Koniec roku przyniósł mi złamane serce

Koniec roku przyniósł mi złamane serce
Photo by Kelly Sikkema / Unsplash

Emigracja przyniosła mi świetną pracę, jednak jestem tam zupełnie sama. Kolejne związki kończą się niepowodzeniem. Wiem, że w Polsce nie mogłabym żyć, ale tam na wygraniu nie jest wiele lepiej. Zastanawiam się, czy w Polsce znalazłabym miłość? A może miłość w ogóle nie jest mi pisana?

*Publikujemy list czytelniczki nadesłany do redakcji Damosfery. Imię i nazwisko bohaterki znane redakcji Damosfery.

Chciałabym się podzielić historią mojego życia. Czasami zastanawiam się, czy nie napisać książki o swoim życiu… Skończyłam w Polsce prestiżowe studia dzienne, 19 lat temu. Były to czasy, kiedy mieliśmy w Polsce około 20% bezrobocie. Pracodawcy wytykali mój młody wiek i brak doświadczenia zawodowego.

Po wielu nieudanych rozmowach kwalifikacyjnych wyjechałam z Polski. Sama, z jedną walizką. Dziś wierzę w przeznaczenie. Nie odnalazłabym się w polskich realiach, wyczuwam w Polsce olbrzymią zawiść i nienawiść między ludźmi. Znalazłam pracę w zawodzie w centrum dużego, europejskiego miasta. W jednej z najbardziej znanych instytucji w kraju, gdzie mieszkam. Obcy kraj dał mi szansę i to ode mnie zależało, jak ją wykorzystam. Ukończyłam dodatkowe 3-letnie studia językowe. Nauczyłam się płynnie kolejnego języka, z czasem dostałam drugie obywatelstwo i kupiłam mieszkanie. Sama. I kiedy z boku mogłoby się wydawać, że aż tak bardzo mi się udało w życiu, to jestem na emigracji zupełnie sama. Każdy problem, wszystko – rozwiązuję sama. Mój 8-letni związek zakończył się ponad 7 lat temu (partner cierpiał na depresję). Cztery lata po rozstaniu ze mną popełnił samobójstwo.

Kolejny związek, roczny, okazał się rozczarowaniem. I przez ostatnie 5 lat poznawałam narcyzów, Piotrusiów Panów, ludzi, którzy nie chcą się angażować w poważny związek. Ludzi z problemami mentalnymi, zazdrośników, panów z olbrzymim ego, ludzi bez wartości i norm moralnych. Zero feelingu i chęci do stworzenia czegokolwiek. Byłam pewna, że taka sytuacja będzie trwać dość długo.

W 2021 roku przez krótki czas spotykałam się z osobą, która w końcu bardzo mi się spodobała. Drobna dyskusja o zazdrości i znajomość się skończyła. Zostały życzenia na święta i na urodziny. Z okazji świąt po 2 latach znowu wysłałam mu życzenia. Odpowiedział, że żyje w Norwegii i będzie tam na kontrakcie przez kolejny rok. Zostaliśmy w kontakcie. We Włoszech mieszkamy blisko siebie i tak też się poznaliśmy. Po miesiącu takiego odnowionego kontaktu, poinformował mnie, że przylatuje na jeden dzień w drodze do Nowego Jorku. Pędzę na lotnisko, aby się z nim spotkać. Na lotnisku stoimy przez 10 minut jak zahipnotyzowani. Scena jak z filmu. Odprowadzam go do hotelu, tam rozmawiamy. Wracam do domu i zostajemy w kontakcie. Wraca na tydzień do Włoch i spotykamy się. Odprowadzam go na lot do Norwegii i przez miesiąc jesteśmy w kontakcie. On kupuje lot na bilet do Polski i obydwoje spotykamy się na lotnisku w Krakowie (lot z Norwegii, i mój przylot z Włoch o identycznej godzinie). Oprowadzam go przez 4 dni po ukochanym Krakowie. Cztery wspaniale dni. Jedziemy nawet na cmentarz do moich dziadków. Miliony tematów do rozmów, feeling niesamowity, obydwoje po świetnych studiach, obydwoje z podwójnym obywatelstwem, to samo hobby do podróży. Wracamy. Ja płaczę w samolocie, on wydaje się to przeżywać przez tydzień po powrocie, jesteśmy w kontakcie. Twierdzi, że wróci wcześniej do Włoch. Dla mnie. Później wydaje się nieobecny, udaje mi się raz z nim porozmawiać. Twierdzi, że nie interesuje go związek na odległość.

Mija 59 dni od rozstania, ja dalej to przeżywam, muszę jeszcze z tym bólem trochę pobyć. On na Facebooku ogłasza, że jest w nowym związku (59 dni później). Mimo że racjonalnie wiem, że nie była to osoba dla mnie na cale życie – przebywał ciągle w pubach w Norwegii i miał bardzo dużo kobiet. Zdaję sobie sprawę, że zagrał na moich uczuciach. A może to ja, pragnąc miłości, dałam mu zagrać na uczuciach? I pozostało kolejne rozczarowanie i – z końcem starego roku – złamane serce... Po raz kolejny...

Z życzeniami udanego Nowego 2023 Roku! Małgosia

Chcesz się podzielić swoją historią, napisz do nas: [email protected]