Kobieta pracująca
Dolly Parton przyszła na świat 19 stycznia 1946 roku w Locust Ridge w stanie Tennessee w niezamożnej rodzinie rolniczej jako czwarta z dwanaściorga potomków Roberta Lee Partona oraz Avie Lee. Od początku istotne miejsce w jej życiu zajmowała muzyka i wiara. Jej matka miała nieustannie nucić pod nosem, a także uczyć córkę folkowych ballad. Krewni z jej strony zaszczepiali natomiast w dorastającej Dolly zainteresowanie wszechstronnymi instrumentami.
Dziewczynka od najmłodszych lat zasilała szeregi kościelnego chóru wraz z najbliższymi. Jej talent wokalny wyróżniał się jednak na tle pozostałych członków rodziny. Nakłaniana przez otoczenie kilkuletnia Dolly Parton występowała w lokalnych programach telewizyjnych i na antenie radia. Jej występ w audycji Grand Ole Opry w Nashville przykuł uwagę Johnny’ego Casha, który zachęcił wówczas trzynastoletnią Dolly do dalszej kariery.
W rytmie country
Z Nashville wiążą się jej pierwsze sceniczne sukcesy. Tuż po ukończeniu szkoły średniej Dolly wyjechała na stałe do stolicy stanu Tennessee. W sercu muzyki country została odkryta przez Portera Wagonera, który zaprosił początkującą artystkę do swojego popularnego programu z muzyką country – 45 milionów widzów mówi samo za siebie.
Zasilająca skład Wagonera dziewczyna o melodyjnym głosie szybko zwróciła uwagę Amerykanów. Rozgłos wokół jej osoby doprowadził do zainteresowania wytwórni RCA Records, z którą Parton podpisała kontrakt. W jej murach stworzyła pierwsze single w duecie z Wagonerem, w tym „The Last Thing on My Mind” z 1967 roku. Zaledwie trzy lata później Dolly nagrała solowy utwór „Joshua”. Kawałek znalazł się na pierwszym miejscu listy przebojów country według prestiżowego notowania Billboard.
Śpiewająca dziewczyna
Przełom w jej karierze nastąpił wraz z poruszającym singlem „Jolene”, który dowiódł wszechstronnych zdolności Dolly Parton. Artystka zachwycała nie tylko barwą wokalu i charyzmą, ale też kompozytorską wrażliwością.
Jej autorskie teksty z jednej strony podejmowały uniwersalną problematykę, a z drugiej otwierały szereg interpretacji i skłaniały do refleksji nad codziennością. W znakomitej większości Dolly odsłaniała w nich swój niesztampowy poziom wrażliwości. Miłość, siła, wiara i patriotyzm – wszelkie te tematy odnalazły własne miejsce w jej różnorodnej twórczości.
Już wtedy Dolly wypracowała swój ikoniczny wizerunek. Burza jasnych loków, błyskotki, mocny makijaż i zwracające uwagę, pełne dyskotekowych akcentów sukienki to nierozerwalny element jej scenicznego wcielenia. Sama gwiazda zachowuje w tym temacie wiele dystansu. Na zarzuty o podtrzymywanie stereotypów odpowiada: „Nie obrażają mnie dowcipy o głupich blondynkach, ponieważ wiem, że nie jestem głupia”. A co z uwagami na temat kiczowatych stylizacji? „Wyglądanie tak tanio kosztuje wiele pieniędzy” – punktowała Dolly.
„I Will Always Love You”
W 1974 roku Dolly Parton rozstała się zawodowo z Porterem Wagonerem. Ich współpraca zakończyła się w przyjaźni i wzajemnym wsparciu. Rezultatem skończonego rozdziału okazał się przebój „I Will Always Love You”, który Dolly napisała z myślą o Wagonerze. Ten miał płakać, gdy Parton wykonywała go na pożegnanie. Blisko dwie dekady później Whitney Houston nagrała własną interpretację ballady na potrzeby filmu „Bodyguard”, co spopularyzowało utwór.
Wiele gwiazd, które podejmowały solową karierę, zaliczało kryzys i nagły spadek popularności, ale nie Dolly. Wybór własnej drogi od razu stał się dla niej sukcesem. W 1975 i 1976 roku Parton zdobyła dwukrotny tytuł piosenkarki roku w plebiscycie Country Music Association. Otrzymała też własny telewizyjny program „Dolly!” (1976-1977).
Jej muzyka ewoluowała od country do pop, zwykle łącząc oba style w unikalne kompozycje trafiające do szerokiego grona odbiorców. W 1978 roku Dolly zgarnęła pierwszą nagrodę Grammy za piosenkę „Here You Come Again”.
X muza
Dolly Parton to nie tylko multiinstrumentalistka, kompozytorka i wokalistka. Wielokrotnie dowodziła bowiem talentu aktorskiego. Na wielkim ekranie sprawdzała się przede wszystkim w tonacji komediowej. Dolly stanowi kinowy fenomen: przed nią wiele gwiazd muzyki próbowało swych sił w filmach, ale zwykle odnosiło porażkę.
Dość wspomnieć o królu rock’n’rolla Elvisie Presleyu, który mimo niezrównanego głosu i ambicji był angażowany do bardzo słabych produkcji przyciągających widzów wyłącznie sławnym nazwiskiem widniejącym na plakacie. Parton posiada natomiast dobry warsztat i prawdziwy potencjał aktorski.
W 1980 roku zagrała w komedii „Od dziewiątej do piątej”, a za swój występ otrzymała nominację do Złotego Globu. Krytycy docenili nie tylko jej umiejętności kreacji – wykonana przez Dolly piosenka „Nine to Five” została bowiem nominowana do Oscara.
Wielką rozpoznawalność przyniósł jej występ w „Stalowych magnoliach” (1989), gdzie sportretowała Truvy Jones – prowadzącą salon piękności uroczą plotkarę, której ciekawska natura nie pozbawia jednak uznania dla kobiecej solidarności. Znane tytuły z popisem zdolności Dolly Parton to również musicale: „Najlepszy mały burdelik w Teksasie” (1982) i „Kryształ górski” (1984).
Inspirująca Dolly Parton
Świętująca 80. urodziny żywa legenda popkultury nie przestaje zaskakiwać. Ponad 100 milionów sprzedanych albumów i 11 nagród Grammy – to bilans jej muzycznych sukcesów. Historia Dolly to jednak przede wszystkim opowieść o sile, ciężkiej pracy oraz determinacji.
Na zawodowej ścieżce artystka nie raz przełamywała szklany sufit, mierzyła się z seksizmem branży czy życiowymi wyzwaniami. Wsławiła się ponadto przedsiębiorczą naturą. Założyła park rozrywki Dollywood, stworzyła własną linię perfum czy ośrodków wypoczynkowych. Nigdy nie zapomniała o potrzebujących. Z ramienia własnej fundacji wspierała chorych na AIDS, mniejszości seksualne, walkę z rakiem czy rozwijanie czytelnictwa wśród dzieci. Prywatnie przezwyciężyła problemy zdrowotne i śmierć ukochanego męża Carla Deana w 2024 roku, z którym przeżyła ponad pół wieku.
Wciąż nie opuszcza jej optymizm i energia do nowych wyzwań. W rozmowie z „People” opowiadała: „Spójrzcie na wszystko, co zrobiłam przez te 80 lat. Czuję, że dopiero się rozkręcam. Jeśli pozwolisz sobie na starzenie się, to się zestarzejesz. Ja mówię: Nie mam czasu się starzeć!”.
Więcej o sylwetkach kobiet znajdziecie tutaj.




