Kobieta, która czerpała z życia więcej niż wypadało

Kobieta, która czerpała z życia więcej niż wypadało
Helen Churchill Candee, wikipedia

Są takie kobiety, których osobowość sprawia, że przekraczają wyznaczone granice i przecierają nowe szlaki. Wysysają z życia, jak z soczystego owocu, każdą kroplę przygody, szczęścia, spełnienia. Jedną z takich nieustraszonych dam, wśród właścicielek kapeluszy i rękawiczek, żyjących na przełomie XIX i XX wieku, była Helen Churchill Candee.

Nie dość powiedzieć, że okazała się bardziej „niezatapialna” niż Titanic, nie straszne jej były azjatyckie stepy, dżungle, a nawet walka o prawa kobiet. Helen przeżyła katastrofę słynnego liniowca, ale też dwie wojny światowe i tak wiele przygód, że mogłaby obdzielić nimi kilka osób. Była podróżniczką, feministką, dziennikarką, pisarką, a także dekoratorką wnętrz. Jej ciekawość świata przekraczała powszechnie przyjęte normy zachowań i wciąż pchała ją na nieznane ścieżki.

Zwyczajna dziewczyna

Urodziła się 5 października 1858 roku w Nowym Jorku. Jej rodzice, kupiec Henry i Mary Elizabeth Churchill swoimi oczami widzieli Manhattan, zupełnie niepodobny do tego, który znamy z naszych czasów. Zakładali rodzinę obserwując postępująca urbanizację miasta, która zapoczątkowała późniejszą transformację w tętniące życiem centrum nowoczesności.

Helen spędziła większość dzieciństwa w Connecticut. Była zwyczajną dziewczyną z amerykańskiej prowincji. W wieku 22 lat wyszła za mąż za Edwarda Candee. Małżeństwo nie było udane. Mąż Helen szybko okazał się być okrutnym oprawcą, zaprzeczeniem wszystkiego, co można by nazwać dobrym mężem. Helen urodziła mu dwoje dzieci, Edith i Harolda, ale Edward nie czuł się w obowiązku, aby opiekować się rodziną. Po kilku latach gotowania im piekła, porzucił żonę i dzieci. Wówczas Helen, zmuszona do poszukania źródła utrzymania, zaczęła wykorzystywać swój talent – pisanie.

Lekkie pióro i bystry umysł Helen, szybko pozwoliły jej nawiązać współpracę z popularnymi magazynami takimi jak „The Ladies Home Journal i Scribner’s”. Początkowo pisała o etykiecie, opieką nad dziećmi  i obowiązkach domowych, ale z czasem zaczęła podejmować się tematów związanych z edukacją i prawami kobiet. Jej trudne i pełnie siniaków doświadczenie życiowe pchnęło ją na szerokie wody walki o siebie, swoją godność i szczęście. Choć batalia ta trwała wiele lat, to w 1896 roku po wieloletniej separacji udało jej się uzyskać rozwód. Historia małżeństwa dobiegła końca i otworzyły się nowe drzwi – do wolności.

Kobieta niezależna

Helen nigdy nie wyszła ponownie za mąż. Cztery lata po rozwodzie wydała książkę, która stała się bestsellerem. Pisząc ją opierała się na wiedzy zgromadzonej w trudnym czasie poszukiwań źródeł utrzymania. W książce „How Women May Earn a Living” wydanej w 1900 roku, Helen uczy kobiety jak mogą same zarobić na swoje utrzymanie. Nie dorobić do utrzymania, ale zarobić dla siebie i swoje dzieci. Książka ta stała się krokiem milowym w oddolnej transformacji sposobu myślenia kobiet.

Książka ta była przełomowa, a formą przypominała współcześnie znane nam poradniki. Helen chciała pokazać kobietom, że wcale nie muszą spędzić życia u boku mężów, którzy stosują przemoc i mogą same się o siebie zatroszczyć. Publikacja była wynikiem jej własnych zmagań, prób podejmowania różnych prac, aby uzyskać miesięczną pensję, która pozwalałaby jej na godne życie. W książce można znaleźć takie pomysły jak pisanie, przepisywanie na maszynie, układanie kwiatów, projektowanie i aranżacja wnętrz, drobny handel, reklamowanie produktów, nauczanie i wiele innych. Dzięki tej niewiele ponad trzystu stronicowej kopalni wiedzy, otworzyły się drzwi do samodzielności dla wielu zrezygnowanych żon i niechętnych do zamążpójścia panien. Kobiety, które sięgały po książkę Candee, nagle odkrywały, że są warte więcej i mogą osiągnąć więcej niż kiedykolwiek sądziły.

Jako uznana pisarka i działaczka na rzecz praw kobiet, zaczęła bywać na salonach, gdzie dostrzeżono jej talent dekoratorski. Jej klientami stali się najznamienitsi Amerykanie. Wśród nich znalazł się nawet prezydent Stanów Zjednoczonych Theodore Roosvelt. Jedno z jej najważniejszych zamówień dotyczyło dokonania zmian we wschodnim skrzydle Białego Domu w 1909 roku. Współpracowała wówczas  ze słynnym architektem Nathanem C. Wyethem. Praca w branży dekoratorskiej zaowocowała kilkoma publikacjami. Jej książka „Decorative Styles and Periods” z 1906 roku do dziś należy do klasyki gatunku i jest uważana za pierwszą tak szczegółową i usystematyzowaną pracę dotyczącą stylów i okresów w dekoratorstwie.

W mrocznych wodach Atlantyku

Wiosną 1912 roku podróżowała po Europie zbierając materiały do książki „The Tapestry Book”, kiedy Edith przesłała jej telegram mówiący, że Harold miał wypadek. Przebywająca wówczas w Paryżu Candee natychmiast zaczęła szukać najszybszej możliwości, aby wrócić do Ameryki. Nabyła bilet na podróż liniowcem „RMS Titanic”.

Kiedy wsiadała na pokład legendarnego „Titanica”, nic nie wskazywało na to, że będzie to jakaś szczególna wyprawa. W 1912 roku szlaki morskie były otwarte dla wielu ludzi, od jakiegoś czasu funkcjonowały liniowce, które przewoziły pasażerów na trasach międzykontynentalnych. Pierwszy rejs „Titanica” był nagłośniony medialnie, świetnie wypromowany w ówczesnych mediach. Sam statek prezentowany był jako bardzo nowoczesny, ale jego wygląd przypominał choćby starszy liniowiec „Olympic”.

Wyidealizowany po latach klimat przygotowań do pierwszego rejsu statku, który miał być niezatapialny, wydaje się dziś nieco przerysowany. Chcąc uzyskać maksymalne korzyści, pozyskać inwestorów dla przyszłych projektów i zyskać sławę, właściciele „Titanica” dołożyli starań, aby rejs był jak najbardziej luksusowy dla pasażerów pierwszej klasy. To wśród nich znalazła się Helen Churchill Candee.

Rejs przyniósłby jej zapewne wiele cennych kontaktów, z których skorzystałaby po przybyciu do Ameryki. Niestety, znacząca część jej nowych znajomych znalazła swoją ostatnią przystań w zimnych wodach Atlantyku. Dla Candee los okazał się łaskawy i znalazła miejsce w szalupie numer 6, obok innej znanej kobiety, która ocalała z katastrofy – Molly Brown. Podczas ewakuacji Helen złamała nogę w kostce, co nie przeszkodziło jej dzielnie wiosłować, ramię w ramię z Molly. Kontuzja okazała się tak poważna, że przez kolejny rok chodziła o lasce, ale nie skarżyła się na tę niedogodność. Żyła i to było dla niej najważniejsze. Póki jej serce biło, mogła zachłannie czerpać garściami z tego, co miał do zaoferowania świat.

Na szlakach świata

„The Tapestry Book” stała się jej najsłynniejszym bestsellerem, kamieniem milowym w karierze. Podczas pierwszej wojny światowej Helen znalazła się w malowniczej Italii, gdzie pracowała jako pielęgniarka w Rzymie i Mediolanie. Jednym z jej pacjentów był Ernest Hemingway. Za swoją ofiarną służbę dla Włoskiego Czerwonego Krzyża, otrzymała odznaczenie.

Po wojnie głód przygody zawiódł ją w najdalsze rejony świata: do Chin, Indonezji, Kambodży i Japonii. Helen przemierzała szlaki skrzętnie notując informacje na temat wszystkiego, co przyszło jej podziwiać i czego doświadczała. Notatki te stały się fundamentem dla kolejnych publikacji. Książka „Angkor the Magnificent”, która ukazała się jako pokłosie tej wyprawy, była pierwszą anglojęzyczną publikacją omawiającą świątynię Angkor Wat.

Podczas podróży odbytych w latach 1922-23 towarzyszył jej syn, u którego boku nie straszne jej były wyprawy na słoniach, zapuszczanie się w niebezpieczne rewiry dżungli. Przez pewien czas towarzyszyła jej przyjaciółka Lucille Douglass, ilustratorka. Obie panie współpracowały przy powstawaniu publikacji Candee.

Relacje z Azji odbiły się szerokim echem w starej Europie. Za książkę o świątyni Angkor Wat i spisane wspomnienia „New Journeys in Old Asia” otrzymała wyróżnienie od rządu Francji i króla Kambodży. Udała się także do Pałacu Buckhingham, na zaproszenie króla Jerzego V i królowej Marii. Poproszono ją, by odczytała fragmenty swoich książek i podzieliła się wrażeniami z podróży. Wizyta ta była szeroko opisywana w brytyjskiej prasie. Candee była zapraszana na odczyty, a nawet dołączyła do Stowarzyszenia Kobiet Geografów. Jej zainteresowania szybowały ku archeologii, historii, sztuce.

Jeszcze w latach 1935-36, kiedy Helen była już koło osiemdziesiątki, nie ustawała w podróżach, pisaniu artykułów dla najlepszych magazynów świata, w tym „National Geographic”. Nie zatrzymywała się tak długo, jak tylko zdołała.

Letni domek w Maine

U schyłku życia Helen osiadła w przytulnym letnim domku w malowniczym stanie Maine. Spełniona na płaszczyznach, o których większość jej współczesnych kobiet mogło tylko pomarzyć, kołysała się w bujanym fotelu i wciąż pisała, pracowała nad reedycjami swoich książek, projektowała. Zmarła w letni dzień 23 sierpnia 1949 roku.

Helen Churchill Candee pozostaje w Polsce niemal nieznana, ale uważne czytelniczki mogły ją wypatrzyć w powieści Danielle Steel o katastrofie „Titanica”. Pojawiła się także w produkcji z 2003 roku, która obrazuje wyprawę Jamesa Camerona do wraku „Titanica”. W Candee wcieliła się Adriana  Vadez.