Kalina Jędrusik – barwny ptak w komunistycznej klatce

Kalina Jędrusik – barwny ptak  w komunistycznej klatce

Mówiono o niej polska Marilyn Monroe. Rozsadzała sceniczne normy, nie liczyła się z etykietą. Była spontaniczna, żywiołowa. Manifestowała swą kobiecość, budząc zachwyt wśród mężczyzn i niechęć wśród kobiet. Liczyła się z zastrzeżeniami konserwatywnej części widzów, szokując i łamiąc konwenanse społeczne. Robiła to z niemałą satysfakcją, odsłaniając piękny dekolt, na którym lubiła zawieszać duży krzyż. Piękna kobieta o dużych, kocich oczach, seksownym głosie i pięknym uśmiechu łamała serca wielu mężczyznom, rozpalając ich swoją zmysłowością.

Dzieciństwo

Kalina Jędrusik urodziła się w 1930 roku w Gnaszynie koło Częstochowy. Jej ojcem był Henryk Jędrusik, senator RP w latach 1938-1939 oraz pedagog i działacz Związku Nauczycielstwa Polskiego.  Po wojnie władze komunistyczne odebrały  mu prawo do nauczania, dlatego został kierownikiem internatu dla młodzieży. Stosował niekonwencjonalne metody wychowawcze. Miał w sobie wiele zrozumienia i tolerancji dla młodych. Dla Kaliny był inspiracją.  Uczniom pozwalał decydować o sobie, uczył ich niezależności. Wychowanie wpłynęło na postrzeganie przez młodą dziewczynę kwestii małżeństwa, wolności i erotyki. (Jej szkolny kolega wspominał, że dziewczyna została wyrzucona z liceum za to, że chodziła bez stanika). Ojciec Kaliny związał się z dwiema siostrami, z których jedna była matką dziewczyny. A więc Kalina urodziła się już w środowisku, gdzie obyczajowość nie miała barier.  Ojciec zaszczepił w córce miłość do słowa pisanego. Miał pokaźną bibliotekę, a literatura to było coś, co ją pochłaniało. Przeczytała wiele książek. Matkę pamiętała jako niezwykle umuzykalnioną, osobę, która ślicznie śpiewała i grała na fortepianie. Miała dwójkę rodzeństwa, brata Macieja i siostrę Zofię. Maciej tak wspominał Kalinę: Kalina często wpadała na Miodową. Mówiła : „Śpieszę się, kurwa, taksówka na mnie czeka”. I siedziała pół godziny. Jako 12, 13-latek odprowadzałem ją do tej taksówki. Taksówkarzowi mówiła: „A to mój brat”. Była dumna, bo to ją odmładzało”.

Kariera w teatrze

Studiowała w Państwowej Wyższej Szkole Aktorskiej w Krakowie, jednocześnie debiutując  na deskach gdańskiego Teatru Wybrzeże. W latach 50-tych występowała w Teatrze Narodowym, później w Teatrze Współczesnym, a od roku 1964 – w Teatrze Komedia. Zasilała Studencki Teatr Satyryków. Grała też w Teatrze Rozmaitości. W 1985 roku została aktorką Teatru Polskiego, gdzie pracowała do 1991 r., czyli do momentu jej przedwczesnej śmierci. Występowała też w Kabarecie Starszych Panów oraz w duecie z Violettą Villas. Pasowały do siebie. Obie były unikalne i obdarzone geniuszem. Obie nietuzinkowe, emanujące energią i szokujące.

W pamięci widzów zapadła rola Joanny w filmie komediowym „Lekarstwo na miłość”, czy też role w filmach: „Dziewczęta z Nowolipek”, „Niewinni czarodzieje”, „Lalka”, „Podwójne życie Weroniki”, „Ewa chce spać”, „Ziemia obiecana”.

W plebiscycie na najlepszą aktorkę w historii polskiego filmu, organizowanego przez pismo „Film”, zajęła trzecie miejsce.

Zaszufladkowanie

Kalina lubiła szokować. Pewnego razu zabroniono jej występów telewizyjnych, ponieważ pojawiła się na szklanym ekranie z głębokim dekoltem i krzyżem na szyi. Sama aktorka mówiła: „Chcę możliwie prosto przekazywać swoje prawdy widowni. Przeżywać je powinna już ona sama. Nie chciano mnie, nie umiano wykorzystać mojej urody i zdolności. Wyskubana zostałam ze swoich kolorowych piórek. Jestem jedną z nielicznych kobiet, które uważają, że prawdziwa twórczość jest domeną tylko mężczyzn. Nie wiem, nie widziałam, nie spotkałam nigdy Mozarta w spódnicy czy Rembrandta w spódnicy”.

Miłość

W 1955 r. podczas spaceru poznała pisarza Stanisława Dygata, który zafascynował się aktorką do tego stopnia, że rozwiódł się z żoną, zamieszkał w tym samym mieszkaniu z Kaliną, byłą teściową, byłą żoną i córką Dygata – Magdą. Stanisław Dygat podobnie jak Kalina wychowywał się w domu, w którym panowały odmienne od innych stosunki. Ojciec pisarza prowadził podwójne życie. W czasie wojny mieszkał z dwiema kobietami. Mając już rodzinę, związał się z żoną swego bliskiego kuzyna. Dygat wspominał, że dom jego dzieciństwa był depresyjny  i melancholijny. Kalina będąc w związku z Dygatem, akceptowała zdrady partnera, a on jej.  Para prowadziła dom otwarty, gdzie przedstawiciele środowisk filmowych i literackich bywali często do białego rana. Do legendy przeszli kochankowie Jędrusik, nocujący nierzadko pod jednym dachem z jej mężem. Kalina potrafiła przyjmować gości, leżąc półnaga u boku kochanka, gdy jej mąż był w pokoju obok. Po latach tak to komentowała: „Przeżyłam kilka szalonych romansów, niedużo. No, kiedyś policzyłam – pięć. To wcale nie jest dużo na całe życie. Nie umiałam ich ukryć – żer dla legendy. I jeżeli ktoś życzliwy opowiedział mężowi o mojej nowej fascynacji innym mężczyzną, on mawiał swoim cudownym, wolterowskim ‘r’: „Gdyby ona była panienką na poczcie, przyklejającą znaczki, to być może nie byłyby jej potrzebne takie fascynacje. Kalina jest wielką aktorką i potrzebne jej są niezwykłe, cudowne momenty”.

Na jednych jej głęboki dekolt, rozchylone usta i pełne zmysłowości spojrzenie robiło  ogromne wrażenie, na innych jej „ dziwna uroda”, jak mawiał Kazimierz Kutz,  nie działała. Jedno jest pewne – Kalina była niezwykła. Miała nieposkromiony apetyt na życie i cięty język. Uwielbiała dobrą kuchnię i z pasją gotowała, zwłaszcza gdy była zakochana. Łakomstwo sprawiało, że stosunkowo łatwo przybierała na wadze. Odchudzała się, ale nie umiała odmówić sobie dobrego jedzenia i alkoholu. Mówiła to, co myślała. Na potrzeby filmu potrafiła być zmysłowa, a wobec przyjaciół i znajomych do bólu szczera. Sentymentalna i wyzwolona erotycznie. Potrafiła płakać jak bóbr, oglądając melodramaty. Miała więc wiele skrajności w sobie.

Trudne relacje

Urodziła córkę, jednak dziecko zmarło krótko po porodzie. Przeszła operację, która sprawiła, że była bezpłodna. Zazdrosna była o jedną kobietę – córkę męża – Magdę. Po latach córka Dygata napisała książkę „Rozstania”. Można w niej wyczytać trudną relację dziewczyny z macochą i rozdartym pomiędzy nimi Dygatem. Magda w swej książce wspominała: „Byłam świadkiem awantury między nimi, w wyniku której ona wyszła, trzaskając drzwiami. Kiedy zostaliśmy sami z ojcem, chcąc rozładować sytuację, stanęłam w jej obronie. Było to coś w rodzaju: Zrozum ją, ona ma różne problemy. Powiedział, że jestem naiwna, jeśli myślę, że podlizywanie się zmieni jej stosunek do mnie. Ona Cię nienawidzi, zawsze Cię nienawidziła i robiła wszystko, żeby mnie do Ciebie zrazić. W chwilę potem trzasnął drzwiami pokoju i nie odzywał się do mnie przez następnych parę tygodni”. Można wnioskować, że trudna relacja  w domu pomiędzy  dorastającą nastolatką i Kaliną była formą rywalizacji o względy Dygata.

Kariera

W 1955 r. małżonkowie przenieśli się do Warszawy. W stolicy Kalina zaczęła grać na deskach Teatru Narodowego. Wcieliła się w rolę Zofii w „Ostrym dyżurze” Jerzego Lutowskiego w reżyserii Erwina Axera. Dostała tę rolę w zastępstwie za Danutę Szaflarską. Był to dla młodej aktorki bodziec do dalszej pracy. Występowała na deskach różnych teatrów, ale prawdziwą popularność przyniosły jej role w Teatrze Telewizji. Sukces odniosła współpracując z Adamem Hanuszkiewiczem przy „Odynie” i „Apollu”, gdzie zagrała rolę Agnieszki. Kalina potrafiła stworzyć ciekawe portrety kobiet.

W Teatrze Współczesnym  zachwyciła publiczność nie tylko polską, ale też zagraniczną, grając rolę Polly w „Operze za 3 grosze” Bertolda Brechta w reżyserii Konrada Swinarskiego.  Polly nie tylko świetnie wyglądała, ale też pięknie śpiewała.  W kuluarach mówiono, że zyskano wokalistkę wielkiego formatu, choć niewielkiego wzrostu. Dziewczynę o urzekającej urodzie. Dzięki „Polly” Jędrusik rozpoczęła współpracę z Polskim Radiem. Aksamitny głos został usłyszany przez Jeremiego Przyborę i Jerzego Wasowskiego – twórców  Kabaretu Starszych Panów. Zaprosili  Kalinę do współpracy. Zadebiutowała w programie „Kaloryfeeria”, jako śpiewająca dziewczyna z żeberka kaloryfera. Młoda aktorka w kabarecie więcej śpiewała niż mówiła, bo – jak to mówił Jeremi – jako aktorka była nie do okiełznania. Z kabaretem Starszych Panów wiązała się pewna anegdota.  Podczas nagrywania jednego z odcinków Kalina miała się kąpać w wannie, a Jeremi Przybora miał ją podglądać przez dziurkę od klucza. Aktorka postanowiła zrobić mu niespodziankę i rozebrała się całkowicie. Nie przewidziała tylko, że Przybora będzie to podglądanie tylko pozorował. Nagą Kalinę zobaczył za to elektryk wymieniający żarówki w reflektorze, który z wrażenia spadł z drabiny.

„Łatka”

Legendarny stał się jej dekolt, udekorowany krzyżykiem. Telewizja została zasypana listami i petycjami od kobiet oburzonych takim wyeksponowaniem ciała. O jednym z listów wspominała sama aktorka: „20 się ich podpisało pod tym, żeby mnie nie pokazywać, bo gorszę ich mężów – biedne, niemądre kobiety w rozdeptanych pantoflach, a co najgorsze, niepragnące się zmienić’  Bulwersowała ponoć samego Gomułkę albo raczej jego żonę. Tak wspominała „Słyszałam, że Pan Gomułka rozbił telewizor, kiedy zobaczył moje omdlewające spojrzenie. Kiedy pokazywałam się w spódnicy ściśniętej w pasie, z wypiętym biustem i to jeszcze – o zgrozo – bez stanika, towarzyszyły mi różne wyzwiska: „Jak mogłeś tę kurwę puścić na ekran? I pewnego dnia wezwano mnie do dyrekcji telewizji na poważną rozmowę. Rozmawialiśmy o tym, jak powinnam być ubrana w programie, który przygotowywałam.  Postawiono warunek, że wejdę przed kamery, jeżeli będę ubrana od stóp do głów. Wystąpiłam więc w czarnej sukience z golfem. Zaśpiewałam piosenkę, ukłoniłam się i odwróciłam tyłem. Oczom telewidzów ukazały się moje gołe plecy. Sukienka miała dekolt tylny aż do granic możliwości”.

Role, ale tylko drugoplanowe

Jędrusik nie miała spektakularnych sukcesów w filmach. Zazwyczaj grała drugoplanowe role. Zagrała w „Niewinnych czarodziejach” Andrzeja Wajdy, „Jak być kochaną” Wojciecha Jerzego Hasa, „Jutro premiera” Janusza Morgenszterna czy w „Lekarstwie na miłość” Jana Batorego.  Ostatnia rolą, w której wyeksponowała swoją seksualność była rola Lucy Zuckerowej w „Ziemi obiecanej” Andrzeja Wajdy.

Odejście Dygata

Mimo że Kalina miała wielu kochanków, to jednak z Dygatem pozostawała w wielkiej przyjaźni. Jego śmierć 29 stycznia 1978 roku zmieniła diametralnie jej życie. Dygat zmarł na zawał serca w wieku 63 lat. Kalina z seksualnej bomby stała się zagorzałą katoliczką. Ochrzciła się, pomagała. Osobiście dostarczała paczki dla internowanych opozycjonistek podczas stanu wojennego. W ostatnich latach życia udzielała chętnie wywiadów. W wywiadzie dla „Gońca Pomorskiego” powiedziała: „Byłam tak delikatną, intymną, śliczną dziewczyną i w porównaniu z tym, co dzieje się dzisiaj – byłam zakonnicą, a ludzie mnie kamieniowali”.

Śmierć Kaliny

Kalina Jędrusik zmarła w nocy 7 sierpnia 1991 roku w wyniku astmy oskrzelowej, na którą cierpiała z powodu alergii na kocią sierść. Wiedziała o tym, a mimo wszystko kochała koty i  trzymała je we własnym domu. Pochowano ją w alei zasłużonych cmentarza Powązkowskiego w Warszawie.

„Bo we mnie jest seks” – śpiewała Kalina Jędrusik. Ta drobna kobieta o pełnych kształtach  była i jest symbolem seksu na miarę Marylin Monroe. Kokieteria, zmysłowe spojrzenie i modulowany głos robiły swoje. Magnetyzowała nie tylko mężczyzn, ale i kobiety, które szczerze jej zazdrościły tej magii i odwagi bycia sobą. Potrafiła pokazać całą kobiecość, delikatność, ale też i siłę kobiety i jej wpływ na męskie serca. Niewątpliwie Jędrusik zasłużyła sobie na miano kusicielki, ale i też kobiety, która nawet za cenę kariery potrafiła wytrwać  i obronić swą wolność i nieprzystosowanie do zasad społecznych. A swą inteligencją, pięknem i umiejętnością poruszania się ze swobodą na scenie zyskała pamięć nie tylko wśród widzów jej pokolenia, ale i też wśród potomnych.

Angelika Grobelna

Źródła:

https://www.polskieradio.pl

https://filmpolski.pl

https://www.wprost.pl

https://obcasy.pl

https://www.pap.pl

https://e-teatr.pl