiona były szczytem mody. Ale czy i zdrowia?
Salony
Kolejna epok też nie sprzyjała normalności, bo na topie była wąska talia i szerokie biodra, podkreślane dodatkowo przez suknie zakładane na metalowe stelaże. Czyli na salonach królowały krągłości i kobiece pupy. Czyżbyśmy zbliżały się do naszych czasów, gdzie generalnie dominuje epoko luzu, każdy nosi co chce i wygląda jak mu pasuje? Jeszcze trochę nieszczęsne niewiasty muszą na to poczekać, bo mimo, że wiek 18 i 19 to czas prostych luźnych sukienek, ale… już za chwilę modna staje się talia osy, czyli kobiety męczą się nosząc gorsety. Lata 20. 20 wieku to wstęp do smukłych chłopięcych sylwetek, by za chwilę do mody wkroczyła pełna sexapilu Marilyn Monroe, by wywrócić świat do góry nogami.
A co teraz mamy w modzie? Hmm… siebie. Każda z nas jest idealna. Piękna. Niepowtarzalna…. Jesteśmy kobietami, które same tworzą swoją historię? Tyle teorii… Czy naprawdę jest wiele kobiet, które tak o sobie myślą?
Piękno
– Wydaje mi się, że niewiele. Chociaż moim zdaniem tendencja idzie w tę stronę, że niektóre kobiety, szczególnie te bardzo młode, aż nadto akceptują swój wygląd, tj. odłuszczone ciało, którym epatują na wszystkie strony. Zaobserwowałam też, że w Europie Zachodniej nie ma takiego lansu jak u nas. Kobiety ubierają się ładnie i wygodnie, bez epatowania dużymi dekoltami czy mini. Nie doczepiają rzęs, nie powiększają ust i nie robią sobie dziwnych przerysowanych brwi – mówi Edyta Gawarska z Damosfery.
Na świecie króluje naturalność. Kobiety nie zagapiają się właśnie na ikony mody, urody, etc. tylko są sobą, ale w tym dobrym znaczeniu, bo dbają o swój wygląd, ale przede wszystkim ze względu na swoje zdrowie i dobre samopoczucie.
– Chyba nie powinnyśmy być, aż tak zadowolone ze swojego wyglądu, szczególnie, wtedy, gdy mamy sporą nadwagę, a ukazujemy całemu światu coś, co inni woleliby naprawdę nie oglądać – śmieje się Edyta.
Co wy na to?
tekst: redakcja Damosfery



